death grips

#FridayRoundup: Kamasi Washington, Teyana Taylor, Death Grips i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych: Kamasi Washington wraca z godnym następcą monumentalnego The Epic, Kanye zamyka swój płytowy projekt Wyoming Sessions albumem Teyany Taylor, Death Grips robią swoje, Yazmin Lacey wskrzesza ducha wczesnych płyt Eryki Badu, a raperzy, jak zawsze, rapują. Sprawdźcie niżej, co jest streamowane!


Heaven and Earth

Kamasi Washington

Young Turks

Kamasi Washtingon ocalił już współczesny jazz przed sztampą i nieadekwatnością na jego głośnym potrójnym krążku The Epic sprzed 3 lat. Po zeszłorocznej dysonantycznej epce Harmony of Difference saksofonista wypuścił właśnie równie spektakularną kontynuację swojego przełomowego longplaya. W zupełności godną, przynajmniej jeśli chodzi o rozmiar, bo na Heaven and Earth złożyło 16 kompozycji i ponad 144 minut muzyki w wersji cyfrowej i prawie 40-minutowa ukryta płyta The Choice jako ukryty dodatek w wersji kompaktowej! Washington wyjaśnił formalny i tytularny dualizm następująco: „The Earth side represents the world as I see it outwardly, the world that I am a part of. The Heaven side represents the world as I see it inwardly, the world that is a part of me”. Zwiastujące projekt nagrania pokazały, że warto na niego czekać — nie smućcie się więc z nagłego weekendowego powrotu jesieni — to nowa płyta Kamasiego Washingtona puka do waszych głośników!— Kurtek


KTSE

Teyana Taylor

GOOD / Def Jam

Teyana Taylor w ciągu kilku lat odhaczyła zadania, które mogłyby świadczyć o sukcesie (przynajmniej dla niektórych): wywoływała kontrowersje, wydała debiutancką płytę w GOOD, i wreszcie — zdobyła MTV Video Music Award 2017 za choreografię do „Fade” Kanyego Westa. Nietrudno zauważyć, że dopiero to ostatnie uczyniło ją szerzej rozpoznawalną. Teraz Teyanę czeka kolejne poważne zadanie — to właśnie KTSE zamyka Wyoming Project Westa. Na przeszkodzie stoi więc nie tylko miałki debiut, ale też rząd raperów, z którymi przydałoby się równać krok. W przypadku Teyany musiałoby to oznaczać stworzenie muzycznej tożsamości od nowa. Czekamy zatem. — Maja Danilenko


Year of the Snitch

Death Grips

Third Worlds

W tym roku minęło siedem lat od premiery Exmilitary — mixtape’u który dał nam przedsmak industrialno-hiphopowego szaleństa autorstwa grupy założonej przez Zacha Hilla, Andy’ego Morina i MC Ride’a. Przez ten czas zdążyli podpisać umowę z wielką wytwórnią, uwolnić się z niej po kilku miesiącach, zakończyć artystyczną działaność, wskrzesić artystyczną działalność, i tak dalej, i tak dalej. Przez cały czas pozostali wierni swoim muzycznym ideom — wątpię więc by za sprawą właśnie wydanego „Year of the Snitch” miało się cokolwiek zmienić. Tym bardziej że już przed premierą usłyszeliśmy sześć singli (czyli praktycznie połowę płyty) i wiemy że jest co najmniej nieźle. Interesujący goście na płycie: Justin Chancellor z kultowej progresywno metalowej grupy Tool i Andrew Adamson — reżyser dwóch pierwszych filmów o przygodach Shreka. Bo czemu nie. — Chojny


When the Sun Dips 90 Degrees

Yazmin Lacey

First Word Records

Jeśli spoglądacie tęskno w stronę klasycznego neo-soulu przełomu wieków, nowa epka pochodzącej z Londynu Yazmin Lacey powinna trochę ulżyć waszej niedoli. Piosenkarka, która zadebiutowała w zeszłym roku epką Black Moon, a wcześniej nagrywała m.in. z Jordanem Rakei czy Children of Zeus, z pomocą jazzowego zespołu Peta’ Beardsworth z powodzeniem wskrzesza ducha produkcji Soulquarians. To niesamowicie klimatyczne granie dla fanów pierwszych płyt D’Angelo i Eryki Badu.— Kurtek


