jay-z
Jay-Z usunął swoją muzykę z serwisów streamingowych

Wojny streamingowej ciąg dalszy. Wygląda na to, że użytkownicy Spotify i Apple Music nie będą mieli dostępu do pełnej dyskografii Jiggi. Praktycznie cały jego katalog został usunięty z tych serwisów. Spotify odpowiedziało, że stało się to „na prośbę artysty”, można więc założyć, że pewnie podobnie było w przypadku Apple Music. Nie jest tajemnicą, że Jay jest szefem TIDALA, więc zapewne chciał zapewnić wyłączność na streaming swojej dyskografii platformie, którą zarządza. Nie usunięto jednak wszystkich płyt. Na Spotify można jeszcze znaleźć Best of Both Worlds — wspólny album z R. Kelly’m i Collision Course nagrane razem z Linkin Park. Do tego dostępna jest także garść remiksów. Wszystko oczywiście odbija się na słuchaczach, bo to oni są ofiarami takich posunięć, ale niestety business is business.
Frank Ocean wjeżdża z nowym singlem, na którym gościnnie udzielili się Jay-Z oraz Tyler The Creator!

Frank Ocean rozkręca się coraz bardziej. Wczorajszej nocy wyemitowana została kolejna audycja z serii Blonded i po raz kolejny obdarowani zostaliśmy nowym numerem. Tym razem wokaliście towarzyszą goście i to nie byle jacy. Do numeru zatytułowanego „Biking” swoje gościnne zwrotki dorzucili bowiem Jay-Z oraz Tyler The Creator. Wszystko wyszło fenomenalnie, podobnie jak w przypadku ujawnionego wcześniej utworu „Chanel” Co ciekawe, na stronie artysty przed samą audycją pojawił się trailer w formie krótkiego klipu, istnieje więc też szansa, że otrzymamy również teledysk. Ile takich skarbów masz jeszcze w zanadrzu Frank?
Spadkobiercy Prince’a pozywają Tidal

Jeśli myślicie, że Purpurowy Książę był drażliwy, a może nawet odrobinę szalony względem dystrybucji cyfrowej własnej muzyki, poznajcie jego spadkobierców. A właściwie nie do końca, bo sytuacja jest cokolwiek skomplikowana — z racji tego, że Prince nie miał żony, ani żyjącego potomka, a nie zostawił też testamentu, jego majątek zgodnie z prawem dziedziczą młodsza siostra Tyka Nelson i pięcioro rodzeństwa ciotecznego.
Spadkobiercy od razu dali zresztą poznać światu płynącą w ich żyłach purpurową krew. Najpierw odrzucili opiewającą na 40 milionów dolarów ofertę Jaya Z i jego Roc Nation do praw do niewydanych nagrań Prince’a, a po namyśle postanowili pozwać jego serwis Tidal za nielegalny streaming części katalogu zmarłego muzyka. Spadkobiercy twierdzą, że ekskluzywny kontrakt Prince’a z Tidalem na dystrybucję jego nagrań dotyczył wyłącznie płyt z serii Hit N Run i miał trwać wyłącznie 90 dni. Roc Nation twierdzi z kolei, że umowa dotyczyła całego katalogu muzyka. Jaki będzie ciąg dalszy tej historii? Przekonamy się zapewne niebawem. Wszak chodzi o nie tyle o wspaniałą muzykę, co o wielkie, wielkie pieniądze.
Jay Z odpowiada na plotki o Lemonade w remiksie „All The Way Up”

