alicia keys

Recenzja: Alicia Keys Alicia

Alicia Keys

Alicia Keys

Alicia

RCA Records / Sony Music Entertainment

To, że nasza redakcja jest zakochana w Kluczykowej od początku jej kariery, to żadna tajemnica. Przy każdym kolejnym albumie od około dekady powstają dyskusje, czy to wciąż progres, dlatego więc między innymi naszym obowiązkiem jest sprawdzenie nowego materiału. Po Girl on Fire Alka zdjęła make-up i zajęła się rodziną przy Here. Minęło kilka dobrych lat. Co obecnie ma nam do powiedzenia pochodząca z Hell’s Kitchen supergwiazda, która sprzedała 16 milionów egzemplarzy swojej debiutanckiej płyty w wieku zaledwie 20 lat?

Nowojorczanka w swojej karierze rzadko kiedy decydowała się na gościnki innych artystów. Niespodzianką było więc, gdy do sieci trafiła tracklista najnowszego albumu Keys. Aż 8 utworów zostało nagranych we współpracy z m. in. Samphą, Jill Scott, Snoh Aalegrą czy Miguelem. Reszta nazwisk wcale nie jest gorsza. Muzycznie Alka wciąż decyduje się na bardziej elektroniczne podkłady, w swoim stylu mieszając gatunki. Wśród utworów usłyszymy oczywiście soul (“Gramercy Park”), R&B (“Show Me Love” z Miguelem). Znajdzie się też funk (singiel “Time Machine”), czy nawet reggae (“Wasted Energy”). Bardziej niż o brzmienie artystka dba o przekaz tudzież nastrój słuchacza. Uważam tak na podstawie poruszanych tematów takich jak np. tęsknota z powodu utraty bliskiej osoby, czy sytuacja polityczna w kraju (a konkretnie odniesienie do brutalności policji, która w Stanach ciągle jest obecna w życiu codziennym). Rzecz jasna, gwiazda kalibru Alicii nie byłaby sobą, gdyby w kuchni powstawania swoich numerów nie współpracowała z wielkimi nazwiskami ze świata songwritingu. I tak oto “Underdog” pisał też Ed Sheeran, a w “Love Looks Better” palce maczał Ryan Tedder (nadzwyczajnie utalentowany wokalista One Republic). Zdecydowanym highlightem jest także piękne “Authors of Forever”, które bardzo pachnie Daft Punk z Random Access Memories.

Z płyty na płytę Keys staje się jakby coraz skromniejsza. Nie liczy się już “ja”, a bardziej “my” („Me x 7”). Album Alicia to prawdziwa mieszanka optymizmu, realizmu i empatii, które słychać w warstwie lirycznej. 19 lat po debiucie Alicia Keys nadal potrafi w unikatowy sposób łączyć neo-soul z hip-hopem, jednak wraz z biegiem czasu staje się w tym coraz dojrzalsza i ta ewolucja właśnie jest czynnikiem, który nie pozwala na znudzenie się Kluczykową. Przynajmniej dla mnie i tym bardziej teraz, w najcięższych czasach w jakich przyszło mi żyć to, co ma do powiedzenia, jest dla mnie najistotniejsze.

Alicia Keys w trzygodzinnej podróży do COLORowej miłości

Alicia Keys w trzygodzinnej podróży do COLORowej miłości

Alicia Keys znalazła sposób, by przekazywać ważne przesłania

Alicia Keys idzie z promocją swojego najnowszego albumu, jak burza. Pokomplikowały się sprawy w muzycznym showbiznesie na całym świecie i chociaż dużą część płyty ALICIA poznaliśmy już przed premierą, artystka ma jeszcze wiele do zaprezentowania i wyśpiewania. W singlu „Love Looks Better” i nagranym do niego teledysku, Amerykanka mknie po ulicach Nowego Jorku odrzucając otoczkę popularności, na rzecz normalnego miejskiego życia. Naturalność Alicii i sceneria rodzinnego miasta wychodzą na pierwszy plan, podkreślając duże znaczenie miłości i jej wyższość nad dolarami w kieszeni.

