missy elliott

Nowy teledysk: Missy Elliott feat. Sum1 „DripDemeanor”

Missy Elliott kapitalizuje to, co potrafi najlepiej, czyli teledyski! Światło dzienne ujrzał kolejny po „Throw It Back” klip promujący tegoroczną epkę raperki Iconology. Tym razem wizualizacji doczekał się wzorowy slow jam „DripDemeanor”, w którym wokalnie, jak niegdyś Aaliyah, Tweet czy Nicole Wray, wspomaga szerzej nieznana Sum1. Efektem jest pierwszorzędny throwback, w którym panie przywodzą na myśl stylistykę i brzmienie przełomu milenialnego. Jest kolorowo, ale rzecz ma stonowaną, sensualną, a może nawet refleksyjną wymowę. Obejrzyjcie i posłuchajcie poniżej.

Missy Elliott z MTV Video Vanguard Award i fenomenalnym siedmiominutowym show!

Wczoraj już po raz 36. wręczono statuetki MTV Video Music Awards — ponoć honorujące najlepsze teledyski minionego roku, w rzeczywistości celebrujące amerykański mainstream. Niemniej część kategorii faktycznie skupia się na wciąż mającej się świetnie sztuce klipu muzycznego. I tak najlepszym wideo roku okrzyknięto kolorowe „You Need to Calm Down” Taylor Swift, najlepszym teledyskiem R&B zostało „Waves” Normani, a latynoskim — „Con altura” Rosalíi (tu można było wybrać znacznie lepiej). „Con altura” nagrodzono też za najlepszą choreografię. Pełna lista nagrodzonych i nominowanych na Wikipedii. Solange mimo trzech nominacji niestety została z niczym. Dużo ciekawiej wyglądała część sceniczno-artystyczna widowiska. Missy Elliott, która w piątek powróciła nową epką, została uhonorowana statuetką Michael Jackson Video Vanguard Award za całokształt twórczości. Z tej okazji w fenomenalnym siedmiominutowym show odtworzyła na scenie fragmenty swoich klasycznych teledysków: „The Rain (Supa Dupa Fly)”, „Hot Boyz”, „Get Ur Freak On”, „Work It”, „Pass That Dutch” czy „Lose Control”. Koniecznie musicie to zobaczyć!

Poza tym na gali wystąpili m.in. wspomniane już Normani i Rosalía (z Ozuną), a także Lizzo, H.E.R., Big Sean i A$AP Ferg, a Queen Latifah, Naughty by Nature, Redman, Fetty Wap i Wyclef Jean zaprezentowali niezwykły medley swoich największych przebojów.

#FridayRoundup: Raphael Saadiq, Missy Elliott, Brockhampton, Rapsody i inni

Niewiarygodnie zasypał nas premierowymi wydawnictwami ostatni weekend sierpnia. Nie tylko po latach nowe wydawnictwa wypuścili Raphael Saadiq i Missy Elliott, ale ukazały się wypatrywane przez nas płyty Brockhampton, Rapsody i Olivii Nelson. Ponadto epka od Toro y Moi, kolejny krążek Jazzmei Horn, nieoczekiwany afrobeatowy album Jidenny i pożegnalna płyta Jeezy’ego. Słowem — jest czego słuchać!


Jimmy Lee

Raphael Saadiq

Columbia

Choć Raphael Saadiq nie zasypiał gruszek w popiele od wydania Stone Rollin’ w 2011 roku, osiem długich lat zajęło mu wypuszczenie nowego kolejnego krążka. W międzyczasie zawitał do Polski na koncert, zapowiedział drugą część kultowego Ray Ray, której premiera nie doszła finalnie do skutku, czy otrzymał nominację do Oscara. Dziś w internecie pojawiła się jednak nareszcie wyczekiwana od dawna nowa płyta Jimmy Lee, na której 53-letni już artysta przepracowuje rozmaite traumy, których nie miał okazji poruszyć na wcześniejszych krążkach i patrzy z dystansem na swoją karierę sceniczną, jednocześnie gotów stawić czoła przyszłości. To być może najbardziej osobista płyta w dyskografii Saadiqa. Muzycznie prym wiedzie oczywiście neo-soul, ale umiejętnie przyprawiony progresywnymi inklinacjami od trip hopu, przez rock, muzykę taneczną, aż po bluesa. To płyta, nad którą zdecydowanie trzeba pochylić się w nadchodzącym tygodniu! — Kurtek


