eklektik orchestra

„Budując program festiwalu, kieruję się intuicją” — Radek Bond Bednarz dla Soulbowl

Eklektik Session Boxed

Radek Bond Bednarz, zdj. Tomasz Augustyn

Już w najbliższy weekend między 16 a 18 października pod hasłem Boxed we Wrocławiu rusza dziesiąta edycja festiwalu Eklektik Session. Gościem specjalnym wydarzenia będzie pochodzący z Nigerii Dele Sosimi — znany m.in. ze współpracy z Felą Kutim. Ponadto w Galerii na Czystej obejrzymy designerskie prace zrealizowane przez artystów związanych z ASP we Wrocławiu, a w sekretnej przestrzeni galerii Domar obędzie się koncert muzyki etno. Pójdziemy także na spacer historyczny po placu Kościuszki. Program tegorocznej edycji znajdziecie tutaj. Przygotowaliśmy też uduchowiony przewodnik po muzycznej historii afrobeatu. O tym, jak przygotowuje się festiwal w czasie pandemii i esencji eklektycznych wyborów Eklektik Session opowiedział nam natomiast Radek Bond Bednarz — dyrektor tej międzynarodowej synkretycznej platformy.

„Afrobeat niesie ze sobą przekaz potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, wzajemnego szacunku i tolerancji”

Soulbowl.pl: Którego wydarzenia tegorocznej edycji Eklektik Session nie może się Pan doczekać najbardziej?
Radek Bond Bednarz: Jestem daleki od wartościowania wydarzeń, dla mnie wszystkie są wyjątkowe. Artyści, którzy przyjeżdżają do Wrocławia są niezwykli. Z większością z nich poznałem się osobiście np. z Ekow Alabim z Ghany na backstage’u na festiwalu w Szwecji, gdzie występował z Jimi Tenorem, czy z naszym głównym gościem Dele Sosimi na Zanzibarze, gdzie zagraliśmy razem koncert. Część artystów znam więc osobiście i fascynuje mnie ich twórczość, postawa, wrażliwość która zabarwią tegoroczny festiwal. Można by pewnie wyróżnić koncert finałowy Eklektik Afrobeat Orchestry z Dele i gośćmi festiwalu, artystami z Wrocławia. Dele to kultowa postać, prekursor afrobeatu, członek zespołu Feli Kutiego, jego wieloletni dyrektor muzyczny. Będą już raz u jego boku na scenie wiem jakie to wspaniałe uczucie, być przez niego prowadzonym. Równie mocno i z wielką ciekawością czekam na wystawę Empathic Design czy Eklektik Room Festival Edition w sekretnym pokoju w Domarze.

Jak ten finał będzie wyglądał? Jak Pan go sobie wyobraża?
Na finał festiwalu Eklektik Session występuje Eklektik Orchestra. To jedyny w swoim rodzaju festiwalowy band, każdego roku w innym składzie. Prawdopodobnie nie będziemy mieli drugiej okazji spotkać się w tym samym gronie, jeden do jeden. Dlatego jest to wydarzenie niepowtarzalne. Tegoroczna afrobeatowa orkiestra z Dele Sosimi będzie na pewno momentem radości, ale i manifestem potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, wzajemnego szacunku, tolerancji, wartości o których świat zapomina. Ten przekaz niesie ze sobą afrobeat i nie mam żadnych wątpliwości, że Dele jest właściwą osobą jako lider Eklektik Orchestry w tym roku.

