miles bonny
Nowy teledysk: S3(Miles Bonny & Brenk Sinatra) „All I Know/Movin On”
Październikowa wizyta duetu w Polsce była dla mnie jednym z ważniejszych muzycznych momentów zeszłego roku. Album Supa Soul Shit nie spełnił co prawda do końca moich oczekiwań, co jednak nie oznacza, że można przejść obok niego obojętnie. Teledysk, który możecie zobaczyć poniżej, kręcony był w Wiedniu, Kolonii oraz Warszawie. (więcej…)
Nowy utwór: The Pilots „Don’t Hurt Yourself” feat. Miles Bonny

Holenderska ekipa producencka przymierza się do wydania drugiego albumu dla Ritmo Sportivo. Szczerze kibicujemy The Pilots – wszakże byli jednymi z bohaterów naszej soulbowlowej kompilacji. Nawiasem mówiąc, wielbiciele nowych brzmień powinni mieć na uwadze wydawnictwa moskiewskiej oficyny. Wytwórnia stawia na młodych artystów, którzy wnoszą świeżość na salony. (więcej…)
Nowy utwór: Miles Bonny & Ta-Ku „As You Sleep On My Lap”
Miles Bonny i Ta-ku to wyjątkowo zapracowani artyści, a ilość projektów w które się angażują jest tak duża, że czasem trudno za nimi nadążyć. Teraz postanowili znów połączyć siły, czego owocem jest numer „As You Sleep On My Lap”. Utwór nie zmieścił się na zapowiadanej na 2013 rok epce producenta, natomiast wysoka jakość tego nagrania sprawia, iż wydawnictwo to zapowiada się naprawdę bardzo interesująco. (więcej…)
Nowy mix: Essential Miles Bonny

Konkretna wiadomość dla fanów Melting Pot Music

14 grudnia oficyna Melting Pot Music wyda okolicznościowy zestaw pięciu „siódemek” zawierających w sumie dziesięć utworów, z czego pięć premierowych. Wśród wykonawców znajdą się m.in. Miles Bonny, Dexter, Eric Lau, Funkommunity czy Suff Daddy. Z uwagi na kolekcjonerski charakter wydawnictwa, wytwórnia wypuści do obiegu jedynie 2000 takich zestawów. Miejmy nadzieję, że będzie można upolować te płyty w Polsce. Na zachętę pierwszy singiel z Milesem w roli głównej:
A jaki jest Twój ulubiony utwór Milesa Bonny’ego?

