Shlohmo & Jeremih
No More EP (2014)

To jedna z najbardziej oczekiwanych EPek tego roku. Połączenie producenta Shlohmo i wokalisty R&B Jeremiha okazało się strzałem w dziesiątkę w przypadku remiksu do „Fuck U All The Time”, kawałka pochodzącego z najlepszego mikstejpu tego gatunku, jaki kiedykolwiek przyszło mi usłyszeć (i słuchać!). Następnym owocem tej współpracy było „Bo Beep (Do U Right)”, które zresztą jest jednym z utworów na omawianym w tym tekście wydawnictwie. Na resztę utworów przyszło poczekać… 7 miesięcy.
Pytanie brzmi: czy ta EPka dobrze leży? No właśnie trochę średnio. Choć całkiem nieźle, to jednak trochę średnio. Do dyspozycji mamy siedem numerów, z czego trzy opublikowano wcześniej. Najmocniejszą pozycją na trackliście jest zdecydowanie „No More”. Z kolei najsłabszym numerem, jak już muszę wybrać, to byłby to „Dope” (a miałem dylemat, gdyż „The End” również nie błyszczy). Krótkie, bezpłciowe i nie nadające się nawet na przerywnik. Bardzo przyjemną rzeczą i fajnym motywem jest głębia dźwięku we wszystkich utworach. Falset Jeremiha oraz chórki doskonale komponują się ze wspomnianym zabiegiem Shlohmo w podkładach. Dobrą stroną jest również bas, który można usłyszeć zwłaszcza w ostatnim tracku z Chance The Rapperem na gościnnej zwrotce. I tutaj pojawia się taka mała refleksja — panowie pochodzący z Chicago dobrze razem brzmią, ale numer, który prawdopodobnie pojawi się na nadchodzącym albumie Jeremiha, „Planes” bije na głowę „The End”. Liczyłem po cichu na to, że jednak „Samoloty” znajdą się na tak bardzo oczekiwanej EPce, zwłaszcza, że J. już w styczniu zapowiadał fragment tegoż kawałka na swoim instagramie. Wracając, „Fuck U All The Time” zostało przedłużone i wzbogacone o dodatkową zwrotkę, a „Let It Go” to idealny, nocny imprezowy wspomagacz. Warstwa liryczna na No More EP jest na poziomie średnim, ale i tak nie spodziewałem się fajerwerek w wykonaniu reprezentanta stanu Illinois.
Czy warto było czekać aż tyle czasu? Trudno powiedzieć… na pewno fajnie, że ten materiał w końcu ujrzał światło dzienne, a jeszcze lepiej, że za darmo. Natomiast czy te sześć utworów wymagało aż takiego przygotowania? Szczerze wątpię. Na Late Nights With Jeremih każdy track jest potencjalnym hitem i można by zrobić z niego singiel. Nie można tego samego powiedzieć na temat produkcji Shlohmo. Przynajmniej nie o wszystkich. „Let It Go” i „No More” to faworyci. Pozostaje teraz czekać na solowy krążek Jeremiha, Thumpy Johnson, którego premiera przekładana była już kilka razy. Jego przedsmak, No More EP to muzyka dobra, przyjemna i akceptowalna. Tego się będę trzymał.



Komentarze