Jayceon Taylor

The Game wraca do Polski!

To było do przewidzenia. The Game wraca po raz kolejny do Polski! Możemy czuć się naprawdę wyjątkowo, bo Game zdecydował po wielu latach nieobecności, że zacznie nas odwiedzać regularnie! Oba występy rapera z Compton były świetne, więc możemy tylko sobie wyobrazić jak będzie i tym razem. Game tym razem odwiedzi nie stolicę, a Wrocław i Poznań. 21 marca zagra w centrum koncertowym A2, a dzień później w poznańskim klubie B17 przy Bułgarskiej. Kolejna zima i kolejny powiew ciepłego powietrza prosto z zachodniego wybrzeża. Let’s Ride!

Bilety na wrocławski koncert będą dostępne w sprzedaży od piątku 8 lutego tutaj, tutaj oraz w salonach sprzedaży na terenie całego kraju. Ceny biletów będą się wahać między 120 a 150 PLN. Zapewniamy, że warto!

Nowy utwór: The Game „What Your Life Like”

game-smoking

Odbijając od beefu z Meek Millem, Game stara się aby fani nie zapomnieli o zbliżającej się premierze jego następnego albumu, 1992. Dlatego też opublikowano kolejny singiel, „What Your Life Like”. Zbieżność z utworem Beanie Sigela jest raczej przypadkowa, bo w Game w swoim numerze opowiada między innymi o konflikcie z 50 Centem, o Dipsecie i o Tupacu. Jak dotąd mogliśmy usłyszeć jeszcze dwa inne kawałki — „All Eyez” z Jeremihem i soulowe „Baby You” z Jasonem Derulo. „What Your Life Like” jest zatem pierwszym singlem bez gościa. Premiera 1992 już w piątek 14 października, a przypominamy, że dzięki agencji BIG Idea i Live2Listen Game w końcu zawita do naszego kraju. 12 grudnia więc widzimy się w Progresji!

Bilety wciąż dostępne na Biletomat.pl, Going oraz w sieci TicketPro w salonach Empik, Saturn i MediaMarkt na terenie całego kraju.

119 zł (I limitowana pula),
129 zł (II pula),
149 zł (III pula)

Uwaga: bilety zakupione w 2014 roku zachowują ważność i upoważniają do wejścia na koncert!

The Game zagra w Warszawie!

game

To się dzieje naprawdę! Game w końcu dojedzie do Polski. Po kilku odwołanych koncertach w naszym kraju nadszedł czas na rzeczywistą realizację chociaż jednego. Już 12 grudnia w warszawskiej Progresji będziemy mieli możliwość przeniesienia się do słonecznej Kalifornii. Występ odbędzie się w ramach europejskiej trasy koncertowej promującej nowy krążek rapera, 1992. Bilety są już dostępne:

119 zł (I limitowana pula),
129 zł (II pula),
149 zł (III pula)

Bilety można nabyć on-line na Biletomat.pl, Going oraz w sieci TicketPro w salonach Empik, Saturn i MediaMarkt na terenie całego kraju. Uwaga: bilety zakupione w 2014 roku zachowują ważność i upoważniają do wejścia na koncert! Ukłon w stronę agencji Big Idea, ruchu Black Wall Street Poland oraz Live2Listen.

Do zobaczenia w Warszawie 12 grudnia!

Recenzja: The Game The Documentary 2 & 2.5

The-Game-Documentary-2-cover-art

The Game

The Documentary 2 & 2.5 (2015)

Blood Money/Universal

Dziesięć lat temu świat usłyszał debiutancki krążek 26-letniego wówczas The Game’a, The Documentary. Raper z Compton wszedł „na salony” i wbił się w grono najpopularniejszych raperów bardzo szybko, ze względu na ówczesną siłę przebicia labelu 50 Centa, G-Unit. Płyta sprzedała się w ilości ponad pół miliona w ciągu pierwszego tygodnia i stała się klasykiem west coast rapu. Od tamtej pory Game miał swoje wzloty i upadki: beef z 50, sprzeczki z Dr. Dre, nagranie wielu szlagierów hip-hopowych czy świetne sprawdzenie się w roli ojca. Swój sukces Jayceon Taylor zawdzięcza, w dużej mierze, również gościom na swoich albumach, bowiem jest to raper, u którego na tracklistach znajdują się największe nazwiska muzyki rozrywkowej. Czy sequel debiutu, który pojawia się po dziesięciu latach, dorównuje pierwowzorowi? A może go przebija?