Zaledwie trzy dni dzielą nas od piątkowego koncertu Milesa Bonny’ego, Brenka Sinatry, Raashana Ahmada oraz polskiej grupy Hau_Mikael. Z opublikowanego ostatnio wywiadu mogliście się przekonać, że główny bohater wydarzenia to dość nietuzinkowy gość, który żyje muzyką na kilkunastu frontach oraz ma jeszcze sporo do zaprezentowania. Niech nie wydaje się Wam jednak, że nie jest doświadczonym graczem. Szereg solowych albumów, kilka płyt w duetach, setki luźnych produkcji oraz gościnne udziały w kilkudziesięciu projektach przełożyły się na dość obszerny zbiór. Z myślą o tych, którzy nie potrafią stworzyć własnej playlisty pt. Best of Miles Bonny, mamy prezent w postaci rankingu ulubionych utworów Milesa wyselekcjonowanych przez poszczególnych artystów/aktywistów muzycznych z Polski. Dopełnieniem zestawienia niech będzie wybór gościa specjalnego – Brenka Sinatry, z którym Miles tworzy kolektyw Supa Soul Shit.
Pomimo, iż poniższa lista jest konkretna, wydaje się być jednak niepełna. Wraz z organizatorami piątkowego wydarzenia (Junoumi Crew) przygotowaliśmy konkurs, w którym możecie zgarnąć dwie pojedyncze wejściówki na piątkowy koncert. Jak już wspominałem, Miles zbudował przez lata dość potężną dyskografie, z częscią której nie raz mogliście mieć styczność na łamach Miski. Wasze zadanie będzie zatem identyczne jak w przypadku naszych gości biorących udział w rankingu. Wystarczy, jeśli napiszecie w komentarz, a w nim, 2-3 zdania o Waszym faworycie spośród szerokiego repertuaru Milesa. Kończymy w czwartkowy wieczór, do dzieła!
Andrzej Cała, Daniel Drumz
Andrzej Cała: Miles Bonny „Yes I Do” – no co ja mam tu dużo pisać? Że jest to piękne? Jest. Że cudownie wlewa się do głowy i rusza serduchem? Tak, tak właśnie jest. Że nawet w najbrzydszy, smutny jesienny dzień podnosi na duchu? Owszem, podnosi. Że wszystko tutaj perfekcyjnie się uzupełnia? Ano, uzupełnia. Uwielbiam. Jazz, soul, hip-hop, miłość, wszystko, co najlepsze.
Daniel Drumz: Chyba pierwszy numer Milesa jaki usłyszałem. Spodobał mi się jego wokal, który idealnie siedział na bicie. Od razu kupiłem całą EP Closer Love i wiedziałem, że jeden z numerów z tej płyty musi trafić na Electric Relaxation vol. 2.
Mikael (Hau_Mikael)
Nie potrafię wskazać mojego ulubionego numeru Milesa! Ma ich przecież setki. Aczkolwiek jest jeden, który nie może mnie opuścić. Jest to jeden z tych utworów, które sam chciałbym mieć i móc zaśpiewać do niego – „First ride” produkcji B.Lewisa z Egg Black Ep. Vibe tego numeru zaczarował mnie całkowicie!
Hau (Hau_Mikael)
Nie będę ściemniał, że muzyczną drogę Milesa śledzę od pierwszych dźwięków. Swego czasu trafiłem na jego album Lumberjack Soul, jednak najbardziej powaliła mnie fantastyczna pościelówa „Together Forever” z epki z B.Lewisem. Świetny klasyczny bit i mruczany, przeciepły wokal. Po prostu piękne.
Groh (U Know Me Records)
Mój ulubiony track Milesa to zdecydowanie „5 O´Clock Suff„. Pierwszy raz usłyszałem go na albumie producenckim Suff Daddy’ego. Mimo, że minęły ponad 2 lata od jego wydania wciąż lubię do niego wracać.
Buszkers (U Know Me Records)
Pierwszy utwór Milesa jaki usłyszałem… i do końca życia zapamiętam. Świetny sampel, pełen relaksu klimat, no i ten las… jak u mnie na Zazamczu.
Dvorak(Warsoul)
Wybieram „Beautifool Day” kolektywu Soundsgood (Miles Bonny & Joe Good) z 2002 roku. To dzięki temu numerowi dowiedziałem się o Milesie i jego produkcjach.
Brenk Sinatra (S3)
Mój ulubiony utwór Milesa… Jest nim „Learning to Fly„. Dj Day odwalił kawał dobrej roboty. Miles dosłownie unosi się nad tym beatem. It’s crazy dope! Uwielbiam syntezatorewe partie mooga. Powodują, że odlatuję daleko. Ogólny odbiór numeru jest na 10!
Posłuchaj całego albumu Supa Soul Shit

Od kilku dni istnieje możliwość przesłuchania wspólnego albumu Milesa Bonny’ego oraz Brenka Sinatry. Pamiętając, że artyści przyjadą zagrać koncert w Warszawie w dzień oficjalnej premiery S3, polecamy poświęcić godzinkę na seans głębokiego soulu z hiphopowym zacięciem. Na zachętę zapraszamy również do obejrzenia video zapowiedzi promującej album. Do piątku!
„Nie boję się myśleć” – Miles Bonny dla soulbowl.pl

