groh

Miles Bonny na koncercie zapowiadającym Good Vibe Festival 2018

W oczekiwaniu na szóstą edycję coraz bardziej znanego i prężnie rozwijającego się Good Vibe Festival, która zaplanowana jest na przełom maja i czerwca 2018 roku, zapraszamy na koncert zapowiadający to wydarzenie. Już za niecały miesiąc, 4 listopada (sobota), w koszalińskim klubie Jazzburgercafe wystąpi nietuzinkowa postać – amerykański trębacz, wokalista i producent Miles Bonny. Artysta tworzy wypadkową takich stylów jak jazz, R&B, blues, hip hop oraz soul. W związku z tym idealnie pasuje do filozofii Good Vibe Festivalu jako imprezy prezentującej wyżej wymienione gatunki muzyczne. O afterparty zadbają z kolei znakomici dje: Papa Zura oraz Dj Groh.

Koncert nakręca Fundacja Nauka Dla Środowiska, a wspiera marka Lech.

Kiedy: 4.11.2017 r., godz. 20:00
Miejsce: Jazzburgercafe ul. Pileckiego 10, Koszalin
Bilety: dostępne online na Goout.pl i w klubie Jazzburgercafe
I PULA – 15zł (pierwsze 50sztuk, dostępne tylko naGoOut.pl)
II PULA – 20zł
III PULA w dniu koncertu – 25zł

Więcej informacji o koncercie znajdziecie na utworzonym specjalnie wydarzeniu na Facebooku. Zapraszamy zarówno w imieniu swoim, jak i organizatorów!

 

Przedstawiciele U Know Me Records podsumowują muzyczny rok 2016

ukmradio_insta

I nie jest to podsumowanie nawiązujące do aktywności wydawniczej oficyny z minionych 12 miesięcy. Osoby w głównej mierze odpowiedzialne za UKM, czyli Groh i Buszkers, poza puszczaniem w świat materiału od młodych, zdolnych z naszego podwórka, prowadzą także od ponad roku swoją autorską audycję w warszawskim Radiu Kampus, gdzie przybliżają najciekawsze spośród najświeższych numerów z pogranicza hip-hopu, soulu i elektroniki. Panowie dwie ostatnie audycje poświęcili na przybliżenie swoich ulubionych utworów z 2016-go, a zapis obu z nich możecie sprawdzić poniżej. Dodatkowo selekcję przygotowaną przez Buszkersa możecie sobie pobrać i zgrać na komórkę albo mp3!

Wszystkie dotychczasowe audycje U Know Me Radio znajdziecie na ich mixcloudowym profilu.

Ulubione utwory J Dilli – selekcja gości

J_Dilla_pic

To już 10 lat odkąd odszedł od nas legendarny producent hiphopowy J Dilla. Kultowy beatmaker miałby obecnie 42 lata. Wpływ jaki dziś dzień ma na brzmienie i produkcje wielu artystów jest niepodważalny. Dzisiaj, zarówno my, jak i kilku gości celebruje i wspomina twórczość Jay Dee. Zobaczcie co o Dilli sądzą zaprzyjaźnieni z Soulbowl muzycy oraz dziennikarze, a także jakie są ich ulubione utwory artysty.

Eskabuei

(raper, autor świetnej płyty nagranej z kwartetem Tomasza Nowaka)

Ciężko jest wybrać jedną produkcję od Jay Dee. Uwielbiam Slum Village, Frank – N – Dank, „Like Water for Chocolate”, niezliczoną ilość świetnych remiksów… długo by wymieniać. Przeglądając dyskografię Dilli można, a nawet trzeba złapać się za głowę. Po przemyśleniu sprawy, nie zawiodło mnie jednak pierwsze skojarzenie…

De La Soul – „Stakes is High” – Jedna z pierwszych mainstreamowych produkcji Jay Dee + jeden z moich ulubionych zespołów i numerów ever. Świetny sampel, klimat, do tego uniwersalny i celny przekaz chłopaków z De La Soul, którzy nigdy nie bali się iść pod prąd. Nieśmiertelny klasyk. Nie wiem jak duża była ingerencja w utwór samych De La, którzy widnieją jako jego współproducenci. Nie zmienia to jednak faktu, że to pierwszy numer, który kojarzy mi się z Jay Dee. Znam na pamięć i mogę słuchać bez końca. Przekaz utworu absolutnie się nie zestarzał. Native Tongues Forever!

Spinache

(raper, producent)

Kwintesencja wyjątkowości form budowanych przez Dillę. Wszystkie instrumenty i brzmienia mają znaczącą rolę w tym obrazie. Niezależnie od tego, czy są to elementy pierwszoplanowe czy te, które pojawiają się w tle, każdy z nich dostaje dużo powietrza, każdy z nich jest wyeksponowany. Groove, ułożenie warstw w przestrzeni, nasycenie, oddech. Ten utwór jest zbiorem muzycznych podpisów charakteryzujących dużą część twórczość Jay Dee. Często wracam do “Fantastic, Vol. 2”, zazwyczaj zostaję na dłużej przy zmysłowym utworze “Climax”.

Łukasz Kowalka

(autor audycji Duszne Granie w poznańskim Radio Afera)

Twórczość J Dilli odbiła na mnie piętno dopiero po jego śmierci. Artykuł Andrzeja Cały w Ślizgu był dla mnie, wtedy małolata, mocnym bodźcem do zagłębienia się w temat. Solowe dokonania, potem odkrywanie jego produkcji w utworach innych twórców z Native Tangues, to były dla mnie przełomowe rzeczy. Od tego czasu towarzyszy mi głównie muzyka artystów, którzy za jedną ze swoich głównych inspiracji wymieniają właśnie Jamesa Yancey’a. Jedyny, niepowtarzalny soulful vibe.

