9th wonder

Legendarny Bob James oraz 9th Wonder dyskutują o samplowaniu

Wspaniała konfrontacja dwóch odrębnych wizji tworzenia muzyki

Samplowanie od zawsze budziło spore kontrowersje. Oprócz zarzutów, że często jest to mało kreatywne, a jedynie odtwarza czyjeś dzieło, to ilość procesów wytaczana producentom, którzy użyli fragmentów cudzych nagrań bez tak zwanego „czyszczenia”, czyli wykupywania licencji i dzielenia się z zyskami z twórcą oryginału, nie maleje od lat. Powstała jakiś czas temu platforma Tracklib oferuje dostęp do tysięcy oryginalnych nagrań, które mają już w pełni uregulowaną sytuację prawną, a wykupując miesięczną subskrypcję, beatmakerzy mogą mieć dostęp do tych znakomitych nagrań bez narażania się na konsekwencje prawne oraz oskarżenia o kradzież.

Z okazji startu ich działalności skonfrontowano ze sobą dwie muzyczne osobowości, czyli legendarnego kompozytora oraz wybitnego jazzowego klawiszowca — Boba Jamesa, którego dzieła są jednocześnie jednymi z najczęściej samplowanych przez hip-hopowców, oraz producenta — 9th Wondera, którego znakomita zresztą twórczość, niemal w całości opiera się na wyszukiwaniu i wykorzystywaniu fragmentów nagrań sprzed kilkudziesięciu lat.

W tej krótkiej rozmowie, która ma szansę przejść do historii. Dowiemy się bowiem z pierwszej ręki m.in, jaki stosunek do zapożyczania muzyki ma artysta, z którego dorobku korzystają inni ludzie. Poznamy odczucia Boba Jamesa, jakie doznał, słysząc po raz pierwszy swoje nagranie użyte u kogoś innego oraz to, co kieruje 9th Wondera, przy decyzji o użyciu czyjegoś utworu. Oprócz tego jest to niezła wycieczka po historii muzyki, a finał tej rozmowy jest tak zaskakujący, że jednemu z jej uczestników odebrało mowę, a Wam z pewnością zaostrzy muzyczny apetyt. Całe nagranie sprawdzić możecie poniżej.

Jako mały bonus sprawdźcie również reakcję Boba Jamesa, na najbardziej znane utwory, w których użyto jego nagrań.

Recenzja: Dinner Party Dinner Party

Dinner Party

Dinner Party

Dinner Party

Sounds of Crenshaw / Empire

Jesieniary i jesieniarze świata, łączcie się pod wspólną banderą. Lipcowy debiut jazzowo-soulowej supergrupy Dinner Party należało bowiem od samego początku odłożyć sobie na jesień.

Nie było chyba jeszcze tak dojmującej i totalnej afirmacji dziedzictwa legendarnego kolektywu kreatywnego Soulquarians jak ta maciupka płytunia. Dinner Party tj. Terrace Martin, Robert Glasper, 9th Wonder i enigmatycznie wszechobecny-ale-niewpisany-w-oficjalny-skład-zespołu Kamasi Washington, czyli świta Thundercata, która zrobiła jazzowy album Kendricka Lamara, przetwarza nieśmiertelne brzmienie nieodżałowanego Roya Hargrove’a i jego The RH Factor (którzy z kolei dwadzieścia lat temu zrobili jazzowo-hiphopowy album D’Angelo) przez doświadczenia muzyczne własnego pokolenia. Panowie zaprosili na pokład Phoelixa (za dnia producenta, który wymyślił soulowy sound Noname, nocą niestrudzonego, choć niedocenionego uduchowionego pieśniarza), żeby odtworzyć tę samą świętą synergię, która sprawiła, że VooDoo jest jedyne i niedoścignione. I choć wygładzono krawędzie, stawiając raczej na sypialnianą kameralność, sztandarowe połączenie hiphopowego bitu z jazzową trąbką i klawiszowym riffem to główny filar obu wydawnictw.

