Coś niesamowitego. BANKS uwodzi śpiewając nawet o nieszczęśliwej miłości/swoim byłym. W pokoju pełnym luster, na „wzór” „Kiedy Powiem Sobie Dość” polskiego O.N.A., „Mirrors” JT, „SOS” Rihanny czy nawet „Push Push” Kat DeLuny. Motywy użycia tego efektu w teledyskach są inne dla każdego z wyżej wymienionych, lecz spośród przygnębienia i głębokiej depresji u Agnieszki Chylińskiej, słodkiej miłości i elegancji tańczącego Justina, żaru pożądania RiRi i zauroczenia w przypadku Nowojorczanki, mistyka, którą karmi nas BANKS w nowym klipie, wygrywa. Opowieści pięknej wokalistki chce się słuchać i oglądać co najmniej kilka razy, zwracając uwagę na niewinny biały, ognisty czerwony strój oraz czarne, mroczne wcielenie. Lipiec tuż tuż, czy tylko my nie możemy się doczekać występu na Open’erze? Zgadujemy, że nie, więc zobaczcie czego możecie się spodziewać w Gdyni i czy was też porwie teledysk do „Drowning”.



Komentarze