Groh

(założyciel wytwórni U Know Me Records)

Trywialnie napisać, że Dilla to ważna postać w historii hip-hopu, ale też nie napiszę, że odmienił moje życie. Cenię go, miał to COŚ. Dzięki swojej muzie wciąż jest wśród nas, choć pamięć o nim w Polsce niestety trochę przygasa. Te 10 lat sporo zmieniły w hip-hopie, sam nie wiem czy na lepsze. Teraz ważniejsze od tłustego brzmienia są trapowe cykacze, a winylowy sampling to prawie podziemie. Swoją drogą ciekawe co by teraz robił, komu by siekał bity w 2016? Nie dowiemy się. R. I. P.

Spisek Jednego

(producent i dj, członek zespołów Night Marks Electric Trio oraz Electro Acoustic Beat Sessions)

Luty to jak co roku święto J Dilli. Celebrujemy jego dziedzictwo, wpływ jaki wywarł na obecny kształt muzyki. I to nie tylko tej z metką hip-hop, ale też wielu innych gatunków, jak np House. Jak co roku mam ogromną przyjemność grać dj sety podczas lokalnych rocznic i zawsze jest to dla mnie wielka radość i przeżycie. Zawsze są to wydarzenia wyjątkowe, podczas których publika tańczy do jazzowego Stana Getza „Saudade Vem Correndo”, którego Dilla samplował w „Runnin” The Pharcyde. Obecnie wielu artystów poszło o krok dalej w eksperymentowaniu z beatem, przerosło mistrza. Całe pokolenie beatmakerów wystukujące dillowy groove i po prostu nie umiejąc inaczej (i nie ma w tym nic złego). Dziękuję Jay Dee. Pamiętamy.

Krzysztof Nowak

(redaktor gazety marki odzieżowej Diamante, współpracownik T-Mobile Music, Interii, Noisey, Surge Polonia i Magazynu HIRO.)

J Dilla był, jest i będzie inspirujący. Jay Dee nigdy nie podchodził do sampli z nożem rzeźnickim, za to wkładał maksimum pracy, by z odkrytych i nieodkrytych klasyków wyciągnąć esencję brzmieniową. Nic dziwnego, że jego tworzona z pietyzmem muzyka wwierciła się także w głowy nadwiślańskich producentów, czego wyrazem są stylizowane tribute’y. Moim ulubionym jest „I Reworked J Dilla / James Yancey Tribute” autorstwa Roux Spany i Soulpete’a. Rzecz wyszła cztery lata temu za sprawą piekielnie ciekawego labelu EtRecs, ale nie doczekała się szerszych komentarzy. Ba, nie doczekała się nawet wielu odsłuchów, ponieważ licznik zatrzymał się na tysiącu odtworzeń. Na godne uczczenie dziesiątej rocznicy śmierci amerykańskiego maestro – jak znalazł.

Duszne Granie x U Know Me Records pres. Daniel Drumz New LP Release Party

duszne

Radiowy projekt Duszne Granie ponownie wraca do klubu! Tym razem łącząc siły z kultową już wytwórnią U Know Me Records. Okazja jest wyjątkowa, ponieważ na początku roku swoją premierę będzie miał kolejny krążek Daniela Drumza Untold Stories i to pod hasłem RELEASE PARTY tego albumu, wydanego oczywiście na winylu, spotykamy się 9 stycznia 2015 roku w klubie Projekt LAB! Oprócz gospodarza audycji Łukasza Kowalki, zgrają również reprezenanci wytworni U Know Me Records – Sonar Soul, Groh, Buszkers oraz świeżo upieczony absolwent Red Bull Music Academy – Sonnenberg.

09.01.2015r., Projekt LAB (Poznań)
Duszne Granie x U Know Me Records pres. Daniel Drumz New LP Release Party
Bilety: 10/15 zł
Start: 23:00

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

U Know Me Night – Mr Krime release party || Mono/Poly (Brainfeeder)

uknowme_mr_krime_release_partyWstępu długiego robić nie zamierzam, bo garść informacji od organizatorów i tak jest duża. Jednym zdaniem jednak dodam – nie można przegapić imprezy z takimi chłopakami. I taką muzyką, rzecz jasna.

Przed nami wyjątkowy wieczór z wielu powodów. Po pierwsze U Know Me Records wraca do niesamowitej Kulturalnej po prawie rocznej przerwie, ale powód jest wyjątkowy – debiutancki materiał postaci wybitnie zasłużonej dla polskiej sceny niezależnej – pana Krime’a.

Mr. Krime kazał nam czekać praktycznie trzy lata na swoją EPkę, bo w momencie zakładania UKM jedną z pierwszych osób, które Groh poprosił o przygotowanie autorskiego materiału był właśnie Wojtek.

Krime (absolwent RBMA 2000) grywa już od 1994 roku; znany jest głównie z wielu udanych mixtape’ów, takich jak Krime Story czy Music For Night People nagranych wspólnie z Danielem Drumzem. Tym razem powraca ze swoją EPką, gdzie po raz kolejny pokazuje fascynacje funkową rytmiką i syntezatorami. W jednym z utworów gościnnie wystąpił znany ze wcześniejszej współpracy z Sonar Soulem czy VooVoo –  pochodzący z Chicago raper Squair Blaq. Obok czterech oryginalnych utworów pojawił się także remix szwedzkiego tuza OPOLOPO (autora choćby remixu „1960 what?” Gregory Portera – zdobywcy Grammy w 2014).

Dla wielu głównym punktem programu będzie jednak występ live MONO/POLY– reprezentanta Los Angeles i kultowej wytwórni Brainfeeder należącej do Flying Lotusa. Swą muzykę określa jako „face melting bass, paired with his astral soundscapes of glitch-based hip-hop”. Nie trzeba dodawać, że można się spodziewać niesamowitego show, z którego nasz gość słynie.

