john legend

#FridayRoundup: Teyana Taylor, John Legend, Rasmentalism i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. To kolejny bardzo mocny przedwakacyjny tydzień z odsłuchami płyt oczekiwanych od wielu miesięcy takich artystów jak Teyana Taylor, John Legend, Rasmentalism, Starchild & The New Romantic, Amnesia Scanner, Don Bryant, Roy Ayers czy Bokun. Wszystkie do sprawdzenia poniżej.


#FridayRoundup

The Album

Teyana Taylor

G.O.O.D/Def Jam

Pamiętacie, jak Teyana Taylor narzekała na brak kontroli nad K.T.S.E.? Nie? No to teraz sobie przypomnicie. Dokładnie dwa lata po premierze ostatniej części wyomingowskiego pakietu Kanyego Westa wokalistka demonstruje, jak to jest wydać prawdziwy The Album. Towarzyszy jej w tym masa znakomitych gości, jak Erykah Badu, Ms. Lauryn Hill, Missy Elliott czy Future. Album The Album jest tak monumentalny, jak tylko może na to wskazywać nazwa, czuć też, że nad produkcją nie czuwał już Kanye West, bo treść już tak monumentalna nie jest. Niemniej jednak w ostateczności to całkiem niezły zestaw mniej lub bardziej udanego contemporary R&B. Brak tu wprawdzie wyraźnych kandydatów na przebój (może poza „We Got Love”), ale w odpowiednich okolicznościach (choćby to miało być „just chillin’ with the homies”) wynagrodzi cierpliwych. — Maja


#FridayRoundup

Bigger Love

John Legend

Columbia/Sony

Czas „choroby świata” John Legend wykorzystał na ostatnie szlify nowego wydawnictwa. Artysta nie próżnował zamknięty w czterech ścianach, tylko postarał się, aby światło ujrzała jego najnowsza płyta Bigger Love, zrodzona z miłości do rodziny, ludzi i muzyki. Miłosne lukrowane teksty podszyte w większości przyjemną melodią zapewne sprawią, że płyta Legenda ponownie znajdzie uznanie wśród fanów. Jego uniwersalne piosenki, jako ładnego chłopca, wiodącego szczęśliwe życie u boku pięknej żony, słucha zarówno starsze, jak i młodsze pokolenie. John przyzwyczaił nas do wydawania płyt regularnie, ale nie idzie za tym wartość dodana. Wręcz przeciwnie, z każdym krążkiem poziom merytoryczny spada. Uznajmy więc, że Bigger Love jest sympatyczną płytą z kilkoma hitami, która nie zbawi świata, ale pomoże wielu ludziom przetrwać trudne chwile. — Forrel


#FridayRoundup

Geniusz

Rasmentalism

Def Jam/Sony Music Poland

Białas, Dawid Podsiadło, Kuba Badach, Pezet i wielu innych… taką wybuchową mieszankę gości usłyszymy na najnowszym krążku Rasmentalism. Geniusz to z jednej strony brzmienia przywodzące na myśl produkcje Flirtini, z drugiej miejscami można doszukać się klimatu 1985. Na pewno to idealny krążek na lato, dlatego ostatecznie cieszymy się z tego przesunięcia premiery na czerwiec. Parafrazując klasyka — wszyscy jesteśmy geniuszami. Albo nikt z nas. Tak grupa zapowiada tematykę albumu. Co prawda trasa koncertowa promująca Geniusza została odwołana, ale duet będziemy mogli zobaczyć na żywo 25 lipca w Warszawie w ramach projektu Lato na Pradze. — Polazofia


#FridayRoundup

Forever

Starchild & The New Romantic

New Romantic World

Bryndon Cook występujący od przeszło siedmiu lat pod aliasem Starchild & The New Romantic jest trochę taką sierotką sceny R&B. Typ od lat sprawnie łączy pościelowe R&B nowej fali z inklinacjami w stronę 80sowych syntezatorowych aranżacji i funkującej rytmiki, ale pomimo patronatu Solange i wsparcia kolegów po fachu — Toro y Moi, Londona O’Connora czy Nicka Hakima — nie udało mu się jak dotąd skraść serc ani miłośników soulu, ani fanów niezalu. I Forever niewiele chyba w tej materii zmieni — to nadal dosyć letnie granie. W obu znaczeniach tzn. zarówno odpowiednie na lato, jak i dosyć wycofane i nieprzełomowe. Za to naprawdę miło się tej płyty słucha. Miłośnicy post-Prince’a na pewno znajdą tu coś dla siebie. — Kurtek