Na niespełna dwa tygodnie przed warszawskim koncertem Milesa zamieszczamy dla Was zapis krótkiej rozmowy, jaką z nim przeprowadziliśmy. Oprócz standardowych pytań dotyczących poszczególnych projektów muzycznych, Miles śmiało odpowiedział na te związane z jego prywatnością i światopoglądem. Wartościowa lekcja. Zapraszamy do lektury.
Zbliża się premiera S3. Czym będzie różnił się ten projekt od tych, które mieliśmy okazje usłyszeć?
Jest pierwszym, jaki zrobiłem z producentem. Jest kompletnie nowym doświadczeniem dla słuchacza. Polecam przesłuchać całej płyty „na raz”. Jest prawdziwym, współczesnym soulowym albumem i wierzę, że w przyszłości klasykiem. Brenk jest niesamowity. To on stworzył wszystkie beaty i skomponował album. Nagrałem wokale oraz zagrałem na skrzydłówce (rodzaj instrumentu dętego – przyp. autora). Stworzenie całości trwało 3 lata.
Stosunkowo niedawno dotarłem do Waszej płyty z Reggiem B oraz Incense and Wine. Co sprawia Ci większą przyjemność – beatmaking czy pisanie tekstów i nagrywanie?
Uwielbiam robić wszystkie te rzeczy. Jest przyjemnością i zaszczytem móc pracować z tak wieloma utalentowanymi ludźmi niezależnie czy są to twórcy bitów, wokaliści, fotografowie, czy ktokolwiek inny. Uwielbiam współpracować.
Sprawnie grasz na trąbce. Śledzisz dzisiejszy jazz? Powiedz, kto w tej chwili zasługuje na największą uwagę wśród trębaczy. Kogo natomiast cenisz najbardziej od lat?
Moim ulubionym współczesnym trębaczem jest Roy Hargrove. Ze starszych graczy lubię m.in. Lee Morgana, Arta Farmera, Clifforda Browna.
Jak natomiast oceniasz „future – soulową” scenę? Brałeś udział w kilku projektach związanych z Tokyo Dawn Records. Co o nich sądzisz?
Reggie B jest fantastyczny. Cenię równie mocno B. Lewisa, z którym zrobiłem projekt o nazwie EggBlack EP. Uwielbiam też Ta-KU, z którym razem wypuścimy muzykę w 2013 roku. Tokyo Dawn Records są w porządku. Mają świetną stronę internetową do promocji dj’ów. Wydają się być naprawdę dobrze zorganizowani. Wydaje mi się, że w przyszłym roku Reggie wypuści album z Tokyo Dawn.
Jesteś zaangażowany w wiele świeżych inicjatyw. Grywasz imprezy jako dj, produkujesz, nagrywasz wokale. Wyrabiasz się czasowo? Jakie są przyziemne, niemuzyczne, obowiązki Milesa Bonny?
Po prostu robię to, co chcę i kiedy tylko mam możliwość. Moim ulubionym zajęciem jest śpiewanie oraz nagrywanie mixów dj’ów dla członków mojego klubu muzycznego – The Bonny Club. Co tydzień dzielę się muzyką z członkami poprzez emaile. Uwielbiam międzynarodową muzykę oraz sztukę, której jestem częścią. Zajmuję się również moimi dziećmi oraz rodziną, którzy są wspaniałymi ludźmi. Spędzam czas także próbując zrozumieć światową politykę oraz współczesne warunki. Nie boję się myśleć oraz rozmawiać o tym, co jest „nie tak” ze światem. Sporo się uczę, bym mógł dokonywać słusznych wyborów w życiu.
Mogliśmy oglądać Twoje zdjęcia z wypraw na łono natury. Akcja teledysku do „Lumberjack Soul” również miała miejsce w lesie. Domyślam się, że jesteś osobą, która dostrzega więcej radości w rozłożeniu namiotu i rozpaleniu ogniska niż przepychaniu się w centrum handlowym. Co daje ci inspirację poza podróżowaniem i poznawaniem nowych miejsc?
To prawda. Bardzo lubię lasy i góry. Centra handlowe i sklepy są w porządku, ale wolę rzeczy, które nie zostały stworzone przez ludzi. Inspiruje mnie wszystko, czego nie można kupić – ogień, czyste powietrze, wielka woda, miłość, roślinność oraz przyjaźń.
W jednym z maili wspominałeś, że Twój dziadek był Polakiem. Czy warszawski koncert będzie pierwszą okazją do wizyty w Polsce?
Tak! Jestem bardzo podekscytowany. Mój dziadek urodził się i wychował w Polsce, potem został zesłany na Syberię. Zdołał uciec pociągiem do Wielkiej Brytanii, następnie do Kanady i Stanów Zjednoczonych, gdzie zmienił nazwisko z Bonikowski na Bony. Dlatego nazywam się Bonny.
Wspólnie odliczamy dni do koncertu. Na zakończenie chciałbym, abyś odpowiedział – czy nie martwi cię kondycja obecnej mentalności Amerykanów? Zauważyłem, że zwróciłeś uwagę na ostatni teledysk Lupe Fiasco („Bitch Bad”). To tylko jeden z problemów. Co jest jeszcze alarmujące? W jaki sposób Twoja muzyka może w jakiś sposób pomóc i nakierować odbiorców na właściwy tor myślenia?
Dziękuję, że pytasz. Jest absurdem, że rządowi amerykańskiemu wydaję się, że jest w porządku być światową policją. Robią, co chcą. Nie respektują innych kultur i niepodległości. Kolejnym problemem jest nasza militarna mentalność. Rząd od lat manipuluje obywatelami USA – począwszy od od słabej jakości jedzenia do potężnych mass mediów, mówiących ludziom, że nie są wystarczająco dobrzy tacy jacy są. Tego typu rzeczy powodują, że tworzę muzykę by przeciwdziałać. Robię niezależną muzykę z niezależnym przekazem dla prawdziwych ludzi, by żyli odrobinę bardziej wolnym życiem.
Dziękujemy za rozmowę.
Miles Bonny & Soulbowl: Press Play # 13