To oczywiście nie koniec atrakcji, bo na scenie pojawi się również postać, której debiut zapoczątkował historię wytwórni U Know Me – Teielte. Po kilku miesiącach ciszy, świeżo upieczony tata pokaże kilka nowych bitów ze zbliżającego się albumu.

Na deser włocławski duet Buszkers & Groh – czyli ci, którzy pociągają za sznurki w UKM. Warto nadmienić, że Groh podczas imprezy świętować będzie wejście w wiek chrystusowy, więc uważajcie na niego przy barze, bo urodziny wyprawia dopiero po raz drugi od swej osiemnastki.

Jeśli chcesz posłuchać, w którym kierunku zmierzają posthiphopowi producenci, to nie możesz przegapić naszej U Know Me Night. Do zobaczenia w Kulturalnej!

08.02.2014, Cafe Kulturalna
U Know Me Night – Mr Krime release party || Mono/Poly (Brainfeeder)
start: 22:00
wstęp: lista FB 10zł do 23:00; po 23:00 – 20zł

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

 

Czwarty showcase U Know Me Records

457339_459426140764535_600607258_o

W mijającym roku U Know Me Records wydało kilka naprawdę interesujących projektów m.in. Red Kixnare’a, czy bardzo dobrą epkę XXANAXX. Dzisiaj na fanpage’u wytwórni ukazał się zwiastun kolejnego showcase’u, którego premiera już 7 stycznia. Pojawiają się w nim Teielte, Invent, Twardowski Is A Synth Freak, Sonar Soul, Groh, Buszkers.

Live actowe urodziny Sonar Soula

sonar soul

Znany i lubiany Sonar Soul, którego mixami z audycji w Radio Pin raczymy Was w każdy pierwszy piątek miesiąca, za kilka dni się zestarzeje i z tej okazji postanowił zrobić imprezę i zaprosić na nią nie tylko Was, ale też kilku zacnych gości. A także, ku naszej uciesze, pocisnąć z live-actem na swoim słynnym lego-mixerze. Z perkusistą.

Sonar Soul live with drums, czyli po polsku live act z perkusistą – i to nie byle jakim, bo z Rafałem Dutkiewiczem, który parę miesięcy temu wrócił z NYC, gdzie polepszał swoje umiejętności. Na dodatek parę dni temu wygrał konkurs w Opolu (nie śpiewał). Sam Chicken grając tenże live act na urodzinach U Know Me Records w 1500m2 pozyskał cały fanclub z Japonii, co go bardzo cieszyło jak widać poniżej:

Z okazji Andrzejek Andrzej, czyli Łukasz aka Chicken vel Sonar Soul kończy wiek chrystusowy, tak często będący powodem wielkich fet podstarzałych DJ-ów z całej Warszawy. Zaprosił z tej okazji kolegów, więc nie będzie nudno. I będą winyle! Proste – jednym z gości jest przecież Groh, założyciel U Know Me jak i JuNouMi oraz cała plejada muzycznych asów. Nie ma nad czym się zastanawiać, widzimy się!

GROH (U Know Me Records)

RISKY (Keep On Searchin’)

MITURA (Groove Diggers)

ŚWIĘTY (Tu Wolno Palić / Keep On Searchin’)

MYSTIC BO

SONAR SOUL

30.11.2013, Brzozowa 37
Sonar Soul Live Act With Drums
start: 21:00
wstęp: lista FB do 23:00 za darmo, później i osoby spoza listy 10 pln

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

 

Keep On Searchin’ vol. 4 – Sonar Soul x Groh x B. Szczęsny x RSBT

kos4.jak-zmniejszyc-fotke_pl
Informowaliśmy Was już o kolejnej odsłonie cyklu Keep On Searchin’, która 23 marca odbędzie się w warszawskim klubie Sztuki&Sztuczki. Organizatorzy zadbali o to, aby na imprezie pojawili się najlepsi goście. I tak oto posłuchać będziemy mogli reprezentantów JuNouMiSonar Soula, Groha, gościnnie Bartka Szczęsnego (Rebeka) oraz fantastycznej grupy Roux Spana Beat Trio, którzy właśnie wydali świeżutki album (do nabycia także w sobotę w klubie).

A skoro już o cedekach mowa, to – zgodnie z tradycją KOS, gwiazda imprezy nagrywa mixtape wydany w bardzo ciekawej formie, a połączone okładki stworzą jeden obraz, który na koniec zostanie przeniesiony w formie murala na ścianę. Tym razem muzyczną ucztę sprawi nam Sonar Soul, a jego promomix możecie odsłuchać poniżej.

23.03.2013, Sztuki&Sztuczki
Keep On Searchin’ vol.4
Sonar Soul x RSBT x Groh x B. Szczęsny
start: 22:00
wstęp: 15 pln / 25 pln z płytą

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Keep On Searchin vol.4 – Sonar Soul x Groh x B. Szczęsny x Roux Spana Beat Trio

kos4.jak-zmniejszyc-fotke_pl

Zapraszamy na 4 odsłonę świetnego polskiego projektu, jakim niewątpliwie jest Keep On Searchin’. Podczas wcześniejszych edycji gośćmi byli reprezentanci takich ekip jak: Soul Service, The Very Polish Cut Outs oraz duet Risky & Dook. Teraz przyszedł czas na U Know Me Records, które, jako gwiazda wieczoru, reprezentować będzie Sonar Soul wspomagany przez Groha oraz Bartka Szczęsnego z projektu Rebeka.

