new releases

Hip-hopowa wiosna

W tym roku wiosna zapowiada się bardzo owocnie dla miłośników gatunku. Wciąż co prawda jeszcze nie znamy dokładnej daty wydania wiecznie przekładanego „The Ecstatic” Mos Defa, ale z ostatnio pojawiających się informacji dowiadujemy się, że krążek prawdopodobnie nie ukaże się wiosną, a światło dzienne ujrzy dopiero w czerwcu.

Poza tym do powrotu na scenę przygotowuje się Eminem, którego nowy singiel „Crack A Bottle” już zdążył wylądować na szczycie amerykańskiej listy przebojów. Jego długo zapowiadany krążek „Relapse” ma ujrzeć światło dzienne 19 maja. W międzyczasie, 7 kwietnia odbędzie się natomiast premiera klipu do wspomnianego singla. Ponadto na drugą połowę tego roku planowane jest wydanie kolejnego krążka „Relapse 2”. Czyżby Em postanowił podążyć w ślady wszystkich w tym sezonie i ponieść się modzie wydawania kilku albumów w 2009… O tym co jeszcze wydaje się wiosną po skoku.

(więcej…)

Recenzja: Kanye West „808s & Heartbreak”

Kanye West, samozwańczy głos młodego pokolenia, wydając swój najnowszy krążek „808s & Heartbreak” zdążył już, jak najbardziej świadomie, wywołać burzę skrajnych komentarzy i opinii. Zarówno krytyka jak i fani muzyka pozostają podzieleni. Kim tak naprawdę jest West? Geniuszem muzyki popularnej czy może sprawnym manipulatorem i znakomitym specjalistą od muzycznego marketingu? Tego, co prawda nie dowiadujemy się słuchając „808s & Heartbreak”, a co więcej pozostawia on po sobie jeszcze większy mętlik, ale może odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka jednoznaczna?

Ye dużo ryzykował wydając „808s & Heartbreak”. Już samo „Love Lockdown” w roli singla promującego, w środowiskach hip-hopowych zupełnie zdegradowało go, jako rapera. Tymczasem reszta krążka utrzymana jest w podobnej konwencji, a sam West zdaje się nie tylko nie chować się przed narastającą krytyką (byłych już często) fanów, ale wręcz świadomie prze naprzód nic sobie nie robiąc z kolejnych wymierzonych w niego ciosów. To, na ile krążek jest genialny z pewnością nigdy nie zostanie do końca rozstrzygnięte. Pewne jest natomiast, że jest to album niepowtarzalny i warty zauważenia.

Na płycie West sięgnął po ogólno wykorzystywane środki i instrumenty jak choćby popularne ostatnio auto-tune i bębny 808, aby stworzyć coś nie do końca mieszczącego się w dotychczas znanych ramach gatunkowych. Nie jest to z pewnością krążek hip-hopowy, choć oczywiście sięga po rozwiązania stosowane właśnie przez produkcje charakterystyczne dla tego rodzaju muzyki. Koncepcję albumu można określić w kilku zdaniach, jako życiowe rozważania człowieka na granicy załamania nerwowego, którego w ostatnim czasie spotkały pełne traumatyczne wydarzenia – jest to dość czytelne, nie tylko ze względu na asocjacje autobiograficzne czy zapowiedzi i komentarze samego Ye, ale także ze względu na oszczędną muzycznie, liryczne i wizualnie formę krążka.

Mimo wszystko album nie jest do końca taki, do jakiego aspiruje. West kreuje się, bowiem na bohatera werterycznego, którego dosięga nieuchronny ból istnienia. Tymczasem utwory, w których ten ból naprawdę się zawiera możemy policzyć na palcach jednej ręki. Nie twierdzę, że to źle, że krążek jednak mimo wszystko okazuje się być dość różnorodny, ale w pewien sposób burzy to jednak zapowiadany schemat albumu z uniwersalną boleścią i rozpaczą w rolach głównych. Motywy, które przewijają się w kolejnych utworach, mimo, że momentami próbują sięgać głęboko, często niestety brodzą po mieliźnie. Zdecydowanie od konceptu płyty odcinają się miłe dla ucha, mdłe dla ducha „Robocop” i zjawiskowe, ale jednak utrzymane w pozytywnym i lekkim duchu „Paranoid”. Ten drugi tematycznie przypomina mi do złudzenia „Don’t Worry” Aaliyah.