Iconology

Missy Elliott

Atlantic

Missy Elliott wzięła nas wszystkich z zaskoczenia! Gdy w lipcu pisaliśmy, że raperka wygląda i czuje się znakomicie i jest gotowa, by wypuścić nową muzykę, nie przypuszczaliśmy, że stanie się to przed końcem wakacji. Epka Iconology to co prawda zaledwie cztery nowe tracki, ale to wciąż najbardziej obszerne wydawnictwo w karierze artystki od krążka The Cookbook z 2005 roku. Jednocześnie rozpoczynający wydawnictwo numer „Throw It Back” zrealizowano kolorowym teledyskiem przywodzącym na myśl klasyczne klipy Misdemeanor. Niestety, nie jest aż tak różowo — wielu może odstręczyć surowe brzmienie wydawnictwa i powtarzalność fraz zapożyczona z trapu. Nie są to produkcje ze złotej ery Timbalanda, z jakimi kojarzyliśmy Missy i które w dużej mierze zbudowały jej barwną legendę. Brakuje earwormowych refrenów i charyzmatycznych, quirkyrapowych zwrotek. Niemniej, na pewno damy nowej inkarnacji Elliott szansę i wam radzimy zrobić to samo! — Kurtek


Ginger

Brockhampton

Question Everything / RCA

Nie ma wątpliwości, że Brockhampton to jeden z najmocniejszych składów hip-hopowych. Przy okazji Iridescence pisaliśmy, że pomimo zmian w zespole i bardziej eksperymentalnego brzmienia niż tego znanego z trylogii, Brockhampton wciąż pozostają sobą. Wydaje się, że tym razem wśród szorstkich bitów znajduje się więcej przestrzeni, a na albumie zdecydowanie więcej miejsca zajmują piosenkowe, lżejsze momenty. Jak zapowiadał Kevin Abstract, Ginger nastrojem porównać można do „Hey Ya” OutKast – chłopaki tematy depresji, miłości czy trudnej przeszłości wykładają w pozornie weselszy, lecz wciąż poruszający sposób. — Klementyna


Eve

Rapsody

Jamla / Roc Nation

Kiedy w 2017 roku wyszedł numer „Power”, na którym obok Rapsody pojawił się Kendrick Lamar , będący wówczas w swojej szczytowej kondycji, raperka nie tylko nie przygasła przy gościu, ale charyzmą i surowością linijek zdarzało jej się dominować. Już wtedy czułem, że w artystce tkwi olbrzymi potencjał, ale to najnowszy krążek, zatytułowany Eve, pozwala jej jak nigdy wcześniej rozwinąć skrzydła i popisać się wszechstronnością. Z jednej strony zatem „Cleo” atakuje nas z zaskoczenia wściekłymi, chłodnymi linijkami położonymi pod instrumental samplujący „In the Air Tonight” Phila Collinsa, z drugiej „Ibithaj” to próba ożenienia Wutangowego olschoolu ze smukłym R’nB (za które na tracku odpowiada sam D’Angelo), zaś „Ryena’s Interlude” to miniatura w klimacie poezji spoken word. Tropów brzmieniowych jest jeszcze więcej, ale w tym wszystkim esencją dalej pozostają przesycone afroamerykańskim feminizmem teksty, które sięgają zarówno po bigbootypraising i radosne body positive, jak i (znacznie częściej) po bardzo bezpośrednie, agresywne próby rozliczenia się z Ameryką za krzywdy wyrządzone czarnoskórym kobietom. Nie bez powodu nazwy tracków na albumie to kobiece imiona. Rapsody celuje nie tylko w solidnie skonstruowany rapowy krążek, ale przede wszystkim  w wyraźny manifest.  — Wojtek


Back to You

Olivia Nelson

Hear This

Autorka jednej z naszych ulubionych epek z zeszłego roku wypuszcza kolejny minialbum (tym razem bardziej zbliżony do standardowego rozmiaru). Back to You po raz kolejny zgrabnie łączy R&B z popem. Połączenie to poddaje tym razem dominacji minimalistycznych bassowych aranży przywodzących na myśl Kelelę. Olivia Nelson nadal jednak stawia na klasyczne, można by rzec — staromodne, piosenki. Brak aranżacyjnych plot twistów może zniechęcić. Jeżeli jednak przedkładacie ładne melodie nad fajerwerki, to na nowym wydawnictwie Olivii z pewnością kilka takich melodii znajdziecie. — Maja Danilenko


Smartbeats

Toro y Moi

Toro y Moi

Toro Y Moi zaprezentował nowe EP zatytułowane Smartbeats. Projekt został wydany we współpracy z firmą Smartwater i zawiera kolaboracje z Nosaj Thing, Empress Of, Washed Out i Madeline Kenney. Wszystkie utwory inspirowane są zasadą „smartwater” i zostały napisane jako uzupełnienie aktywności fizycznej, do których lubisz się spocić. Artyści zaangażowani w projekt, to podobno głęboko wierzący bio zwolennicy, szukający alternatywnych sposobów odnowy biologicznej. Temat od długiego czasu na topie, ale ja jednak wolę poćwiczyć przy swojej playliście, a nie do wodno-elektrycznych dźwięków napisanych na potrzeby konkretnej firmy, która próbuje zwiększyć swoją popularność poprzez uruchomienie nowego programu kulturalnego, mającego na celu połączenie muzyki popularnej z najnowszymi osiągnięciami w nauce i technologii. — Forrel