ALE! To nie wszystko! Nie obejdzie się bez gości specjalnych (których i Miska gościła niegdyś na swoim cyklu) – wystąpi dla Was Roux Spana Beat Trio! Zagrają pierwszy koncert w Warszawie, tuż po wydaniu swojej debiutanckiej płyty wydanej nakładem Proporcja.com.
Pamiętamy, Wy na pewno również, jak chłopaki dali czadu w Powiększeniu. Dla pewności, cobyście nie przegapili ich występu na Keep On Searchin’, piękne przypomnienie:

 23.03.2013, Keep On Searchin’ vol.4
Sonar Soul x Groh x Bartosz Szczęsny x Roux Spana Beat Trio
Start: 22:00
Wstęp: 15 PLN
Wstęp z płytą: 25 PLN

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Selekcja gości: najlepsze albumy (i nie tylko) 2012

Co roku na nasze półki trafiają płyty, które pokochaliśmy z całego serca i do których będziemy wracać przez następne dwadzieścia lat. Absolutne must-have 2012 lub jak kto woli must-listen 2012, listę przygotowaną przez redaktorów Miski poznacie już na dniach, ale zanim to nastąpi, zapraszamy do przeczytania artykułu w którym dyskusję na ten temat podjęli zaproszeni przez nas goście. Wyjątkowo w tym roku refleksjami podzieliły się z nami dwie zagraniczne piosenkarki, Andreya TrianaBetty Wright. Nie zabrakło też sporej reprezentacji polskiej sceny, od muzyków (Maceo Wyro, Spisek Jednego, Iza Kowalewska, Natalia Lubrano), przez dziennikarzy (Andrzej Cała, Radek Miszczak), do ludzi związanych bezpośrednio z branżą (Groh, Grabiszczy). Jakby tego było mało, Envee podsumował rok 2012 nie tylko ze względu na krążki, ale także piosenki, wydarzenia i miejsca. Wszystko co najlepsze poniżej:

Andreya Triana

(eksperymentalna artystka, pochodząca z Londynu; wydała w 2010 roku album Lost Where I Belong)

Cody Chesnutt  – Landing On A Hundred, Vibration Vineyard / One Little Indian (2012)

To jest definitywnie mój ulubiony album z 2012 roku. Cody ChesnuTT nie wydał nic w przeciągu ostatnich dziesięciu lat, dlatego byłam bardzo podekscytowana kiedy usłyszałam, że nowy album nadchodzi. Ta płyta była warta czekania, myślę, że jest pełna soulu, szczerości i prawdy. Naprawdę ten krążek wprawia mnie w dobry humor. Najlepsza piosenka z płyty to „What Kind of Cool (Will They Think of Next)”.

Betty Wright

(wokalistka R&B, która zdobyła sławę już w latach 70.; jej ostatni album Betty Wright: The Movie to niezwykła kolaboracja z zespołem The Roots)


Anthony Hamilton  – Back To Love, RCA (2011)

Eric Benét  – The One, Jordan House Records / EMI (2012)

Muszę powiedzieć, że jest to remis pomiędzy Hamiltonem i Benétem. Czuję jakby niemal wdarli się do kobiecego serca w sposób, w jaki dawni twórcy zwykli to robić. Dla mnie to działa. Jest dla mnie błogosławieństwem fakt, że przyjaźnię się z obydwoma i jestem z nich dumna! (Ta jedyna, Panie zmiłuj się, nazywam to modlitewną piosenką, byłem głupcem… – śpiewał Anthony).

Radek Miszczak/ Agencja Joytown

(redaktor prowadzący i współautor książek „Beaty, rymy, życie. Leksykon muzyki hip-hop” (2005) i „Dusza, rytm, ciało. Leksykon muzyki r&b i soul” (2008); polski promotor festiwali Hip Hop Kemp i Rock for People, prowadzący reaktywowanego bloga dobry.numer 2.0)

Big Boi  – Vicious Lies and Dangerous Rumors, Def Jam (2012)

Tę płytę mogę polecić każdemu, który z jakichś powodów przespał ostatnie 2-3 lata w muzyce i nie wie, co się obecnie tworzy, w jakim kierunku poszły i idą dalej czarne brzmienia. Bowiem obraz, jaki prezentuje Big Boi, jest jak najbardziej godny szerokiego rozprzestrzenienia (w 2012. tzw. share’owania) i należy sprawiać, by te brzmienia dotarły do jak największej ilości złaknionych wysokiej jakości osób. A dlaczego? Chociażby dlatego, iż zupełnie nie da się ich umieścić w żadnej z szufladek, podkreślając dobitnie, że ich era bezpowrotnie minęła. Można tu mówić o electropopie, można mówić o brudnym południu, można o klubowym r&b na syntezatorach, ale wszystko to nie ma większego sensu. Całość brzmi bowiem bardzo eklektycznie, ale przy tym kompletnie, nie od czapy, pokazując całe spektrum kapitalnych brzmień, jakie obecnie wypuszczają w świat patrzący w przyszłość muzycy. Po kim, jak po kim, ale po połowie OutKastu można się było spodziewać, iż podobnie jak w macierzystej formacji będzie dawał „coś więcej” i wskazywał kierunek na przyszłość. I jak miło stwierdzić, że spełnia pokładane oczekiwania, a nawet je przewyższa. Docenić należy, jak już wcześniej napisałem, perfekcyjnie zróżnicowaną i zbilansowaną warstwę muzyczną oraz kunszt gości (także z różnych bajek, ale w rewelacyjnych formach, by wspomnieć Bun B, Ludacrisa, Little Dragon, Phantogram i rezydentów z rodziny Dungeon – Sleepy Brown, Killer Mike). Rap Big Boi’a, jak zwykle, to nie popisy techniczne czy miliardy flow w jednym kawałku, ale trzyma wysoki poziom i odnajduje się na każdym z jakże zróżnicowanych bitów – i tych zaraźliwie wpadających w ucho („Mama Told Me”, „CPU”), i tych połamanych („Higher Res”), i bangerach („Gossip”), przy niemalże karykaturze pościelowego r&b („She Said OK”) czy zahaczającym o balladę, wzruszającym „Descending” (definitywnie ten numer powinien zamknąć album). Nie jestem pewien, czy próby śpiewu w blisko popowym „Tremendous Damage” to słuszny kierunek, ale nawet jeśli, to spokojnie można wybaczyć. W jak wielu wypadkach macie ochotę powtórzyć kawałek po jego pierwszym przesłuchaniu? I potem jeszcze raz? I jeszcze, i jeszcze… ? W przypadku kawałków z Vicious Lies and Dangerous Rumors miałem taką sytuację przynajmniej z połową numerów, a płytę skatowałem w ciągu jednego tygodnia niemalże do śmierci, a nie przejadła się do tej pory. Obstawiam ją jako instant classic.

