Wydarzenia

freddie gibbs

The Avalanches dzielą się nagraniem z gościnnym udziałem Freddiego Gibbsa

Na ostatni album od zespołu The Avalanches czekać musieliśmy 16 długich lat. Pół roku po wydaniu znakomitego Wildflower, trafił do nas ich nowy numer zatytułowany „Bad Day”. Na tym przesiąkniętym dillowym vibem, samplującym „Strawberry Letter 23” Shuggie Otisa oraz „For Once in My Life” Steviego Wondera numerze, gościnnie udziela się mający w zanadrzu jak zwykle kilka gangsterskich przechwałek — Freddie Gibbs. Nie wiadomo do końca czy jest to nowy utwór, czy tylko odrzut z albumu. Optymizmem napawa jednak fakt, że panowie wspomnieli niedawno za pomocą swojego konta na Twitterze o nagrywanym właśnie tracku, w którym wersami zajęli się Pos z De La Soul oraz Spank Rock. Jest więc szansa, że na kolejny materiał od Australijczyków nie będziemy musieli czekać aż tyle czasu.

Madlib i Freddie Gibbs pracują nad kontynuacją albumu Piñata

Podczas rozmowy w ramach Red Bull Music Academy, odbywającego się w Nowym Yorku, Madlib zdradził rzecz, która z pewnością ucieszy nie jednego fana dobrego hip-hopu. W tym roku ukaże się bowiem kontynuacja, rewelacyjnego albumu Piñata, który stworzył z nim do spółki Freddie Gibbs (raper również potwierdził prace nad krążkiem na swoim Twitterze). Nie było chyba podsumowania muzycznego 2014 roku, nieuwzględniającego tego wydawnictwa, a na wielu z nich zajmował pierwsze miejsce. Po dwóch latach panowie ponownie wchodzą do studia, aby dostarczyć nam krążek zatytułowany Bandana. Część produkcji, jakie trafić mają na to wydawnictwo, pochodzić ma z tego, co Madlib zaproponował Kanyemu, podczas prac The Life of Pablo i na tym właściwie kończą się dostępne jak dotąd informacje. Pozostaje czekać, odświeżając sobie poprzedni album tej dwójki, który chyba nigdy się nie znudzi.

bandana06

Nowy teledysk: Freddie Gibbs „Freddie Gordy”

fg

Shadow of a Doubt to jedna z najlepszych produkcji rapowych z USA w 2015 roku. Gibbs postanowił nakręcić klip do jednego z najlepszych utworów na płycie, czyli „Freddie Gordy”. Miejskie video, ukazujące rodzinne miasto rapera (Gary w stanie Michigan) i mistrzowska nawijka Tiptona o tym, jak  wygląda street life. Nie ma owijania w bawełnę, tylko real talk w najczystszej postaci. Zresztą jak można odbierać ten numer inaczej skoro padają takie wersy jak: „And now the DEA they checking on me when I’m getting on a plane/ double life it got me ducking under covers/I just want to be legit man, shit man/And every time I touch the dope I say that „this gonna’ be my last flip man”. Petarda. I ten genialny obrazek, kiedy Freddie odwiedza mural The Jacka.

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Nowy utwór: Freddie Gibbs „Cocaine Parties In L.A.”

freddie

Kanye West rozpoczął na dobre promocję albumu, który na dzień dzisiejszy, zatytułowany jest WAVES. Jednym z utworów z nieregularnej serii G.O.O.D. Fridays, jest kawałek „No More Parties In L.A.” na beacie Madliba z gościnnym udziałem Kendricka Lamara. Freddie Gibbs postanowił stworzyć własną wersję, dzięki czemu otrzymaliśmy „Cocaine Parties In L.A.”. Jak sugeruje tytuł, utwór opiera się an tematyce narkotyków, do czego z resztą Gangsta Gibbs zdążył nas przyzwyczaić.