Love and Liberation

Jazzmeia Horn

Concord Jazz

Debiutancki album Jazzmei A Social Call zapewnił jej w ubiegłym roku nominację do Grammy. Wokalistka z Teksasu dołączyła tym samym do grona najbardziej wyróżniających się jazzowych głosów młodego pokolenia. Jednocześnie wsłuchując się w jej najnowsze dzieło – Love and Liberation, słychać dojrzałość i świadomość kierunku, w jakim chce ona podążać. Na krążku znajdziemy zarówno autorskie utwory, jak i covery, wśród których są m.in. „No More” Jona Hendricka i „Green Eyes” Erykhi Badu. Macie ochotę na trochę jazzu w tradycyjnym wydaniu? Odpalcie album Jazzmei Horn. W końcu takie imię zobowiązuje. — Mateusz


85 to Africa

Jidenna

Epic

Jidenna, wokalista, producent, gentleman o afrykańskich korzeniach wraca z drugim albumem w swojej karierze. Po bardzo umiarkowanym sukcesie krążka The Chief muzyk zdecydował się zamienić R&B w radiowym wydaniu na soczysty afrobeat. Jego nowe wydawnictwo to 11 utworów promowanych takimi singlami jak „Tribe” czy „Sufi Woman”. Wśród gości pojawili się m.in. GodlLink czy Seun Kuti. Czy muzyczna podróż do Afryki to aby dobry pomysł na wskrzeszenie kariery? Nie mówię nie — Adrian


TM104: The Legend of the Snowman

Jeezy

YJ / Def Jam

Ostatnia część serii Thug Motivation może być zarazem ostatnią płytą Jeezy’ego. To już jedenasty krążek w jego dyskografii i jeżeli rzeczywiście miałby być tym pożegnalnym, to lepszego momentu nie mógł sobie wybrać. Dziś jest tylu młodych raperów z Atlanty, którzy wyznaczają trendy w amerykańskim i światowym hip-hopie, że właśnie teraz jest czas na zawieszenie mikrofonu na kołku i ostateczne przekazanie im pałeczki. Być może Jeezy właśnie tak sobie pomyślał, tego nie wiem. Wiadomo tyle, że dostajemy osiemnaście tracków, gościnnie między innymi CeeLo Green, Meek Mill i John Legend, a produkcyjnie gospodarza wspierają np. Lex Luger i J.U.S.T.I.C.E. League. — Dill


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Missy Elliott asystuje gospelowej artystce Kiki Sheard

Missy Elliott asystuje gospelowej artystce Kiki Sheard

Kierra Sheard, prominentna gospelowa artystka, do swojego najnowszego singla zaprosiła legendarną Missy Elliott. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nieco taneczny kawałek nie bardzo pasuje do muzycznego stylu Elliott. Jednak jeśli przyjrzymy się bardziej singlowi „Don’t Judge Me”, łatwo można zorientować się dlaczego Melissa wzięła udział w projekcie. Kiki w piosence „Don’t Judge Me” żartobliwie podkreśla wrażliwe momenty w oczach opinii publicznej i opowiada o innych osądzających, aby jej nie osądzali, ponieważ tylko Bóg może sądzić.

Do utworu powstał również teledysk, w którym niestety zabrakło Missy Elliott. Nie zrażajcie się jednak, bo wideo jest zabawne i kolorowe.

Missy Elliott wypuszcza nową epkę i teledysk

Wow, wow, wow! Missy Elliott wzięła nas wszystkich z zaskoczenia! Gdy w lipcu pisaliśmy, że raperka wygląda i czuje się znakomicie i jest gotowa, by wypuścić nową muzykę, nie przypuszczaliśmy, że stanie się to przed końcem wakacji. Epka Iconology to co prawda zaledwie cztery nowe tracki, ale to wciąż najbardziej obszerne wydawnictwo w karierze artystki od krążka The Cookbook z 2005 roku. Jednocześnie rozpoczynający wydawnictwo numer „Throw It Back” zrealizowano kolorowym teledyskiem przywodzącym na myśl klasyczne klipy Misdemeanor. Niestety, nie jest aż tak różowo — wielu może odstręczyć surowe brzmienie wydawnictwa i powtarzalność fraz zapożyczona z trapu. Nie są to produkcje ze złotej ery Timbalanda, z jakimi kojarzyliśmy Missy i które w dużej mierze zbudowały jej barwną legendę. Brakuje earwormowych refrenów i charyzmatycznych, quirkyrapowych zwrotek. Niemniej, na pewno damy nowej inkarnacji Elliott szansę i Wam radzimy zrobić to samo!

