Deep Cotton
Runaway Radio (2013)
Wondaland Arts Society

Jeśli Janelle Monáe ma w sobie coś z Prince’a, Deep Cotton powinno funkcjonować jako swoisty odpowiednik The Time. Zespół Morrisa Daya, chociaż należał do drugiej po księciu lidze minneapolis soundu, sam na swój sposób zapisał się w historii czarnej muzyki — pochodzący z zespołu muzycy Jimmy Jam i Terry Lewis stworzyli podwaliny pod new jack swing i cały późniejszy rhythm & blues. Grupie założonej przez instrumentalistów pani Monáe podobnych sukcesów raczej nie wróżę, ale pewnie będę śledził kolejne ich poczynania.
Zawarte na fixtape’ie (połączenie słów „mixtape” i „fix”, gdzie „fix” ma oznaczać wyleczenia świata pokojową, elektryzującą mocą muzyki) utwory nawiązują do funkrockowych tradycji połączonych z odrobiną punku. Wyjątkiem jest spokojniejsze „Fork’n’Knife” przypominające mi muzyczny hołd dla pionierów neo-soulu z Atlanty — Society of Soul. Pozostałe cztery utwory atakują nas łatwo zapadającymi w pamięć melodiami i wokalami. Słucha się ich dobrze, ale brakuje w nich urozmaicenia, skupienia i wystarczającej dozy funkowej autentyczności. Wyjątkiem jest „The Reanimator (…)”, które swoim pełnym tytułem każe nam kojarzyć się z mitologią Parliamentu, jak się okazuje nie bez powodu.
Nate Wonder i Chuck Lightning intencje mają szczere, grać i trochę nawet śpiewać potrafią. Problem w tym, że nie oferują jeszcze zbyt wiele dla kogoś spragnionego każdej dodatkowej porcji muzyki w stylu Janelle Monáe (a tak chyba przedstawia się zasadnicza rola projektu Deep Cotton). Jeśli współczesny funk rock faktycznie miałby wyleczyć wszelkie choroby tego świata, to jako leki pierwszego wyboru prędzej poleciłbym tegoroczne wydawnictwa Rock Candy Funk Party i Bad Rabbits.



Komentarze