joe budden

Nowy utwór: Eric Bellinger feat. Joe Budden „R&B Singer” (Remix)

Eric-Bellinger-Joe-Budden-RB-singer-Remix-500x500

Eric Bellinger to młody i bardzo zdolny twórca z Los Angeles. Jest wnukiem Bobby’ego Day’a, który był odpowiedzialny za kilka hitów z repertuaru Jackson 5. Sam Bellinger nie tylko dobrze śpiewa, ale też komponuje – jest jednym ze współpracowników kolektywu The Writing Camp. Na przestrzeni kilku ostatnich lat pisał dla takich wykonawców, jak Chris Brown, Usher czy Brandy. Jednak nadeszła pora, by i na sobie skupić trochę uwagi. Niedawno Eric zaprezentował teledysk do swojego nagrania „R&B Singer”. Ten krótki kawałek pochodzi z bardzo dobrze przyjętego mixtape’u Born II Sing Vol. III (całość do odsłuchu i pobrania tutaj). Teraz możecie się też zapoznać z nieco wydłużoną wersją, w której gościnnie pojawił się Joe Budden. Dacie szansę takiemu wokaliście R&B?

Recenzja: Slaughterhouse Welcome to: Our House

Slaughterhouse

Welcome to: Our House (2012)

Shady / Interscope

Pomysł na stworzenie grupy z czwórki przeciętnych raperów po trzydziestce, którym solowe kariery po prostu się nie udały, był, delikatnie mówiąc, dziwny. Ryzyko jednak się opłaciło – debiut Slaughterhouse zyskał przychylne opinie słuchaczy rapu, a nad drugim albumem grupy postanowił czuwać sam Eminem.

Zmiana wytwórni przyniosła Rzeźnikom więcej pożytku niż szkody. Co prawda ich brzmienie nieco złagodniało, ale tym samym otworzyły się dla nich drzwi do komercyjnego sukcesu, a singlowe „My Life” z refrenem Cee-Lo jest jednym z najjaśniejszych punktów na płycie.

Mistrz tworzenia klaustrofobicznego klimatu, Marshall Mathers III, nie pozwolił odejść grupie od pierwotnego tonu na dobre. Tytuł albumu brzmi Witajcie w naszym domu i choć członkowie grupy bezsprzecznie tworzą muzyczną familię, nie jest to dom pełen rodzinnego ciepła. Teksty oparte na osobistych przeżyciach raperów są często odzwierciedleniem najgorszych lęków, jakie kryje dusza ludzka. Znajdziemy tu więc rozpaczliwe „Rescue Me”, alarmujące „Flip a Bird” i przygnębiające „Goodbye”. Surowe i zimne podkłady nie są jednak pozbawione odpowiedniego rytmu, na co najlepszym przykładem jest agresywne „Hammer Dance”. Nie da się jednak ukryć, że choć cała czwórka jest niezwykle zgrana, raperom zdarzają się słabsze zwrotki. Słuchacza może również przytłoczyć duża liczba utworów na płycie.

Projektu Slaughterhouse absolutnie nie należy zaliczać do tych oczywistych. Zaangażowanie Rzeźników może nieco zdumiewać, ale solidny materiał jest najlepszym dowodem na to, że ich pasja ma sens. Ich poczynania są w pewnym sensie wyzwaniem, któremu – o dziwo – udało im się sprostać.

Nowy teledysk: Joe Budden „Exxxes”

Joe Budden, pomimo tego, że jego ostatni album „Padden Room” trafił do bardzo wąskiego grona odbiorców (przez co można nazwać go nawet pewnym undergroundem w porównaniu z mainstreamowymi rapowymi wydawnictwami ostatnich miesięcy), nie ustaje w promocji krążka. I oto oddaje właśnie w nasze ręce świeżutki klip do kawałka „Exxxes”. Zarówno utwór, jak i teledysk, którego zdecydowana większość scen dzieje się w łóżku, wypadają dość blado w porównaniu ze znakomitym „In My Sleep”. Gwarantowana natomiast duża dawka mizernego aktorstwa i amatorskie niskobudżetowe zdjęcia. No, ale nie każdy jest kanYe i może wydawać miliony na jeden klip…

Nowe teledyski: Jim Jones, Fat Joe, Joe Budden

Hip-hopowej wiosny ciąg dalszy. Jim Jones, Fat JoeJoe Budden nie próżnują i prezentują światu swoje nowe teledyski. Ten pierwszy, już 24 marca wydaje swój czwarty album „Pray IV Reign”. W poprzednich tygodniach prezentowaliśmy nawet klipy do dwóch pierwszych singli zwiastujących krążek tj. Pop Champagne”„Na Na Nana Na Na”. Tymczasem serwuje nam kolejny kawałek „Blow the Bank”, z gościnnym udziałem Oshy & Star. I choć Jones próbuje wypromować się jak najlepiej potrafi, to tendencja jest zdecydowanie spadkowa i marzenie o hicie na miarę „We Fly High” jeszcze przez jakiś czas może się nie ziścić. „Akcja” klipu ma miejsce w pomieszczeniach przypominających sejfy i skarbce, czyli konwencja tytułu zostaje zachowana…

(więcej…)

Joe Budden powraca z drugim krążkiem „Padded Room”

Pamiętacie Joe’go Buddena i jego banger „Pump It Up” wojujący na listach przebojów latem 2003 roku? Po serii mixtape’ów i problemach z wydaniem kolejnego albumu w Def Jam, Budden powraca z nowym krążkiem nakładem znacznie mniejszej wytwórni Amalgam Digital. Następca „Joe Budden” nosi tytuł „Padded Room” (okładka powyżej) i jego amerykańska premiera ma miejsce dokładnie dzisiaj. Krążek pewnie nie sprzeda się tak dobrze jak jego poprzednik, który w USA pokrył się złotem, bo Budden zrezygnował z klubowego wizerunku i postanowił zaprezentować się światu jako prawdziwy emcee z krwi i kości bez owijania w bawełnę, tekstów o niczym, kilogramów zbędnego bling bling etc. Pierwszy singiel „The Future”, w którym gościnnie udziela się The Game to co prawda nadal maintreamowy rap, choć jak widać nie na tyle, żeby choćby być granym w dużych amerykańskich rozgłośniach radiowych. Dla mnie to zdecydowanie pozytywny numer. Na kolejnym małym krążku zostanie w najbliższych dniach wydany inny kawałek „In My Sleep”. Tymczasem ten pierwszy nie doczekał się jeszcze teledysku (a przynajmniej mi nie udało się go nigdzie znaleźć), mimo że takowy był planowany. Na krążku znalazło się w sumie 14 utworów, z których zarówno Budden jak i jego wytwórnia są bardzo zadowoleni. Mimo to album zbiera raczej niezbyt pozytywne opinie i raczej przejdzie niezauważony. Cóż… showbiznes. Po skoku do odsłuchu pierwszy singiel „The Future”.

(więcej…)