Recenzja: Freddie Gibbs Shadow of a Doubt

Freddie Gibbs

Shadow of a Doubt (2015)

ESGN


Ponad półtorej roku temu Freddie Gibbs wydał z Madlibem świetną Pinatę i od tego czasu ani trochę nie zwolnił tempa. Dowodem tego są kolejne dwie EPki – The Tonight ShowPronto i dopiero co wydany album Shadow of a Doubt. Nigdy nie byłem zwolennikiem wydawania dużej ilości płyt w krótkim czasie, bo zazwyczaj odbija się to na jakości materiału. Jak to wygląda tym razem?

Szybki rzut oka na listę producentów i mamy tutaj sytuację totalnie odmienną od sytuacji, gdy Gibbs nagrywał całe wydawnictwa z pojedynczymi producentami (gdzie pracował z takimi nazwiskami jak Madlib czy The World Freshest). Kanadyjczycy tacy jak Boi-1da czy Kaytranada, 808s Mafia Tarentino, wieloletni producent Kanye Mike Dean, Blair Norf, Mikhail i można tak jeszcze długo wymieniać. Nie ma co ukrywać, że w ten sposób, sam raper stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko, wspomagając się całą armią producentów. I tutaj zdecydowanie trzeba brać wzór z Gibbsa, bo pomimo całej „paczki”, udało mu się nagrać bardzo zróżnicowaną, ale jednak mimo to krążącą wokół pewnego brzmienia płytę. Bas przyprawia o problemy z błędnikiem, high-haty sypią się jak z karabinu a samplowane bity tłuką się cały czas z dopieszczonami syntezatorami. To najlepsze ucieleśnienie ulicznego, gangsterskiego rapu osadzonego w newschoolowej otoczce. Cały czas nie mogę wyjść z podziwu z jaką lekkością przychodzą Gibbsowi refreny, zwłaszcza te podśpiewywane, które rozbujają absolutnie każdego, nawet tych, którzy niekoniecznie mają zajawkę na hip-hop. Absolutnie nie ma znaczenia czy są to delikatnie podśpiewywane (jak w „Lately”, „McDuck” czy „Insecurities”) czy totalnie na chłodno ale z porywającą siłą wrzucone na bit („Forever and a Day”, „Fuckin’ Up the Count”) czy nawet podszyte autotunem („Basketball Wives”). Freddie Gibbs jest mistrzem rapowych refrenów i doskonale obroniłby się sam bez pomocy zaproszonych na płytę wokalistów (Dana Williams czy bardziej-mc-niż-wokalista Tory Lanez). Sam nie potrafię ocenić, czy to wpływ jego charyzmatycznego, ostrego głosu czy nieprzeciętnych umiejętności.

Sam Gibbs zdaję sobie sprawę z unikalności brzmienia, które stworzył. To mu trzeba przyznać, jest niepodrabialny. W mini-skicie na końcu „McDuck”, w czasie którego raper udziela wywiadu Snoop Doggowi mówi „I created that sound”. Lirycznie nie ma tutaj szczególnych niespodzianek. Wypełniony przemocą świat Gibbsa odcisnął na nim piętno, które on nie przestaje obrazowo kreować. To zdecydowanie jeden z nielicznych przedstawicieli sceny, który jest bardzo autentyczny w swoich obficie przelanych krwią i narkotykami historiach. W dodatku naturalnie lokuje swoją pozycję na scenie, w dużo surowszym i mniej błyszczącym miejscu niż rapowe gwiazdy instagrama czy snapchata obwieszone złotem.

Współczuję wszystkim gościom na Shadow of a Doubt, którzy liczyli na jakąkolwiek szansę, żeby przyćmić gospodarza. W żadnym współtworzonym utworze nie ma nawet cienia wątpliwości kto kogo wpuszcza do swojego świata, wyłącznie na krótką chwilę. Najciekawsze jest to, że taka koncepcja absolutnie nikogo nie razi. Czy to Black Thought ze swoją politycznie przesiąkniętą zwrotką czy wspomniani już wyżej wokaliści, czy przydymiający atmosferę weteran E-40 i Gucci Mane, każdy zna swoje miejsce i absolutnie im to nie przeszkadza.

