Wydarzenia

freemasons

Knowles vs. Knowles

Młodsza Knowles wypuściła do sieci swój nowy kawałek zatytułowany God Given Name, starsza nie mogła być gorsza. Jeszcze tego samego dnia w sieci pojawiło się Bautiful Nightmare. Oba utwory mają wyznaczyć zupełnie nowe style muzyczne obu sióstr, zarazem tak podobne, ale tak odmienne oraz zwiastować nadchodzące krążki. Tylko czy gdzieś już tego czasami nie słyszeliśmy?

Beyonce’s Beautiful Nightmare
[audio:beyonce – bn.mp3]
Nowy album B według licznie docierających do nas ostatnio informacji ma ukazać się już wkrótce. Krążek ma być taneczny i mieć bardzo światowe brzmienie. Będzie wyprodukowany przez Freemasons, odpowiedzialnych za klubowe remixy singli Beyonce z ostatniego albumu oraz wszędzie-mnie-pełno-i-zaczynam-brzmieć-jak-kupa Timbalanda. Efekty tej współpracy sami możecie ocenić słuchając nowego utworu, no właśnie, czy aby na pewno utworu? Analizując tytuł analogia do niespełnionej singlowej perełki w koronie kiczu panny Knowles, Beautiful Liar, nasuwa się sama. Nowy kawałek nie brzmi niestety o wiele lepiej. Mimo podkładu zdecydowanie na czasie, trochę w stylu 4 Minutes Madonny i nakładających się na siebie różnych głosów wokalistki niczym Eurythmics 20 lat temu, kawałek można wrzucić raczej do szuflady z etykietką „zapchajdziura”. Żeby jednak Beyonce nie wyszła tak najgorzej, dodam, że to najprawdopodobniej nie żaden przyszły singiel z kolejnego cedeka, ale jakiś odrzut, który wyciekł do sieci, aby dać fanom pojęcie o tym jak mniej więcej ma brzmieć kolejny projekt Knowles. Jako ciekawostkę dodam, że Beyonce jest jak zawsze zapobiegawcza i wybiega daleko do przodu. Podobno ma zamiar wziąć przykład z koleżanki po fachu Jessiki Simpson i nagrać album utrzymany w stylu country. Cóż, Shanii Twain czy Carrie Underwood na pewno z niej nie będzie, ale zawsze miło się pośmiać z Beyonce, niegdyś-niedoszłej-królowej-contemporary-r&b, skaczącej w kowbojkach i kapeluszu i śpiewającej „iyaaa-iyaa-yooo”!

Solange’s God Given Name
[audio:solange – god given name.mp3]
Solange zrozumiała, że nie ma szans na konkurowanie z popularną i jednocześnie morderczą dla koleżanek po fachu (byłych Destinek) starszą siostrą i postanowiła zrobić unik. Unik o tyle nietrafiony, że nowy kawałek mający być zupełnie odmienny od poprzednich poczynań Knowles… tłumaczy dlaczego tak jest i wyjaśnia wszystkim zainteresowanym, że Solange nie jest swoją straszą siostrą. Miło z jej strony, że odkryła to po kilku latach od rozpoczęcia solowej kariery. Tekst utworu, fakt, jest niegłupi, co niestety tym razem nie idzie w parze z ogólnym brzmieniem utworu. Track to takie bez ładu i składu, odśpiewane na jedną nutę, pseudowyznania natoletniej gwiazdki. Niby wszystko powinno brzmieć w porządku, ale jednak melodia (zaczerpnięta gdzieś swoją drogą z Emryi Maxwella czy też jeszcze wcześniej Neither Fish Nor Flesh Terence’a Trent’a D’arby) zupełnie odbiega od stosunkowo zresztą mało wdzięcznych i nieco wystękanych wokaliz. Ogólnie efekty są marne, ale cieszę się, że chociaż młodsza Knowles próbuje zrobić coś od siebie i nie stara się podbijać świata pseudoprzebojami za ćwierć dolara.