Jak na człowieka po przejściach Kanye wydaje się być bardzo towarzyski. Do współpracy zaprosił między innymi kolegów raperów Young Jeezy’egoLil’ Wayne’a – ich udział może być odczytany, jako dramatyczna próba ratowania wizerunku hip-hopowca. (Zapewniam, że daremna.) Nie mniej jednak, panowie nie są tu jedynie, z tej przyczyny. W niewątpliwie wyróżniającym się, autoironicznym „Amazing” West tłumaczy się, a w zasadzie odpowiada na ataki mediów w stosunku do jego gwiazdorskich zapędów. Jeezy w drugiej części utworu pełni funkcję pewnego alter-ego Westa, który zapewnia nas, że nie miał łatwo w życiu i to, co osiągnął w pełni mu się należy. Te deklaracje warto jednak skontrastować także z najbardziej reprezentatywnym (poza singlowym „Love Lockdown”) utworem na krążku, czyli prawie-tytułowym „Welcome to Heartbreak”, gdzie Ye odkrywa przed nami ciemne strony sławy i zdaje się żałować życia, które wiedzie, na rzecz szeroko pojętej normalności. Poza tym na albumie pojawiają się także poprawnie emocjonalne „Streetlights”, dobrze napisane, choć z niekoniecznie trafioną pointą prowadzącą do wniosku, że miejsce Westa jest na ulicach (w domyśle ze swoimi dawnymi ziomkami), bo sam autor doskonale wie, że nie porzuciłby dotychczasowego życia, aby znowu stać się takim jak dawniej. Takie deklaracje brzmią w jego ustach co najmniej zabawnie, chociaż oczywiście nie neguję jego dobrych intencji, bo być może w chwili słabości faktycznie zdarzało mu się miewać takie myśli. Końcówka albumu („Bad News”, „See You In My Nightmares”„Coldest Winter”) zawiera bardzo wiele gorzkich i mocnych słów, które jednak niekoniecznie prowadzą do czegokolwiek. I o ile jeszcze samo „Coldest Winter” broni się muzycznie, o tyle już dwa wcześniejsze niestety nie oferują nam nic innowacyjnego. Szczerości natomiast ciężko odmówić otwierającemu krążek, chwytającemu za serce, chociaż być może trochę na siłę wydłużonemu „Say You Will”. Zabieg ten jednak był w pełni celowy i miał stanowić przeciwwagę dla najkrótszego na krążku, zamykającego go „Coldest Winter” i przez to zawierać wszystkie utwory w pewnej całości.

Brzmieniowo West zdecydowanie mocniej nawiązuje do „Graduation”, niż do dwóch pierwszych krążków. Wszystkie bity i wokale zdają się brzmieć syntetycznie, chociaż dla podniesienia napięcia w utworach bardzo często występują także klasyczne motywy instrumentalne jak chociażby sekcja smyczkowa. Rozstrojone i podrasowane przez vocoder wokale, a także oszczędność dźwięków mają imitować stan duszy i umysłu muzyka. I o ile na tym poletku Kanye wychodzi z tego zabiegu obronną ręką, o tyle, jeśli chodzi o treść, którą przez ograniczenie formy wystawia na główny plan, nie ma niestety już tyle szczęścia. Całość mimo początkowego wrażenia niestrawności, okazuje się mimo wszystko dość smaczna i przemyślana. I chociaż nie ma pewności na ile uczucia i emocje Westa są szczere, a na ile stanowią tylko marketingowe tło, nie można przejść obojętnie obok „808s & Heartbreak”.

Nowy utwór: Toni Braxton – Melt

Toni Braxton

No i doczekaliśmy się. Po wielu miesiącach oczekiwania na powrót Toni na scenę, w Internecie pojawił się jej nowy kawałek zatytułowany „Melt”. Ciężko co prawda stwierdzić czy to rzeczywiście utwór nagrany ostatnimi czasy, a nie np. jeden z odrzutów z sesji nagraniowych do „Libry”. Nie brzmi to co prawda jak materiał na pierwszy singiel, ale podążając za tytułem, kawałek jest gorący i potrafi stopić nawet górę lodową (zresztą niektóre źródła donoszą, że utwór nosi nazwę „Melt (Like An Iceberg)”). W każdym razie Toni żyje, nagrywa i miejmy nadzieję ma się dobrze, po jej, mocno przez media nagłośnionych, problemach zdrowotnych sprzed pół roku. Trzymam kciuki za szybką premierę nowego krążka, dobry peirwszy singiel i powrót w wielkim stylu, z sukcesem chociażby na miarę „The Heat”. W końcu los musi się odmienić – nowy krążek będzie hitem. Prawda?

