angel
Shola Ama na featuringach w trzech utworach

Trochę tu, trochę tam. Tak można określić ostatnie poczynania muzyczne Sholi Amy. Artystka wciąż próbuje przypomnieć o swoim istnieniu albo poprzez własne mini wydawnictwo lub single, albo udzielając się wokalnie u innych artystów. Ostatnio Brytyjka wybrała drugą ścieżkę i postanowiła wspomóc kilku wykonawców.
JKAY to jeden z tych producentów, którzy zaczynali od pisania kawałków dla innych, ale ostatecznie postanowili pracować na swój rachunek. Jego garażowy singiel „Danger” na pewno nie zagrozi innemu Brytyjczykowi znanemu z UKG, czyli Craigowi. Zresztą kompozycja nie odbiega od tych, które tworzy David.
Shola Ama nie zapomniała również o brzmieniu R&B i gościnnie udzieliła się w nowym singlu kolejnego Anglika – Angela, którego debiut About Time został ciepło przyjęty na Wyspach. „Drink + Fuck = Make Love” to niczym niewyróżniająca się propozycja ze śpiewającym i rapującym wykonawcą. Sama Shola pojawia się niestety tylko przy końcu i słabo słychać jej charakterystyczny wibrujący wokal. Dla mnie średniak.
Najciekawszą propozycją jest ta od niezwykle zajętego producenta Lindena Jaya, który tworzył projekty m.in. dla Lion Babe czy Rejjiego Snowa. Tym razem przygotowuje się do wydania w 2017 roku swojego debiutu siłami własnej wytwórni. W przypadku jego i Sholi Amy historia zatacza koło. Artysta był kiedyś bębniarzem podczas jednego z londyńskich show Amy, a teraz zaprasił ją do własnego projektu. „Lose Again” to synth-elektroniczny mid-tempo kawałek z elementami R&B i miejscami przerobionym wokalem artystki. Brzmi przyjemnie dla ucha, a głos Sholi przenika między dźwiękami, raz w postaci auto-tune’u, innym razem uspokaja swoją delikatnością. Which one is your #1?
Wciąż mam cichą nadzieję, że te wszystkie featuringi, pokątne single, występy i inne wydarzenia, w których bierze udział Shola Ama, zwiastują nową płytę, na którą czekam z niecierpliwością, bo wbrew zasłyszanej opinii, Ama nie jest tylko gwiazdką z Wielkiej Brytanii. Z odrobiną szczęścia kiedyś ujrzy światło dzienne jej piąty projekt. Trzymam kciuki.
Nowy teledysk: Angel „Us”

Po znakomitym coverze „Happy” Pharrella (jeśli jeszcze nie mieliście okazji posłuchać to zapraszam tutaj), czas na coś autorskiego od Angel. Po wydaniu swojego debiutanckiego albumu About Time brytyjski piosenkarz prezentuje nam oficjalny klip do najnowszego singla „Us”, który wydany zostanie 3 lutego. Teledysk otwiera cytat Nelsona Mandeli, a słuchając utworu na pewno można doszukać się inspiracji Michaelem Jacksonem. Obecnie Angel powrócił do studia i pracuje nad swoim materiałem z nie byle jakimi postaciami, m.in. ze Swizz Beatz i Rodneyem „Darkchild” Jerkinsem.
Angel i jego wersja „Happy”

Nie ma chyba osoby, która nie uśmiechnęłaby się słuchając „Happy” Pharrella. Superpozytywny kawałek, który na naszej liście top piosenek 2013 roku uplasował się na pozycji 4., doczekał się już kilku ciekawych coverów. Naszą uwagę zwraca akustyczna wersja w wykonaniu brytyjskiego piosenkarza i producenta Angel. Towarzyszy mu tylko gitarzysta oraz dwie chórzystki. Lekkie wykonanie kolejny raz wywołuje uśmiech od ucha do ucha. Zobaczcie sami.
Nowy teledysk: Inc. „Angel”
Braciszkowie Aged z Inc. mają za sobą kolejny udany występ. Choć tym razem ich popisy musimy podglądać trochę zza pleców, nadal pociągają za najwrażliwsze struny. Całkiem dobrze robią to w cyrkowych kreacjach z płonącym instrumentem na plecach i zasłoniętymi oczami. Wtórując dźwiękom „Angel” z No World, podążają w pastelowe, melancholijne, pustynne, muzyczne pejzaże. O co chodzi z tym przyjemnie niepokojącym bieganiem, trudno powiedzieć. Oglądajcie na pełnym ekranie.
