Regularnie staramy się rzucać nieco światła na świetnych, a przy tym mniej znanych artystów, którzy z pewnością mogliby znaleźć uznanie wśród rodzimych słuchaczy. Coraz liczniejsze grono osób oswaja się z przeróżnymi odłamami czarnych brzmień, stąd też musimy wciąż trzymać rękę na pulsie i – co ważniejsze – obserwować wnikliwie żarzący się talent przyszłych wielkich artystów. Czy przedstawiany w niniejszym wpisie amerykański wokalista Elhae, jest właśnie tym, przy którym potencjalny odbiorca mógłby zagrzać trochę miejsca…? To już wie tylko ten potencjalny odbiorca. Z kolei nie ulega wątpliwości, że skoro o tym piszę, to z pełnym przekonaniem mogę zasugerować poświęcenie dłuższej chwili na nocny odsłuch twórczości wspomnianego Amerykanina. Sugerowałem w ostatnim wpisie dotyczącym remiksu Brasstracks, że czasem warto zacząć od końca, dlatego też pomogę i zachęcę do udźwiękowienia się przy najnowszej kompozycji autorstwa Elhae, którą od strony producenckiej ogarnęli J-Louis oraz DrewsThatDude.
Zapoznajcie się.



Komentarze