Missy Elliott gotowa do powrotu na okładce Marie Claire

Swego czasu niusy ze zdjęciami gwiazd muzyki z kolorowych magazynów były normą na wszelkiego rodzaju blogach o czarnej muzyce — w tym i u nas. Internet zweryfikował, myśmy zweryfikowali i tym samym kolorowa prasa i dobra muzyka oddzieliła gruba kreska. Niemniej nie sposób przejść obojętnie wobec sesji tak kolorowej, witalnej i definiującej na nowo artystę jak ostatnia okładka Missy Elliott w magazynie Marie Claire. Dawno niewidziana i niesłyszana raperka wraca swoją stylizacją do czasu barwnego debiutu w połowie lat 90., uaktualniając jednak adekwatnie. Czy Elliott po 14 latach od premiery The Cookbook odważy się wreszcie naruszyć aurę zbudowanej przed laty legendy kolejnym longplayem? Artykuł w piśmie bazujący na rozmowie z artystką wspomina co prawda, że Elliott pracuje aktualnie nad płytą, ale nie przybliża jakichkolwiek szczegółów. Niemniej, możecie przeczytać tekst w całości na stronie Marie Claire. Więcej zdjęć z sesji poniżej.

Lizzo i Missy Elliott z mocarnym rapowym hymnem dużych dziewczyn

Ten duet był jedynie kwestią czasu — jeśli mieliście do czynienia z twórczością obu pań, nie trzeba was przekonywać, że Lizzo dużą część swojej muzycznej ekspresji zbudowała na spuściźnie Missy Elliott. I oto dziś rzecz się zmaterializowała w formie, która przystaje zarówno do bardziej hiphopowych momentów dyskografii Lizzo, jak i do ostatnich singli Elliott. Brzmienie numeru to mimo wszystko drugi plan, gdy panie rapują z przekonaniem i charyzmą — Slow songs, they for skinny hoes (…) I’m a thick bitch, I need tempo. Tempo jest tu co prawda umiarkowane, ale spotkanie dwóch tak wyrazistych osobowości scenicznych w mocarnym rapowym hymnie dużych dziewczyn to wydarzenie nie tylko muzyczne! Pozamiatane!

Ciara remiksuje swój niedawny singiel „Level Up”

Ciara remiksuje swoj niedawny singiel Level Up

Ciara przedłuża żywotność swojego niedawnego singla „Level Up”, wypuszczając oficjalny remiks. Do współpracy zaprosiła swoją wieloletnią przyjaciółkę Missy Elliott oraz charakterystycznego krzykacza Fatmana Scoopa. Zarówno Scoop, jak i Misdemeanor dodali od siebie kilka wersów do kawałka zbudowanego na sample’u virala Dj’a Telly Tellz „Fuck It Up”. Posłuchajcie co z tego wyszło.

Busta i Missy pożyczają stary kawałek Kelly Rowland

Busta i Missy pozyczaja stary kawalek Kelly Rowland

Niedawno Busta Rhymes i Missy Elliott całkim dobrze bawili się w reklamie pewnego napoju energetycznego i czipsów. Towarzyszył im niezawodny Morgan Freeman, który rapował z playbacku do „Get Ur Freak On”. Komercyjne spotkanie Missy i Busty zaowocowało czymś w rodzaju nowego singla. Wypożyczyli oni utwór Kelly Rowland „Smooches”, który wypłynął gdzieś w sieci kilka lat temu, zaaranżowali na szybszy kawałek, z mocniejszym bitem i wypuścili pod nazwą „Get It”. O ile oryginał nuży w pierwszych sekundach, to nowa wersja pobudza do działania, przede wszystkim za sprawą dynamicznego rapu Busty. Przyłącza sie do niego Elliott, a Kelly Rowland, żeby nie poczuła się pominięta, pojawia się tylko na okładce i wypowiada kilka słów typu „get it, get it, flip it, tip it, dip it, grip it”. Wymagające, przyznacie sami. Jest to jednak nic niewnosząca kompozycja, bez której świat spokojnie mógłby się obejść. Raper może zapowiada tym singlem nowy krążek. W Missy Elliott już nie wierzę, a Kelly Rowland cokolwiek wydaje i tak jest klapą.

Recenzja: Mary J. Blige Strength of a Woman

Recenzja Mary J. Blige Strength of a Woman

Mary J. Blige

Strength of a Woman (2017)

Capitol Records

Mary J. Blige jest nie tylko królową hip-hop soulu, ale przede wszystkim jest królową smutku i bólu. Po niedocenionym, a bardzo dobrze wyprodukowanym albumie The London Sessions, który pokazał nową odsłonę artystki, na najnowszej płycie Amerykanka wróciła do sprawdzonej tematyki. O ile na poprzednich wydawnictwach śpiewanie o nieszczęśliwych związkach można uznać za niewiarygodne, o tyle zawartość Strength of a Woman ma odzwierciedlenie w obecnej sytuacji życiowej Blige.