Freddie

Freddie Gibbs

ESGN / EMPIRE

Freddie Gibbs powraca po roku od wydania You Only Live 2wice. Jego najnowszy projekt zatytułowany jest po prostu Freddie. Jedyną zapowiedzią, jaka pojawiła się przed premierą, był zabawny, stylizowany na lata 80. klip. Czy to oznacza zmianę muzycznego kierunku? W żadnym wypadku! Z pewnością będzie jeszcze bardziej bezczelnie i bezkompromisowo. Na trzynastu kawałkach obok gospodarza pojawią się Cassie Jo Craig, Irie Jane Gibbs i 03 Greedo. To chyba dobra rozgrzewka przed zapowiadaną już od jakiegoś czasu Bandaną z Madlibem. — Mateusz


Think Free

Freeway

New Rothchilds

Ostatnim wydawnictwem jakie wypuścił Freeway było Free Will z 2016 roku. Miało to miejsce w tym samym czasie, w którym zmagał się chorobą niewydolności nerek. Jednak jeden z najbardziej charakterystycznych raperów z Filadelfii nie dał za wygraną i dziś pokazuje, że wciąż jest aktywny w rap grze, bo właśnie wjechał z nowym materiałem. Żadnych szczegółowych informacji do tej pory nie było, wypuszczony został tylko pierwszy singiel „All The Way Live” i to w zasadzie tyle. W brzmieniu bardzo trapowy, wpisujący się w obowiązujące ostatnimi czasy trendy. Może to być lekkim zaskoczeniem dla tych, którzy najbardziej lubią jego numery na bitach Just Blaze’a czy Jake’a One’a. — Dill


Let the Trap Say Amen

Lecrae & Zaytoven

Reach / Columbia

Nadszedł czas na to, żeby chrześcijański hip-hop spotkał najprawdziwszy trap z serca Atlanty. Tak najkrócej można napisać o dziewiątym studyjnym albumie jednego z liderów i weteranów natchnionego rapowania. Lecrae, bo o nim mowa, przez lata obecności na scenie dorobił się solidnej marki i niemałego fanbase’u, który po za chrześcijańsimi treściami, dostrzegł w nim także duże umiejętności i charyzmę. Let the Trap Say Amen to 13 utworów wyprodukowanych przez Zaytovena, z gościnnym udziałem Waka Flocka Flame’a, 24hrs czy Verse’a Simmondsa. Tak oryginalna fuzja stylów aż prosi się o porządny odsłuch — Adrian


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw. Tym tygodniu dodatkowo alt-soulowy Monsoonsiren, truschoolowy Canibus, wschodząca piosenkarka nowego R&B Ojerime oraz nasz stary dobry znajomy Miles Bonny.


Nowy album: Death Grips Fashion Week

dg-fashionweek

Death Grips nieźle pogrywają sobie ze słuchaczami. Od rzekomego rozwiązania grupy minęło już pół roku, a my wciąż czekamy na ich finalny projekt noszący tytuł Jenny Death. Singiel już jest i na razie wiadomo tylko tyle. Tymczasem, tradycyjnie bez jakichkolwiek zapowiedzi, grupa wypuściła cały i zupełnie nowy album. Co prawda Fashion Week to materiał wyłącznie instrumentalny, ale jednak. Żeby było jeszcze ciekawiej: wszystkie zawarte na nim utwory zatytułowane są pojedynczymi literami, a wszystkie litery razem tworzą hasło „JENNY DEATH WHEN”. Klikajcie w odsłuch poniżej i dojdźcie razem z nami do wniosku, ze całe to zakończenie działalności Death Grips to zwyczajna bujda.

Koniec Death Grips

deathgrips

Wariactwo od początku do końca — grupa z Sacramento nigdy nie była najlepszym przykładem jeśli chodzi o przewidywalność i trzymanie się jakichkolwiek zasad. Zdarzało im się nie pojawiać na koncertach, czy nawet odwoływać całe trasy, ale muzycznie nie zawodzili. Jednak teraz historia Death Grips dobiega końca, a informacja o tym została zapisana… na serwetce. Co prawda wszystkie zaplanowane występy zostały odwołane (w tym trasa z Nine Inch Nails, co Trent Reznor skomentował krótko: „Sorry everyone… Why would I have ever thought those dudes could keep it together?”), ale wydawnictwo The Powers That B ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku dzięki wytwórni Harvest/Third World. Pożegnanie zespołu znajdziecie poniżej.

