Wydarzenia

joey bada$$

Przestylowe collabo Phony Ppl i Joey’go Bada$$a

Phony Ppl i Joey Bada$$ imprezują w kopalni

Neosoulowa ekipa Phony Ppl w końcu dowozi ze stylem na jaki czekaliśmy. Po wszelakich możliwych konfiguracjach kolaboracyjnych w ramach remake’ów ich tegorocznego wałka „Fkn Around”, który zyskał nieco rozgłosu za sprawą gorącej gościnki Megan Thee Stallion, tym razem zespół podchodzi do soulu od strony hip-hopowych konotacji. Na pokład dobierają jednego z najsmuklej śmigających gości na współczesnej scenie hip-hopowego podziemia – Joey’a Bada$$a (którego swoją drogą już dawno nie słyszeliśmy w solowej, długogrającej formie…) i razem uderzają w tony ciepłego, przyjemnie rozlazłego, potańcówkowego rapu grającego na kompromisie między soultrainową zgrywą a współczesnym oldschoolem z okolic Chicago. Dostajemy kilka ładnych momentów-perełek, jak chociażby niespodziewane harmonie wokalne Phony Ppl, wspaniale przegryzające momentem napięcia ciepły, cukierkowy klimat kawałka. Całość gra jednak przede wszystkim retro stylówką i lekkością klimatu. Wpasowuje się w to także teledysk, który, poza nieco niewypowiedzianym wprowadzeniem wątków psychodelikowego lotu, nawiązuje do estetyki Uncut Gems  (kapitalnego zeszłorocznego filmu braci Safdie), umiejscawiając swoją hip-hopową imprezę w kopalni z mitu o czarnoskórych żydach pracujących przy wydobyciu diamentów. Przyznam, że mimo szczerych chęci nie umiem znaleźć powiązań, ale równocześnie czuję że to dopiero początek corssoverów rapu z historią żydowskiego jubilera na skraju załamania nerwowego.

#FridayRoundup: Lianne La Havas, Blu & Exile, Oddisee i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Jesteśmy co prawda w samym środku sezonu ogórkowego, ale jak zwykle mamy dla was całkiem zgrabną selekcję płytowych nowości. Wśród nich długo wyczekiwany krążek Lianne La Havas, a także nowe propozycje Blu & Exile, Oddisee’ego, Zary McFarlane, Tei Shi, Bladee’ego, a na deser uduchowiona epka Joeya Bada$$a.


#FridayRoundup

Lianne La Havas

Lianne La Havas

Warner

Po pięciu latach wydawniczego milczenia Lianne La Havas stawia na siebie. Oznacza to prawdopodobnie wszystko to, czego mogliśmy się spodziewać po singlach zwiastujących trzeci album songwriterki. Lianne La Havas brzmi jak kolejny koncert z rozpiski kwarantannowych wydarzeń: w kameralnym otoczeniu gitary i perkusji (plus drobne ozdobniki) wokalistka snuje swoje impresje o relacji z góry skazanej na porażkę, balansując na styku neo-soulowej sumblimacji, bezpretensjonalności pop soulu i skromności folku. Wszystko to zamknięte w harmonijną całość. Może niezupełnie zrozumiałym z punktu widzenia słuchacza jest umiejscowienie w kulminacyjnym punkcie płyty coveru, ale to działanie ma swoje uzasadnienie w całościowej narracji albumu, więc nie czepiamy się dłużej. Nie od dziś wiadomo, że największa moc tkwi w opowieściach; rozsiądźcie się zatem i czujcie jak u siebie w domu. — Maja


#FridayRoundup

Miles

Blu & Exile

Dirty Science

Mimo długiej przerwy od czasu wydania ostatniego wspólnego longplaya, Blu i Exile dawali znać, że coś się święci – zwłaszcza wypuszczając epkę True & Livin’ w ubiegłym roku. W piątek fani duetu otrzymali podwójny prezent w postaci podwójnego albumu – Miles: From An Intertlude Called Life. Na krążku znalazło się 20 numerów nawiązujących stylistycznie do klasycznych, boom-bapowych i jazzowych brzmień. Gości także sporo, nie tylko z rapowego podwórka. Wśród nich znaleźli się m.in. Fashawn, Miguel, Aloe Blacc, Iman Omari i wielu innych. Niewątpliwie kolejna mocna tegoroczna premiera, z którą warto się zapoznać. — Mateusz