„Melt” po skoku.

(więcej…)

Nowy krążek Jay’a Z nie w tym roku

jay.png

Jay-Z uciął spekulacje na temat rzekomej premiery swojego „The Blueprint 3” przed końcem 2008 roku. Po wypuszczeniu trzech nowych utworów: buzz singla „Jockin’ Jay-Z”, oficjalnego „Swagga Like Us” nagranego w spółce z innym wielkim hip-hopu T.I.’em oraz wyciekłego kilka dni temu do sieci, z okazji zwycięstwa Baracka Obamy w wyborach prezydenckich „History”, zaczęły narastać pogłoski jakoby krążek miał ukazać się jeszcze w grudniu. Tymczasem sam Jay w zeszłym tygodniu na antenie Hot 97 w rozmowie z Angie Martinez powiedział, że nic o tym nie wie i nie ma pojęcia w jaki sposób pojawiła się ta informacja. Ponadto w rozmowie z MTV, Kanye West, producent wszystkich trzech nowych utworów Jiggi, zapowiedział, że na dniach wracają do studia, żeby nagrać jeszcze kilka tracków na album. Ja osobiście nie mogę się doczekać nowego krążka Jay’a i zdecydowanie nie boję się, że zawartość może mnie rozczarować, o ile oczywiście nie zaprosi do współpracy Rihanny i/lub Akona. Tymczasem po skoku „History” na zaostrzenie apetytu.

(więcej…)

»Hot ish« od D’Angelo

Billboard.com, a za nim także inne źródła, w tym i my, donoszą, że D’Angelo poważnie myśli o powrocie na scenę, czego dowodem ma być fakt, że właśnie wypuścił swój „nowy buzz singiel” na iTunes. A konkretnie stary i dobrze znany utwór, ale w nowej  niepublikowanej wcześniej wersji. Wersja radio edit kawałka „I Found My Smile Again” oryginalnie znajdującego się na soundtracku filmu „Kosmiczny mecz” z 1996 roku, 30 września stała się dostępna do pobrania dla użytkowników amerykańskiej wersji serwisu.

(więcej…)

Q-Tip mówi

Zamiast pisać i ,,bla blać” o tym, co będzie można usłyszeć na nowym albumie Q-Tipa (to niemożliwe, ale jeśli jakimś cudem jeszcze nie wiecie – The Renaissance, 4 listopada!), oddam głos samemu artyście. Tak naprawdę to nie lubię się dzielić tym miejscem w przestrzeni, ale Q-Tipowi mogę wyjątkowo ustąpić. Ubrany w najmodniejszą w tym sezonie kratę (a czy Ty także masz już coś kraciastego w swojej szafie, potencjalny czytelniku?), były członek ATQC, w przeprowadzonym wywiadzie radiowym, odpowiada na podstawowe pytanie: DLACZEGO? i wygłasza ciekawe opinie na kilka innych spraw.

Beyonce w listopadzie

carterowa

Kiedy śpiewała Independent Woman, doskonale wiedziała o czym mowa. Beyonce nie będzie bowiem tłuc kotletów i czekać z ciepłym obiadem na Jay’a-Z. Wokalistka, o przepraszam Ikona!, już 18 listopada wróci na scenę z kolejnym albumem. Krążek nie ma jeszcze tytułu, ale wiadomo, że 7 października do stacji radiowych trafią dwa nowe utwory:If I Were A Boy i Single Ladies. Bee i tym razem oczywiście będzie współautorką i współproducentką wszystkich kompozycji. Ma to być ponoć najbardziej osobiste, refleksyjne i odkrywcze wydawnictwo ikonicznej Beyonce. Parę dni temu wokalistka wystąpiła na imprezie Fashion Rocks, gdzie m.in. wykonała utwór z innym egomaniakiem, Justinem Timberlake’em. Czekamy także na film Cadillac Records, w którym pani Carter wcieliła się w postać Etty James. A wracając jeszcze do tytułu jednego z zapowiadanych utworów, If I Were I A Boy, to przypomniał mi się niepokonany Craig Krejdżina David, który powiedział, że gdyby mógł zostać Drag Queen, to bez wątpienia zamieniłby się w Beyonce Knowles. Czyżby to była jakaś iluzja ? W każdym razie, mistrz! (dzięki, tomoe!)

