Moje zachwyty nad Shurą nie mają końca. Od początku marca najnowszy singiel brytyjskiej wokalistki i producentki nie schodzi z czołowych miejsc mojego osobistego top najczęściej odtwarzanych i nuconych przeze mnie kawałków. Nostalgiczny utwór o niespełnionej miłości, której wrogiem była zbytnia nieśmiałość, doczekał się właśnie teledysku. W klipie Shura (tak jak w poprzednich wizualizacjach artystki) schodzi na dalszy plan, a całość wypełniają piękne, nadmorskie krajobrazy i spowolnione sceny tańca wykonywanego przez pozostałych bohaterów teledysku. Debiutancki album Shury ukaże się w drugiej połowie tego roku i już teraz jest to wydawnictwo, po którym spodziewam się samych pozytywów.



Komentarze