#FridayRoundup

Odd Cure

Oddisee

Outer Note

Na kilka chwil przed wybuchem światowej pandemii, raper oraz producent Oddisee koncertował w Tajlandii. Po powrocie do Stanów zmuszony był odbyć dwutygodniową kwarantannę w swoim domu, ale żeby ten czas nie był stracony, postanowił on nagrać nowy materiał, czego efektem jest Epka Odd Cure. W ten sposób stworzył swoistą ścieżkę dźwiękową do tych trudnych czasów oraz ludzkich myśli, zmartwień, nadziei i marzeń z tym związanych. Muzycznie osadzone jest to w klimatach, do których artysta zdążył nas już przyzwyczaić. A jazzowe i soulowe sample podkręca wiele instrumentów dogranych zdalnie przez członków koncertowego zespołu głównego bohatera, jak również kilku świetnych wokalistów. — efdote


#FridayRoundup

Songs of an Unknown Tongue

Zara McFarlane

Brownswood

Zara McFarlane oczarowała nas w redakcji swoim połączeniem wokalnego jazzu, tradycyjnego soulu i szeroko pojętej muzyki etnicznej w 2014 roku na swoim drugim krążku If You Knew Her. Lata mijają, a pochodząca z Londynu piosenkarka robi swoje. Po dobrze przyjętym Arise z 2017 roku, wraca z kolekcją dziesięciu nowych numerów bardziej niż dotychczas podszytych afrobeatem Songs From an Unknown Tongue. Jeśli marzy wam się spokojny odpoczynek na tropikalnej wyspie, ale koronawirus pokrzyżował wam plany, z tym krążkiem, będziecie o krok bliżej rychłego spełnienia tego, co trzeba było odłożyć na później. — Kurtek


#FridayRoundup

Die 4 Ur Love

Tei Shi

Diktator

Nowa EP Tei Shi, choć na okładce kusi retrofuturystyczną wyobraźnią spod znaku rodzeństwa Jackson i ich „Scream”, w rzeczywistości uderza zdecydowanie mocniej w tony sympatycznej synthpopowej potańcówki. Określenie „sympatyczna” jest przy tym tutaj wyjątkowo trafne, bo jednocześnie afirmuje niewątpliwy urok tych kilku, nieco nieśmiałych, piosenek, z drugiej jednak słusznie sytuuje to bedroomowe neo-disco w obszarze zachowawczej letniości, poza którą Die 4 Ur Love raczej nie wykracza. Mimo to, gdy wjeżdża ta zaskakująco latynizująca gitara na „Johnny” czy rozczulający introwertyzm „Disappear” można w tym, jeżeli nawet nie utonąć, to przyjemnie podryfować. — Wojtek


#FridayRoundup

333

Bladee

Year0001

Mimo tego że osobiście bardzo afirmuję porażkową kategorię estetyczną przypału, której Bladee niewątpliwie jest elementem, poziom wejścia w Drain Gangową, autotunową socjetę zdecydowanie mnie przerasta. Czym innym jest bowiem radosna ignorancja wobec brzmieniowej normatywności na rzecz przyjemnego chaosu muzyki wernakularnej, a czym innym po prostu boleśnie nieumiejętne i powtarzalne mamrotanie na rozwodnionej muzycznej materii, jak to ma miejsce na „333”. Szkoda, bo tegoroczne euforyczne, dream-transowe „Girls just wanna have fun” z Ecco2k zwiastowało intrygujący twist w twórczości rapera. Tu jednak trudno nie odnieść wrażenia, że wyszystko to już słyszeliśmy, Bladee dalej brzmi jak sfrustrowany nastolatek nagrywający na mikrofonie ze Skype’a kawałki o tym że dostał kosza (za co zapewne zjednał sobie tak wielu fanów), produkcje, choć nadal chwilami przyjemnie przestrzenne, jakkolwiek futurystyczne byłyby może z 10 lat temu, a całościowo trudno się oprzeć wrażeniu że to trochę zachowawczy autopilot napędzany narkotykowymi blackoutami i regularnym wypłukiwaniem serotoniny przez MDMA. Szkoda że uczucie zwały pada na słuchaczy — Wojtek