Aktualizacja: w tym tygodniu do IF I Were A Boy w Nowym Jorku zostanie nakręcony wideoklip. Reżyserem jest Jake Nava, który już kilkakrotnie współpracował z panią Carter, z domu Knowles. Czy Beyonce weźmie sobie do serca życzenie Krejdżiny (oraz moje) i wystąpi w klipie w roli Drag Queen? W sumie czasami jak ją mama ubierze, to niewiele już Bee do niej brakuje. Tak tylko mówię.

(prawie) Nowy Teledysk: Bryn Christopher „Smilin'”

Wychodzi na to, że żyję w jakiejś innej niż polska strefie czasowej, bo chciałam powiedzieć, że to jutro. A okazuje się, że już dzisiaj premierę miał debiutancki album Bryna Christophera, zatytułowany My World. Do nie spuszczania oka z tego interesująco zapowiadającego się wokalisty zachęcał już Was jakiś czas temu kolega stereo. To z pewnością będzie jeden z ciekawszych debiutów tego roku. Wszystko najlepiej wiedząca prasa ochrzciła go mianem męskiej Amy Winehouse, ale w rzeczywistości Bryn nie wydaje się mieć z Łajnem nic wspólnego, no może poza otwieraniem koncertów podczas jej trasy (nie muszę tu chyba mówić, że były to całkiem odległe czasy, kiedy Amy nie odwoływała masowo koncertów i była JESZCZE w stanie wyjść na scenę każdego wieczoru. Prehistoria!) Nie sądzę również, aby ów młodzieniec dzielił z Wino jej zamiłowanie do białego proszku, ale nigdy nie wiesz, drogi czytelniku, co oni tam w tych swoich szafach chowają. Po srebrnych butach i sposobie w jaki Bryn Christopher je nosi w teledysku, który zaraz zobaczycie, mogę powiedzieć, że niejeden szkielet można by odkopać i w jego szafie. Zabawa w analizowanie mowy ciała należy do moich ulubionych rozrywek, tak na marginesie. Konkluzja? Proszę bardzo. Kontynuujcie swoją misję i nadal uważnie śledźcie dalsze poczynania Bryna Christophera (Wybaczcie ten pseudo moralizatorki ton. Najwidoczniej przedawkowałam Skinnera) Wideoklip do aktualnego jeszcze kawałka Smilin’ już wjeżdża na Wasze ekrany. Niby prosty, wręcz banalny, ale jakie kosmiczne, pomysłowe choreo ! To się chwali.

Marques Houston powraca z nowym singlem „Sunset”

Pamiętacie jeszcze tego pana? Tak, to ten sam Marques Houston. Po trzech średnio popularnych krążkach, w tym roku ma zamiar powrócić z nowym, roboczo zatytułowanym Mr. Houston. Premiera wydawnictwa na dzień dzisiejszy to 18 listopada, ale póki co nie znamy jeszcze jakichkolwiek innych szczegółów projektu. Wiadomo jedynie, że pierwszym singlem jest dziwnie znajomo brzmiący utwór Sunset. Kawałek jest bardzo smooth, śpiewany delikatnym falsetem i okraszony subtelnym gitarowym podkładem. To formuła, która już jednemu panu śpiewającemu R&B przyniosła wielki sukces w USA – chodzi oczywiście o Robina Thicke i jego nieśmiertelne Lost Without You. Czyżby Marques pozazdrościł koledze i też postanowił zostać nowym Robinem Thicke? Najwyraźniej tak, zresztą posłuchajcie sami!

Moja opinia na temat tego utworu nie jest jednoznaczna, z jednej strony podobieństwo stylu jest niewątpliwe, ale z drugiej przecież takie utwory właśnie lubimy najbardziej. Ja póki co jestem na tak, zwłaszcza, że pan Marques nigdy mi szczególnie nie imponował ani swoją muzyką, ani tym bardziej żałosnymi próbami zwrócenia na siebie uwagi poprzez występowanie nago na koncertach. Oby tylko ta fascynacja twórczością Thicke nie posunęła się zbyt daleko, bo, pamiętajcie, Thicke mimo wszystko jest i będzie tylko jeden!