W ramach promocji płyty artystka wystąpiła w słynnym już studio COLORS z utworem „3 Hour Drive”. Ubrana w stylową kreację, oczywiście przy fortepianie, zaśpiewała utwór wspólnie z piosenkarzem SiR, który na potrzeby występu zastąpił Samphę, będącego pierwotnie gościem na płycie. Posłuchajcie tego magicznego wykonania.

#FridayRoundup: Alicia Keys, Sault, Lil Tecca i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. No, niezupełnie co tydzień, bo ostatnie dwa były na tyle skromne, że ograniczyliśmy się do apdejtowania naszej Roundupowej plejlisty. Ale jesień już niemal na pełnej i nastąpiło w tym aspekcie oczekiwane ożywienie. Prezentujemy poniżej nowe krążki Alicii Keys, Sault, Lil Tecki, Takui Kurody, Włodiego z 1988 oraz Roachforda, a nawet więcej premier znajdziecie na wspomnianej już plejliście!


#FridayRoundup

Alicia

Alicia Keys

RCA / Sony

Alicia to już siódmy długogrający krążek jednej z największych gwiazd współczesnego R&B. Z każdym kolejnym albumem, Alicia Keys zawiesza sobie kolejne poprzeczki, pozostając jednak wierna brzmieniom, dzięki którym pokochali ją fani na całym świecie. Przy tym materiale współpracowała z takimi producentami jak Swizz Beats, Ludwig Göransson, Mark Ronson czy The-Dream. Co ciekawe, utwór „Underdog” napisała przy pomocy Eda Sheerana. Lista gości jest równie imponująca, usłyszymy m.in.: Miguela, Jill Scott czy Samphę.Alicię mieliśmy dostać wcześniej, ale światowa pandemia zmusiła wokalistkę do przesunięcia premiery albumu o pół roku. Mimo to, przed premierą zdążyliśmy usłyszeć aż siedem singli, co jest raczej nietypowym zabiegiem promocyjnym. Keys swoje najnowsze dzieło zapowiadała jako najbardziej szczery i przemyślany pod względem treści. Czy faktycznie? Sprawdźcie sami! — Polazofia


#FridayRoundup

Untitled (Rise)

Sault

Forever Living Originals

Brytyjski kolektyw Sault swoją muzykę zwykł utrzymywać w pewnym spektrum enigmy. Wydany kilka miesięcy temu Untitled (Black is) miał w sobie coś z manifestu programowego, zarówno poprzez częste i gęste wykorzystywanie pasaży recytowanej poezji jako środka ekspresji artystycznej, jak i przez specyficzny eklektyzm, który spajający wszystko neo-soulowy vibe przepuszczał przez filtry przeróżnych stylistyk, na czele z cierpliwym downtempo i psychodeliczną otoczką trip hopu. Jego następca, Untitled (Rise), wydaje się dzielić z poprzednikiem te cechy, podobnie zresztą jak on uderzając w tony radykalnej afirmacji czarnej kultury, jednak w trzon miękkiego, emotywnego soulu tym razem wbija się z funkową motoryką i afrobeatowym groovem. Narracja wyraźnie przyspiesza, a z powolnego, medytacyjnego ducha wrzuceni zostajemy w uliczny, żywiołowy, organiczny i lekko chaotyczny klimat chodnikowej poezji i nielegalnych potańcówek., w którym łatwo się pogubić, ale wcale nie chce się odnajdować. Rzecz totalnie do doświadczenia. — Wojtek


#FridayRoundup

Virgo World

Lil Tecca

Galactic / Republic / UMG

Chociaż tuż po premierze debiutanckiego mixtape’u, We Love You Tecca, Tecca zarzekał się, że kończy swoją karierę rapową, nastąpiła mała zmiana planów. Na platformy streamingowe trafił właśnie oficjalny album, Virgo World, który zawiera 19 utworów z gościnnymi występami Lil Uzi Verta, Polo G, Lil Durka czy Nava. Każdy, kto zna twórczość 18-latka z Nowego Jorku, wie, że jego muzyka to przede wszystkim zabawa melodią, humorystyczne podejście i autentyczność — Tecca po prostu nie udaje kogoś, kim nie jest. Single „Dolly” i „Royal Rumble” zwiastują, że najnowsze wydawnictwo podąża tymi samymi ścieżkami, dlatego jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na wtórność i schematyczność, a docenić poczucie humoru i naturalny luz, Virgo World może być dla Was ciekawą propozycją. — Adrian


