Wydarzenia

mar

Mar i jego nowa wariacja

mar

Co miesiąc holenderski wokalista Mar udostępnia swoje muzyczne wariacje i interpretacje utworów innych wykonawców. Tym razem na tapecie znalazł się Oddisee i jego kawałek „Inglewood”. Ozdobiony pięknym, miękkim wokalem instrumental zyskał nowe życie i buja jeszcze bardziej. I oto właśnie chodzi. Po skoku sprawdźcie też jak prezentuje się klip do tego numeru.


(więcej…)

Full Crate „The Barb”

fullcrate_digicover

Właśnie ukazał się nowy singiel holenderskiego producenta Full Crate’a. Na „The Barb” znalazły się dwa utwory: „Let’s Funk This Motherfucker”„Cut the Barb”. W pierwszym, jak łatwo się domyślić bardziej funkowym kawałku, gościnnie udziela się tegoroczne objawienie, wokalista Mar. Drugi numer to bardziej połamane oblicze producenta. Obie rzeczy bez trudu powinny znaleźć swoją drogę do najbliższego klubu.

Suff Daddy „The Gin Diaries”

suff-daddy

Wytwórnia Melting Pot Music wypuściła w tym roku na rynek kolejną bardzo dobrą, znaczącą płytę. Suff Daddy i jego „The Gin Diaries” to producencki krążek obfity w świetne, klimatyczne i leniwie płynące hiphopowo-soulowe bity. Część to utwory instrumentalne, na reszcie zaś znakomicie odnaleźli się przyjaciele i znajomi z wytwórni: Miles Bonny, Jim Dunloop, Mar, MariamaFleur Earth. Polecam szczególnie wieczorową porą wrzucić na słuchawki i zatopić się w tych dźwiękach. Poniżej do sprawdzenia klip do utworu „5 O’Clock Suff” z gościnnym udziałem Milesa, a po skoku trzy inne utwory z tego krążka. Na zdrowie!


(więcej…)

Nowy teledysk: Full Crate „She Was Fly” ft. Mar

Jeśli dopiero teraz wgryzacie się w pierwszego dzisiaj pączka, mam coś, co może jeszcze bardziej osłodzić Wam tę słodycz, zakładając oczywiście, że jest to w ogóle jeszcze możliwe. Kawałek She Was Fly, nagrany z udziałem niejakiego Mara, można znaleźć na ostatnim mikstejpie holenderskiego producenta ukrywającego się pod pseudonimem Full Crate. Niesamowicie nastrojowy utwór wydaje się być idealnym uzupełnieniem takich długich popołudni i wieczorów jak dzisiejszy, wzbogaconych dodatkowo o konsumpcję ciasteczek, pączków, parującej herbaty i amaretto. Ilustruje go uroczy teledysk, mogący stanowić wariację na temat tego, co byłoby gdyby Amélie Poulain opuściła Paryż, by spędzić trochę czasu w Amsterdamie. Chcąc nie chcąc będziecie się uśmiechać, oglądając go.