Marques HoustonSunset
[audio:sunset.mp3]

Nowy kawałek od Lil Kim (gościnnie Wyclef Jean & Mavado)

Naczelna zdzira hip-hopu, znana też ostatnio jako Queen Bee, raperka Lil Kim powraca z nowym bujającym trackiem Caribbean Connection, w którym gościnnie udzielają się Wyclef Jean i Mavado. Jeśli chodzi o tego pierwszego, to z pewnością maczał też palce w jego powstawaniu, bo muzycznie jest zdecydowanie zbliżony do jego dwóch ostatnich krążków. Oboje (Kim i Clef), wystąpili zresztą razem na koncercie reggae w Nowym Jorku w ostatni weekend. Czyżby na nowym krążku Kimmie zamierzała pójść właśnie w stronę jamajskich rytmów? Tego na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że po jej odejściu z Atlantic Records, artystka wyda nadchodzący krążek nakładem swojej własnej wytwórni – Queen Bee Records. Data premiery jest póki co nieznana.

Lil Kim featuring Wyclef Jean & MavadoCaribbean Connection
[audio:caribbean connection.mp3]

Jeśli natomiast chodzi o samego Wyclefa Jeana, to we wczoraj opublikowanym newsie, przez portal Onet.pl, bazując na ekskluzywnym wywiadzie dla serwisu, gwiazdor przyznał, że reaktywacja The Fugees jest wciąż możliwa. Muzyk powiedział, że ten rozdział dla żadnego z nich (jego, Lauryn Hill i Prasa) nie jest jeszcze zamknięty i jedynie ze względu na solowe kariery tak znacznie przesuwa się on w czasie.

Czyli albo rewelacje dotyczące nieporozumień w grupie na płaszczyźnie Wyclef-Lauryn, które uniemożliwiły im ponowną współpracę to jedynie medialna szopka i szykuje się coś za naszymi plecami, albo Clef ma jedynie nadzieję na to, że wszystko się jakoś ułoży. Ja szczerze mówiąc uważam, że jeśli ma powstać nowy album Refugee Camp, to na pewno nie w atmosferze kłótni i waśni między członkami tria. Jak będzie, czas pokaże.

Gwiazdka u Rahsaana już w sierpniu

rahsaan p

Letnie przeboje przebrzmiewają już w radio, kończą się letnie wyprzedaże, kończy się sezon, Tesco sprzedaje już świeżuchne książki i zeszyty. Chińczycy zapewne skończyli robić bombki i lampki na choinkę, a zamknięci w studiach nagraniowych artyści w tym momencie szlifują nowe wersje Jingle Bells. Czujecie tę aurę? Tak, to jest właśnie ten czas. Rahsaan Patterson pomyślał więc, że 26 sierpnia to odpowiedni czas na wydanie świątecznego albumu. Dobrze czytacie. To może być nieco kuriozalne, bo zazwyczaj gwiazdkowe płyty ukazywały się najwcześniej w okolicach października, ale Rahsaan widocznie jest wyjątkowo nadgorliwy. Oczywiście, nie mamy nic przeciwko Rahsaanowi. SB.pl gorąco poleca jego ostatnie wydawnictwo zatytułowane Wines&Spirits. Jeśli jeszcze tego nie skosztowaliście, trzeba to koniecznie nadrobić. Ale mimo wszystko wydawanie bożonarodzeniowego krążka przed końcem wakacji może budzić sprzeczne emocje. (więcej…)

Audio: Ice Cube „Why Me?” ft. Musiq

We wtorek, 18 sierpnia, Ice Cube wyda swój ósmy studyjny album zatytułowany Raw Footage. W jednym z utworów na tymże albumie udziela się niejaki Musiq, znany także jako Musiq Soulchild. Ostatnio najwyraźniej wokalista musiał poczuć się wyjątkowo niedocenionym i desperacko zapragnął szybkiego, masowego sukcesu na miarę wszystkich Chrisów Brownów i tym podobnym. Efekty tego skoku na kasę można zobaczyć w klipie Radio. Musiqu, chyba nie tędy droga. Na szczęście w utworze Why Me? znajdującym się właśnie na płycie Ice Cube’a jest jeszcze sobą. Ku pamięci, sprawdźcie sami.