#FridayRoundup

Fly Moon Fie Soon

Takuya Kuroda

First Word

Być może pamiętacie moment w 2014 roku, gdy oczy świata zwróciły się w stronę utalentowanego japońskiego trębacza jazzowego Taykui Kurody? Muzyk właśnie wypuścił swój wielkoformatowy międzynarodowy debiut Rising Son nakładem Blue Note, którą wyprodukował mu José James. Zresztą kilka miesięcy później Kuroda zagrał gościnnie na płycie Jamesa właśnie. Kuroda dał się poznać jak muzyk wszechstronny i dojrzały ze świetnym wyczuciem łączący instrumentalny jazz z funkowym vibe’m i soulową melodyką pod parasolem szeroko pojętego fusion. Otóż Kuroda wciąż z powodzeniem to robi. Właśnie ukazał się jego kolejny krążek Fly Moon Die Soon, gdzie wokalnie w dwóch utworach udziela się Corey King. Nie ma już Jamesa ani kontraktu z Blue Note, ale została całkiem konkretna i przede wszystkim bardzo przyjemna muzyka. To jazz dla miłośników soulu, dla jesieniar (i jesieniarzy) i dla tych, którzy ponad wirtuozerię cenią sobie harmonię, ale wciąż dobre instrumentalne solo, jest w stanie zawrócić im w głowie. — Kurtek


#FridayRoundup

W/88

Włodi/1988

Włodi / Def Jam

Trudno znaleźć w Polsce rapera sprawniej poruszającego się w dychotomiach rodzimej sceny niż Włodi. Jeden z ojców polskiego hip-hopu, wylewający na „Skandalu” Molesty fundament pod bruk, po którym stąpać będą kolejne pokolenia raperów, od kilku lat regularnie kładzie gościnne wersy na kawałkach młodzików stanowiących obecnie trzon śmietanki trapowego przelotu (vide: Otsochodzi, Young Igi). Gdy jednak pojawiły się pierwsze informacje o kolaboracji między Włodim a połową Synowskiego duetu, producentem 88, jasne było, że, cytując tytuł jednej z poprzednich płyt rapera, „wszystkie drogi prowadzą do dymu”. Dym jest i to gęsto. Włodi porusza się w mitologii osiedlowych ewangelii ze stale towarzyszącym mu kadzidłem wiadomego sortu i w ten świat poezji pisanej na kostkach bruku zaprasza najmocniejszych obecnie zawodników lirycznych podziemi. Fantastycznie wypadają gobliny z Tonfy, bezpardonowy Pryskon Fisk wbija się jak do siebie, a Jetlagz z przelotem Kosiego (Dobry skun,dobry tekst, dobry flow, dobry klimat / Dobry seks, dobry hajs, dobry sen i rodzina) zrobili jeden z najlepszych momentów tegorocznego rapu. A to wszystko rozgrywa się na beatach 88, które absurdalnie dobrze godzą tradycje polskiego oldschoolu z połamanym, przesyconym IDMem stylem Przema, serwując rozwiązania, których u niego do tej pory nie mieliśmy okazji słyszeć (vide: kapitalnie laidbackowe „Stilo” czerpiące garściami z Undziarskiego cannabisowego luzu albo te fantastyczne melodyjne loopy „Żakardach”). Czyżby płyta roku w kategorii polski hip-hop? — Wojtek


