
Zamieszanie wokół wydania ultra-ekskluzywnego albumu Wu-Tang Clanu trochę zdążyło przycichnąć, zwłaszcza po kiepskim A Better Tommorow z końca 2014 roku. Teraz sprawa Once Upon A Time In Shaolin powróciła na wokandę, gdyż — jak donosi Forbes — album znalazł w końcu nabywcę. Jest nim prywatny amerykański kolekcjoner, który postanowił pozostać anonimowy. Nie zdradzono również kwoty, za jaką nabył krążek, ale słysząc już wcześniej o pięcio i sześciomilionowych ofertach, możemy się jedynie domyślać jaka ogromna to była suma. Co z tego wynika dla nas, słuchaczy polujących na przeceny płyt w Biedronce? Pewnie niewiele. Zakładam, że wspomniany kolekcjoner nie zripuje albumu i nie wrzuci go na torrenty, a zdecyduje się pozostać jedynym na świecie posiadaczem tego hiphopowego trofeum. Ale spokojnie, RZA zapowiedział, że Once Upon... kiedyś trafi do szerokiej sprzedaży. Za 88 lat. Albo — w bardziej pozytywnym i zarazem negatywnym scenariuszu — po śmierci wszystkich członków legendarnej grupy. Nie muszę chyba dodawać, że wypowiedź ta wywołała oburzenie wśród pozostałych członków wiecznie kłócącego się o wszystko zespołu?


Komentarze