Wydarzenia

johnny cash

Z innej miski: Johnny Cash „Ain’t No Grave”

cash

Dzisiaj będzie bardziej z innej miski, niż zwykle, bo chociaż w istocie istnieje (czy raczej istniał) w historii muzyki taki wspaniały nurt jak country soul (o którym mam nadzieję wkrótce zresztą napisać), to Johnny Cash z soulem nie miał zbyt wiele wspólnego. Legenda country z okresu lat 50tych, 60tych i 70tych; człowiek w czerni, czy jak to mówił Snoop Dogg: pierwszy prawdziwy amerykański gangster (choć to akurat wierutna bzdura) – Johnny Cash. W połowie lat dziewięćdziesiątych powrócił do chwały z pomocą producenta Ricka Rubina i płyty American Recordings, która po niebywałym sukcesie przekształciła się w całą serię, na którą złożyło się w sumie 5 wspaniałych krążków wydanych między 1994 a 2006 rokiem, z czego ostatni już po śmierci Casha (we wrześniu 2003 roku). Za niecały tydzień, 23 lutego, swoją premierę będzie miała szósta część serii American VI: Ain’t No Grave, na którą złożyło się 10 utworów z tej samej sesji nagraniowej, na którą powstały utwory na American V. Tydzień temu pojawił się pierwszy singiel z tego wydawnictwa, tytułowy utwór „Ain’t No Grave”. Słysząc go wczoraj po raz pierwszy, nie mogłem nie pozwolić sobie napisać o tym tutaj. Nie da się opisać słowami tego grobowego, poważnego, ale bardzo emocjonalnego nastroju panującego w „Ain’t No Grave”, wyznania człowieka przygotowującego się na śmierć. Do usłyszenia po skoku.

(więcej…)