Maceo Wyro

(Niewinny Czarodziej; gra, produkuje, remiksuje, pisze; organizuje muzyczne eventy; człowiek-orkiestra)

Frank Ocean  – channel ORANGE, Def Jam (2012)

Album którym zajarałem się jak dzieciak od pierwszego przesłuchania. Dopracowany w najmniejszym szczególe, a zarazem cudownie chaotyczny i chwilami wręcz naiwny. Frank Ocean zdecydowanie trafił na swój moment, którego być może nigdy już nie uda mu się powtórzyć, a jeśli tak, to na pewno nie w tak świeży sposób. Ta płyta ma wszystko, co powinien mieć kandydat na future classic, czyli charyzmę, energię i oryginalny pomysł. Nie wiem, czy to r’n’b, pop, czy new age fusion, ale szczerze mówiąc, mało mnie to obchodzi. channel ORANGE to mój absolutny hit lat, który zawsze będzie mi przypominał o tym, że 2012 był wyjątkowo udanym rokiem.

Iza Kowalewska

(wokalistka w zespole Muzykoterapia; ich ostatni album Piosenki Izy pochodzi z 2011 roku)

Philippe Jaroussky, Max Emmanuel Cencic, William Christie, Les Arts Florissants – Duetti Da Camera, EMI Music (2012)

Od początku roku mam totalną zakrętkę na super kontratenora Philippa Jarouskiego, kupiłam jego wszystkie płyty, wszystkie bez wyjątku rewelacyjne! Gra z najlepszymi muzykami klasycznymi, najlepszymi orkiestrami… ten młody człowiek osiągnął sukces jakiego pragną rzesze wokalistów na świecie! Ale nie o sukces tu chodzi, ale tylko o wyjątkowość Philippa! Koloratura godna Kathlyn Batle, skromność, ogromna charyzma sceniczna! Arie Vivaldiego w jego wykonaniu pod dyrekcją Spinozy istny majstersztyk, ogromnie mną wstrząsnęła ta płyta, otwierają się niebiosa gdy go słucham! Szok szok szok! Niesamowite przeżycie. Ale ja często się podniecam muzyką ponieważ ją kocham, a ona mi odwzajemnia np. takimi odkryciami jak Phlippe Jarousky.

Ment XXL

(1/2 kultowego rapowego składu Rasmentalism; dj)

Frank Ocean  – channel ORANGE, Def Jam (2012)

Z jednej i podstawowej przyczyny: tego albumu słuchałem w tym roku najwięcej mimo, że nie wyszedł w styczniu. Podoba mi się pod każdym względem i z ulgą słucham go nadal. Pomijając wszystkie kwestie otaczające promocję tej płyty – jest wyśmienita i jeśli mam postawić jakiś tytuł koło daty 2012, to zdecydowanie ten.

Natalia Lubrano

(wokalistka zespołu Miloopa, zasilająca także szeregi wytwórni Kayax; współpracowała m.in. ze Smolikiem)

Lianne la Havas  – Is Your Love Big Enough?, Warner Bros (2012)

Wobec panującej mody na „odłączenie od fejsbuka” cieszę się, iż nie dołączyłam do grona wolnych od „łańcucha zjadaczy czasu”. Pewnie dziwicie się dlaczego się tak cieszę? Otóż gdyby nie fejsbuk, nie dowiedziałabym się o istnieniu artystki Lianne La Havas, o której kilka miesięcy temu było głośno. Liczba jej filmów live jeszcze przed wydaniem płyty Is Your Love Big Enough? była imponująca. Co najlepsze, jej występy live uwiecznione na dziesiątkach materiałów stoją zawsze na wysokim poziomie. Miałam ostatnio okazję przekonać się na żywo w Berlinie, że Lianne La Havas to nie jest ściema, w przeciwieństwie do Lany del Rey, ta laska naprawdę śpiewa i nie jest to efekt mozolnej pracy w studio czy wykucia na pamięć patentów wokalnych. Kompozycje na Is Your Love Big Enough? to zbiór ładnych i zgrabnych piosenek, opartych często o niebanalne riffy gitarowe o zabarwieniu jazzowym (Lianne jest również gitarzystką). Teksty, jak sama Lianne twierdzi, pochodzą głównie z jej doświadczenia życiowego (ona ma tylko 23 lata!), ale bije z nich życiowa mądrość. Polecam album wszystkim, którzy szukają czegoś świeżego, naturalnego i nieskalanego jakąś dziwną modą na nadużywanie delay’a na wokalach. Pozdrawiam wszystkich!