#FridayRoundup

Twice in a Lifetime

Roachford

BMG

Droga do wydania najnowszego albumu Roachforda Twice in a Lifetime była kręta i wyboista. Najpierw okazało się, że artysta musiał przejść poważną operację strun głosowych, co jednak uczyniło jego wokal mocniejszym i dodało skrzydeł wokaliście. Gotowość do wydania płyty pokrzyżował tym razem koronawirus. Szczęśliwie premiera doszła do skutku, a uszom wszystkich słuchaczy ukazało się dobrze wyprodukowane, skomponowane i zaśpiewane wydawnictwo z gatunku klasycznego soulu i R&B. Twice in a Lifetime wypełnione jest instrumentami, delikatnymi gitarowymi riffami, chillowymi balladami, jak również nieco tanecznymi kompozycjami, a wszystko spaja pozytywnie ochrypły wokal Roachforda. Krążek jest wspaniałym podsumowaniem jego scenicznej aktywności i jak to artyści zwykli mawiać – najlepszym dziełem w dotychczasowej karierze. — Forrel


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Alicia Keys z kolejnym utworem o samoakceptacji

Alicia Keys z kolejnym utworem o samoakceptacji

Alicia Keys nawołuje do bycia sobą i niepatrzenia na innych

Alicia Keys, z niektórymi komercyjnymi wyjątkami, prezentowała swoje utwory z konkretnym przesłaniem. Nie były to kompozycje po prostu o miłości, lecz wspierające uciśnionych, opowiadające o akceptacji, tolerancji i szeroko pojętej miłości. Tym razem również zaprezentowała kawałek, opowiadający o miłości do samego siebie i skończeniu ze zmienianiem się dla innych, wbrew sobie. Do singla „So Done” artystka zaprosiła Khalida i wspólnie stworzyli chillowy duet. Zarówno sama piosenka, jak i teledysk nie robią większego wrażenia, ale przez cel, dla którego powstał kawałek, zasługuje on na nieco uwagi. „So Done” pochodzi z nadchodzącej płyty Keys, ALICIA. Sprawdźcie co tam stworzyli razem Ci amerykańscy artyści.

Alicia Keys dziękuje codziennym bohaterom

Alicia Keys dziękuje codziennym bohaterom

Alicia Keys wspiera wszystkich bohaterów, którzy nie słyszą na co dzień podziękowań

Najnowszy singiel Alicii Keys został napisany rok temu wspólnie z jej mężem Swizz Beatzem i powstał dla osobistych bohaterów artystki, szczególnie dla jej mamy. Jednak piosenka idealnie wpasowuje się w obecną sytuację na całym świecie. W podniosłej balladzie Keys dziękuje wszystkim codziennym bohaterom, którzy ratują nam życie, opiekują się nami, wykonują rutynowe czynności sprzątania, wysyłania przesyłek, czy sprzedają nam produkty niezbędne do życia, a nie usłyszeli zwyczajnego, a jakże pokrzepiającego słowa „dziękuję”. Utwór, razem z wcześniejszymi „Show Me Love”, „Time Machine” oraz „Underdog” znajdzie się na nadchodzącym albumie artystki Alicia. Ze względu na globalną sytuację, premiera płyty została przesunięta na bliżej nieokreślony jeszcze termin.

Poniżej zobaczcie i posłuchajcie występu Alicii Keys z jej domu, specjalnie dla stacji CNN.

Alicia Keys staje w obronie słabszych

Alicia Keys staje w obronie słabszych

Alicia Keys kolejny raz wspiera uciśnionych

Alicia Keys powoli rozkręca się w kierunku wydania nowej płyty. Po premierach “Show Me Love” z gościnnym udziałem Miguela i klubowego “Time Machine”, przyszła pora na najnowszy utwór „Underdog”. Zarówno brzmienie kawałka jak i sam wygląd artystki w klipie nawiązują do złotej ery „You Don’t Know My Name”. Wokalistka w piosence wspiera słabszych, wyśmiewanych, a także marzycieli. Pomaga im przetrwać i wspiera na duchu, a wszystko odbywa się w typowej ulicznej scenerii Nowego Jorku. Kawałek powstał we współpracy z Edem Sheeranem. Jest zapowiedzią siódmej płyty Keys, która będzie nosić nazwę po prostu ALICIA i ukaże się wiosną tego roku. „Underdog” utrzymany jest w bardzo pozytywnym klimacie i słuchając go, ma się nieodparte wrażenie o silnym wsparciu i empatii płynących ze strony Amerykanki.