Podobnie, jak wiele gwiazd muzyki, Mary zdecydowała się na wywlekanie prywatnego życia na światło dzienne. Oprócz całkowitego zbesztania na nowej płycie swojego byłego męża, z rozwodu z nim uczyniła zarówno medialny cyrk, jak i sposób na promocję krążka. Brzmienie i poziom emocji Strength of a Woman nawiązują do klasycznych albumów Blige, m.in. do What’s the 411 czy My Life. Usłyszymy na nich głębokie teksty o cierpieniu, nieudanych związkach z mężczyznami i braku tolerancji. Nowy krążek jest swoistym muzycznym pamiętnikiem, do którego każdy ma wgląd. Na poszczególnych stronach tego spowiednika, były mąż Blige nie ma łatwo, a ona sama proponuje, jak z tym bagnem sobie poradzić. Mocne otwarcie płyty, czyli „Love Yourself” pokazuje, jak w trudnych chwilach odnaleźć siłę i pokochać siebie. W asyście Kanye Westa powstał klasyczny, jazzowo hip-hopowy kawałek. Potem Mary wbija szpile swojemu ex i w „Thick of It” przypomina, kto stał u jego boku, by zaraz potem w „Set Me Free” uświadomić mu, że jego miejsce zarezerwowane jest w piekle i zapłaci za wszystko, czego się dopuścił.

Strength of a Woman zawiera również pozytywny akcent, zarówno liryczny, jak i muzyczny. „Find the Love” to optymistyczny disco kawałek, w którym artystka zapewnia, że każdy znajdzie swoją miłość, by dzięki niej stać się szczęśliwym. Album to nie tylko klasyczne dźwięki, nawiązujące do początków kariery Blige. Znajdziemy na nim również nowoczesne nuty w “U + Me (Love Lesson)” czy „Telling the Truth” — wyprodukowanym przez Kaytranadę oraz Badbadnotgood soulowym kawałku z wyraźnie zaznaczonymi bębnami. Wydawnictwo zamyka tytułowe, emancypacyjne „Strength of a Woman”, okazujące wraz z „Hello Father” wsparcie dla osób znajdujących się w podobnym dołku, co główna bohaterka.

Album na pewno nie jest dla ludzi zakochanych, lecz przede wszystkim dla tych, którzy z różnych powodów znaleźli się na życiowym zakręcie. Z jednej strony, bardzo dobrze jest słyszeć Blige w klasycznych brzmieniach R&B, hip-hopu i soulu. Z drugiej, trudno oprzeć się wrażeniu, że nieustająca tematyka problemów miłosnych i życiowych, staje się powoli męcząca. Artystka wyrosła już na naczelną przewodniczkę i pokrzepicielkę złamanych serc. Pytanie tylko, czy ten tytuł chce nosić do końca życia? Wkrótce zapewne ponownie odnajdzie szczęście w miłości, a wtedy śpiewanie o problemach będzie tylko bezsensownym rozdrapywaniem przeszłości.

Mary J. Blige ujawnia tracklistę Strength of a Woman

Nie dalej jak wczoraj pisaliśmy o tym, że Mary J. Blige podała oficjalną datę premiery i pokazała okładkę swojej nowej płyty Strength of a Woman. Teraz znamy już tracklistę krążka. Znajdzie się na nim 14 utworów, a wśród gości będą między innymi Kayne West, DJ Khaled, Missy Elliott i Kaytranada. Najbardziej ciekawi mnie właśnie kolaboracją między Maryśką, nim. Czekamy do 28 kwietnia.

1. „Love Yourself” (feat. Kanye West)
2. „Thick of It”
3. „Set Me Free”
4. „It’s Me”
5. „Glow Up” (feat. Quavo, DJ Khaled, & Missy Elliott)
6. „U + Me (Love Lesson)”
7. „Indestructible”
8. „Thank You”
9. „Survivor”
10. „Find the Love”
11. „Smile” (feat. Prince Charlez)
12. „Telling the Truth” (feat. Kaytranada)
13. „Strength of a Woman”
14. „Hello Father”

Missy Elliott wraca z nowym teledyskiem w „I’m Better”

missy

Od wydania „WTF”„Pep Rally” minął już około rok. Przez ten czas Missy Elliott pozwoliła uwierzyć nam, że z zapowiadanej od 11 lat płyty znowu nic nie wyjdzie. A tymczasem w momencie, gdy nikt się tego nie spodziewał, zaatakowała z kolejnym numerem i teledyskiem do utworu „I’m Better”. To chyba jedna z najbardziej minimalistycznych produkcyjnie rzeczy, jakie Elliott kiedykolwiek wypuściła. I choć powtarza się kilka patentów — syreny ostrzegawcze przewijające się w tle brzmią bardzo znajomo, a Timbalanda zastępuje Lamb, na pierwszy rzut ucha odrobinę trapowe „I’m Better” rzeczywiście, zgodnie z tytułem, jest lepsze i świeższe brzmieniowo niż zeszłoroczne single Elliott. Ogarnijcie poniżej razem z ciekawym, jak to w przypadku Missy Elliott, teledyskiem.

Nowy utwór: Tweet feat. Missy Elliott „Somebody Else Will”

missy-elliott-tweet

Kolejna kolaboracja pomiędzy Tweet a Missy Elliott? Jesteśmy na tak! Przyjaciółki nagrały wspólnie numer „Somebody Else Will”, który znajdzie się na nadchodzącym albumie wokalistki, Charlene. Przyjemnie bujająca piosenka być może nie wyprze z naszej pamięci przeboju „Oops (Oh My)”, ale warto sprawdzić nowe nagranie artystek. Nowa płyta Tweet ukaże się 26 lutego.