Spisek Jednego

(1/3 składu Night Marks Electric Trio; producent, dj)

Cid Rim  – Micro Album, Lucky Me (2012)

Największe wrażenie w tym roku zrobił na mnie album Clemensa Bachera, znanego szerzej jako Cid Rim. To Wiedeńczyk, który chodził do jednej klasy z Dorianem Conceptem, a następnie wraz z nim oraz m.in. z The Cloniousem współtworzył zespół JSBL. Clemens Bacher jest przede wszystkim muzykiem oraz perkusistą, potem dopiero producentem. Dzięki temu Micro Album brzmi wyjątkowo na tle tegorocznych wydawnictw. Na płycie usłyszymy zabawy rytmem oraz fakturą dźwięku, perkusyjne przejścia, nieoczekiwane synkopy i akcenty. Tam gdzie powinno być „pod nóżkę” Cid Rim kładzie rytmiczne kłody. Nie z niewiedzy, ale z premedytacją, pod prąd. To trudna muzyka, która swoim pięknem i wielością warstw zaabsorbowała mnie na długie tygodnie. Dodajmy do tego, zamykający album, rewelacyjny remix Doriana Concepta, który stał się klasykiem już w momencie, kiedy świat usłyszał go w Essential Mix Rustiego na antenie BBC1. Ja usłyszałem go po raz pierwszy podczas RBMA Bass Camp. Żegnając wówczas Doriana, zapytałem tylko: kiedy to będzie wydane?. Na oficjalny release warto było czekać. Jest to album, który na pewno obroni się wpływowi czasu i za rok, dwa będzie brzmiał równie świeżo, co w sierpniu 2012.

Roux Spana

(założyciel składu Roux Spana Beat Trio; producent, dj)

Miles Bonny x B.Lewis  – Egg Black, self-released (2012)

Zdecydowanie mój top tego roku. Genialne piosenki, świetna produkcja. Miles, którego uważam za jednego z najciekawszych wokalistów soulowych ostatnich paru lat, połączył siły z B.Lewisem i ostatecznie stworzyli materiał bez skazy. Bonny ze swoim ciepłym głosem idealnie odnalazł się na przestrzennych produkcjach producenta z San Francisco. Idealne połączenie futurystycznych, neo-soulowych beatów z pełnym wyrazu i emocji głosem Milesa. Wracałem do tego materiału często i zapewne będę wracał dalej.

Andrzej Cała

(współautor książek: „Beaty, rymy, życie – leksykon muzyki Hip-Hop” (2005), „Dusza, rytm, ciało – leksykon R&B, Soul” (2008), dziennikarz muzyczny, kolekcjoner płyt)

The Floacist  – presents Floetry Re:birth, Shanachie Records (2012)

Tak naprawdę nie o sam kawałek („Say Yes”) chodzi, bo na płycie są lepsze, lecz właśnie o cały album. Dla mnie najbardziej pozytywna niespodzianka 2012 roku. Pierwsze solo Natalie Stewart nie wywołało we mnie żadnych emocji, ot przyzwoita, miła soulowa porcja zgrabnych numerów. Tegoroczne wydawnictwo porwało bez reszty. Raptem dziesięć kawałków, niespełna 40 minut muzyki, ale ileż przyjemności, ileż rozkoszy dla ucha…

Groh

(założyciel wytwórni JuNouMi Records, U Know Me, Funky Mamas and Papas Recordings; dj, promotor)

S3 – Supa Soul Sh*t, Melting Pot Music (2012)

Moją ulubioną płytą w tym roku jest Supa Soul Sh*t, czyli projekt wiedeńskiego producenta Brenka Sinatry oraz amerykańskiego piosenkarza i muzyka z polskimi korzeniami – Milesa Bonny. Płytę tę wybrałem z dwóch powodów. Po pierwsze, jestem wielkim fanem mieszkańca Kansas City, którego głos od dawna gości w moich słuchawkach, a album ten po raz kolejny udowadnia, że w XXI wieku można nagrywać soulowe perełki. Drugi powód, to możliwość usłyszenia owego materiału na żywo i to w dniu jego światowej premiery, co miało miejsce w październiku, w Warszawie. Magiczny był to koncert i mój podziw dla autorów S3 dzięki niemu tylko wzrósł. Szczerze polecam i zgadzam się z Milesem, który wspomniał niedawno, że przy tej płycie poczętych będzie wiele nowych żyć…

Grabiszczy

(były redaktor Ślizgu; szef wytwórni Tu Wolno Palić)

Ab-Soul  – Control System, Top Dawg Entertainment (2012)