Miles Bonny wystąpi w Warszawie już 26 października. Odliczając dni do koncertu pragniemy przybliżyć Wam nieco jego postać. Zaczniemy niewinnie, bo od gościnnego udziału Milesa w naszym cyklu Press Play. Gdy zapytałem go o to, czego najczęściej słuchał na przestrzeni ostatnich tygodni, bez wahania wskazał na swoją nadchodzącą płytę z Brenkiem Sinatrą. Sprawdźcie zatem krótką opinie Milesa o nowym projekcie. Zapraszamy również do zapoznania się tradycyjnymi rekomendacjami redakcji – nie zabrakło kilku słów o nieśmiertelnym Marvinie, enigmatycznej Indie. Arie, świeżym Ab-Soulu, żywiołowej Pani Khan, niepowtarzalnym Flying Lotusie i koncertowym popisie Johna Legenda.
Miles Bonny

S3 (Supa Soul Shit), Melting Pot Muisc (2012)
Ta płyta jest pierwszą, jaką zrobiłem z producentem. Będzie zupełnie nowym doświadczeniem dla słuchacza. Polecam przy tym przesłuchać całości na raz. Jest prawdziwym, współczesnym soulowym albumem i wierzę, że w przyszłości klasykiem. Brenk jest niesamowity. To on stworzył wszystkie beaty i skomponował album. Nagrałem wokale oraz zagrałem na skrzydłówce (rodzaj instrumentu dętego – przyp. autora). Stworzenie całości trwało 3 lata.
Chojny

Ab-Soul – Control System, Top Dawg (2012)
Czekając na najnowszy album Kendricka Lamara mam nie tylko obawy czy dorówna zeszłorocznemu Section.80, ale także czy dorówna wydanej w tym roku płytce kolegi z zespołu Black Hippy. Ab-Soulowi jako raperowi, autorowi tekstów, pomysłodawcy utworów również niczego nie brakuje, na co dowodem jest Control System. To jeden z niewielu tegorocznych albumów zapewniających nam taki efekt wkroczenia w osobisty świat artysty – świat pełen narkotycznych wizji, pełen protestu wobec niezrozumiałej rzeczywistości oraz pełen kochanych przez wszystkich teorii spiskowych. Pozycją obowiązkową jest tutaj z pewnością „The Book of Soul” – kawałek najbardziej poruszającej autobiografii, jaką dane mi było ostatnio usłyszeć.
Eye Ma