Nowy utwór: Missy Elliott „Pep Rally”

missy-pep-rally

W rok po występie na Super Bowl (tuż obok Katy Perry), Missy Elliott wraca na języki z nowym utworem, „Pep Rally”. Numer ten jest typowym dla ikony hip hopu bangerem, w szybkim tempie i charakterystyczny dla jej twórczości. Utwór można także usłyszeć w reklamie Amazon Echo, która została nakręcona na potrzeby przerwy reklamowej Super Bowl, a w której obok raperki wystąpili także Alec Baldwin, Dan Marino oraz Jason Schwartzman.

Missy Elliott na żywo w The Voice

missy

It’s party time! Kukiełki skradły wieczór finałowego odcinka amerykańskiego The Voice. A tak naprawdę sceną zawładnęła Missy Elliott z grupą tancerzy. Raperka wraz z gościnnym udziałem Pharrella Williamsa wykonała swój najnowszy singiel „WTF (Where The From)”. Jak dobrze widzieć Melissę w doskonałej formie, z uśmiechem na twarzy i porywającą wszystkich do tańca. Dynamiczne show, które odstawiono na miarę głównego odcinka, potwierdza status muzyczny Amerykanki i pokazuje, że po nowej muzyce powinniśmy spodziewać się niezłej eksplozji. Taką wybuchową mieszankę moglibyśmy oglądać w polskiej wersji programu. Mam jednak na uwadze wysokość budżetu, dlatego pozostaje mi oglądanie obrazków, jak ten poniżej.

Nowy utwór: Monica feat. Missy Elliott „Code Red” + szczegóły Code Red

monica-code-red
Informowaliśmy już o tym, że Monica powróci z nowym albumem dokładnie 18 grudnia. Jakiś czas temu dostaliśmy do sprawdzenia singiel „Just Right for Me”, w którym gościnnie pojawia się Lil Wayne; teraz możemy posłuchać tytułowego kawałka z Missy Elliott na czele. Monica wykorzystała w piosence także wokale swojej córeczki Laiyah, której ojcem jest koszykarz NBA, Shannon Brown. Jest to mocne, choć odrobinę chaotyczne, otwarcie albumu. Przede wszystkim, budzi moje zainteresowanie i zaostrza apetyt na krążek. Powyżej okładka płyty, poniżej spis utworów. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę się doczekać premiery Code Red.

1. “Code Red” feat. Missy Elliott & Laiyah
2. “Just Right for Me” feat. Lil Wayne
3. “Love Just Ain’t Enough” feat. Timbaland
4. “Call My Name”
5. “I Know”
6. “All Men Lie” feat. Timbaland
7. “Deep”
8. “Hustler’s Ambition” feat. Akon
9. “Alone in Your Heart”
10. “Suga”
11. “Ocean of Tears”
12. “Saints & Sinners”
13. “I Miss Music”
14. “Anchor”

Soul music fashion – moda w muzyce

fashio_soulModa i muzyka, to dwa nierozłączne terminy. Jedno od zawsze uzupełnia drugie, dlatego nie sposób nie wspomnieć o muzycznych ikonach stylu. Będzie to subiektywny przegląd artystów czarnej muzyki, którzy lubią lub lubili bawić się modą. Niektórzy podchodzili do niej zbyt poważnie, inni luźno odkrywali swój styl. Nie zabrakło ojca chrzestnego soulu, bardzo popularnej grupy żeńskiej z lat sześćdziesiątych, neo-soulowej artystki o nieprzeciętnym imieniu, a także stylowego nieokrzesańca. Jeżeli interesuje was połączenie mody i muzyki, to zapraszam do lektury.

 

The Supremes

Swoją działalność żeński kwartet rozpoczął w 1959 roku pod inną nazwą, a mianowicie The Primettes. Szybko jednak przemianowano grupę na The Supremes. Dziewczyny w latach sześćdziesiątych były najbardziej znanym i najbardziej komercyjnym dzieckiem labelu Motown. Szyk i elegancja królowały na scenie wraz z delikatnym, jak na czarnoskórą kobietę, wokalem frontmanki Diany Ross. Grupa stworzyła uznany w tamtych czasach styl wzorowany na doo-wopowym zespole Frankie Lymon & the Teenagers. Dystyngowany wygląd sceniczny rodem z musicali, w połączeniu ze wspomnianym wcześniej wokalem liderki i chwytliwymi utworami wyniosły The Supremes na szczyt list przebojów, zdobywając 12 numerów jeden listy Billboard Hot 100. Któż nie zna takich hitów jak podniosłe „Stop! In the Name of Love” czy miłosne „Baby Love” oraz chwytliwe „You Keep Me Hangin’ On”. Jako pierwsza czarnoskóra grupa popularyzowała kobiecy image, a należy pamiętać, że w ówczesnym czasie wciąż panowała segregacja rasowa. Na zespole wzorowano film SparkleDreamgirls. Do ostatniego powstała okładka do soundtracku z wierną kopią okładki Craem of the Crop z 1969 roku. W 1970 roku odejście z zespołu ogłosiła Diana Ross, która zajęła się karierą solową. Styl girlsbandu można określić jako pełen elegancji, bardzo kobiecy i glamour.