#FridayRoundup

The Light Pack

Joey Bada$$

Pro Era / Columbia

Przed wydaniem pełnoprawnego albumu, Joey Bada$$ zdecydował się zaserwować małą przystawkę. The Light Pack, jak zaznaczył, nie jest jednak epką. Konceptualnie każdy z trzech utworów reprezentuje odpowiednio duszę, umysł i ciało, a do singlowego „The Light” zrealizowany został teledysk, który dokumentuje udział rapera w tradycyjnej ceremonii haitańskiego Voodoo w Brooklynie. Joey Bada$$ jest obecnie chyba w najlepszej formie do tej pory. Jeśli więc lubicie klasyczny, świadomy hip-hop, koniecznie na niego uważajcie! — Klementyna


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Beast Coast przywracają legendarny Basement Freestyle

Pamiętacie jeszcze Rap City? Legendarne show będzie w tym roku obchodzić swoje 30 urodziny. I chociaż programu nie ma na antenie już od ponad dekady, to organizowane tam cyphery do dziś są wspominane przez wielu fanów rapu. Teraz swój własny Basement Freestyle postanowiła zaaranżować ekipa Beast Coast, a pieczę nad całością sprawował oryginalny prowadzący – Big Tigger. Chłopaki rzucili kilka linijek na klasyczne podkłady i w ten sposób przenieśli nas w klimat przełomu lat 90. i dwutysięcznych. Klip jest również zapowiedzią zbliżającej się wielkimi krokami premiery albumu supergrupy. Escape From New York będzie dostępne już 24 maja. Pod spodem możecie sprawdzić okładkę krążka. Fani Pro Era, Flatbush Zombies i The Underachievers, łączcie się!

Wyświetl ten post na Instagramie.

BEASTCOAST: Escape From New York. 5/24

Post udostępniony przez BELLY OF THE BEA$T COA$T (@beastcoastmovement)

Odsłuch: J.I.D DiCaprio 2

Na początku tego tygodnia w sieci pojawił się longplay J.I.D-a zatytułowany DiCaprio 2. Najnowszy album rapera z Atlanty to już jego drugi krążek wydany pod skrzydłami labelu Dreamville Records. Już w singlowych kawałkach członek Spillage Village pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał. W efekcie do naszych rąk trafiła mieszanka różnych stylówek. Miejscami jest nowocześnie, gdzieniegdzie czuć oldschool. Destin Route prezentuje niezwykle szeroki wachlarz umiejętności, a wspierają go przy tym 6LACK, A$AP Ferg, BJ the Chicago Kid, Ella Mai, J. Cole, Joey Bada$$, a nawet Method Man. Jeśli ubiegłoroczne The Never Story przypadło wam do gustu, DiCaprio również powinien.

Nowy teledysk: Chloe x Halle feat. Joey Badda$$ „Happy Without Me”

Siostry Bailey mogliśmy niedawno podziwiać na rozdaniu nagród MTV Movie & TV Awards. Wykonały wówczas brawurowo utwór „Warrior”, pochodzący z filmu Disney’a Pułapka czasu. Rozmarzony wideoklip do „Happy Without Me” rozgrywa się na niebiańskiej plaży. Czarno-białe kadry przełamane tęczowymi wizualizacjami tworzą idealną scenerię. Małe syrenki/kosmitki Chloe i Halle posypane srebrnym brokatem po raz kolejny łamią nasze serca.