Na Dinner Party, zamkniętym w ledwie siedmiu kieszonkowych kompozycjach o łącznej kubaturze 23 minut sześciennych, nie ma mowy o ani miejsca na wypełniacze — począwszy od laidbackowego singla „Freeze Tag”, którego hipnotyczny hiphopowy sampel dryfuje w stronę przebojowego neo-soulu zespolony z natchnionym wokalem Phoelixa, ale gdyby pokierować nim nieco tylko inaczej, śmiało uplasowałby się gdzieś pomiędzy produkcjami Madliba; w ostateczności Saalama Remiego. Phoelix nadaje też ton w trzech innych numerach na płycie, w każdym z nich przyjmując rolę głównego głosu Dinner Party — w otwierającym „Sleepless Nights” na przestrzennym, choć klimatycznym bicie śmiało dialoguje z trąbką Washingtona, w kolejnych „Love You Bad” i „From My Heart and My Soul” zbliża się chyba najbardziej do modelowej synergii duetu Hargrove-D’Angelo, współistniejąc na miarowo pulsujących organicznych bitach na równych prawach ze wszystkimi ich składowymi tak, że jego wokal jest integralną częścią żywej, synergicznej tkanki. Zresztą żaden utwór na płycie nie jest w pełni instrumentalny — nawet tam, gdzie nie pada ani jedno słowo, a pierwsze skrzypce grają instrumentaliści, soulowy chórek dopełnia harmonii. Dzięki temu nie ma się poczucia obcowania z materiałem niedokończonym, nawet jeśli we flow tej mieszanki gatunkowej z założenia wpisana jest pewna jammowa szkicowość. Wypuszczona miesiąc później wersja z remiksami wszystkich nagrań wzbogacona o dodatkowe głosy broni się raczej jako ciekawostka — święta przestrzeń muzycznej synergii zostaje tam zakłócona, zaśmiecona, zbezczeszczona gadaniną — choćby wcale niezłą.

Dinner Party nie serwują na swój obiad niczego, czego wcześniej nie mieliśmy okazji posmakować. Ani świat jazzu, ani soulu, ani instrumentalnego hip hopu nie wstrzymał na okoliczność tej premiery oddechu. Serwują natomiast to, co najsmaczniejsze w styku trzech światów, podając to znakomicie — w wytrawnej, ale niepozbawionej słodyczy i świeżości odsłonie.

Dinner Party zapraszają do wspólnego stołu

Dinner Party

Dinner Party

Dinner Party, supergrupa pod wodzą Terrace’a Martina, wydała właśnie wspólny album

Supergrupy zwykle generują wielkie nagłówki, rzadziej jednak dostarczają proporcjonalnie jakościową muzykę. W przypadku Dinner Party nagłówki na razie nie zdążyły przytłoczyć dźwiękowego meritum, choć w skład zespołu weszli mesjasz współczesnego jazzu Kamasi Washington, twórca brzmienia To Pimp a Butterfly Kendricka Lamara — Terrace Martin, mistrz jazzowo-soulowej ekwilibrystyki Robert Glasper oraz najlepszy przyjaciel rapera (i Eryki Badu) — 9th Wonder. Panowie w ten w piątek wypuścili swój wspólny krążek zatytułowany po prostu Dinner Party. W aż czterech spośród siedmiu numerów, które znalazły się na płycie muzyków wspomógł współtwórca brzmienia Noname, chicagowski producent i wokalista Phoelix. Pojawił się zresztą także w promującym materiał singlu „Freeze Tag”, który dowiózł przede wszystkim pierwszorzędny soulowy vibe. To zresztą cecha charakterystyczna projektu w ogóle — na pierwszym miejscu jest tutaj muzyka, nagłówki pozostają wtórne. Posłuchajcie zaledwie 23-minutowej płyty poniżej.

Kamasi Washington, Terrace Martin, Robert Glasper oraz 9th Wonder formują supergrupę

Dinner Party

Ulubieni muzycy Twoich ulubionych muzyków łączą siły.

Już od dłuższego czasu na horyzoncie nie widać było żadnej spektakularnej fuzji muzyków zawiązanych z uwielbianymi przez nas gatunkami, aż tu nagle, bez zupełnie żadnej zapowiedzi panowie Kamasi Washington, Terrace Martin, Robert Glasper oraz 9th Wonder zapowiedzieli album swojego zespołu, który nazwali Dinner Party. Ich debiutancki krążek zatytułowany po prostu Dinner Party, do którego znakomitą okładkę zaprojektowała siostra Kamasi’ego — Amani, ukaże się już 10 lipca, a pierwszym promującym ją singlem jest utwór „Freeze Tag”. Udziela się na nim chicagowski wokalista/producent — Phoelix, który jest jedynym zaproszonym na albumie gościem i pojawi się w aż z czterech z siedmiu nagrań szykowanych na wydawnictwo.