Cześć, mam na imię Krzysztof i jestem kendrickoholikiem. W związku z tym wybór najlepszego krążka 2012 jest dla mnie formalnością. Ale że współuzależnionych braci w światku hip-hopowym jest na pęczki, to Good Kid, m.A.A.d. City i tak zapewne zbierze w sondzie Soulbowla mnóstwo głosów. Skorzystam więc z okazji i spropsuję tu jego kolegę z labelu Top Dawg Entertainment, Ab-Soula, i jego „Control System”. €œSaid I was the underdog, turns out I’m the secret weapon rapuje ten 25-latek w pierwszym numerze na płycie. No kurwa, raczej, Murzynie, że jesteś sekretną bronią labelu TDE i składu Black Hippy. A właściwie byłeś, bo po wydaniu Control System już nikt nie powinien patrzeć na ciebie jako na underdoga. Nie cierpię spiskowych teorii dziejów i związanego z nimi obłędu, co sugerowałby tytuł materiału. Ale Soul Brother #2, jak określa się członek TDE, sprzedaje swoje lęki w bardzo przystępny sposób. Zresztą postarał się nie przesadzać z epatowaniem nimi. Ba, stanowią one mniejszość na tym albumie. „Pinneal Gland” to na przykład odskocznia w stronę narkotyków z takim klimatem (brawo, Tae Beast!), że pewnie po wysłuchaniu niejeden zainspirowany eksperymentator zdecydował się oszukać swoją szyszynkę oksykontinem. Proszę, nie mów mojej mamie, że to nie marihuana…, ta… Z kolei „Book Of Soul” to do bólu szczera opowieść o życiu Ab-Soula. Co takiego ma do opowiadania młody Afroamerykanin zanurzony po uszy w hip-hopie, zapytasz. A na przykład to, jak przez przemiłą chorobę Stevensa-Johnsona (szperanie w Google tylko dla ludzi o mocnych nerwach) nie widział na oczy przez 2-3 miesiące albo jak jego wieloletnia miłość Alori Joh (tak, ta sama, którą można usłyszeć na dwóch innych numerach z tej płyty) popełniła samobójstwo. Why Lori? Why’d you have to take her from me? / Guess you needed your angel face for all of heaven to see. Pełna wzrucha. Styl Ab-Soula jest nie do podrobienia. To, co ten skubaniec wyprawia na takim „Track Two”, to jest maestria w okiełznywaniu flow. Swoim wysokim głosem, momentami brzmiącym paranoicznie, momentami cholernie charyzmatycznie, niszczy każdy podkład. Czy to twardy „Black Lip Bastard”, czy spokojne „Empathy”,gdzie raper sobie podśpiewuje (do czego prawdę mówiąc ma warunki zdecydowanie lepsze niż Kendrick Lemar), czy większość pozostałych opartych na klimatycznych klawiszach produkcji Ab-Soul błyszczy i przykuwa uwagę. Żeby nie było, że spuszczanko pełne i bezkrytyczne uprawiam, przyznać muszę, że są dłużyzny. „Mixed Emotions”, „Showin’ Love” i „Nothing’s Something” bez żalu bym wyrzucił. Ale szczerze mówiąc z każdym innym trackiem miałbym już problemy, a i do tych zdążyłem się już przywiązać . Zresztą to tylko 12 z 71 minut. Reszta zasługuje na pokłony. Niniejszym swoje biję i umieszczam Control System w ścisłej czołówce płyt rapowych 2012 roku.

Envee

(Niewinny Czarodziej; producent, dj; współpracował m.in. z Fiszem Emade, Smolikiem, Sistars)

zjawisko:
Moja Córcia
Nakamarra „Hiatus Kaiyote”
Hiatus Kaiyote / Session

Boiler Room

wydarzenie:
Bass Camp Warsaw (RBMA)

filmik:
Kilian Martin: Altered Route (muzyka: Patrick Watson „Adventures in Your Own Backyard”)

film:
Moonrise Kingdom

przeboje:
Gregory Porter „1960 What (Opolopo Kick & Bass Rerub)”
FETSUM „Waitin’ For You”
Danny Brown „Grown Up”
Jessie Ware „Running (Disclosure Remix)”
Major Lazer „Get Free”
This Must Be The Place

albumy/EP:
Jack White – Blunderbuss
Lianne la Havas – ls Your Love Big Enough?
Vijay Iyer Trio – Accelerando
EPROM – Metahuman
Frank_Ocean – channel ORANGE
Souljazz Orchestra – Solidarity
TNGHT – TNGHT EP
Visioneers – Hipology
Antibalas – Antibalas

koncerty:
Natu – Kozmic Blues (Tribute to Janis Joplin)
Maja Kleszcz & Incarnations

miejsce:
Warszawa

A jaki jest Twój ulubiony utwór Milesa Bonny’ego?

Zaledwie trzy dni dzielą nas od piątkowego koncertu Milesa Bonny’ego, Brenka Sinatry, Raashana Ahmada oraz polskiej grupy Hau_Mikael. Z opublikowanego ostatnio wywiadu mogliście się przekonać, że główny bohater wydarzenia to dość nietuzinkowy gość, który żyje muzyką na kilkunastu frontach oraz ma jeszcze sporo do zaprezentowania. Niech nie wydaje się Wam jednak, że nie jest doświadczonym graczem. Szereg solowych albumów, kilka płyt w duetach, setki luźnych produkcji oraz gościnne udziały w kilkudziesięciu projektach przełożyły się na dość obszerny zbiór. Z myślą o tych, którzy nie potrafią stworzyć własnej playlisty pt. Best of Miles Bonny, mamy prezent w postaci rankingu ulubionych utworów Milesa wyselekcjonowanych przez poszczególnych artystów/aktywistów muzycznych z Polski. Dopełnieniem zestawienia niech będzie wybór gościa specjalnego – Brenka Sinatry, z którym Miles tworzy kolektyw Supa Soul Shit.

Pomimo, iż poniższa lista jest konkretna, wydaje się być jednak niepełna. Wraz z organizatorami piątkowego wydarzenia (Junoumi Crew) przygotowaliśmy konkurs, w którym możecie zgarnąć dwie pojedyncze wejściówki na piątkowy koncert. Jak już wspominałem, Miles zbudował przez lata dość potężną dyskografie, z częscią której nie raz mogliście mieć styczność na łamach Miski. Wasze zadanie będzie zatem identyczne jak w przypadku naszych gości biorących udział w rankingu. Wystarczy, jeśli napiszecie w komentarz, a w nim, 2-3 zdania o Waszym faworycie spośród szerokiego repertuaru Milesa. Kończymy w czwartkowy wieczór, do dzieła!

Andrzej Cała, Daniel Drumz

Andrzej Cała: Miles Bonny „Yes I Do” – no co ja mam tu dużo pisać? Że jest to piękne? Jest. Że cudownie wlewa się do głowy i rusza serduchem? Tak, tak właśnie jest. Że nawet w najbrzydszy, smutny jesienny dzień podnosi na duchu? Owszem, podnosi. Że wszystko tutaj perfekcyjnie się uzupełnia? Ano, uzupełnia. Uwielbiam. Jazz, soul, hip-hop, miłość, wszystko, co najlepsze.
Daniel Drumz: Chyba pierwszy numer Milesa jaki usłyszałem. Spodobał mi się jego wokal, który idealnie siedział na bicie. Od razu kupiłem całą EP Closer Love i wiedziałem, że jeden z numerów z tej płyty musi trafić na Electric Relaxation vol. 2.