#FridayRoundup

Tearless

Amnesia Scanner

PAN

Amnesia Scanner znalazła pomysł na siebie. Od kilku lat skutecznie dewastuje formuły klubowego bajlando mieląc je postindustrialnymi turbinami na chropowate neoperrero. Jest to muzyka mocno postczłowiecza, oderwana nie tylko od tożsamości na wpół anonimowych autorów, ale także od w ogóle ludzkiej cielesności, wyśpiewana w większości przez syntezator mowy. Do tego dołóżmy estetykę spod znaku informacyjnej pulpy epoki późnego postmodernizmu i mamy intrygujący, prowokacyjny samograj, z którego można do woli czerpać. Tearless to zatem powtórka z rozrywki. Rozrywki, żeby nie było, bardzo jakościowej (w szczególności gdy wjeżdżamy wraz z „AS Aca” czy „AS Going” w pole naprawdę żywotnego bangeropisarstwa), ale mimo wszystko dosyć odtwórczej. Zawodzi też nieco gościnny występ noisowych partyzantów z Code Orange, którzy giną w spikselowanej estetyce, ale ostatecznie to nadal bardzo wyraźny manifest jednego z najciekawszych obecnie projektów na scenie eksperymentalnego grania. — Wojtek


#FridayRoundup

You Make Me Feel

Don Bryant

Fat Possum

Prawdziwa ikona soulu — Don Bryant, powróciła po dłuższej nieobecności wydanym w 2017 roku krążkiem Don’t Give Up On Love. Wydany właśnie You Make Me Feel, potwierdza, że nie był to przypadkowy comeback. Najnowsze wydawnictwo artysty jest listem miłosnym do jego żony, czyli równie utalentowanej Ann Peebles, z którą są już w związku od 50 lat. Usłyszymy tu zarówno nowe kompozycje, jak i przeróbki starszych nagrań, a wszystko utrzymane jest w klimacie lat 60 i 70, w czym pomógł artyście rewelacyjny band Hi Rhythm Section. — Efdote


#FridayRoundup

Jazz Is Dead 002

Roy Ayers, Adrian Younge & Ali Shaheed Muhammad

Jazz Is Dead

Aż dziewięć długich lat czekać musieli słuchacze na nowy studyjny krążek od Roya Ayersa. Już w najbliższy piątek na serwisy streamingowe trafi bowiem wydawnictwo zatytułowane Roy Ayers JID002, które to stworzyli wraz z muzykiem Adrian Younge oraz Ali Shaheed Muhammad. Album ukaże się nakładem wytwórni założonej przez tę dwójkę, która wbrew swojej nazwie, czyli Jazz Is Dead ma ponownie przybliżyć słuchaczy do słuchania jazzu, który wciąż jest dużą inspiracją oraz fundamentem dla wielu gatunków muzycznych na czele z hip-hopem. Osiem oryginalnych nagrań napisanych wspólnie przez Younge’a, Muhammada oraz Ayersa nagranych zostało w Los Angeles, a oprócz wymienionej trójki w sesjach brali udział również perkusista Greg Paul oraz cała masa uzdolnionych wokalistek i wokalistów. — Efdote


#FridayRoundup

Pilliada

Bokun

Asfalt

Gdzie te czasy, gdy jeszcze „Paweł Bokun, Playboy roku” były najdoskonalszym oddaniem charakteru muzyki młodego kota polskiej rap sceny. Jeżeli ktoś pamięta czasy nokturnalnego, nieco absurdystycznego trapu spod znaku wczesnego Kendricka czy też miękkie, przyjemnie przaśne R’n’B pierwszych dokonań, to Pilliada może go zawieść. Wcześniej wspomniana przaśność, od zawsze będąca specyficznym trademarkiem Bokuna, tutaj przybiera formy syntetycznych barowych ballad i nieco smęciarskiego house hopu. Dosyć ciekawie się robi dopiero gdy przy końcu raper uderza w wódczaną refleksję i szary nihilizm codzienności, ale do tego momentu prowadzi nas ścieżkami wydeptanymi dużo bardziej ekscentrycznymi butami przez kilku zawodników cięższego kalibru. — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