Anthony Hamilton w hołdzie legendzie funku

Anthony Hamilton i Rick James

Anthony Hamilton i Rick James

Anthony Hamilton wraca do gry

Nazwisko Anthony’ego Hamiltona jest być może odrobinę przebrzmiałe — w poprzedniej dekadzie wydał ledwie dwie płyty, obie dalekie od jego komercyjnego peaku w 2004 roku. Mimo wszystko piosenkarz, nie oglądając się na nikogo, trzyma poziom i robi swoje. Nowy singiel „Back Together” wyprodukowany przez 9th Wondera to muzyczny hołd dla legendy funku Ricka Jamesa. W typowym dla siebie neo-soulowym numerze na mocnym hiphopowym bicie Hamilton wraz ze swoim producentem samplują fragmenty nagrań nieżyjącego od 16 lat Jamesa. Jednocześnie Hamilton ogłosił założenie własnej wytwórni płytowej My Music Box, która ma wydać jego ósmy studyjny krążek latem tego roku.

#FridayRoundup: Rick Ross, PJ Morton, Chali 2na & Krafty Kuts i inni

O ile w ubiegłym tygodniu nie sypnęło zbytnio nowościami płytowymi, tak w tym wszystko wraca już do normy i ukazało się kilka wartych uwagi tytułów. Szczególnie zadowoleni powinni być fani hip-hopu, bo nowe krążki od takich artystów jak Rick Ross, Chali 2na czy Murs, są czymś, na co zdecydowanie warto jest czekać. A czy spełniły pokładane w nich nadzieje? Przekonajcie się sami.


Port of Miami 2

Rick Ross

Epic/Maybach Music Group

13 lat minęło, odkąd Rick Ross stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych raperów z Miami m.in. dzięki swojemu potężnemu „HUH” i świetnej intuicji do podkładów. Jego dziesiąty album, nazwany na cześć pamiętnego debiutu, to 15 numerów z bogatą listą gości i producentów. Lil Wayne, Meek Mill czy Drake oraz J.U.S.T.I.C.E. League, Jake One czy Just Blaze — wszystko to zapowiada interesujący krążek w klasycznym stylu Rozaya. Dotychczasowe single, w tym „Big Tyme”, „Gold Roses” czy „Turnpike Ike” pokazują, że lider MMG wciąż ma tę samą energię i zacięcie, co dekadę temu, dlatego Port of Miami 2 może naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Zresztą, co jak co, ale Rick Ross ma jedną z najsolidniejszych dyskografii spośród wszystkich raperów, i nie sądzę, żeby miało się to zmienić. — Adrian


PAUL

PJ Morton

Morton/Empire

Szczera i słoneczna wizja soulu z wydanego przed dwoma laty Gumbo powraca w kolejnej odsłonie. Na albumie PAUL Morton niczym nowym nie zaskakuje, ale też nie rozczarowuje. Po raz kolejny otrzymaliśmy zestaw klasycznych, perfekcyjnych utworów, oddających hołd soulowi z krwi i kości. I choć krew i kości objawiają się znów dość rzeczowo, bo w muzycznych nawiązaniach do dorobku Steviego Wondera, trudno uczynić z tego faktu zarzut w przypadku tak dobrze napisanych piosenek (z „Don’t Break My Heart” z Rapsody na czele). W przywracaniu klasyki pod strzechy Paulowi Mortonowi juniorowi pomagają Tobe Nwigwe, Jazmine Sullivan, Rapsody, JoJo i Angela Rye. — Maja Danilenko


Adventures Of A Reluctant Superhero

Chali 2na & Krafty Kuts

Manphibian

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w hip-hopie, członek kultowej ekipy Jurassic 5 — Chali 2na, powraca z nowym krążkiem stworzonym wraz z rewelacyjnym turntablistą i producentem — Krafty Kuts’em. Album, nad którym panowie pracowali od 2017 roku, to dawka muzyki, jaką nie za często jesteśmy obecnie karmieni. Mnóstwo funkowych breaków, klasycznie brzmiące bębny i świetne cuty, z pewnością będą znakomitym wspomnieniem dla wszystkich wychowanych w takich klimatach, a sam w sobie nie wydaje się na tyle archaiczny, żeby nie spodobać się też całej reszcie. — efdote


The Iliad Is Dead and the Odyssey Is Over

Murs & 9th Wonder

Jamla

Fani poprzednich wydawnictw tego duetu powinni już wiedzieć, na co się szykować. Duet producencko-raperski Murs i 9th Wonder wypuszcza kolejny krążek na formule staroszkolnego grania rodem z najntisów. Na płycie trudno znaleźć współczesne odjazdy, całość oparta jest o akrobatyczne wielokrotne rymy Mursa i szumiący jazzem boom bap w tle. Czasem przewijane wersy uciekają z nieco abstrakcyjne poczucie humoru (jak choćby przy wspaniałym pussy praising anthem „Glitter Unicorn”), czasem MC sięga po poważniejsze tematy, by innym razem uderzyć w tradycyjne, hiphopowe bragga. Fani takiej konwencji powinni być zachwyceni, reszta może odpuścić.–Wojtek


