Wydarzenia

naughty boy

Nowy teledysk: Naughty Boy feat. Beyoncé, Arrow Benjamin “Runnin’ (Lose It All)”

beyonce

Trudno obojętnie przejść koło faktu, że Queen Bey dograła się gościnnie do utworu artysty, który nie jest jej małżonkiem albo kimkolwiek z Grupy Trzymającej Władzę w Mainstreamie. Szczęśliwcem tym jest Naughty Boy — brytyjski DJ i producent, który zyskał dwa lata temu trochę rozgłosu za sprawą przebojów z udziałem Sama Smitha, czy Emeli Sandé. „Runnin'” to w zasadzie duet — platynowej gwieździe towarzyszy tutaj niejaki Arrow Benjamin, dla którego udział w tym singlu zapewne był jak trafienie szóstki w totolotku. Piosenka z gatunku mało odkrywczych — nie na tyle dobrych, by samemu się nią katować, ale na tyle dobrych, żeby nie zmieniać stacji radiowej. Poniżej w zestawie z bardzo mokrym teledyskiem.

Nowy utwór: Mary J. Blige „Whole Damn Year”

Przechwytywanie

Mary J. Blige solidnie przygotowuje się do wydania najnowszego (trzynastego!) albumu Mary J. Blige: The London Sessions. Po dość rozrywkowym materiale, który stworzyła do filmu „Think Like A Man Too”, królowa R&B powraca do tego, w czym czuje się najlepiej. Nowy utwór „Whole Damn Year” to ballada, w której artystka opowiada o bolesnym rozstaniu. Jak wiemy od dawna, niewiele piosenkarek jest w stanie tak przejmująco zaśpiewać podobne kompozycje. A za produkcję odpowiedzialny jest Naughty Boy, a także Emeli Sandé. Miłego słuchania.

Garść informacji o debiucie Sama Smitha

sam-smith-in-the-lonely-hour-track-list-album-coverSam Smith, znany ze współpracy z Naughty Boy („La La La”) czy Disclosure („Latch”), prezentuje nam okładkę oraz listę utworów jego zbliżającego się pierwszego albumu solowego. Żeby było ciekawiej, dostajemy dzisiaj również pierwszy klip promujący nadchodzące wydawnictwo. Mimo pracowitego i pełnego sukcesów 2013 roku, artysta ani myśli osiadać na laurach. Niedawno został ogłoszony zwycięzcą BBC Sound of 2014, corocznego sondażu BBC przeprowadzanego wśród krytyków muzycznych i postaci z branży na najbardziej obiecujący muzyczny talent. Wyprzedził w nim m.in. takie postacie jak Banks czy Sampha – a to chyba zobowiązuje. Singiel „Money On My Mind” jest zapowiedzią jego wyczekiwanego, debiutanckiego krążka długogrającego In The Lonely Hour, który ukazać ma się 26 maja. Poniżej prezentujemy tracklistę oraz video do wspomnianego singla.

1. „Money On My Mind”
2. „Good Thing”
3. „Stay With Me”
4. „Leave Your Lover”
5. „I’m Not The Only One”
6. „I’ve Told You Now”
7. „Like I Can”
8. „Life Support”
9. „Not in That Way”
10.”Lay Me Down”

Recenzja: Naughty Boy Hotel Cabana

Naughty Boy

Hotel Cabana (2013)

Naughty Boy / Virgin EMI

Co ma wisieć, nie utonie, a co jest sprawdzonym wytrychem, zawsze działa. Albumy koncepcyjne dają szansę na obronienie muzycznej zawartości przez wytłumaczenie jej zamierzoną konstrukcją projektu. Zdarzy się czasem, że pomysł na płytę przerośnie ją samą, a wtedy zostaje tylko plątanie się w gąszczu eksplikacji i niesmak po zawiedzionych oczekiwaniach.

Naughty Boy swój pierwszy album wydał późno, bo aż w osiem lat po rozpoczęciu działalności muzycznej. Na Hotel Cabana zebrany został materiał zarówno całkowicie premierowy, jak i znany od kilku lat — chociażby „Never Be Your Woman” znany słuchaczom R&B i popu od 2010 roku.

Jest więc dużo i różnie. I tu właśnie pojawia się miejsce, żeby przypomnieć słowa producenta i „reżysera” — jak sam siebie nazywa Naughty Boy — płyty. W wywiadzie udzielnym dla „Watford Observer” mówi, że album jest jak hotel, gdzie — tak jak goście zatrzymują się tylko na chwilę — tak samo muzycy pojawiają się w jednym utworze, by ustąpić miejsca koledze po fachu w następnym tracku. Każda piosenka to osobny, niezależny utwór, jednak cała płyta opowiada historię, jest relacją z podróży. Tako rzecze sam Shahid Khan. Jak mają się założenia wobec efektu końcowego?

Nie wiem, czy udzielenie odpowiedzi jest w ogóle możliwe — bo czy całość może wyrazić zbiór utworów poddanych identycznemu schematowi budowy? Po otwierającym Hotel Cabana „Act I” ma się ochotę na dużo. Na dużo więcej, niż jest w efekcie dane. Intro i „Welcome to Cabana”, czyli drugi w kolejności utwór, roztaczają przed słuchaczem wizję godzinnego seansu z tłustym kawałkiem hip-hopowo-popowego mięcha z dewiacjami w stronę egzotyki. I tak jest, rzeczywiście — aż do momentu, kiedy na pierwszy plan wysuwa się melodia powierzona żeńskiemu wokalowi. Momentalny spadek ciśnienia i atmosfera ze ZBoWiD-u.

Spośród gąszczu wokalistek zaproszonych do współpracy z producentem tylko Emeli Sandé jest w stanie umiejętnie zgrać się z instrumentalną partią płyty. Sprawdza się zarówno w „Wonder”, jak i „Lifted”, czyli drugim singlu będącym zdecydowanie najmocniejszym punktem albumu. Jest energetyczny, taneczny, ale zaopatrzony w wielowarstwowe instrumentarium i dysonansowe zakręty. To apartament pośród pokoi w hotelu Naughty Boya, które dobijają jedynie do niewygórowanego standardu.

Nowy utwór: Naughty Boy feat. Emeli Sande „Wonder” (Kidnap Kid Remix)

Kolejny remiks, nad którym nie da się nie pastwić. Tym razem wyrok został wykonany na piosence Naughty BoyaEmeli Sande, a katem okazał się – co mnie poniekąd dziwi – Kidnap Kid. Do tej pory kojarzyłem gościa z ciekawymi produkcjami z pogranicza deep housu i future garage (tudzież post dubstep), tym bardziej więc się zdziwiłem słysząc reinterpretacje Kida. Operacja dopompowania utworu „Wonder” parkietową energią zakończyła się niepowodzeniem, pacjent zmarł a jego zwłoki z pewnością mogłyby trafić pod strzechy niejednej komercyjnej stacji radiowej. Marudzę? Tym razem na bank nie.