Ciężko mi sobie przypomnieć płytę z tego roku, która z taką lekkością i niekwestionowaną przyjemnością zachęca do kolejnego i kolejnego odtworzenia jako całość i jako pojedyncze utwory. Nikt nie powinien mieć już Cienia Wątpliwości, jakim materiałem jest ten album, jak utalentowany jest Freddie Gibbs i dlaczego warto czekać na każdy jego projekt.

Freddie Gibbs zapowiada nowy album

fredi

Freddie Gibbs — najbardziej gangsterski raper w erze nie tak bardzo gangsterskiego rapu — powróci już niedługo z nowym albumem, pierwszym długogrającym projektem od czasu świetnego LP z Madlibem. Shadow of a Doubt to piętnaście nowych utworów Gibbsa, do których swoje trzy grosze dorzucą także takie postaci jak E-40, Gucci Mane czy Black Thought. Na produkcji zamiast Otisa Jacksona pojawić się mają między innymi Boi-1da, Kaytranda i weteran Mike Dean. Jeśli mielibyście jakikolwiek nomen omen cień wątpliwości typu „czekać czy nie czekać”, zapraszam do sprawdzenia teledysku do „Fuckin’ Up The Count”. Przesłuchajcie także wspomnianą Piñatę, jeżeli jakimś cudem ją przegapiliścię. Macie czas do 20 listopada.

1. „Rearview”
2. ‚Cocaine”
3. „Careless”
4. „Fuckin’ Up The Count”
5. „Extradite” (feat. Black Thought)
6. „McDuck” (feat. Dana Williams)
7. „Packages” (feat. ManMan Savage)
8. „Mexico” (feat. Tory Lanez)
9. „10 Times” (feat. Gucci Mane & E-40)
10. „Lately”
11. „Basketball Wives”
12. „Forever and A Day”
13. „Insecurities”
14. „Freddie Gordy”
15. „Cold Ass Nigga”

Nowy teledysk: Freddie Gibbs „Pronto”

gibbsFreddie Gibbs z wideo do „Pronto”! Najcięższy numer z EPki o tym samym tytule został osadzony w równie mrocznym klimacie co sam kawałek. Raper z Indiany otacza się wężami (i nie tylko) kładąc mordercze linijki na trapowych „cykaczach” w czarno-białym, minimalistycznym klipie. Kto znajdzie nawiązania do 2paca? Tytułowy kawałek jak i całą EPkę — szczerze polecamy!

Nowy utwór: Freddie Gibbs & Kaytranada „My Dope House”

freddiekay-380x400Freddie Gibbs nie przestaje tworzyć świetnych rzeczy. Dopiero co w sieci znalazła się Pronto EP, a teraz łączy siły z ultrazdolnym Kanadyjczykiem Kaytranadą. Gibbs operuje różnorodnym flow bez żadnego wysiłku, świetnie współgrając z totalnie przebujanym podkładem od młodego producenta. Bardzo przyjemnie ogląda się jak Kaytra zdobywa co raz to większe uznanie na całym świecie. Różnorodność spójnych stylowo produkcji powoduje, że warto sprawdzić jego wcześniejsze materiały, zaczynając od tego kawałka. Singiel ukaże się w maju w iTunes i na limitowanym winylu!

Nowy utwór: JMSN feat. Freddie Gibbs „Street Sweeper”

jmsnstreet

JMSN dokłada starań żebyśmy coraz bardziej niecierpliwie oczekiwali grudniowej premiery Blue Album i trzeba przyznać, że są to działania skuteczne. Nagranie „Street Sweeper” już wielokrotnie zdążyło się zapętlić w niejednym odtwarzaczu, teledysk przyciągnął uwagę, to teraz pora na remix. Wielkich zmian nie ma, za to pojawia się dodatkowy głos. Artystę wsparł raper Freddie Gibbs, który sam przygotowuje się do wydania kolejnego solowego krążka — Lifestyles of the Insane ma się ukazać w przyszłym roku. Sprawdzone połączenie łagodnego, soulowego wokalu z zachrypniętym rapem zdecydowanie nie zmniejsza mocy przyciągania tego kawałka. Posłuchajcie sami.