grips

Recenzja: Death Grips Niggas on the Moon: The Powers That B Disc 1

Death Grips

Niggas on the Moon: The Powers That B Disc 1 (2014)

Third Worlds

Death Grips, owładnięci glitch hopowym szaleństwem, stracili z oczu całą resztę. Poszatkowane sample z Björk przyjmują rozmaite postaci od pulsującej plemiennej rytmiki po odgłosy kałasznikowa, w międzyczasie tworząc bezkształtną, intuicyjną, antyrytmiczną miazgę. Death Grips, najwyraźniej poszukując absolutu w dążącej ku nieskończoności duplikacji wewnętrznych krawędzi, mimowolnie kwestionują jakąkolwiek formę. Nie jest to rzecz jasna odrzucenie definitywne i jednoznaczne, a raczej kolejny znamienny etap w naturalnie kontynuowanym przez grupę procesie przejścia w fazę post-muzyki. W całym tym bałaganie nie sposób jednak z całą pewnością ocenić na ile pierwsza część The Powers That B jest arcydziełem dyspersji i ostatecznym etapem współczesnej informacyjnej rebelii, a na ile efektownie skrojonym muzycznym memem, którego egzystencja kończy się w momencie, gdy, po krótkiej chwili uwagi, ludzie odwracają wzrok.

Nowy album: Death Grips niggas on the moon

niggas

U Death Gripsów bez zmian — nagrywają muzykę i dzielą się nią ot tak, za darmo, bez żadnych zapowiedzi. niggas on the moon jest jednak pewną innowacją w dyskografii zespołu z Sacramento. Po pierwsze jest to pierwsza część dylogii noszącej tytuł the powers that b. Obie części mają później ukazać się w postaci fizycznej nakładem wytwórni Harvest/Third Worlds Records — no bo przecież nie Epic Records. Po drugie, wszystkie utwory na płycie oparte są na samplach z Björk. Album (a w zasadzie jego połowę) możecie sprawdzić tutaj, a ściągnąć tutaj.

Recenzja: Death Grips Government Plates

Death Grips

Government Plates (2013)

Self released

Government Plates miało trafić do sprzedaży w przyszłym roku we współpracy z Capitol Records, ale po raz kolejny Death Grips postanowili niespodziewanie udostępnić materiał w sieci za darmo. Konsekwentnie pieprzą system, nie dbają o pieniądze i układy — chcą krzyczeć, tylko po to, aby krzyczeć. Chcesz się przyłączyć? Masz coś przeciwko? To zupełnie nieistotne.

Na Government Plates Death Grips głośno, bez ogródek i zahamowań wchodzą coraz bardziej w elektro-industrialną stylistykę, rozciągając brzmienie „Hackera” kończącego Money Store na cały trzydziestopięciominutowy album. Punk rockową energię transformują w glitch hop, wonky, dubstep i szeroko pojmowany EDM, co bez zapowiedzi wyraźnej stylistycznej zmiany płynnie przenosi brzmienie grupy na kolejny poziom, gdzie Rage Against the Machine spotykają M.I.A. i The Prodigy — zarówno muzycznie, jak i charakterologicznie.

Rozpoczynając od błyskotliwego nawiązania do Boba Dylana w tytule pierwszego kawałka, Death Grips płynnie, w stylu strumienia świadomości przechodzą z jednego utworu w drugi. Mając za nic jakiekolwiek konwencje, paradoksalnie tworzą swoją własną. Otwierające ostatni utwór na krążku: „Hand yourself over, remain calm / I only plan to steal whatever I want” z pulsującą jak zepsuty neon elektrokonkluzją „Fuck who’s watching” można by pewnie przyjąć jako pewien szczątkowy dowód nihilistycznej (anty)filozofii grupy. Ale ostatecznie to zupełnie nieistotne.

Nowy album: Death Grips Goverment Plates

deathgrips
Death Grips — jeden z najbardziej oryginalnych hiphopowych zespołów ostatnich lat — powraca z nowym albumem. Jak przystało na najprawdziwszych wariatów, którzy udowodnili rok temu, że współpraca z dużą wytwórnią jest nie dla nich — Goverment Plates bez żadnych większych zapowiedzi zostało zupełnie za darmo udostępnione do przesłuchania i ściągnięcia. Zapraszamy do zapoznania się z jedenastoma nowymi utworami grupy z Sacramento — już po samych tytułach odnoszę wrażenie, że będzie to jeden z moich ulubionych rapowych projektów 2013 roku.

