amy winehouse

Rihanna zagra z Klaxons

Obok fajnych ciuchów i ostatniego utarcia nosa Bitchyonce, znalazłam kolejny powód do spojrzenia przychylniej na Rihannę. W środę rozdanie Brit Awards w Londynie, na którym zobaczymy niebanalny duet. Rihanna połączy bowiem swoje siły z brytyjską sensacją sceny new rave, czyli z Klaxons. Razem zagrają ,,hybrydę” złożoną z Umbrelli eli eli i Klaxonskiego hitu, Golden Skans. Podobno współpraca była nieco utrudniona przez odległość dzielącą brytyjskich muzyków i przebywającą w Stanach gwiazdę z Barbadosu. Ale, już w środę dowiemy się jak to wyjdzie. Rihanna i Klaxons! You love it or DO YOU LOVE IT?! Ja to drugie, ponieważ uwielbiam Klaxons. Ich muzyka nie jest z tego świata. Jak Księżniczka Mroku i Ciemności (\m/) tego nie położy, może nawet przesłucham jej album. I tym właśnie sposobem stałam się heretykiem.

 

Na Brits będzie można także zobaczyć Leonę Lewis, Marka Ronsona z dodatkami oraz oczywiście Amy Winehouse, która specjalnie na tę okazję weźmie specjalną dawkę metadonu, aby w ogóle kondycyjnie to przeżyć. Niecierpliwam, Wy ?

Znacie już Adele?

Jak znacie, to wiecie. Jeśli nie, zaraz poznacie. Jest więc sobie debiutantka Adele, którą tzw. krytyka obwołała Amy Winehouse 2008. Proszę. Owszem Adele ma nieco zachrypnięty, charakterystyczny głos, który może przywoływać charki Łajno. Tak, Adele może i mieć akcent podobny do wymowy Kate Nash, choć osobiście niezbyt się na akcentach znam. Rzeczywiście, Adele, niczym Lily Allen, też jest młodą dziewczyną z Wysp i nagrała album. I tak można byłoby dalej, choć oczywiście nie ma to sensu. Bowiem Adele jest chyba najsłabszym ogniwem z wymienionych tu trzech śpiewających młodych dam. Jej album znajdujący się od kilku tygodni na brytyjskiej Top 40 najlepszych albumów (perque?!), jest po prostu … nudny. Może nie jest to ten sam rodzaj nudy, jaki zaprezentowała na swoim wydawnictwie Leona Lewis, jednak jest na tej płycie sztywno i duszno. Nieco razi brak jakiejkolwiek inwencji, czy też powiewu oryginalności, który skądinąd był charakterystyczny dla debiutów starszych koleżanek Adele. A zapowiadało się całkiem nieźle, czego dowodem jest Hometown Glory, do które wizualizację zaraz zaprezentuję. Mówię Wam, Hometown Glory to jeden z niewielu utworów na płycie Adele 19, na który nie szkoda czasu. Słowo. W nadziei na lepsze czasy, bo dziewczyna mimo wszystko ma potencjał, oto występ Adele, bo klipu do tego utworu jeszcze nie ma.

New artist: Santogold

Jak widzicie w nowym roku szukam nadziei i odkrywam nowe talenty.

Tak naprawdę tę panią znalazłam w artykule w „Przekroju” mówiącym o przewidywaniach muzycznych na 2008. Cytuje więc za Angeliką Kucińską:

„Nienawidzę Kanye Westa” – twierdzi Santogold. Ta nieokrzesana nowojorska dziewczyna w spodniach z tygrysa ma tupet, talent i pierwsze sukcesy. Pomogła tekstowo Lily Allen, nagrywała i koncertowała z Markiem Ronsonem (producentem płyty Amy Winehouse), śpiewała u M.I.A. Z ta ostatnia łączy ją nie tylko przyjaźń, ale i pokrewieństwo stylistyczne. Santogold też nie zna granic – miesza grime z nowym rock and rollem, klasyczną nową falą i sentymentalnym popem lat 80. Wyjdzie z tych krzyżówek debiut roku.

Ja jestem fajniejsza trochę niż „Przekrój” bo mam możliwość dać wam do przesłuchania dwa utwory Santogold.

Santogold – You’ll Find a Way (Switch & Graeme Sinden Remix)

[audio:Santogold_-_Youll_Find_A_Way.mp3]

Santogold – Shuv It

[audio:Santogold-_Shuv_It.mp3]

Zajrzyjcie jak zwykle także na MySpace.