John Legend odkrywa szczegóły Bigger Love

John Legend odkrywa szczegóły

John Legend z dużą dawką miłości w muzyce

Już za tydzień pojawi się najnowsza płyta Johna Legenda zatytułowana Bigger Love. Długo nie były znane szczegóły wydawnictwa, aż do niedawna, kiedy zaprezentowana została oficjalna okładka oraz spis utworów. Okładka, w postaci malowidła stworzonego przez Charly’ego Palmera, przedstawia artystę w żywych kolorach, wśród wielobarwnych kwiatów. Do stworzenia płyty, za która odpowiedzialny jest Raphael Saadiq, zaproszono kilku znamienitych gości, w postaci m.in. Jhené Aiko, Gary’ego Clarka Jr., czy Koffee. Krążek, który powstawał przez ponad rok, zawiera szesnaście utworów, które będzie można usłyszeć 19 czerwca. Do jego stworzenia posłużyło przekonanie Johna, że miłość może nie uratuje świata lub nie rozwiąże jego problemów, ale pomoże przetrwać ciężkie chwile. W oczekiwaniu na muzyczna dawkę miłości, posłuchajcie i zobaczcie koncert Legenda wprost z jego domu.

Spis utworów Bigger Love:

1. “Ooh Laa”
2. “Actions”
3. “I Do”
4. “One Life”
5. “Wild” feat. Gary Clark Jr.
6. “Bigger Love”
7. “U Move, I Move” feat. Jhené Aiko
8. “Favorite Place”
9. “Slow Cooker”
10. “Focused”
11. “Conversations in the Dark”
12. “Don’t Walk Away” feat. Koffee
13. “Remember Us” feat. Rapsody
14. “I’m Ready” feat. Camper
15. “Always”
16. “Never Break”

John Legend przesyła światu więcej miłości

John Legend przesyła światu więcej miłości

John Legend wraz z roztańczonymi fanami przesyła moc uczuć

W trakcie trwania lockdownu John Legend stworzył płytę, którą wkrótce podzieli się z fanami. Wraz z zaanonsowaniem tego faktu do sieci pojawił się teledysk do karaibsko brzmiącego singla „Bigger Love”. Za sprawą szeroko zakrojonej internetowej promocji, za pośrednictwem różnych serwisów społecznościowych, w klipie uczestniczą fani artysty, tańczący w rytm piosenki i przesyłający sobie moc wsparcia i miłości. W teledysku nie zabrakło również głównego bohatera oraz jego rodziny. Płyta o tym samym tytule, na której znajduje się 16 kompozycji, pojawić się ma na półkach 19 czerwca, a producentem wykonawczym Bigger Love został Raphael Saadiq. Może być ciekawie. Zapoznajcie się poniżej z mam nadzieję roboczą okładką i wideo.

John Legend dotrzymuje nam towarzystwa w domach

John Legend dotrzymuje nam towarzystwa w domach

John Legend dodaje otuchy nową muzyką

W czasie trwania pandemii, która paraliżuje cały świat, John Legend postanowił dodać otuchy ludziom i odciągnąć chociaż na chwilę ich uwagę od tematu wirusa. Nagrał utwór „Actions”, który opowiada oczywiście o miłości, ale w okresie trwania społecznej izolacji. Miłość i wzajemne wsparcie pomogą przetrwać ciężkie chwile. Chociaż czyny mówią więcej, niż miłosne piosenki, tym razem nie róbmy nic, tylko pozostańmy w domach i niech muzyka pomoże nam spokojnie wysiedzieć. Pamietajmy, kiedyś naszym dziadkom i pradziadkom kazano iść na wojnę, teraz, każą nam nic nie robić i tylko zostać w domu.

John Legend wzywa do wyzwolenia Ameryki w poruszającym teledysku do „Preach”

John Legend wzywa do wyzwolenia Ameryki w poruszajacym teledysku do Preach

Przy rosnącej przemocy, bezproblemowym dostępie do broni, niesprawiedliwości, wzmożonym rasizmie i ogólnym braku tolerancji, coraz więcej artystów wykorzystuje swój status gwiazdy w celu powstrzymania złych zjawisk. Podobnie czyni John Legend, który wraz z premierą nowego singla i towarzyszącemu mu teledyskowi, promuje założona przez siebie w 2014 roku fundację. FREEAMERICA powołana została do życia, aby przekształcić i poprawić wymiar sprawiedliwości w USA. Fundacja zrzesza znane nazwiska, które nie tylko wspólnym głosem przemawiają za zamianami na lepsze, ale przede wszystkim działają w tym kierunku.