Właśnie o ten tropikalny zwrot chciałem zapytać. Bo mnie Eklekik Session kojarzyło się przede wszystkim z jazzem, zwłaszcza w takim europejskim rozumieniu…
Eklektik Session jest spotkaniem. Myśląc o tym, jak zbudować program, kieruję się intuicją, zapraszając artystów, którzy są chętni i gotowi na interakcję. Eklektik Session nie jest typem imprezy come and go, ale wydarzeniem, które może inspirować, prowokować zderzenia, rozmowy, nie zawsze łatwe. Relacje nawiązane podczas festiwalu przekładają się na kolejne kolaboracje. Twórcy mają okazję się poznać, pozostają ze sobą w kontakcie. To dotyczy także publiczności. Artyści nawiązują relacje z odbiorcami. Te bariery między artystą a odbiorcą przez latach narastały. Tutaj gdzie jesteśmy, w przestrzeni Eklektik Art, staramy się granice niwelować. Można tu wpaść na wybitnych artystów – muzyków, malarzy itd. Można się spotkać i porozmawiać. Pamiętajmy, artysta jak każdy człowiek wstaje rano, myje zęby, pije kawę i zastanawia się co dalej… (śmiech)

„Budując program festiwalu, kieruję się intuicją i zapraszam artystów, którzy są gotowi na interakcję”

Eklektik Session jest oczywiście miejscem obcowania z eklektyczną sztuką. Ale jaki jest tegoroczny klucz doboru? Jak tegoroczna wizualna część komplementuje, dopełnia wybory muzyczne?
Na inaugurację festiwalu zaprezentujemy „Empathic Design”. Po raz pierwszy we Wrocławiu w jednym miejscu będziemy mogli zobaczyć design zaprojektowany i wykonany przez artystów skupionych wokół Laboratorium Obiektów i Przestrzeni Interaktywnych w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Będą to prace wielu artystów pod kierunkiem zespołu badawczego Dominiki Sobolewskiej, Patrycji Mastej i Sebastiana Sobótki. Na interaktywną ekspozycję składać się będą przedmioty użytkowe, dość zaawansowane technologicznie jednocześnie bardzo ludzkie.. Z perspektywy osoby, która widziała kilka tych przedmiotów, muszę powiedzieć, że to są arcyciekawe projekty, sugerujące praktyczne rozwiązania, zwracające uwagę na istotę komunikacji. Niektóre z nich są tez całkiem zabawne.

A jak się tworzy festiwal w czasie pandemii? Co się zmieniło w stosunku do lat ubiegłych?
Zauważalną zmianą jest to, że festiwal w tym roku skupiony będzie wokół jednej lokalizacji, przestrzeni Eklektik Art w Galerii na Czystej. Od lutego jesteśmy tutaj, za Renomą, gdzie stworzyliśmy miejsce łączące ze sobą muzykę i sztukę, ludzi i dobre emocje. Co roku specjalne wydarzenia Eklektik Session odbywały się w różnych lokalizacjach. Ale nie ma tego złego… w tym roku jesteśmy u siebie, i to daje nam wiele powodów do radości. Jedyne wydarzenie muzyczne poza Czystą odbędzie się w sobotę, 17 października w „secret roomie” w Galerii Wnętrz Domar na Braniborskiej. Będzie to październikowa odsłona cyklu Eklektik Room z gośćmi festiwalu Eklektik Session.

A czy rola inicjatyw kulturalnych takich jak Eklektik Session zmieniła się pana zdaniem teraz w czasie pandemii?
Fala obostrzeń skutkowała zalewem wydarzeń online. Jest to niestety półśrodek, który, jak się okazało, szybko się wyczerpał. Trudno w ten sposób przekazać prawdziwe emocje. Podczas Eklektik Session, mimo kolejnych obostrzeń z ostatnich dni nie planujemy transmisji online. W ten sposób chciałbym podkreślić doświadczenie wydarzenia na żywo, które moim zdaniem jest nie do zastąpienia. Po festiwalu, jak co roku pojawią się oczywiście relacje, może nawet wydawnictwo z zapisem koncertu finałowego. Tym bardziej zapraszam na koncert Eklektik Afrobeat Orchestra na finał Eklektik Session 18 października w hallu Galerii na Czystej. Może być co wspominać, słuchając płyty.