Ice Cube – Why Me? ft. Musiq
[audio:ice_cube.mp3]

Jak smakuje „The Way I See It”

sadysta

Sadystyczny Rafael i Rafał Sadysta w jednym, czyli Raphael Saadiq, nie pozwala nam zapomnieć o tym, że już 16 września na półkach sklepowych zagości jego nowa płyta. Po wirtualnej przestrzeni hula już prawie połowa zawartości tego albumu. Moi drodzy, zapowiada się prawdziwy Back To Black A.D. 2008.! Ma się rozumieć – minus przekleństwa, choć nie oznacza to też, że liryka na The Way I See It będzie wygładzona, naiwna i poprawna politycznie. Raphael do grzecznych chłopców raczej nie należy, o czym zresztą świadczy jego pseudo. W ramach robienia sobie smaku na Sadystę, do odsłuchu poniżej znajdziecie utwór Staying In Love. (więcej…)

Q przesuwa

qtip

Q-Tip przesuwa premierę swojego najnowszego albumu The Renaissance. Oczywiście, że przesuwa. Kto w dzisiejszych czasach tego nie robi. Nowa data wydania krążka to 4 listopada. Na płycie towarzyszyć Q będą panie – Norah JonesAmanda Diva, oraz panowie pod postacią Raphaela SaadiqaD’Angelo. Singlem promującym całe wydarzenie będzie utwór Gettin’ Up, który sami możecie ocenić poniżej. Cała płyta jest określana jako mieszanka soulowych beatów, fortepianowych dźwięków, gitar oraz słynnych prowokujących tekstów byłego członka A Tribe Called Questu, traktujących zarówno o uczuciach, jak i poruszających kwestie społeczne. Zapowiada się ciekawie. O nowym wydawnictwie artysty przeczytacie także tutaj.

Q-Tip – Gettin’ Up

[audio:qtip.mp3]

Lauryn Hill powróci z nową płytą?

Lauryn Hill w Japonii (2007)

Po obszernym artykule, w ostatnim numerze The People, poświęconym obecnemu życiu gwiazdy muzyki końca lat 90, Lauryn Hill, te z bardziej zaangażowanych blogów i serwisów informacyjnych opublikowały właśnie taką informację.

(więcej…)

Okładka i tracklista nowego Sadysty

Sadystyczny Rafael

Przesunęli Thicke’a, ale jeszcze nie Saadiqa. Jak wiadomo wszem i wobec, album The Way I See It ujrzy światło dzienne 16 września. Co ciekawe, krążek nie będzie opakowany w okładkę, którą prezentowaliśmy po prawej, tylko w tę zamieszczoną powyżej, śmiało stylizowaną na lata ’60-te. Czego by nie powiedzieć, Sadystyczny Rafael zadbał i o ten szczegół swojego wielkiego powrotu. Jego vintage podróż,  której pomysł zachwycił nas już jakiś czas temu, odbędzie się zatem zarówno na poziomie muzycznym, jak i wizualnym. Raphaelowi będą w niej towarzyszyć: legendarny Stevie Wonder, stary wyjadacz Jay-Z, debiutant C.J. oraz jego (eks?)dziewczyna, Joss Stone, którą to Perez Hilton ma w zwyczaju tak nazywać. Zresztą, Mark Ronson ostatnio wyraził się o pannie Stone w całkiem podobnym tonie, ale nie wchodźmy już w szczegóły. Tracklista po skoku. (więcej…)

