Poniższy filmik ilustruje to, co ma miejsce, kiedy nie podasz Pharrellowi śniadania na czas.
Pharrell w drodze z Malezji zaliczył międzylądowanie w Paryżu i przed następnym przystankiem na swej drodze postanowił się posilić. I tak, o 6 rano (!) zapukał do drzwi francuskiej filii barów pod wezwaniem Ronalda McDonalda, aby te otworzyły się przed nim i zaserwowały mu pożywne śniadanie. Ale to tak nie działa. McDo o 6 rano ? A Paris, Paris ? I jeszcze ktoś musić mu go podać ? Aucune chance, a do tego jeszcze profanacja. Poza tym Pharrell, c’est qui ?! Osobiście głodziłabym go tak codziennie, aby zobaczyć jeszcze jeden element tej fascynującej choreografii, ale widać nie wszyscy muszą podzielać mój podziw. Do musicalu z nim.


Komentarze