W końcu! Po kilku miałkich produkcjach Freddie Joachim znów pokazuje pazur. Tym razem nie skorzystał z pomocy wokalistów i wokalistek, no i opłaciło się – jest czym nacierać uszy. Nieco ponad 2-minutowa kompozycja raduje klimatem, łącząc w swym brzmieniu nowe ze starym, boom bapowe beaty z współczesnym hip hopem, który nafaszerowany jest po brzegi syntezatorami i gęstym basem. Amerykanin ma już wyrobione nazwisko przyciągające uwagę, tak wiec fani solidnych samplowanych produkcji z pewnością sprawdzą i zostaną z tym numerem na dłużej.



Komentarze