lana del rey
Nowy teledysk: Lana del Rey „National Anthem”
Niemal ośmiominutowy fabularyzowany klip to coś co nie zdarza się codziennie. I choć Lana, pomimo swoich ostentacyjnie hip hopowych beatów, niekoniecznie nadaje się na Miskę, to w obrazku do „National Anthem” gościnnie pojawia się ASAP Rocky (w zaskakującej roli J.F. Kennedy’ego!). Lana natomiast wciela się kolejno w Marilyn Monroe (śpiewającą prezydentowi „Happy Birthday”) i Jackie Kennedy. Klip, jak pewnie już się domyśliliście możecie zobaczyć powyżej.
Ale na tym współpraca Rocky’ego i del Rey się nie kończy. Duet nagrał wspólnie kawałek na nadchodzący album rapera LongLiveA$AP. Utwór, wcześniej zatytułowany „Ridin”, a obecnie bardziej hip hopowo „My Bitch” wyciekł niedawno do sieci i można go posłuchać poniżej.
Bobby Womack w duecie z Laną del Rey
Jeśli przeczesujecie dokładnie połacie Internetu, to zapewne zetknęliście się już z tym nagraniem, bo ma kilka dni. Nie mogłem jednak pozostawić tej dziwacznej kolaboracji bez właściwego komentarza. Mimo, że już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym, nie potrafię wskazać jakie motywy kierowały Womackiem, że zdecydował się na duet akurat z tą panną. Finansowe? Ich wspólny numer „Dayglo Reflection” jest co najmniej dziwny – nie mówię zły, ale dziwny. Jakby losowy, brakuje refrenu, a stylistycznie pasuje bardziej na debiut Del Rey niż do pikantnego, soulowego sosu Womacka, zwłaszcza, że większość utworu śpiewa właśnie piosenkarka. Nie mniej jednak odsłuch poniżej, a The Bravest Man in the Universe w sklepach już 11 czerwca.
Z innej miski: Lana del Rey „Video Games”

Z innej miski: reaktywacja. Tym razem padło na 24-letnią Amerykankę, Lanę del Rey (znaną także wcześniej jako Lizzy Grant), która nadal czeka na wydanie swojego pełnoprawnego długogrającego debiutu. „Video Games” to jej stosunkowo świeży, pierwszy singiel – zajmująca chamber popowa ballada, nieco w stylu ostatniej płyty Joanny Newsom, ale z diametralnie odmiennym wokalem. Nie mniej jednak zachęcam szczerze to zapoznania się z piosenką, bo czuję, że o Lanie jeszcze usłyszymy (a przede wszystkim dlatego, że to naprawdę porządny kawałe(cze)k muzyki).