Kto by pomyślał, że do remiksu „All The Way Up” dogra się sam Jay Z? Co więcej, raper pokusił się także o mały komentarz do całego zamieszania z Lemonade. Sprawdźcie nową wersję kawałka, który zapowiada wspólny album Remy Ma i Fat Joe. Teledysk do bangera możecie sprawdzić pod tym linkiem. Plata o Plomos pojawi się w sklepach prawdopodobnie w lipcu.
Drake publikuje dwa kolejne utwory! Kanye West i Jay – Z jako goście!
Views from the 6 mogą pojawić się dosłownie w każdej chwili (chociaż ptaszki ćwierkają o 17 kwietnia), a kolejne utwory Drake’a sypią się na nas jak seria z karabinu. Po „Controlla” z Popcanem, balladowym „These Days” i „Faithful” z wersami legendarnego już Pimp C, dzisiaj mamy kolejne petardy. „Pop Style” z podkładem bliżej If You”re Reading This, It’s Too Late niż Take Care i z gościnnym udziałem prawdziwych tuzów rapu jako The Throne – Jay Z rapuje tylko dwa wersy, za to od Kanye możemy usłyszeć ” Throne is back up in it, ay!”. Wiem, że to mocno naciągane, ale myślę, że też byście chcieli usłyszeć kolejną płytę pod szyldem Watch The Throne. „One Dance” to totalna zmiana klimatu i czuć tutaj afrobeatowe brzmienie, które dostarczył nam nie kto inny jak jedna z najważniejszych postaci tej sceny- Wizkid. Dorzucamy jeszcze sympatyczny głos wokalistki Kyla i mamy bardzo przyjemny klubowo – imprezowy kawałek. Nikt nie wie, czy te wszystkie kawałki znajdą się na nadchodzącym albumie. Wiemy natomiast jedno, Views from the 6 są już naprawdę blisko!
Radiowe popisy raperów
Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.
Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)
To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?
Jay Z – Freestyle w Hot97
Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne „Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?
Action Bronson – Freestyle w Hot97
Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.
Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover
Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.
Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning
Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”
Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation
Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.
Just Blaze i niepublikowany kawałek Jaya-Z
Dosłownie kilka dni temu na swoim Twitterze Just Blaze umieścił snippeta niepublikowanego kawałka Jaya-Z z czasów sesji nagraniowych do Black Albumu. Szperacze szukający instrumentali Justysia w sieci znają już bit do „Early In The Morning”, więc nie jest to aż tak wielka nowość. Ale miło choć przez te kilkadziesiąt sekund posłuchać starego dobrego Jiggi, a nie tego, który próbuje być young forever. Chłopino, be yourself, got damn it! Na Twitterze Justina można poza tym przeczytać, że w jego komputerze leży również „Touch The Sky” Kanyego Westa z alternatywnym zakończeniem i gościnnym udziałem Roberta Glaspera oraz „I Really Mean It” Dipsetów także z inną końcówką. Jakby tego było mało, Just ma również w swoich archiwach dema niepublikowanych numerów Jaya z Pharrellem! Oj, chciałoby się je sprawdzić… Być może kiedyś wyjdą one na światło dziennie bo w końcu Blaze lubi zaskakiwać fanów i zdarzało mu się już na przykład udostępniać niesłyszane wcześniej podkłady.
Early this morning (black album version) pic.twitter.com/9QJpVNPR1l
— Crime Rhyme Houdini (@JustBlaze) December 9, 2015
Woah! Original "touch the sky" ending by a then unknown Robert Glasper. Randomly found him via… https://t.co/rsqrRlilvb
— Crime Rhyme Houdini (@JustBlaze) December 9, 2015
Emeli Sandé wśród artystów Roc Nation
Emeli Sandé, po długiej przerwie, podczas której zdobywała życiowe doświadczenie, zaprezentowała niedawno na swoim profilu na Instagramie zdjęcie „rodziny” Roc Nation, informując tym samym podpisanie nowego kontraktu płytowego z tym labelem. Nie wiem, czy cieszyć się, czy płakać. Wytwórnia znana jest z tego, że nie potrafi zadbać o debiutantów i marnuje ich kariery, czego przykładem są Melanie Fiona, Alexis Jordan, czy Rita Ora. Szkotka z takim potencjałem muzycznym i ogromną popularnością jej debiutu, który przewyższył sprzedaż Adele 21 w Wielkiej Brytanii, nie mogła trafić gorzej. Wydaje się, że Jay Z dba obecnie tylko o siebie i Rihannę. Obym się mylił i chociaż Emeli nie jest już debiutantką, niech Roc Nation da jej możliwość wypłynąć w Stanach i rozwinąć skrzydła jako artystce. Przypomnijcie sobie, jaki talent posiada artystka.
Nowy utwór: Tink feat. Rick Ross, Jay Z „Moving Bass”
Od pewnego czasu w sieci grzmi od propsowania nowej artystki, zwanej Tink. Cały hajp zaczął Timbaland, twierdząc, że nigdy nie słyszał czegoś podobnego oraz że Tink dosłownie zwaliła go z nóg, kiedy usłyszał ją po raz pierwszy, a dodatkowo, gdy świat się o niej dowie, zostanie wstrząśnięty niczym rap gra po zwrotce Kendricka w „Control”. Game po spotkaniu w studiu z Timbo przy okazji nagrywek na The Documentary 2, również zaczął spamować serwis Instagram zdjęciami dziewczyny i wysławiać jej imię. 19-latka z Chicago znalazła się na wersji OG kawałka „Moving Bass”, gdzie zarapowała zaraz obok Hovy. Cytując Mosleya: „Nie idzie uwierzyć, że dziewiętnastoletni człowiek ma to w sobie. Takie przypadki zdarzają się niezwykle rzadko. Ostatnim takim artystą był Drake„. Debiutancki krążek szykuje się w wytwórni przyjaciela Missy Elliott i Aaliyah. Poniżej wersja utworu Ricka Rossa z udziałem Tink.
JAY Z i Beyoncé nagrywają wspólny album?

Zalało nas ostatnio tysiąc różnych plotek i ploteczek dotyczących prywatnego życia państwa Carterów i tak bardzo nas one interesują, że nie przekazujemy ich dalej na łamach naszej strony. Co innego, jeśli chodzi o doniesienia ściśle dotyczące muzyki. Spore zamieszanie wywołała wypowiedź DJ’a Skee w DASH Radio, który zdradził, że Jay i Beyoncé pracują nad wspólnym krążkiem. Ponadto radiowiec zasugerował, że wydanie albumu prawdopodobnie odbędzie się za pośrednictwem tłustego dealu, tak jak miało to miejsce przy okazji Magna Carta Holy Grail, czy najnowszego wydawnictwa U2. To w zasadzie wszystko póki co. SK-E brzmi jakby padająca z jego ust informacja była jak najbardziej oficjalna, ale mimo tego czekamy na jakieś potwierdzenie ze strony innych źródeł.