Happy Endings With an Asterisk

AUGUST 08

Red Bull

Sierpniowy załogant kolektywu 88rising zebrał wydane na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy single i opakował je dodatkowymi utworami, zbierając nagrany materiał w epkę. Happy Endings With An Asterisk tak właśnie brzmi — wydawnictwo singlowe plus wypełniacze. Mamy więc pop rap z obowiązkowym towarzystwem R&B i klubowego, lekkiego brzmienia. Czy ten nieszkodliwy materiał to na pewno szczęśliwy finał dla AUGUSTA 08? Chyba jednak zostaniemy przy wersji „z gwiazdką”. — Maja Danilenko


IV Merin

Alxndr London

Alxndr London

Najnowsze wydawnictwo jednego z najbardziej tajemniczych artystów, to zbiór ośmiu utworów, ośmiu modlitw o siłę i zrozumienie, odmawianych w rytmie wyrazistych bębnów. IV Merin jest czwartym projektem muzycznym Alxndra Londona. Merin jest odą do dzieciństwa Alxndra i w języku afrykańskiego plemienia joruba, oznacza „cztery”. Jest wydawnictwem bardzo dojrzałym, świadomym i twórczym, okraszonym typowymi dla Londona eksperymentalnymi dźwiękami, syntezatorami, a wszystko utrzymane w klimacie soul i gospel.
Forrel


Inspired by True Events

Tori Kelly

Capitol, LLC & Schoolboy

Obdarzona delikatnym, ale mocnym wokalem Tori Kelly prezentuje swój trzeci album. Inspired by True Events opowiada o życiowych wydarzeniach artystki, które wpłynęły na nią, co postanowiła oddać na swojej płycie. Krążek utrzymany jest w bardziej popowym klimacie, niż jej dwa wcześniejsze albumy, ale jest równie dojrzały i intrygujący. Na introspektywnym wydawnictwie narracja prowadzona jest pewnie, przez co odczuwa się emocje, których doświadczała Kelly. Inspired by True Events nie przyniesie Tori popularności, której wciąż jej brakuje, ale przynajmniej zatrzyma przy niej prawdziwych wielbicieli.
Forrel

#FridayRoundup: Kanye West, Black Thought & 9th Wonder i inni

Prezenty na dzień dziecka zdecydowanie nie poszły w tym roku w ilość, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem wygra jakość. Nowe krążki jakie zaprezentowali nam dzisiaj chociażby Kanye West, Black Tought & 9th Wonder czy Vicktor Taiwò, zdecydowanie mają potencjał aby pozostać z nami dłużej niż do przyszłego tygodnia premier. Zapraszamy do odsłuchu!


Ye

Kanye West

G.O.O.D. Music

Kilka miesięcy temu Kanye West zamknął się w studiu w Jackson w Wyoming żeby nagrać swój ósmy studyjny krążek, YE. Doniesienia o kreatywnej passie, pracy nad wieloma płytami naraz i spotkaniach z artystami takimi jak Tony Williams, The Dream czy King Louie tylko podsycały ciekawość fanów. Dziś w końcu nadszedł ten dzień, w którym gigant muzyki popularnej zaprezentował swoje najnowsze dzieło, czyli 7 premierowych utworów wyprodukowanych w 100% przez niego samego (wreszcie!). Mimo niewielkiej liczby numerów, usłyszymy na nich wielu gości, takich jak Travis Scott, Kid Cudi, Nicki Minaj, Jeremih czy Chance the Rapper. Każdy, kto choć trochę zna twórczość Yeezy’ego, wie, że można się po nim spodziewać wszystkiego. Jego ostatnie lata przeminęły pod znakiem wątpliwej kondycji psychicznej, kontrowersyjnych posunięć i celebryckiego blichtru. Co tym razem ma dla nas Kanye? Jeśli produkcyjnie YE dorównuje Daytona, to myślę, że nie ma mowy o powtórcę z chaotycznego The Life of Pablo czy niedopracowanego Yeezus. Pozycja obowiązkowa do przesłuchania — Adrian


Streams of Thought Vol. 1

Black Tought, 9th Wonder, Soul Council

Human Re Sources

Na początku tego roku Black Thought wspominał o epce, którą przygotowuje razem z 9th Wonderem. Nic więcej nie było wiadomo aż do teraz. W ten weekend obydwaj panowie potwierdzili informację na Twitterze, a materiał ukazał się dzisiaj. Jest to epka zatytułowana Streams of Thought Vol. 1 i poza Wonderem są w nią zaangażowani również inni członkowie Soul Council. — Dill