Renesans Q-Tipa na jesieni

Q-tip-intelektualista

Na dzisiaj wyczerpałam już swój limit kreatywności, więc znowu posłużę się informacjami od naszych miłych partnerów z informuzyki. Zresztą nie sądzę, aby to robiłoby Wam jakąkolwiek różnicę, non? A wspomnieć bez wątpienia trzeba, bo plotki, o których pisała jakiś czas temu siostra, potwierdzają się. To oznacza, że do grupy chłopców, na których z utęsknieniem czekamy, dołączył Q-Tip. Na drugi oficjalny solowy album legendarnego rapera związanego z kultową formacją A Tribe Called Quest, czekamy od 1999 r. Marzenia tysięcy fanów dobrego, klasycznego hip-hopu mają spełnić się 14-ego października. Właśnie wtedy do sklepów powinna trafić płyta The Renaissance. Byłby to z pewnością jeden z najgorętszych powrotów tego roku. Q-Tip to zdaniem wielu dziennikarzy i słuchaczy muzyki rapowej najlepszy emce w historii. Prace nad krążkiem The Renaissance trwają od 2002 r., ale anonsowany wielokrotnie materiał wciąż nie wylądował na półkach sklepowych. Teraz sytuacja ma wyglądać inaczej. Q-Tip podpisał umowę wydawniczą z założoną przez Kanye Westa oficyną G.O.O.D. Music i tam też w październiku ma ukazać się jego najnowsze dzieło. Wydawnictwo zwiastuje wyprodukowany przez J Dilla kawałek Gettin’ Up. Utworu można wysłuchać na oficjalnym myspace artysty. Ponadto potwierdzone są już nagrania z udziałem Nory Jones, D’Angelo (autentycznie żyje! przyp. emm!) i Santogold (SantoAgold, przyp. emm!). Produkcja The Renaissance to z kolei zasługa Madliba, Will.I.Am’a, Kanye Westa, Raphaela Saadiqa oraz Marka Ronsona. Infomuzyka czeka z niecierpliwością. Soul Bowl tym bardziej. A ja czuję radosne podniecenie. To pocieszające, bo już myślałam, że cierpię na emocjonalną impotencję.

Za informację dziękujemy portalowi infomuzyka.
infomuzyka_box_430x48.jpg

New video: Young Jeezy & kanYeWest, Put On

Nie przepadam za Jeezy’m, ale ostatecznie udział Westa w tym kawałku, brzmiącego niczym T-Pain, przekonał mnie, że warto to sprawdzić. I faktycznie, to najlepszy singiel Jeezy’ego od czasów Soul Survivor z Akonem, czyli od bardzo bardzo dawna. To także pierwszy singiel, promujący jego kolejny, trzeci już oficjalny krążek – The Recession, który do sklepów powinien trafić w drugiej połowie przyszłego miesiąca. Kawałek i klip dość społecznościowe, niby Jesus Walks 2 (stąd pewnie też Kanye). Drugim singiel ma podobno zostać utwór Crazy World, ale niczego bym nie przesądzał.

Oficjalna premiera pierwszej suity „Metropolis” Janelle Monáe w sierpniu!

Metropolis: Suite I - Janelle Monae

No i stało się! Już 12 sierpnia tego roku świat usłyszy o Janelle Monáe, a wszystko za sprawą Bad Boy Records, które właśnie wtedy wyda reedycję jej debiutanckiej ep-ki: „Metropolis: Suite I – The Chase”. Wydanie nazywać będzie się „The Chase Suite (Special Edition)” i zawierać dwa dodatkowe, wcześniej niewydane utwory – „Smile” i „Mr. President”. Ponadto wydanie otrzyma zupełnie nową, ale utrzymaną w podobnej konwencji do pierwszej wersji, okładkę. No i najważniejsze: pierwszym singlem nie będzie (niestety) przebojowe „Violet Stars Happy Hunting”, ale niespodziewane „Many Moons”. To do tej pory chyba najmniej lubiany przeze mnie utwór Janelle, i to nie tylko z pierwszej suity „Metropolis”. Teledysk do utwory podobno został już nakręcony w Los Angeles. Mimo wszystko jaram się! Poniżej jeszcze tracklista, okładka oczywiście w górnej części postu.

Tracklista:
1. March Of The Wolfmasters
2. Violet Stars Happy Hunting!
3. Many Moons
4. Cybertronic Purgatory
5. Sincerely, Jane
6. Smile
7. Mr. President

New video: T.I. – No Matter What

The King’s back! Po wielu problemach z prawem, T.I. wraca po przerwie na scenę z nowym materiałem. Pierwszym singlem zwiastującym Paper Trail (którego premierę przewidziano na 2 września) jest kawałek No Matter What, który jest zdecydowanie przyzwoitym pierwszym singlem, mimo, że nie jest to co prawda What You Know czy Big Thangz Poppin’. Sam klip jest dość retrospekcyjny i daje nam do zrozumienia, że T.I. był, jest i będzie na scenie rapowej niezależnie od wszystkiego.

Eklektik Session: Boxed