W podniosłym utworze „Preach”, bębny i doniosły wokal Legenda chwytają mocno za serce. W zestawieniu z obrazkiem kawałek wywołuje prawdziwą burzę emocji, która sieje spustoszenie w umyśle widza i słuchacza, skłaniając nie tylko do refleksji nad panującą obecnie sytuacją społeczną, ale przede wszystkim powoduje chęć wstania z wygodnego fotela i działania na rzecz pokrzywdzonych osób. W klipie, John Legend, targany emocjami, wychodzi ze swojej strefy komfortu wprost w sam środek tragicznych wydarzeń odbywających się w Stanach Zjednoczonych. Będąc ich świadkiem, powraca do swojej żony, ale sceny, które ujrzał, nie pozwolą mu szybko zasnąć. Zajrzyjcie do tajemniczego pokoju, z którego Legend wrócił odmieniony.

Rozmarzone święta w teledysku Johna Legenda i Esperanzy Spalding

Przed swoim koncertem we wrocławskim NFM-ie w zeszłym miesiącu Esperanza Spalding, jedna z najciekawszych postaci współczesnego jazzu, powiedziała, że chętnie przyjęła zaproszenie Johna Legenda, by zaśpiewać wspólnie „Have Yourself a Merry Little Christmas”, bo po prostu uwielbia tę piosenkę. Trzeba przyznać, że duet całkiem ładnie poradził sobie ze świątecznym standardem — zarówno wokalnie, jak i aranżacyjnie ujmując ducha klasycznych jazzowych Świąt Bożego Narodzenia. Wszystko to podbudowane rozmarzonym, nieco oldschoolowym teledyskim, czyni ich świąteczną propozycję trudną do odparcia!

https://www.youtube.com/watch?U5uRQ84kBRA

#FridayRoundup: Nao, Mick Jenkins, Georgia Anne Muldrow i inni

Z tygodnia na tydzień robi się coraz ciekawiej w obrębie piątkowych premier płytowych. Końcówka roku z pewnością obrodzi w wiele ciekawych rzeczy, a dzisiaj dorzucamy do tej puli m.in. nowe albumy od Nao, Micka Jenkinsa czy The Black Eyed Peas, a  wydany dzisiaj krążek Johna Legenda z pewnością uświadomi co niektórym, że powoli zbliżają się już święta.
(więcej…)

John Legend zapowiada świąteczny album

Ponoć wskaźnik prezentujący roczną popularność „Last Christmas” zaczyna powoli wzbijać się w górę. Nim osiągnie szczyt, minie jeszcze trochę czasu, jednak jest to jeden z pierwszych sygnałów zwiastujących nieuchronnie zbliżające się święta. Oznacza to również rozpoczęcie sezonu na wydawnictwa muzyczne osadzone w tym klimacie. Jeżeli męczą was powtarzane co roku przeboje, to niespodziankę ma dla was John Legend. Okazuje się, że jeszcze w tym miesiącu artysta wypuści projekt zatytułowany A Legendary Christmas. Na krążku usłyszymy oryginalne kompozycje oraz dobrze znane standardy, a u boku Legenda pojawią się Stevie Wonder oraz Esperanza Spalding. Producentem wykonawczym projektu jest Raphael Saadiq, a całość będziemy mogli usłyszeć już 26 października. Lista utworów pod spodem.

Spis utworów:
1. What Christmas Means to Me (feat. Stevie Wonder on harmonica)
2. Silver Bells
3. Have Yourself a Merry Little Christmas (feat. Esperanza Spalding)
4. No Place Like Home
5. Bring Me Love
6. Merry Christmas Baby / Give Love on Christmas Day
7. Christmas Time Is Here
8. Waiting for Christmas
9. Purple Snowflakes
10. The Christmas Song (Chestnuts Roasting On An Open Fire)
11. Please Come Home for Christmas
12. Wrap Me Up in Your Love
13. By Christmas Eve
14. Merry Merry Christmas

Nowy teledysk: John Legend feat. BloodPop „A Good Night”

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak Tinder mógłby wyglądać na żywo? John Legend, na przykład, zdecydowanie — właśnie w taką bowiem konwencję został ubrany obrazek do jego najnowszego numeru „A Good Night”.  Taneczny singiel powstał w dosyć nietypowej jak na wokalistę kolaboracji z producentem BloodPopem. Połączenie sił przez panów okazało się absolutnym strzałem w dziesiątkę. Teledysk do groove’ującego utworu przedstawia Legenda jako DJ-a w klubie, gdzie główna akcja do złudzenia przypomina poszukiwanie drugiej połówki na wspomnianej apce. Jaki jest finał? Sprawdźcie poniżej — choć nie gwarantuję, że uda wam się skupić na tej zgrabnej historii przy tak porywającym do tańca bicie.

