W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że przeczytam, a co dopiero napiszę o nim w tym miejscu. Daniel Johns jest niesamowicie utalentowany, ekscentryczny, nie zna pojęcia granic w muzyce i jest jednym z najważniejszych australijskich artystów. Od dorastania w grupie Silverchair, poprzez problemy zdrowotne i psychiczne, zakończone małżeństwo z Natalie Imbruglią, współpracę m.in. z Van Dyke Parksem czy Kimbrą, aż po ubiegłoroczne nagrania z raperem 360 — Johns udowodnił, że nie boi się wyzwań, a jego kreatywność dopiero się rozpędza.
Już od dłuższego czasu było wiadomo, że pracuje nad swoim solowym materiałem. Jednak data jego premiery była wciąż przesuwana… aż do dziś. W porannej audycji stacji Triple J słuchacze po raz pierwszy usłyszeli singiel „Aerial Love”. Powiedzieć o tym nagraniu, że jest zaskakujące, to jeszcze za mało. Utwór zdecydowanie odbiega od dotychczasowej twórczości Daniela, a z drugiej strony zdaje się zupełnie naturalnie z niej wynikać. Wprowadza w trans, otula melodyjnym refrenem i pobudza zmysły. Kawałek, za którego brzmienie współodpowiedzialny jest producent Joel Little, przywodzi na myśl takich wykonawców jak Chet Faker, czy James Blake. Już 13 marca ukaże się epka z kolejnymi, nowymi kompozycjami, a jeszcze wcześniej do sieci ma trafić teledysk. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać na album. Tymczasem, panie Johns… Miska wita!



Komentarze