1. „You might think he loves you for your money but I know what he really loves you for it’s your brand new leopard skin pillbox hat”
2. „Anne Bonny”
3. „Two Heavens”
4. „This is Violence Now (Dont get me wrong)”
5. „Birds”
6. „Feels like a wheel”
7. „Im Overflow”
8. „Big House”
9. „Government Plates”
10. „Bootleg (Dont need your help)”
11. „Whatever I want (Fuck who’s watching)”

DOWNLOAD

Nowy teledysk: Death Grips „Come Up and Get Me”

Death Grips to grupa, której album Money Store znalazł się w naszym rankingu 25 najlepszych albumów roku. Jednak nie bylo to jedyne tegoroczne wydawnictwo zespołu. Drugi krążek o nazwie No Love Deep Web trafił do sieci w formie darmowego odsłuchu 1 października 2012. Pierwszym singlem został utwór „Come Up and Get Me” i właśnie do tego utworu prezentujemy dziś teledysk. Nagrany w nietypowy sposób klip pokazuję unikalność i oryginalność formacji. Dla tych niecierpliwych – muzyka zaczyna się od 8:48. Polecamy jednak obejrzeć całość od początku.


Nowy album: Death Grips No Love Deep Web

Sądzicie, że Lupe Fiasco wykazał się bezkompromisowością w kontaktach z Atlantic Records przy okazji wydania swojego nowego albumu? To zobaczcie co zrobili muzycy z Death Grips. Ekipie MC Ride’a niespecjalnie spodobał się fakt, że Epic Records postanowiło przesunąć premierę ich następnego albumu „gdzieś na 2013 rok”, w związku z tym… opublikowali w sieci odsłuch i download gotowego materiału. Uroku (?) sytuacji dodaje także okładka No Love Deep Web, której zdecydowaliśmy się w pełnej okazałości Wam nie prezentować. Obraz dalszych relacji zespołu z Epic stoi pod znakiem zapytania, ale prawdopodobnie lata im to koło okładki. Sam materiał nie jest może tak samo wystrzałowy i szokujący jak wydane wcześniej w tym roku The Money Store, wciąż jednak potwierdza, że drugich takich jak ich trzech i tak dalej.

Death Grips zapowiadają nowy album

Zgodnie z obietnicą w 2012 wydadzą aż dwa krążki. Następcą zaskakująco dobrego The Money Store, ma zostać No Love Deep Web, który ukaże się jesienią (najprawdopodobniej w październiku) nakładem Epic i Columbii. Krążek zostanie nagrany i wyprodukowany w całości przez zespół bez towarzyszenia osób z zewnątrz i ma się na nim znaleźć 13 utworów z 20, nad którymi grupa aktualnie pracuje. „Materiał jest zimny, minimalistyczny, inspirowany rock & rollem, na ciężkich basach i może jednocześnie wpasować się w kontekst klubu tanecznego” – napisali Death Grips w oficjalnym oświadczeniu. Brzmi fajnie – czekamy.

Nowy album: Death Grips The Money Store


Zło. Tym jednym słowem najkrócej można podsumować muzykę tworzoną przez kalifornijską grupę Death Grips. Zło najprawdziwsze, nie udawana gangsterka, nie pretensjonalny horrorcore, ani też nie pseudookultystyczna otoczka Odd Future. Ciężka, odrzucająca liryka, pełne agresji flow MC Ride’a, eskalacja negatywnych emocji zapodana na równie hardkorowych i prowokacyjnych podkładach. Chociaż The Money Store (pierwszy legal grupy i następca dobrze przyjętego zeszłorocznego mixtape’u Exmilitary) sklepową premierę ma mieć dopiero 24 kwietnia, to już zdążyło wzbudzić ogromne uznanie wśród internetowych krytyków i bloggerów. Polecam gorąco samemu przekonać się o mocy tego materiału, przy czym ostrzegam – nie jest to pozycja dla ortodoksyjnych słuchaczy rapu zakochanych w ciepłych singlach Commona.