The Supremes „You Keep Me Hangin’ On”
 


James Brown

„Ojciec chrzestny” soulu uznawany jest za Boga stylu. Publiczność oszalała na jego punkcie gdy w 1966 roku wystąpił w telewizyjnym show z utworem „I Feel Good”. Pokazał się wówczas w kolorowym garniturze i warstwowej koszuli. Od tamtej pory eksperymentował, a jego ubiory stawały się coraz bardziej odważne i jaskrawe. Do swojego wizerunku dodawał pelerynę, zapinane na zamek kostiumy, a koszule rozpinał szeroko, by wodzić damską część publiczności. Gdy nastała era flower power Brown wprowadził kwieciste motywy. Do ostatniej chwili udowadniał na scenie, że nie stracił swojego poczucia stylu.

James Brown „I Feel Good”
 


Marvin Gaye

Nazywany jest „dzieckiem soulu” i „księciem Motown”. Jeden z najbardziej nieśmiałych artystów uchodzi za prawdziwą ikonę stylu. Dzięki nienagannie skrojonym stylowym garniturom i eleganckiemu wizerunkowi oraz przepełnionych romantyzmem soulowym balladom jak w „That’s The Way Love Is” rozkochał w sobie rzeszę fanek. Jako osoba niezwykle zaangażowana społeczno-politycznie zamienił swój wizerunek seksownego romantycznego wokalisty na buntowniczego człowieka klasy pracującej, wprowadzając do swojej garderoby dżinsy denim, flanelowe koszule, skórzane kurtki i awiatory. Zyskał wtedy uznanie stając się głosem ludu, a jego album What’s Going On podbił czarne listy przebojów. To dziś pozostaje inspiracją dla wielu artystów.

Marvin Gaye „Let’s Get It On”
 


Missy Elliott

Najbardziej znana raperka, która niedawno powróciła z nowym singlem, ma się dobrze, ubiera się w hip-hop i ciągle dba o swój styl. Ale nie w sposób przesadzony. Nie trzyma się sztywno ustalonych trendów. Nigdy nie zamierzała wyglądać sexy czy nawet bardzo fajnie. Jako przedstawicielka streetwearu, styl uliczny przeniosła do mody i wraz z albumem Respect ME! rozpoczęła współpracę z firmą Adidas, wprowadzając na rynek swobodne i wygodne dresy, buty sportowe i czapeczki. Zwinnie przemyciła luźny styl Supa Dupa Fly z lat dziewięćdziesiątych do początku XXI wieku, przez co świat poznał unowocześniony denim, workowate kombinezony i kolorowe skóry.

Missy Elliott „The Rain”
 


India.Arie

Jest jedną z nielicznych artystek, która udowadnia, że nie tylko seks się sprzedaje. Pojawiła się na rynku muzycznym we właściwym czasie, kiedy ludzie spragnieni byli autentyzmu. Pomimo oskarżeń o rozjaśnienie skóry na okładce jej najnowszego albumu Songversation, bez skrępowania celebrowała swój kolor skóry i naturalne piękno. Na dwóch pierwszych płytach Acoustic Soul oraz Voyage to India pozostawała wierna swoim korzeniom i prezentowała ubiory inspirowane kulturą afrykańską, jak w „Brown Skin” czy „Can I Walk With You”. Pozostając wierną muzyce soul, wraz z każdym projektem muzycznym, który stawał się nieco bardziej dojrzały i komercyjny, ewoluował również jej styl. Afrykańskie kostiumy zastąpione zostały codziennymi stylizacjami („I Am Not My Hair”), a później kreacjami ze szczyptą smaku i elegancji. Niezmienny pozostał turban na głowie artystki. Jak bardzo zmieniałby się wygląd India.Arie, to nie zatraca się ona w modowym snobizmie, a jej ubiór nie jest pustą demonstracją marki.