John Legend śpiewa Joni Mitchell

Dlaczego John Legend intonuje jak Joni Mitchell? Oh, wait… Wydawać by się mogło, że „Woodstock” Joni Mitchell doczekał się już wystarczającej ilości coverów (Austra, Eva Cassidy, Spin Doctors i wielu innych) czy nawiązań w popkulturze (choćby i w serialu Six Feet Under). A jednak — przypominania o istnieniu supergwiazdy amerykańskiej piosenki nigdy dość. John Legend podszedł do utworu z szacunkiem (czy, jak kto woli, zachowawczo). Wyszło mu to wcale nieźle, zwłaszcza w partiach wysokich dźwięków. Ale czy mogło być inaczej? Dobre piosenki bronią się same.

Nowy teledysk: John Legend ft. Chance The Rapper „Penthouse Floor”

John Legend w dalszym ciągu promuje swoje ubiegłoroczne wydawnictwo Darkness and Light. Kilka dni temu zaprezentował wideo do utworu zatytułowanego „Penthouse Floor”. W klipie roi się od odniesień do współczesnej, dość burzliwej sytuacji politycznej Stanów Zjednoczonych, jednak upragnione ukojenie przychodzi wraz z pojednaniem w luksusowym apartamencie. Obok gospodarza w kawałku pojawia się Chance The Rapper, który choć w teledysku nie był obecny ciałem, to jego pogoda ducha udzieliła się wszystkim będącym na planie. Brzmi zachęcająco?

Nowy utwór: John Legend feat. Gallant „Overload”

Do 28 czerwca John Legend jeździ po Ameryce Północnej w ramach trasy Darkness and Light Tour, na której jako support towarzyszy mu młody, elektryzujący wokalista i tekściarz Gallant. Zanim otrzymał zaproszenie do występowania u boku Legenda, Gallant sam zagrał sporo koncertów w USA i Europie, promując swój udany długogrająćy debiut Ology. Obdarzony charakterystycznym falsetem artysta w ubiegłym roku zainaugurował cykl studyjnych wykonań zatytułowany „In the Room”, w którym wraz z zaproszonymi gośćmi prezentuje fantastyczne duety.

Aby podkręcić nieco temperaturę w ramach kolejnej sesji, John i Gallant niedawno połączyli siły i uraczyli fanów kameralną wersją ballady „Overload” z najnowszej płyty Legenda — Darkness and Light. W oryginalnej wersji utwór to kolaboracja Legenda z Miguelem, ale Gallant sprawdza się w niej równie doskonale. Sprawdźcie klip poniżej i dajcie się porwać obu panom w sensualną podróż.

Nowy utwór: John Legend „One Woman Man”

john_legend_one_woman_man_soulbowlpl

Kontrowersyjny i kiczowaty, a zarazem niezwykle popularny film o łóżkowych przygodach Greya, przyciągnął na ścieżki dźwiękowe wielu znanych artystów. Jednym z nich jest John Legend i jego utwór o przekornym tytule „One Woman Man”, który znalazł się na drugiej części składanki Fifty Shades Darker. Przyjemna i nieco weselna kompozycja, może nie pasuje do hollywoodzkiej produkcji, ale powinna spodobać się fanom Johna.

W maju artysta wyrusza w trasę koncertową promującą jego najnowszy album Darkness and Light. Na chwilę obecną Legend odwiedzi miasta w Stanach Zjednoczonych. Niewykluczone, że w późniejszym czasie odwiedzi również Europę, w tym ponownie Polskę.