Joy Comes in Spirit

Vicktor Taiwò

Innovative Leisure

Urodzony w Nigerii, a od 8 roku życia wychowywany w Londynie — Vicktor Taiwò, jest obecnie jednym z najbardziej obiecujących wokalistów na scenie. Obecny jest na niej od 2012 roku, ale dopiero teraz przyszedł czas na debiutancki album. Poprzedzony był on projektem First Movement, któremu towarzyszył krótki film i już wtedy czuć było, że artysta ma nam sporo do zaoferowania. Długogrający krążek przynieść ma podobno sporo eksperymentalnego, a jednocześnie bardzo emocjonalnego soulu, a jak to się udało w praktyce, sprawdzić możecie poniżej. — efdote


The Future and the Past

Natalie Prass

ATO Records

Nasza smooth soulowa koleżanka zostawiła nas z nowymi singlami w interpretacyjnej mgle. Zaczęła lekko tanecznie od „Short Court Style”, następnie zaaranżowała małą przygodę z neo-soulem w „Sisters”, a zakończyła to wszystko utworem najbardziej pasującym do jej dotychczasowego wizerunku. Trzeci oficjalny singiel Prass „Lost” to gładka, kameralna (nieco ckliwa) kompozycja w barokowym aranżu. Można było więc poczuć się (nomen omen) zagubionym. I oto nadchodzi odpowiedź. Już od dziś możecie sprawdzić, czy tytuł „The Future and the Past” jest tropem do interpretacji czy tylko kolejną kartką z pamiętnika Natalie. — Maja Danilenko


The Marina EP

Curren$y & Harry Fraud

Jet Life Recording

Pierwszy wspólny projekt Curren$y’ego i Harry’ego Frauda od czasów Cigarette Boats obaj panowie zapowiedzieli już jakiś czas temu. Spitta nie często decyduje się na tworzenie projektów na bitach jednego producenta, ale gdy już to robi, to dobiera ksywki z najwyższej półki. Marina EP to krótki, bo składający się z 8 kawałków projekt. Obok gospodarza pojawiają się Action Bronson, Wiz Khalifa, French Montana, Smoke DZA oraz Street Wiz. Co usłyszymy na projekcie? Z pewnością będzie o tym, co Spitta lubi najbardziej, czyli o wożeniu się (tym razem dla odmiany motorówką, a nie low riderem) i kilogramach wypalonej trawy. Może i monotonnie, ale jak zawsze stylowo. — Mateusz


Black Thought i 9th Wonder zapowiadają wspólny projekt

Na początku tego roku Black Thought wspominał o epce, którą przygotowuje razem z 9th Wonderem. Nic więcej nie było wiadomo aż do teraz. W ten weekend obydwaj panowie potwierdzili informację na Twitterze. Wiadomo, że materiał jest w drodze, co więcej, ukaże się za kilka dni, bo już 1 czerwca. Będzie to epka zatytułowana Streams of Thought Vol. 1 i poza Wonderem będą w nią zaangażowani również inni członkowie Soul Council. Czekamy z niecierpliwością!




Black Thought i 9th Wonder pracują nad wspólną epką!

Co za wiadomość! Jak podają zagraniczne portale, Black Thought oraz 9th Wonder pracują nad wspólną epką. Frontman The Roots miał ponoć wyznać, że będzie to pierwszy z serii projektów, które ukażą się pod wspólnym szyldem Streaming Thought. Black Thought odbył przed miesiącem niewielkie medialne tournée, co mogłoby sugerować, że przygotowuje się do promocji nowych rzeczy. Ta informacja nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, ale trzymamy kciuki, by ta i inne kolaboracje jak najszybciej ujrzały światło dzienne.

Nowy utwór: Black Thought feat. Styles P „Making A Murderer” (prod. 9th Wonder)

artworks-000156815377-f8msvt-t500x500

To, że Black Thought jest świetnym raperem nie podlega dyskusji. Udowodnił to nieraz i robi to znowu na „Making A Murderer”, w którym gościnnie kroku dotrzymuje mu Styles P. Jak by tego było mało, numer jest na produkcji 9th Wondera. Nie wiem, czy jest to zapowiedź jakiegoś większego projektu, ale kawałek jest przedni. Szczególnie zaskakuje bit. Trochę „pijany”, jak na 9th Wondera, nie wiem czy użył tu swoich bębnów, czy skorzystał od razu z tych, które były w samplu, w każdym razie nie brzmi to jak jego standardowy podkład. Sprawdźcie sami.