gallant

Recenzja: Gallant Ology

Gallant

Ology (2016)

Mind of a Genius

Przy szesnastu utworach na debiutanckim krążku trudno było Gallantowi odrobinę nie pobłądzić. Mimo wszystko piosenkarzowi udało się wyjść z przedsięwzięcia obronną ręką — chociaż Ology nie jest krążkiem totalnym, na który wielu po cichu liczyło po rewelacyjnym zeszłorocznym singlu „Weight in Gold” i zręcznej epce Zebra z 2014 roku, niewątpliwie ujmuje niekwestionowany talent wokalny piosenkarza w zgrabne ramy.

Wyczucie stylu i dobre refreny. Tak w telegraficznym skrócie można podsumować istotę płyty — od post-maxwellowskiego „Talking to Myself” z atrybutami soulu lat 80. (saksofonem i gitarą elektryczną spod znaku Prince’a) zręcznie wpisanymi w nowobasowy bit, przez połączenie nowoczesnej rytmiki i rasowej popowej melodii jakby wykradzionej z katalogu Jodeci w „Bone + Tissue”, po klasycznie zaaranżowany pościelowy duet z Jhené Aiko w „Skipping Stones” — Gallant z wielką wprawą czaruje słuchaczy. Procentuje też ścisła współpraca produkcyjna z STINT-em, który charakterystyczne połączenie klasycznego quiet stormu przełomu lat 80. i 90. z bardziej elektronicznym, a momentami wręcz UK bassowym zacięciem umiejscowił między mainstreamowym popem a alternatywnym R&B, podobnie jak przed kilkoma laty zrobił to The Weeknd. Gallantowi wokalnie i stylistycznie bliżej jest jednak na szczęście do wspomnianego już Maxwella — jego muzyczne wzorce są bardziej wyraziste, niekiedy wręcz dosłowne („Chandra”, „Miyazaki”), co można odbierać dwojako.

Na ambiwalentną percepcję Ology składa się też w dużej część sam dobór utworów — Gallant podszedł zbyt liberalnie do selekcji nagrań — przy 52 minutach trudno nie odnieść w kilku punktach wrażenia, że album jest, zupełnie niepotrzebnie, o kilka numerów za długi, a sam Gallant już w połowie albumu zaczyna powtarzać te same patenty. Mimo tego wobec wokalno-muzycznej ekwilibrystyki Gallanta nie da się pozostać obojętnym.

Odsłuch: Gallant Ology

gallant2

Gallant uraczył nas swoim debiutanckim albumem, na który kazał czekać dosyć długo. Warto było uzbroić się w cierpliwość i otrzymać solidne wydawnictwo, jakim jest Ology. Na krążku znajdują się opisywane przez nas wcześniej m.in. „Weight in Gold„, „Skipping Stones”, „Jupiter Grayscale”, czy „Bourbon„. Na płycie znajdziemy jednak o wiele więcej podobnie doskonałych kawałów. Falset Amerykanina połączony z atmosferycznym R&B, w który wplecione są elementy elektroniki, to genialne zestawienie, dzięki któremu słuchając wydawnictwa przenosimy się na wyższy poziom duchowy. Niezwykle emocjonujący wokal artysty powoduje ciary na plechach, ale przede wszystkim pozwala wyłączyć myślenie, a włączyć serce i odczuć szeroki wachlarz emocji, jaki zawarty jest w kompozycjach. Dodatkowo występy na żywo wypełnione są dużą dawką poruszenia, przez co przekaz utworów jest silniejszy i bardziej wiarygodny. Jeśli nie wiecie o czym mówię, wciśnijcie play, a sami się przekonacie.

Gallant i Seal na żywo podczas sesji In the Room

gallant_seal

Gallant dzięki swoim umiejętnością wokalnym przysparza sobie coraz większą rzeszę fanów i coraz bardziej jego głos wprawia w osłupienie. Podczas sesji In the Room artysta wykonuje utwory wraz z gwiazdami muzyki. Z Sufjanem Stevensem wykonał kawałek „Blue Bucket of Gold„, a najnowsze wideo przedstawia singiel „Weight In Gold”, który Brytyjczyk zaśpiewał razem z Sealem. Całość brzmi spektakularnie i niezwykle emocjonalnie. Ochrypnięty głos Seala doskonale uzupełnia falset Gallanta. Poczekajcie do końca nagrania, a nie pożałujecie. Awesome! Ten młody człowiek wymiata, jak nikt inny. Ciary na plecach murowane.