Mikael (Hau_Mikael)

Nie potrafię wskazać mojego ulubionego numeru Milesa! Ma ich przecież setki. Aczkolwiek jest jeden, który nie może mnie opuścić. Jest to jeden z tych utworów, które sam chciałbym mieć i móc zaśpiewać do niego – „First ride” produkcji B.LewisaEgg Black Ep. Vibe tego numeru zaczarował mnie całkowicie!

Hau (Hau_Mikael)

Nie będę ściemniał, że muzyczną drogę Milesa śledzę od pierwszych dźwięków. Swego czasu trafiłem na jego album Lumberjack Soul, jednak najbardziej powaliła mnie fantastyczna pościelówa „Together Forever” z epki z B.Lewisem. Świetny klasyczny bit i mruczany, przeciepły wokal. Po prostu piękne.

Groh (U Know Me Records)

Mój ulubiony track Milesa to zdecydowanie „5 O´Clock Suff„. Pierwszy raz usłyszałem go na albumie producenckim Suff Daddy’ego. Mimo, że minęły ponad 2 lata od jego wydania wciąż lubię do niego wracać.

Buszkers (U Know Me Records)

Pierwszy utwór Milesa jaki usłyszałem… i do końca życia zapamiętam. Świetny sampel, pełen relaksu klimat, no i ten las… jak u mnie na Zazamczu.

Dvorak(Warsoul)

Wybieram „Beautifool Day” kolektywu Soundsgood (Miles Bonny & Joe Good) z 2002 roku. To dzięki temu numerowi dowiedziałem się o Milesie i jego produkcjach.

Brenk Sinatra (S3)

Mój ulubiony utwór Milesa… Jest nim „Learning to Fly„. Dj Day odwalił kawał dobrej roboty. Miles dosłownie unosi się nad tym beatem. It’s crazy dope! Uwielbiam syntezatorewe partie mooga. Powodują, że odlatuję daleko. Ogólny odbiór numeru jest na 10!

Turbokolorowy mix Fat Groha

We wrześniu ubiegłego roku współpraca U Know Me RecordsTurbokoloru zaowocowała limitowanym wydaniem showcase’u wytwórni oraz koszulek zaprojektowanych specjalnie na tę okazję. Wczoraj natomiast opublikowano godzinny mix Dj Fat Groha stworzony na potrzeby cyklu Turbokolor Mixtape Series. Koncept selekcji opiera się w przedziale lat 1996-2012, gdzie każdy numer pochodzi z kolejnego roku. Niezła wędrówka. Zapraszamy do odsłuchu, oddając głos autorowi mixtape’u:

„Zadanie było jasne: rapowa selekcja nowych i starych tracków. Podszedłem do tematu bardziej konceptualnie i postanowiłem wybrać tylko po jednym utworze z każdego roku od 1996 do dziś włącznie. Za punkt wyjściowy obrałem rok, w którym wyruszyłem do szkoły średniej i zakładam, że numery z miksu w owej drodze mi towarzyszyły. Dodam, że postanowiłem zadanie sobie utrudnić i zgrać tylko takie utwory, które znajdują się w mojej kolekcji płyt winylowych. Wiadomo – muzyka najlepiej brzmi z wosku, zatem cały miks to dźwięki z moich analogów. Zapraszam zatem w podróż od czasów mojej szkoły średniej do dziś…” 

Urodziny U Know Me Records

urodziny-ukm_plakat

Już w przeciągu kilku dni, a dokładnie 24 września w Cafe Kulturalna w Warszawie, będziemy mogli uczestniczyć w pierwszych urodzinach wytwórni, której nawiasem mówiąc mocno kibicujemy – U Know Me Records. Głównym punktem imprezy będą popisy Galusa i Dj’ a Kruga, Macieja Golińskiego z zespołem oraz Teielte. Dodatkowo, czas umilą sety dobrze Wam znanych: Groha i Buszkersa. Bądźcie czujni i śledźcie soulbowl – w niedługim czasie pojawi się konkurs, w którym będziecie mogli zgarnąć wejściówki na to zacne wydarzenie.

Soulbowl patronuje U Know Me Night

ukm-web

5 lutego widzimy się w Warszawie w Cafe Kulturalna. Dlaczego? Bo primo – jest to impreza na której będziecie mogli posłuchać na żywo wszystkich wykonawców, którzy dotychczas wydali w U Know Me Records (Teielte, Kixnare, Daniel Drumz), secundo – będziecie mieli okazje sprawdzić premierowy projekt Teielte, Wojtka UrbańskiegoSonar Soul’a czyli Basalias, tercio – będziecie mieli możliwość przybicia piątki i złożenia życzeń urodzinowych założycielowi UKM Rec. – FatGroh’owi. Warto być i posłuchać co się teraz dzieje na polskiej scenie elektornicznej. Więcej informacji i dokładny opis po skoku.

(więcej…)

Soulbowl pyta: najlepsze albumy 2009 wg ludzi muzyki

Mimo, że już pełną parą weszliśmy w 2010 rok, to jeszcze nie koniec muzycznych podsumowań poprzedniego roku na Soulbowlu. Poprosiliśmy bowiem znane osoby z Polski i zagranicy profesjonalnie zajmujące się muzyką na co dzień o sporządzenie list swoich pięciu ulubionych albumów 2009. O tym kto przedstawił nam swoje muzyczne typy podsumowujące ubiegły rok i jak one wyglądają, możecie przekonać się po skoku! (więcej…)