Oprócz nowej muzyki oraz zapowiedzi albumu, Alicia Keys poprowadzi 26 stycznia galę rozdania nagród Grammy. Będzie to jej drugi udział w tej imprezie, jako prowadzącej. Ponadto występuje w tributach poświęconych legendzie muzyki, czyli Prince’owi. Jakby tego było mało, artystka planuje również wydać autobiografię More Myself, która ukaże się a marcu. Wygląda na to, że machina promocyjna ruszyła.

Alicia Keys nie wsiada do kapsuły czasu

Alicia Keys nie wsiada do kapsuły czasu

Alicia Keys z nowym brzmieniem patrzy w przyszłość

Alicia Keys od dłuższego czasu zadziwia mnie swoim mocno liberalnym podejściem do modelu rodziny. Najwyraźniej, jak śpiewa w nowej piosence „Time Machine, potrafiła uwolnić umysł od zmartwień i wątpliwości, by zobaczyć piękno przyszłościowego podejścia do życia. Tym samym Amerykanka nie wsiadła do kapsuły czasu, by szperać w przeszłości, tylko nowym brzmieniem ukazuje świeżą odsłonę. Singiel utrzymany jest w synth-electro-funkowym stylu i na próżno szukać w nim charakterystycznych dla artystki piano dźwięków. Sam klip również ukazuje wszechobecną wolność i swobodę. „Time Machine” to drugi, po „Show Me Love” utwór, który zwiastuje nowości od Alicii. Zaglądajcie do nas po więcej niusów.

Alicia Keys z Miguelem prezentują audiowizualną instalację

„Show Me Love” to z jednej strony tytuł nowego singla Alicii Keys z gościnnym udziałem Miguela, który artystka upubliczniła wczoraj na swoim kanale na Youtubie. Z drugiej zaś minimalistyczne teledysku przedstawianego przez artystkę jako audiowizualne doświadczenie. Poza partą muzyków biorą w nim udział także Michael B. Jordan, Zoe Saldana i jej mąż Marco Perego Saldana. Akustyczny utwór zwizualizowano serią statycznych kadrów, w których bohaterowie walczą z przeciwnościami napędzani siłą tytułowej miłości. Za reżyserię odpowiada Cara Stricker. Z pewnością warto zobaczyć.

Nowy teledysk: Mark Ronson & Lykke Li „Late Night Feelings”

Po udanym singlu „Nothing Breaks Like a Heart”, gdzie wokalnie udzieliła się Miley Cyrus, Mark Ronson poszedł za ciosem i dwa tygodnie temu zaprezentował jeszcze bardziej udany numer z gatunku „smutnych bangerów”. Lykke Li, którą bez wątpienia można nazwać prominentną postacią tego nurtu, w utworze „Late Night Feelings” subtelnie wyśpiewała podszyty instrumentalem w stylu disco emocjonalny tekst o pragnieniu miłości. Również w teledysku nie brakuje intensywnych nocnych uczuć — roztańczoną retro-Lykke zewsząd otaczają zdjęcia Ronsona, za którym główna bohaterka nie zawaha się wskoczyć nawet do telewizora. Jest klimatycznie, jest apetycznie — wszystko na swoim miejscu. Więcej okazji do uniesień Mark Ronson umożliwi 21 czerwca, kiedy ukaże się album pod tytułem opisywanego kawałka. Oprócz Miley Cyrus i Lykke Li na liście gości figurują m. in. Camila Cabello, Alicia Keys czy Yebba.  Przy tych nazwiskach chętnie się rozpłaczemy w czterech ścianach klubu.

Nowy utwór: Alicia Keys „Raise a Man”

Alicia Keys poprowadziła tegoroczną 61. ceremonię rozdania nagród Grammy i jak napisała później na swoim Instagramie, była to tak muzyczna noc, że postanowiła opublikować nową piosenkę. 6-minutowa, oparta na pianinie ballada „Raise a Man” to pierwszy utwór artystki od wydania jej szóstego albumu studyjnego, Here. Nie wiemy jednak, czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się kolejnego długogrającego wydawnictwa.