„Beauty and the Beast” w nowej popowej odsłonie

grande_legend_beauty_beast_soulbowlpl

O premierze nowej wersji filmu Piękna i Bestia słychać od dłuższego czasu, a zajawek z Emmą Watson widzieliśmy już przynajmniej kilka. Remake baśni nie może obejść się bez remake’u wiodącego utworu. Do wykonania „Beauty and the Beast” Disney zaprosił tym razem Johna Legenda i Arianę Grandę, czyli jednych z czołowych obecnie artystów sceny pop i R&B. Ich interpretacja singla jest spokojniejsza i bardziej popowa, ale równie podniosła i magiczna, jak w przypadku oryginału, śpiewanego wówczas przez Peabo Brysona i Celine Dion. Całość brzmi perfekcyjnie czysto i bajkowo, jak na wytwórnie Disneya przystało.

Recenzja: John Legend Darkness and Light

John Legend

Darkness and Light (2016)

G.O.O.D. Music

Legend kontynuuje dobrą passę po Love in the Future, które wyniosło go na szczyty list przebojów i zamazało skazę po nieudanym Evolverze. Na Darkness and Light ciąży zresztą przez to swoiste piętno drugiej płyty, z czym wokalista radzi sobie całkiem nieźle — utrzymuje obrany przed trzema laty kurs, jest zachowawczy, ale stylowy, dzięki czemu prawdopodobnie uda mu się utrzymać uwagę zdobytych wcześniej słuchaczy, ale raczej nie przyciągnie nowych. W przeciwieństwie jednak do klasycznego kazusu drugiej płyty Legend jest całkowicie wyluzowany i porusza się w dużej mierze we własnej strefie komfortu — nie musi już niczego udowadniać ani sobie, ani krytykom, ani słuchaczom. I właśnie ten mimowolnie beztroski vibe jest największym atutem krążka w przeciwnym razie bezpiecznie dryfującego w stronę nowoczesnego adult contemporary.

Chance the Rapper znakomicie wchodzi w klasyczną rolę rapera na soulowej płycie, doskonale dopełniając chilloutowe midtempo „Penthouse Floor” stylistycznie sięgające jeszcze do czasów „Save Room”, a Brittany Howard z Alabama Shakes wprowadza do sensualnego tytułowego numeru rockową energię porównywalną do tej, którą udało się osiągnąć Beyoncé z Jackiem White’m na Lemonade. Howard nie pojawia się tu zresztą przypadkowo — za większą część produkcji na Darkness and Light odpowiada Blake Mills, jeden z współtwórców brzmienia ostatniego krążka Alabama Shakes. Wśród istotnych wyjątków należy wymienić natomiast przede wszystkim wyprodukowane przez zaangażowanego w tegoroczną płytę Lady Gagi BloodPopa „What You Do to Me” zestawiające mroczne, pulsujące syntezatory z natchnionym soulowym refrenem i znakomicie komponujące się z kolejnym na trackliście, już nieco bardziej zachowawczym „Surefire”.

Na tym jednak tytułowy mrok się kończy — przynajmniej w sferze muzycznej. Ostatecznie mimo zawirowań i nieprzeniknionej ciemności na horyzoncie puentujące krążek „Marching Into the Dark” brzmi zdumiewająco świetliście.

Podwójny przedsmak Darkness and Light Johna Legenda

legend_darkness_light_soulbowlpl

Ostatnie dokonania muzyczne Johna Legenda może nie zachwycają, a część fanów zarzuca mu dryfowanie w popowej papce, jednak trzeba przyznać, że artysta z powodzeniem trzyma się swojego wizerunku croonera. Na szczęście kolejny przedsmak nadchodzącego albumu Amerykanina nie ma nic wspólnego z Davidem Guettą czy DJ’em Tiësto. „Penthouse Floor” jest kawałkiem z kokieteryjną linią basową, opowiadającym o seksie, nie nadającym się tylko do sypialni. Ach ten Jasiu. W singlu wtóruje mu Chance The Rapper, który tylko na chwilę przerywa miłosne igraszki.


Z kolei „I Know Better” to podniosła gospelowa ballada, melodyjna i pełna uczuć, z mocnym wokalem Johna. Kawałek wyprodukowany przez Blake’a Millsa jest trzecim singlem promującym piątą płytę Legenda, która ukaże się 2 grudnia. Oprócz Chance’a na krążku usłyszymy również Miguela oraz ku zaskoczeniu Brittany Howard, frontmankę rockowego zespołu Alabama Shakes. Sprawdźcie pełną tracklistę poniżej.