„Nie planujemy transmisji online. Doświadczenie wydarzenia na żywo jest nie do zastąpienia”

Jeśli ktoś chciałby bardzo uczestniczyć w Eklektik Session, ale ma wątpliwości związane z bezpieczeństwem?
Wydarzenia festiwalu Eklektik Session odbywały się w poprzednich latach w bardzo wymagających przestrzeniach — jak choćby w 2016 roku we Wrocławskim Parku Przemysłowym w halach fabrycznych pracujących na trzy zmiany… Było wiele kwestii z bezpieczeństwem uczestników do zapewnienia i sprostaliśmy tym wymogom. Tak i teraz jesteśmy przygotowani w każdym wymiarze w związku z trwającą pandemią.

Mówiliśmy o Dele Sosimi i o Eklektik Roomie. To ja zapytam o ten najbardziej jazzowy z tegorocznych Eklektycznych koncertów? Jak Pan trafił na ten włoski kwartet?
Dwa lata temu miałem przyjemność wystąpić ze swoim triem Hang Em High na włoskim festiwalu Sile Jazz w uroczym miasteczku Treviso niedaleko Wenecji. Festiwal Sile organizują muzycy XYQuartet – Alessandro Fedrigo i Nicola Fazzini. Jedyne, czego żałuję, to że pogoda nie pozwoliła na to, byśmy mogli wystąpić w plenerze, nad rzeką Sile. Rok później na konferencji Europe Jazz Network we Włoszech miałem okazję posłuchać XYQuartet na żywo. Zaskoczyli mnie wyszukanym pomysłem kompozycji. Nawet lekką kompozytorską nonszalancją, dając wyraz że to jest ich muzyka i nie mają zamiaru wpisywać się w trendy. XY to kwartet z wibrafonem, perkusją, saksofonem i z Alessandro na basowej gitarze akustycznej. Sam jako basista byłem pod wrażeniem jego gry. Eklektik presents Sile Jazz to będzie wspaniały wieczór drugiego dnia festiwalu, 17 października o 20:30 w kolejnym boksie, który odkryjemy w Galerii na Czystej.

Czy publiczność Eklektik Session jest równie eklektyczna co program festiwalowy?
To zdecydowanie ciekawa i ciekawska publiczność. W tym roku zakładam że przybędzie osób skupionych wokół działań przestrzeni Eklektik Art. Oficjalnie to siedziba fundacji Eklektik Art Charity, założonej razem z Moniką Idzikowską i Waldkiem Krauze. Każde z nas działa na nieco innym polu, przez to jako Eklektik Art działamy wielowymiarowo. Osoby, które się tutaj pojawiają są otwarte, zainteresowane różnymi dziedzinami, dzięki temu powstają fantastyczne synergie. Obserwuję to z ogromną radością.

A na które wydarzenie szczególnie zaprosiłby Pan miłośników muzyki soul?
Na wszystkie. Zadajmy sobie pytanie, czym jest soul. Tego nie zabraknie w żadnym wydarzeniu! W przygotowania wszyscy wkładamy bardzo dużo pracy i serca. Niezależnie od tego, ile osób przyjdzie, czujemy twórczą mobilizację, mamy znakomity Eklektik Team i mimo niełatwych okoliczności, jesteśmy pełni nadziei i wiary że będzie to kolejny dla wielu magiczny czas. Zapraszam oczywiście na stronę internetową EklektikSession.com po wszystkie informacje. Część wydarzeń nie jest biletowana, jak wystawa „Empathic Design” czy spacer po okolicach placu Kościuszki z zaprzyjaźnioną z nami od lat panią przewodnik Iwoną Stec. Wcześniej zapraszamy też na eklektyczne foto-śniadanie z Grzegorzem Gołębiowskim, twórcą serii „Eklektik Portraits”, a po spacerze na ceremonię parzenia herbaty z Tea Club — naszymi sąsiadami na Kościuszki. Do zobaczenia na Czystej!

Bilety na Eklektik Session do nabycia na Biletyna.pl. Więcej informacji na wydarzeniu na Facebooku.

Organizatorzy zapewniają, że Eklektik Session jest przygotowane w oparciu o restrykcyjne normy bezpieczeństwa w związku z trwającą pandemią koronawirusa i w trosce o zdrowie uczestników apelują do publiczności o przestrzeganie zaleceń Ministerstwa Zdrowia.