bernhoft
Bernhoft wystąpi w Polsce

Zapraszamy na koncert Bernhofta! Artysta wystąpi 5 lutego w warszawskim klubie Niebo.
Nominowany do nagrody Grammy norweski wokalista, multi-instrumentalista, producent i songwriter Jarle Bernhoft podkreśla osobisty wymiar swojego czwartego, studyjnego albumu Humanoid, pierwszy raz wydanego jako Bernhoft & The Fashion Bruises. Nagrany w pełnym składzie krążek łączy brzmienia R&B z popem w najlepszej odsłonie. „Nie używaliśmy komputerów. Naprawdę wszystko zagraliśmy. The Fashion Bruises są integralną cześcią brzmienia płyty. Dni solowej kariery się nie skończyły, ale zdecydowanie robię przerwę” — mówi Bernhoft o nowym albumie.
Bilety trafią do sprzedaży w piątek 28 września o 10:00. Poniżej utwór artysty, od którego zaczęła się moja zajawka!
Bernhoft ląduje w Misce z nowym teledyskiem
Nigdy nie było po drodze, żeby oficjalnie przedstawić na łamach Miski jeden z bardziej fascynujących męskich wokali ze Skandynawii. Pojawiał się to tu to tam, chociażby przy okazji prezentacji naszego ulubionego Michała Wendekera, ale nigdy tak naprawdę nie wyszedł z zakładki „obserwowane”. Ten wyśmienity artysta rodem z Norwegii, włada nie tylko niesamowitym soulowym wokalem, ale i zaskakuje swoją instrumentalną wszechstronnością. Ci, którzy znają jego poczynania, niewątpliwie doceniają jego jednoosobową orkiestrę, która tworzy wpadające w ucho i rytmiczne podkłady. Nakładanie na siebie ścieżek nie jest niczym odkrywczym, ale powiedzmy sobie szczerze, jedni robią to lepiej, a inni fantastycznie. Żyjącym natomiast w nieświadomości, biegniemy uzmysłowić co ich czeka, a czynimy to za pomocą debiutu Bernhofta w amerykańskiej telewizji z 2011r. – czyli wizyty u Ellen. Od tego roku zaczęła się też moja osobista fascynacja, wtedy to bowiem usłyszałam po raz pierwszy „Cmon Talk„.
Dzisiaj ukazanie się nowego teledysku, do utworu z trzeciego już albumu Bernhofta Islander, łapię jako okazję do nadrobienia mego karygodnego przeoczenia. Kawałek „Wind You Up” premierę miał już jakiś czas temu (niektórzy mogą pamiętać ten tu oto zacny wykon z udziałem gościa prosto z Francji – Nekfeu), ale zaledwie kilka dni temu pojawił się oficjalny teledysk promujący utwór i album. Oglądajcie poniżej, a jeśli połkniecie norweski haczyk, sprawdzajcie cały krążek, zarówno nowy, jak i poprzednie. Z nim nie da się smucić, nudzić, nie uśmiechać, nie tupać nogą, nie kręcić biodrem. Lubimy?