Spis utworów Darkness and Light:

1. “I Know Better”
2. “Penthouse Floor” (feat. Chance the Rapper)
3. “Darkness and Light” (feat. Brittany Howard)
4. “Overload” (feat. Miguel)
5. “Love Me Now”
6. “What You Do to Me”
7. “Surefire”
8. “Right By You (for Luna)”
9. “Temporarily Painless”
10. “How Can I Blame You”
11. “Same Old Story”
12. “Marching Into the Dark”

Nowy teledysk: John Legend „Love Me Now”

legend_soulbowlpl

Najnowsza propozycja od Johna Legenda pokazuje nieco inny kierunek muzyczny, niż ten, który mogliśmy usłyszeć na Love in the Future. „Love Me Now” jest propozycją taneczną, z galopującym rytmicznym bitem. Klip prezentuje różne rodzaje miłości, ale przede wszystkim pokazuje jej potęgę. W teledysku, oprócz kochających się par z różnych zakątków świata, gościnnie występuje również żona Legenda — Chrissy Teigen oraz ich córka. Sam obrazek jest przyjemny i romantyczny. Jest kolejną zapowiedzią nadchodzącego krążka Johna — Darkness and Light. Premiera 2 grudnia.

Nowy album Johna Legenda w grudniu

darknessandlight

Od premiery Miłości w przyszłości (rym totalnie niezamierzony) minęły już ponad trzy lata. Teraz, kiedy już jesteśmy w ten przyszłości, oczekujemy na kolejny album Jaśka Legendy, a będzie on zatytułowany Darkness & Light. Mam nadzieję, że za tym tytułem będzie się kryło coś znacznie więcej niż kolejny zestaw o tym co zawsze. Na zawierajacym dwanaście utworów materiale gościnnie udzielą się Chance the Rapper, Miguel oraz Brittany Howard — czyli główna wokalistka i gitarzystka zespołu Alabama Shakes. Premiera zaplanowana jest na 2 grudnia, tymczasem zapoznać możemy się z klipem do głownego albumowego singla, to znaczy „Love Me Now”. Powiem szczerze — oby reszta płyty była znacznie bardziej interesująca niż ten utwór.

1. “I Know Better”
2. “Penthouse Floor” (Feat. Chance the Rapper)
3. “Darkness and Light” (Feat. Brittany Howard)
4. “Overload” (Feat. Miguel)
5. “Love Me Now”
6. “What You Do to Me”
7. “Surefire”
8. “Right By You (for Luna)”
9. “Temporarily Painless”
10. “How Can I Blame You”
11. “Same Old Story”
12. “Marching Into the Dark”

Nowy utwór: John Legend „Love Me Now”

john_legen_love_me_now_soulbowlpl

Zakochany Jaś swoim ponętnym wokalem znowu śpiewa o miłości w najnowszym utworze „Love Me Now”. Nic dziwnego, że wiele kobiet wzdycha, słysząc jego barwę głosu. Najnowszy singiel to emocjonalna, nieco taneczna i komercyjna kompozycja w romantycznym tonie, która opowiada o potędze miłości. Kawałek zapowiada nadchodzący piąty album Johna Legenda Darkness and Light. Jak donosi sam artysta, na płycie znajdą się kawałki z gościnnym udziałem takich wykonawców jak: Chance the Rapper, Miguel i Brittany Howard z Alabama Shakes. Następca Love in the Future nie ma jeszcze daty premiery, ani też tracklisty, ale bądźmy cierpliwi.

Nowy teledysk: Tiësto feat. John Legend “Summer Nights”

legend_tiesto

Niemałym zaskoczeniem jest gościnny udział Johna Legenda w klubowym kawałku holenderskiego DJ’a i producenta muzycznego Tiësto. Teraz otrzymujemy klip do „Summer Nights”, utrzymany w iście wakacyjnym i tanecznym klimacie. Rozbawieni ludzie tańczą na ulicach Santo Domingo w Dominikanie. Mężczyźni prężą śmiało mięśnie, a kobiety eksponują swoje kształty, przygotowując się na nocne imprezowanie, a John Legend jako wizualizacja na murze wyśpiewuje swoje wersy. Nie ma co wieszać na Janku psów za udział w tym projekcie. Zresztą to nie jego pierwszy taki featuring. Trzeba się przyzwyczaić, że dzisiaj gatunki muzyczne zazębiają się i mieszają znacząco, więc takich nieprawdopodobnych duetów będzie coraz więcej.

Jessie Ware - What's Your Pleasure