Nowy utwór i szczegóły debiutanckiego krążka Gallanta

Gallant

Mgliste brzmienie Gallanta zachwyca od samego początku. Jego falset wpisany w spokojne R&B z elementami elektroniki, jak w przypadku „Weight in Gold„, wynosi doznania muzyczne słuchacza na jeszcze wyższy poziom. Z pewnością nic się nie zmieni również po przesłuchaniu najnowszego utworu Amerykanina – „Bourbon”. To kolejna po wspomnianym „Weight in Gold” oraz „Skipping Stones” i „Jupiter Grayscale” kompozycja zapowiadająca jego debiutancki album Ology. Poprzednie kawałki emanują silnym i zdecydowanym wokalem Christophera, w przeciwieństwie do „Bourbonu”, w którym artysta poskromił nieco swoje umiejętności głosowe, skupiając się tym samym na warstwie tekstowej i stwarzając odpowiedni nastrój, by zrozumieć sens przekazu. Poniżej oprócz odsłuchu singla, sprawdźcie również spis utworów debiutanckiego krążka, który ujrzy światło dzienne 6 kwietnia nakładem wytwórni Mind of a Genius.

Spis utworów Ology:

1. „First”
2. „Talking to Myself”
3. „Shotgun”
4. „Bourbon”
5. „Bone + Tissue”
6. „Oh, Universe”
7. „Weight In Gold”
8. „Episode”
9. „Miyazaki”
10. „Counting”
11. „Percogesic”
12. „Jupiter Grayscale” (Live Version)
13. „Open Up”
14. „Skipping Stones” (feat. Jhené Aiko)
15. „Chandra”
16. „Last”

Nowy utwór: Gallant feat. Jhene? Aiko „Skipping Stones”

gallant-jhene-skipping-stones

Debiutancki kr??ek Gallanta to jeden z najbardziej wyczekiwanych przez nasz albumów zapowiedzianych na rok 2016. Atmosfer? w oczekiwaniu podsyca nowy utwór wokalisty nagrany w ramach cyklu Red Bull Sound Select. W piosence „Skipping Stones” go?cinnie pojawi?a si? Jhene? Aiko, której lekki wokal stanowi znakomity duet wraz z niesamowitym falsetem Gallanta. Utwór wyprodukowa? niezawodny multiinstrumentalista Adrian Younge (z pomoc? Stinta), nadaj?c utworowi analogowego ciep?a. „Skipping Stones” wraz z utworem „Borderline„, nagranym dla tej samej serii, tworzy dwuutworowy singiel, który mo?ecie zakupi? na iTunes.

Nowy utwór: Gallant & James Fauntleroy „Borderline”

gallant-faunterloy

Dwadzieścia dni, dwudziestu artystów i dwadzieścia utworów — takim hasłem promuje swoją najnowszą akcję Red Bull. „Red Bull 20 Before 16”, o którym wspominaliśmy, ruszyło 1 grudnia i już dostarcza nam zachwycających dźwięków. Gallant, który świetnie odnajduje się w klimacie współczesnego R&B i wykonuje niesamowite akrobacje swoim wokalem połączył siły z Jamesem Fauntleroy’em — producentem wielu znanych, cenionych utworów i zdobywcą nagrody Grammy. Efektem jest utrzymane w marzycielskim tonie „Borderline”, gdzie Gallant ponownie udowadnia jak silną pozycję powinien zajmować na scenie alternatywnego R&B. Dzięki takim utworom odliczanie do Świąt staje się jeszcze przyjemniejsze!

Sufjan Stevens i Gallant coverują „Hotline Bling” Drake’a

sufjan

Ten numer Drake’a jest wszędzie. To już kolejny cover, o którym piszemy na łamach portalu. Swoją wersję ostatniego hitu Drake’a przedstawił Sufjan Stevens na zakończenie koncertu w Jersey. Wykonanie urozmaicił swoją obecnością Gallant, którego wysoki głos idealnie kontrastuje z wokalem Sufjana. Obaj imitują taniec Drake’a, co entuzjastycznie odbiera zgromadzona na koncercie publika.

