fleetwood mac

Christina Aguilera niczego nie żałuje

Rozliczenie z przeszłością — chyba jeden z bardziej atrakcyjnych leitmotivów w muzyce. Od szczerego albumu Wins & Losses Meek Milla przez ironiczne „I Love Kanye” do nostalgicznego „Landslide” z repertuaru pop-rockowego Fleetwood Mac (żeby wymienić kilka z wielu przykładów). No właśnie… Po patchworku, jaki Christina zafundowała nam na „Accelerate”, zwolnienie tempa wydawało się nieuniknione. Efekt wyszedł nad wyraz dobrze. „Twice” to melodyjna ballada opleciona harmoniami wokalnymi, jakich nie powstydziliby się wspomniani Fleetwood Mac. Aguilera też się nie wstydzi; oszczędny fortepian kontrastuje z siłą jej głosu, która w „Twice” ujawnia się w skali, jakiej już dawno nie słyszeliśmy (ale prawdopodobnie chcieliśmy usłyszeć). Wreszcie kawałek, do którego można wracać bez zastanowienia.

Gdybyście mimo wszystko nadal odczuwali niedosyt, na Instagramie Xtina podzieliła się wizualnym dopełnieniem dla utworu.