India.Arie „Can I Walk With You”
 


Goapele

Jedna z najlepszych neo-soulowych wokalistek o charakterystycznym mglistym wokalu. Artyści tego gatunku wyróżniają się indywidualnością, odmiennością i dystyngowanym stylem. Prowadzą zazwyczaj organiczne życie zgodne z naturą. Południowoafrykańskie korzenie dały artystce nieprzeciętną urodę. Od początku kariery nie ugina się ona pod presją panujących trendów muzycznych i nie boi się eksperymentować. Jako wykształcona i silna kobieta walczy o prawa człowieka na różnych płaszczyznach. Szeroka działalność nie przeszkodziła jej zaangażować się w promocję firm odzieżowych wspierających ochronę środowiska. Przy współpracy z firmą odzieżową Wildlife Works zaprojektowała T-Shirt wyprodukowany metodą niskiej emisji dwutlenku węgla. Celem jest wsparcie projektu ochrony dzikich zwierząt i lasów w Południowo-Wschodniej Kenii. Styl Goapele, jej oryginalne i kolorowe stroje z afrykańskimi elementami zostały dostrzeżone przez japońską firmę odzieżową Uniqlo, dzięki czemu została ona ambasadorką firmy. Przez jej teledyski przewijają się eleganckie sceny z wpływami afrykańskiej kultury i dzikiej przyrody. Nie sposób przejść obok jej pomysłowych wizualizacji i kreatywnych stylizacji i fryzur. Przekonajcie się poniżej.

Goapele „Closer”
 


Kanye West

Obok kontrowersyjnego zachowania i zadziornego charakteru Kanye ma również oryginalny styl. Nie zawsze jego wizerunek był taki, jaki widzimy obecnie. Chociaż nosząc luźne spodnie dresowe, zbyt obszerne koszulki polo i mnóstwo świecidełek można powiedzieć, że również był ikoną stylu, ale złego. Teraz jest doradcą modowym swojej żony, projektuje ubrania, a jego marka i wizerunek jako projektanta jest równie silny, jako artysty.

Kanye West „Love Lockdown”
 


Janelle Monáe

Zszokowała rynek modowy pokazując się w presleyowskiej fryzurze i ubraniach przeznaczonych głównie dla mężczyzn. W jej wizerunek na dobre wpasowały się smokingi z minionych epok, plisowane koszule, szelki i ciasno dopasowane spodnie. Swój równie oryginalny styl muzyczny przeniosła na siebie zacierając granice między modą męską a damską. Jak sama powiedziała „Nie wierzę w męskie ubrania lub damskie ubrania, po prostu lubię to, co lubię”.

Janelle Monáe feat. Big Boi „Tightrope”
 

Nowy teledysk: Missy Elliott feat. Pharrell Williams „WTF (Where They From)”

missy-pharreell

Wszyscy ci, którzy z niecierpliwością czekali na oficjalny powrót Missy Elliott mogą w końcu odetchnąć, bo artystka wraca w całkiem niezłym stylu, a w tym wydarzeniu towarzyszy jej Pharrell Williams. Wykonawcy połączyli siły w ramach najnowszego singla „WTF (Where They From)”, którego fragment już od jakiegoś czasu można było odsłuchać w internecie. Teraz opublikowano nie tylko cały utwór, ale także teledysk. I to właśnie klip dodaje dużo atrakcyjności nowej kompozycji Missy. Dyskografię Amerykanki zamyka album The Cookbook z 2005 roku. Myślę, że nareszcie nadeszła pora, by ugotować coś na podstawie zupełnie nowego przepisu.

Nowy utwór: Janet Jackson feat. Missy Elliott „BURNITUP!”

Janet-Jackson-17
Śniadanie może poczekać, kawa może ostygnąć, partnerem w łóżku zajmiecie się później, nawet płaczące dziecko musi poradzić sobie samo bowiem kiedy Janet Jackson udostępnia nowy singiel w całości, a na dodatek słyszymy w nim Missy Elliott, nie liczy się nic poza ognistym „BURNITUP!”. Siostra Michaela jest w fenomenalnej formie, czego dowodem jest ta pulsująca kompozycja, idealna na klubowe parkiety. Och, Janet, tęskniliśmy! I jeszcze raz wykrzyknik, a co! Na razie wokalistka koncertuje po Ameryce, ale miejmy nadzieję, że promocja Unbreakable (premiera 2 października) pozwoli także na trasę po Europie. Wyobrażacie sobie ten szał, gdyby ogłoszono występ Jackson w Polsce? Czyste szaleństwo.

Tweet pracuje nad nowym krążkiem Charlene

tweetDawno nie otrzymaliśmy żadnych wieści z obozu Tweet, która znikła na prawie dekadę, nie licząc EP’ki Simply Tweet, która przeszła bez echa. W moim odtwarzaczu wciąż znajduje się płyta z koncertu The Dresden Soul Symphony z 2008 roku, podczas którego Tweet wystąpiła u boku Bilala, Dwele’aJoy Denalane. Okazuje się, że artystka pracuję nad nowy krążkiem Charlene. Pomaga jej w tym Missy Elliott, która przedstawiła artystkę światu muzycznemu i sprawiła, że wypłynęła na szerokie wody. Trzeci album zaplanowany jest na styczeń 2016 roku. Jak określiła Amerykanka, projekt będzie łączył wpływy kościelne i twórczość Marvina Gaye’a, a wszystko z domieszką elementów z Southern Hummingbird. W oczekiwaniu na ten aksamitny głos i prawdziwe brzmienie R&B, przypominam debiutancki singiel.