Nowy utwór: Chloe x Halle feat. Joey Bada$$ „Happy Without Me”

O tym, że Chloe i Halle są w porządku, wiedzieliśmy już od dawna. Fantastyczne wokale, do jakich zdążyły nas już przyzwyczaić, w singlu „Happy Without Me” pojawiają się w nowej, nieco zaskakującej odsłonie dzięki dopracowanej produkcji. W promującym debiut sióstr Bailey singlu udziela się Joe Bada$$, który złamał siostrom Bailey serduszka, a teraz mocno tego żałuje. Po zakręconym mixtapie The Two of Us przyszła pora na pełnoprawny longplay siostrzyczek. The Kids Are Alright już na Spotify.

Nowy utwór: Joey Bada$$ „King of the Jungle”

Zmagania o tytuł króla Nowego Jorku od zawsze trwały i będą trwać. Raz na jakiś czas swoje prawo do tronu deklaruje kolejny z tamtejszych graczy. Trzeba jednak przyznać, że na ten moment chyba najbardziej na to miejsce zasługuje Joey Bada$$. Pomimo wypuszczenia w ubiegłym roku albumu All-Amerikkkan Bada$$, Joey raz na jakiś czas dostarcza swoim fanom trochę nowości. Tym razem wypuścił krótki, ale treściwy numer zatytułowany „King of the Jungle”. Za podkład odpowiada produkcyjny weteran, czyli Salaam Remi. Jak reprezentantom dwóch pokoleń udało się znaleźć wspólny język? Sprawdźcie utwór poniżej.

Joey Bada$$ coveruje „When Doves Cry” Prince’a

Joey Bada$$ zawitał ostatnio do Australii i wziął udział w Like a Version czyli tamtejszej serii występów na żywo, stworzonej przez stację radiową Tripple J, podczas których zaproszeni artyści grają swój jeden kawałek, ale także swoją wersję jakiegoś lubianego przez siebie numeru innego wykonawcy. Lider Pro Ery wybrał „When Doves Cry” Prince’a z legendarnego albumu Purple Rain, nagranego w 1984 roku. Jednak swoją wersję zatytułował „When Thugs Cry” i dodatkowo dopisał kilka własnych wersów. Efekt możecie sprawdzić poniżej.

Poza tym Joey zagrał także „Temptation” ze swojego świetnie przyjętego albumu All-Amerikkkan Badass.

Nowy utwór: Statik Selektah feat. G-Eazy, Joey Bada$$, & Enisa „Ain’t a Damn Thing Change”

Statik Selektah przygotowuje się do wydania swojego nowego albumu 8, którego premiera już w przyszły piątek. Do tej pory ukazało się kilka singli promujących to wydawnictwo — „Put The Jewels On It” z gościnnym udziałem Run The Jewels, „Do You Hear Me Tho” z chłopakami z The Lox, a także „No. 8”, w którym słyszymy Conwaya, Westside Gunna i Termanology. Kilka dni temu wyszedł nowy numer „Ain’t a Damn Thing Change”. G-Eazy, Joey Bada$$ pokazują co potrafią na soulowo-jazzowym bicie, a w refrenie pięknie śpiewa Enisa. Smaczku dodaje fakt, że dodatkowo pojawiają się tu żywe instrumenty w postaci basu, klawiszy i dęciaków. Bardzo przyjemne.

Nowy teledysk: Joey Bada$$ „500 Benz”

Jakiś czas temu pisaliśmy o efektach współpracy między Joey Bada$$em a Statik Selektah. Raper zaprezentował właśnie klip do jednego z numerów nagranych na bitach bostończyka. Wybór padł na oldschoolowe „500 Benz”. W rolach głównych, jak można się było spodziewać, występują Joey i jego Mercedes. Przy okazji zabierają widzów na przejażdżkę ulicami Nowego Jorku. Trzeba przyznać, że 22-latek prezentuje naprawdę wysoką formie, tym bardziej polecamy zapoznać się z jego ostatnim wydawnictwem All-Amerikkkan Bada$$. Szerokiej drogi!