Tak na dobrą sprawę, kolosalnie istotnym faktem jest to, że The Documentary 2 okazało się być wydawnictwem dwupłytowym, gdzie druga część swoją premierę miała tydzień po jedynce. Na obu dyskach znajduje się razem 36 kawałków, co daje grubo ponad dwie godziny czystego gangsta rapu i solidnego, soczystego miejscami g-funku. Warto wspomnieć także o tym, jak płyty te wyglądają (razem z bookletami). Dysk pierwszy jest koloru czerwonego, we wzory bandany. Dysk drugi natomiast jest niebieski, co łącząc symbolizuje barwy legendarnych gangów Bloods & Crips (powszechnie wiadomym jest, że Game należał do Cedar Block Piru Bloods). Dlaczego o tym wspominam? Między innymi dlatego, że w tekstach utworów na obu płytach, słowa takie jak Blood czy Compton padają w dziesiątkach, jeśli nie setkach razy. Uspokajam jednak — to nie jedyne wyrażenia, jakie idzie usłyszeć. Jak, i w ogóle, czy udało się w tych okolicznościach zachować spoistość materiału? Otóż… biorąc pod uwagę tegoroczne To Pimp A Butterfly Kendricka, trzeba powiedzieć sobie szczerze — Lamar chciał przekazać konkretną wiadomość. Jego materiał wbrew pozorom jest skupiony na stronie lirycznej, a sam Duckworth miał specjalną agendę. Żałuję, że K.Dot nie ma takiego ucha do bitów, jakie posiada Game. Wybory autora „How We Do” są najczęściej trafne, a nierzadko wyśmienite. Wśród producentów pojawiły się gdzieniegdzie identyczne nazwiska, jak w przypadku pierwszego albumu: Cool & Dre, Dr. Dre, Kanye, a także wiele innych, ważnych osobistości, wśród których są między innymi: DJ Premier, Boi-1-da, will.i.am, czy Hit-Boy. Pomimo tak wielu różnych postaci, muzycznie jest w miarę jednolicie — podobnie jak w pierwowzorze, dużo jest fortepianu, ciężkich bębnów, ale także lekkich, świeżych syntezatorów i wyświechtanych werbli. Agresywne kawałki przeplatają się z numerami o seksie. Nie brakuje też wzmianek o rodzinie Jayceona — o Tiffney, która nie może znieść ojca swoich dzieci, o dzieciakach, które są dla Game’a całym światem i fakt, że ten jest twardzielem, momentami przygasa, powodując uśmiech na twarzy słuchacza.

Mój ulubiony Blood na swój wielki album miał opracowany koncept — od początku do końca ważna jest historia z west side. Tam, wśród pistoletów, cracku i czerwonych bandan, znalazło się też miejsce na puszysty g-funk („Quiks Groove”) oraz refleksyjny, spokojny, zachodni rap („Life”) — tu pokłony za bit i dobór sampla dla Tone’a Masona — ten numer jest idealny na outro. Nie sposób nie otworzyć szeroko szczęki słysząc „Don’t Trip” z Ice Cube’emDr. Dre w gościnnych zwrotkach. Pomiędzy piosenkami, jak to zwykle w rapie bywa, znajdują się skity. I jak zwykle ich nie znoszę, tak w przypadku Documentary 2 są to ciekawe przerywniki. W jednym można usłyszeć genezę beefu z G-Unit (w formie wywiadu — dziennikarzem jest Sway!), stosunek Game’a z jedną z dziewczyn z dzielnicy, czy, uwaga, spotkanie z Felicią, znaną ćpunką z filmu Friday, która wszystko pożycza i oddaje się za crack! Spotkanie to ma miejsce na końcu utworu „Mula” z Yeezusem. Wracając do muzyki, na wyróżnienie zasługuje bezapelacyjnie bezbłędnie dobrany singiel „100”, na którym Compton spotyka się z Toronto. To w tym kawałku Drake zaliczył jedną z najciekawszych i najlepszych swoich zwrotek w roku 2015.

Game’a trzeba, powtarzam, trzeba, szanować. Chociażby za to, że rapując potrafi wylać z siebie siódme poty. Jest to jeden z graczy najbardziej kochających kulturę hip hopu. Ciągle wierzę w bezustanny progres i zajawkę Taylora, a udowodnił to w kolaboracjach z raperami TopDawgEntertainment — „Gang Bang Anyway” z Jay RockiemSchoolboyem, a także w utworze „On Me” — współpracy z Kendrickiem, gdzie pomiędzy raperami z Compton wibruje ta sama chemia, którą kocham od „The City”. W tle sampla Eryki „On & On”, niższy z raperów oznajmia, że za Game’em „pójdzie w ogień”, a sam gospodarz utworu w swojej drugiej zwrotce udowadnia to, o czym wspomniałem na początku tego akapitu — kilkukrotna zmiana flow w trakcie robi nie-sa-mo-wi-te wrażenie! Jeżeli słuchacz nie jest w stanie tego poczuć za pierwszym razem, polecam dokładnie i kilkakrotnie przesłuchać, co i w jaki sposób Game ma do powiedzenia.

Na The Documentary 2 znajduje się dosłownie stos piosenek, które produkcyjnie stoją na wysokim poziomie. Wśród gości (solowych numerów jest mało, ale mówimy o raperze specjalizującym się w kolaboracjach, co wychodzi mu doskonale) znajdują się najważniejsze obecnie nazwiska, a za produkcję odpowiadają najgorętsi teraz i dawniej muzycy. Cały album został zatwierdzony przez Dr. Dre, legendę z Compton. Autor Dokumentu nie wstydzi się opowiadać o swoich uczuciach, rodzinie, historii życia, wspomina zmarłych przyjaciół, oddaje cześć największym raperom, którzy przedwcześnie nas opuścili i twardo używa słów, aby agresywnie przekazać myśli — taka zasada gangsta rapu. The Game to według mnie jeden z najlepszych raperów i osoba ze sporym dorobkiem artystycznym (oczywiście w zakresie west coast rapu i gangsta rapu), a także ze sprawnie pracującym uchem. Porównując sequel do „oryginału”, stwierdzam, że znaleźć można trochę podobieństw, ale dzisiaj, 36-letni Jayceon Taylor to naturalnie już nie ten sam dwudziestosześcioletni świeżak, który nigdy miał nie rapować, a jego kariera zaczęła się od… śpiączki. W 2015 roku dzieli się z fanami swoim bagażem doświadczeń, dekadę temu dopiero raczkował. Game’owi trzeba przyznać, że dał z siebie wszystko. Jeśli „dwójka” nie jest lepsza od poprzednika, to przynajmniej mu dorównuje. So, what it do, Blood?