
Little Mix
Get Weird (2015)
Syco / Columbia

Z girlsbandami jak z dziećmi — zawsze są jakieś problemy. TLC miały swoje wzloty i upadki, ale wystarczy przywołać najbardziej ostry konflikt pomiędzy dziewczynami, który miał miejsce w okolicach premiery Fanmail. Kłótnie zaowocowały znikomym udziałem Left Eye na wspomnianej płycie. Czy ktoś z was zwrócił uwagę na to, że wersja „No Scrubs” znajdująca się na krążku nie zawiera zwrotki raperki? Dopiero wybranie tego kawałka na singiel promocyjny sprawiło, że pokuszono się o jego nową wersję. Rok później Spice Girls w okrojonym składzie (bez Geri Halliwell) wydały Forever, nota bene ostatni album grupy. Sugababes zmieniły swój oryginalny skład zaraz po debiucie, a obecnie Mutya Keisha Siobhan walczą o prawa do nazwy zespołu. Destiny’s Child w składzie Beyoncé, Kelly Rowland, LaTavia i LeToya nagrały tylko 2 albumy. I choć po dołączeniu do grupy Michelle Williams odnosiły ogromne sukcesy, po dziś dzień zmagają się z komentarzami, że w tej grupie liczyła się tylko Knowles. The Pussycat Dolls, w przeciwieństwie do Danity Kane czy Girls Aloud, nie doczekały się nawet premiery trzeciego wydawnictwa. Electrik Red zatrzymały się na How to Be a Lady: Volume 1 i szansa na to, że usłyszymy sequel jest zerowa. Sami widzicie — mogłabym przytaczać kolejne przykłady tygodniami, ale przy okazji premiery Get Weird zatrzymajmy się przy Little Mix, stawiając sobie pytanie: czy klątwa wisząca nad żeńskimi bandami dopadła także Perrie, Jesy, Leigh-Anne i Jade?
Zawartość debiutu DNA podyktowana wówczas wygraną w brytyjskim talent show X-Factor mogła pozostawiać wiele do życzenia, ale Little Mix odrobiły straty na kolejnej płycie Salute. Krążek inspirowany R&B z lat 90. przywoływał na myśl poczynania samych Destiny’s Child. Na Get Weird dziewczyny zdecydowanie poszerzyły swoje horyzonty, cofając się nawet do kiczowatych lat 80. Płytę otwiera radosna, aczkolwiek zbudowana według podobnego schematu, z którym mieliśmy do czynienia w poprzednim singlu „Move”, piosenka „Black Magic”. Kolejny kawałek, „Love Me Like You” to jeden z tych numerów, po którym każda dziewczyna marzy, by ponownie obejrzeć High School Musical, sięgnąć do szafy po starą sukienkę i czerwoną podwiązkę, znaleźć się na studniówkowej sali i przeżyć romans na miarę Troya i Gabrielli. Ten wizerunek niewinnych, choć zabawnych i uroczych, dziewczyn z liceum jest wciąż silną zaletą Little Mix. Najlepszym utworem, być może nawet w całej dotychczasowej karierze dziewczyn, jest „Lightning”, które z jednej strony buduje napięcie i okraszone jest wielką tajemnicą, z drugiej wyróżnia się świetnym instrumentalnym trapowym refrenem, który brzmi jak swoista mieszanka produkcji Skrillexa i Timbalanda. I choć na albumie są momenty wybitnie wychodzące poza wspomniany stereotyp, to wciąż za mało by zacząć porównywać Get Weird chociażby do CrazySexyCool TLC.
Dalej z zawartością płyty jest już naprawdę różnie, ale jednego nie można odmówić tej grupie: niespożytych pokładów energii. Gdy słucha się pulsującego „Weird People” odnosi się wrażenie, że oto właśnie, po dwudziestoletniej przerwie, ze snu obudziły się członkinie amerykańskiej grupy The Go-Go’s. Z kolei buntownicze brzmienie „O.M.G.” aż prosi się o featuring Charlie XCX, która wylansowała hit „Boom Clap”. Problem polega na tym, że numery, które wprowadzają w dobry nastrój przeplatane są miłosnymi balladami (marzycielskie, ale potężne „Secret Love Song” z featuringiem Jasona Derulo czy bardzo odważne, pretensjonalne wręcz „Love Me or Leave Me”), burząc cały ten koncept spod szyldu girls just wanna have fun. To bardzo podobna pułapka, w którą wpadła Janet Jackson na ostatniej płycie Unbreakable. Koniec końców, Get Weird można prędzej pożyczyć młodszej siostrze niż postawić na jednej półce obok nowych płyt Adele czy Leony Lewis.
Odpowiedź na zadane pytanie w pierwszym akapicie brzmi: i tak, i nie. Little Mix to jedna z nielicznych grup, które solidarnie trzymają się swoich pierwotnych założeń. Paradoksalnie czasem brakuje tu dominującej osobowości właśnie w stylu Nicole Scherzinger. Jest wiele rzeczy, którym nie można odmówić tym dziewczynom: talent, świetnie zharmonizowane wokale, luz, umiejętność bawienia się trendami w muzyce rozrywkowej i czerpanie garściami z poprzedniczek czy dawanie dobrego przykładu nastolatkom. I właśnie ta świadomość, że stać je na wiele więcej pozwala zaniżyć ocenę Get Weird z nadzieją, że kolejne płyty przestaną być tylko i aż dobrym rozwiązaniem na chwilowe potrzeby rynku.


Komentarze