Wydarzenia

john abercombie quartet

Recenzja: John Abercrombie Quartet 39 Steps

preservation

John Abercrombie Quartet

39 Steps (2013)

ECM

39 Steps, dzielące swój tytuł z filmem Alfreda Hitchcocka z 1935 roku, ma z obrazami mistrza suspensu niewiele wspólnego poza luźnymi zapożyczeniami przy nazywaniu kompozycji. Kwartet nie uwydatnia tu elementu zaskoczenia (co samo w sobie zaskoczeniem nie jest), ale skupia się na kreowaniu atmosfery — zazwyczaj subtelnej i balladowej, tylko okazjonalnie mocniej akcentując frazy („LST”), co składa się na nieśpiesznie kontemplacyjny album spowity gęstą mgłą w atmosferze tajemnicy („Spellbound”, „Shadow of a Doubt”), która nigdy ma nie zostać ujawniona — czyli odwrotnie niż u Hitchcocka. Mimo kolejnej zmiany w składzie grupy Johna Abercrombiego — saksofonistę Joego Lovano zastąpił Marc Copland na fortepianie — muzycy doskonale się rozumieją i równoważą, tworząc krążek współczesny i elegancki w post-bopowej tradycji, charakterologicznie puszczający jednak oko w stronę cool jazzu, choć wciąż mocno wpisujący się w ramy nowoczesnej szkoły ECM-u.