Nowy teledysk: Gallant „Weight in Gold”

gallant-weightingold

Wysoka pozycja minialbumu Gallanta w naszym zeszłorocznym zestawieniu najlepszych epek potwierdziła, że warto uważnie obserwować działania tego artysty. Myślę, że wciąż jeszcze nie nastąpił przełom, dzięki któremu wokalista mógłby zaistnieć w świadomości szerszej grupy słuchaczy — ostatnio szansę na to przyniósł utwór nagrany wspólnie z producentem ZHU, ale jeśli dokładniej prześledzimy dokonania Amerykanina z minionych miesięcy, to pojawia się jeden, zdecydowanie najlepszy punkt. Mowa o „Weight in Gold” — znakomitej kompozycji, w której Gallant nie tylko wznosi się na wyżyny swoich wokalnych akrobacji, ale jednocześnie pokazuje, że tak już ograne, nieco mgliste, alternatywne R&B wciąż może jeszcze zostać podane w świeżej, wpadającej w ucho i bardzo emocjonalnej formie. „Weight in Gold” jest na tyle mocnym akcentem w dotychczasowej twórczości Gallanta, że singiel w końcu doczekał się teledysku. Warto więc posłuchać i obejrzeć.

Nowy utwór: ZHU feat. Gallant „Testarossa Music”

zhu-gallant

Gdy zobaczyłem, że niejaki ZHU właśnie nagrał utwór z Gallantem, a na poprzednim kawałku jego autorstwa pojawili się AlunaGeorge pomyslałem sobie, że musi mieć nosa do znakomitych wykonawców. Dopiero chwilę później zorientowałem się, że ZHU to właśnie ten ZHU — producent i wokalista odpowiedzialny za zeszłoroczny, nominowany do Grammy (myślę, że to określenie nie jest przesadzone) hit „Faded„. Artysta opublikował już 4 utwory, które wejdą w skład Genesis Series EP. Zapowiadany projekt nie tylko świadczy o niezwykłym talencie producenckim ZHU, ale też zaskakuje różnorodnością przy zachowaniu pewnej ogólnej stałej koncepcji. Myślę, że jest to także szansa, by tak znakomici, a niestety wciąż mniej znani twórcy (jak Gallant) mogli zaistnieć w świadomości większej ilości słuchaczy. „Testarossa Music” i chociażby „Automatic” zestawiają elektroniczne brzmienie z soulfulowymi wokalami i dają nadzieję na wyjątkowo udane wydawnictwo. Posłuchajcie koniecznie!

 

Odsłuch: Gallant Zebra EP

Przechwytywanie

Po zaprezentowaniu do tej pory kilku utworów, Gallant wreszcie przedstawia nam całę epkę zatytułowaną Zebra. Pochodzący z L.A. artysta zaczarował mnie swoim stylem śpiewania i tym, jak odnajduje się na tych produkcjach. Większość piosenek jest przepełniona różnymi uczuciami: żalem, lękiem, poczuciem osamotnienia i innymi. Ta debiutancka epka pięknie łączy nowoczesne podkłady i emocjonalny wokal R&B. Warto posłuchać.

Nowy utwór: Gallant „Jupiter Grayscale”

gallant-manhattanOstatni raz o Gallant  pisaliśmy w listopadzie, wtedy też zapowiadaliśmy nadchodzącą EP-kę artysty. Dla wszystkich czekających z coraz większą niecierpliwością na jeszcze nie wydaną Zebrę artysta przygotował prezent. „Jupiter Grayscale” daje wszystko to, czego szukacie w Alt-R&B: wokal operującymi wszelkimi odcieniami emocji i muzykę podążającą za magicznym klimatem głosu Gallanta.

Nowy utwór: Gallant „Manhattan”

gallant-manhattan

Gallant to nowa, obiecująca postać z nurtu alternatywnego R&B. Mieszkającego w Los Angeles artystę można spokojnie porównać do takich wykonawców jak How To Dress Well czy The Weeknd. W swoim najnowszym utworze zatytułowanym „Manhattan” Gallant udowadnia, że swoim eterycznym, hipnotyzującym wokalem potrafi tworzyć prawdziwy chilloutowy klimat wprowadzający w stan rozmarzenia i zadumy. Dla porównania w poprzednim numerze „Sirens” wykorzystano dużo mocniejszą produkcję z głębokim basem, a głos Gallanta nadal brzmi świetnie. Oba utwory zapowiadają debiutancką epkę artysty Zebra i można je pobrać za darmo. Zachęcamy także do śledzenia wykonawcy na jego chmurze.