India.Arie – Acoustic Soul, Motown (2001)
Dużo nowych płyt pojawiło się w niedalekiej przeszłości, zwłaszcza tych rapowych (GOOD Music, Slaughterhouse, Lupe Fiasco) i choć sprawdzam je regularnie, to właśnie album India.Arie Acoustic Soul grany był u mnie ostatnio na okrągło. Doskonałe połączenie soulu i R&B oraz proste (ale niebanalne) teksty o miłości – oto czym ten krążek urzekał mnie od zawsze. „Video” i „Ready For Love” to wciąż jedne z najpiękniejszych piosenek jakie w ogóle powstały.
Estrella Q

Chaka Khan – I Feel For You, Warner Bros (1984)
W Chakę się wsiąka. Prawie niemożliwym wydaje się przesłuchanie jednego albumu nie nabierając ochoty na jeszcze. Czy to solo czy z Rufusem jej głos wprowadza nastrój tak ogromnego, uzależniającego pozytywu, że powstrzymanie się od kolistego ruchu biodrowego jest niemal „mission imposible”. I feel for you jest albumem, który rozwesela nawet w najpodlejszy dzień. Począwszy od tytułowego utworu z udziałem Prince’a i harmonijki Steviego Wondera przez „This Is My Night”, aż do klimatycznego „Through the Fire” silny wokal Chaki powoduje przyspieszony puls. A gdy ostatnie dźwięki zabrzmią, zdecydowanie można rzec, że jest się „Stronger than before”.
SoulJunkie

John Legend – Live from Philadelphia, G.O.O.D. Music/Columbia (2008)
Jeżeli występ na żywo jest sprawdzianem umiejętności artysty, to dla mnie John Legend za ten album dostałby szóstkę. Zarejestrowany w Filadelfii koncert prezentuje piosenkarza z najlepszej możliwej strony – nie tylko jako genialnego wokalistę (od tego głosu mam ciarki na plecach), ale także jako showmana, który swoją energią nieustannie porywa i zachwyca publiczność. Należy również docenić odwagę Legenda, który oprócz wykonania własnych przebojów mierzy się m.in. z „I Want You” Beatlesów. Wielka klasa, nie mam pytań. Wróć, tylko jedno – dlaczego jeszcze nikt go nie zaprosił do Polski?
K.Zięba

Flying Lotus – Until The Quiet Comes, Warp (2012)
Medal dla każdego, kto w jednym zdaniu scharakteryzuje najnowszy album Flying Lotusa. Nie da się… Mnogość styli, ocean dźwięków, niesamowita wyobraźnia i przestrzeń zawarta na płycie nobilituje Stevena do przemianowania go z regularnego producenta na kompletnego kompozytora. Piękna wędrówka w odmętach jazzu, elektroniki i hip hopu. Albumu można posłuchać w TYM miejscu.
BlackJack

Marvin Gaye – What’s going on, Motown(1971)
Magnum opus Marvina Gaye’a czyli nieśmiertelny krążek What’s going on ponownie namieszał w mojej głowie. I nie mogło być tym razem inaczej. A to za sprawą ostatnio bardzo intensywnie soulowych dni. A to w związku z premierą „pomarańczowego kanału” Franka. Przepełniony bólem po stracie przyjaciółki Tammi Terrell, Marvin nagrywa najważniejszy album w historii muzyki soul. W muzyce chwyta za saksofon, flet, smyczki, perkusję i tworzy za pomocą prostych instrumentów najpiękniejsze melodie. W tekstach dotyka problemów wojen, ekologii, środowiska, nałogów, narkotyków, korupcji i zbędnego unowocześniania świata, burząc przy tym dotychczasową zasłonę milczenia. Przed zbliżającą się kontemplacyjną porą roku propozycja obowiązkowa! What’s going on…
Miles Bonny zagra koncert w Warszawie

Długo czekałem na tę chwilę. Kilka tygodni temu, gdy Miles ogłosił europejską trasę koncertową, żałowałem, że nie zagości w Polsce. Na całe szczęście – ekipa Junoumi stanęła na wysokości zadania i ustaliła konkretny termin jego koncertu w Warszawie. 26 października Bonny odwiedzi Cafe Kulturalną, gdzie towarzyszyć mu będzie Brenk Sinatra, z którym współtworzy projekt S3. Więcej informacji wkrótce!
