Wydarzenia

beat tape

O tym jak jeden z redaktorów zabawił się w muzyka, czyli BlackRose Beat Tape!

artworks-000047101379-ptq0tr-t500x500Tak tak, wśród Nas jest jeden taki śmiałek co w pogoni za sławą i pieniędzmi się na bit maszynę i keyboard porwał. Przezabawny gość! Nie dość, że wydaje mu się, że jest poważnym producentem to jeszcze śmie się wzorować na najlepszych — wydaje mu się, że tnie sample jak Jay Dee a jego melodie brzmią równie dobrze jak te z listy Billboard Top 40, podczas gdy w rzeczywistości jego największym osiągnięciem jest ten post na Soulbowl! A żeby tego było mało, jakbyście usłyszeli jakie ma ambicje, to ryzyko bezpośredniego spotkania z glebą stałoby się wielce prawdopodobne.

Pewnie zastanawiacie się jak to się wszystko zaczęło? To bardzo proste — naoglądał się chłopak filmików „Behind The Scenes”, na których czarnoskórzy dwudziestoletni bitmejkerzy zza oceanu skaczą w studiu z łańcuchami na szyjach i krzyczą „that shit goes hard, turn it up”, po czym odpalają skręta i zgarniają czek na 20 tys. dolarów za jeden bit. Całkiem nieźle co? Już teraz pewnie go trochę rozumiecie!

Youtube zrobił swoje, ale po długim okresie prób i błędów priorytety uległy małym zmianom. Pocięte sample i wygrane melodie brzmią już nieco lepiej niż na początku, a oprócz tego nasz pełną gębą producent także sporo się nauczył i wyciągnął z wyżej wspomnianych filmików dużo ważnej wiedzy — spalił mnóstwo jointów i naskakał się w ekscytacji po sklejeniu pierwszych lepszych czterech taktów jak mało kto, lecz niestety bez czeku nawet na pięć dych. No ale przecież to nie o kasę w tym wszystkim chodzi, zgadza się? Liczy się przecież zajawka! Phi, myślałby kto, żeby jakieś pieniądze za to płacić. Z choinki się gość urwał.

Żeby nie było tak źle, jest też kilka pozytywów tego całego zamieszania. Mimo, iż naszemu bohaterowi wciąż daleko do J Dilli, to po dwóch latach ciężkiej walki z przeciwnościami losu produkcje autora spokojnie mogą aspirować do miana ciekawych i interesujących hip-hipowych bitów, które w przeciwieństwie do zalewu samplowanych polskich nagrań nie są wtórne, nudne i bez koncepcji. Co prawda większość leciwych już właścicieli utworów, których fragmenty podmiot tej opowieści samplował po przesłuchaniu przekręciło się na bok, ale myślę, że aż tak źle z Wami nie będzie!

Zapraszam zatem do odsłuchu i komentowania. W razie gdyby jakiemuś szaleńcowi się spodobało (lepiej tego publicznie nie piszcie – po co się narażać na śmiech), oprócz streamu beat tape jest także dostępny do pobrania tutaj

PS. Nie pozywajcie mnie jeśli Wasze laptopowe głośniki (bo kto by to wrzucił na sound system) zostaną uszkodzone od przesterów – wciskając play automatycznie zgadzacie się na wszelkie idące za tym konsekwencje!

Serdeczne dzięki – autor tego postu oraz tej muzyki,

jakubmanaj

twitter: @jakubmanaj