Wydarzenia

premiera

New video: Santogold „L.E.S. Artistes”

believeinsantogold.jpgJak ostatnio Wam wspominałam, Santogold kręciła w Los Angeles klip do utworu „Creator”, który miał być pierwszym singlem z jej nadchodzącego debiutanckiego krążka. Widać jednak, że panna Santi White nie próżnuje i nie robiąc chwili przerwy wybrała się do Londynu, by nakręcić kolejne video, tym razem do „L.E.S. Artistes”. I to właśnie ten ostatni kawałek jest nam dane zobaczyć w wersji wizualnej jako pierwszy. Reżyserką jest Nima Nourizadeh, która wyreżyserowała m.in. klip Sophie Ellis Bextor do „Me And My Imagination” i „Oh My God” Marka RonsonaLily Allen. Bez wahania stwierdzam, że jest to jak do tej pory najlepszy i najbardziej niezwykły teledysk w roku 2008 (może się z nim mierzyć tylko „Flashing Lights” Kanye’go). Powalające, dwuznaczne obrazy, niesamowity „układ taneczny”, koń i owoce, mnóstwo emocji oraz nienarzucająca się Santogold. Teledysk idealnie pasuje do samego utworu, który jest artystyczny i introwertyczny. Polecam z pełną odpowiedzialnością i od dziś głoszę hasło „I believe in Santogold!”. A jak ktoś twierdzi, że Santi jest kopią M.I.A., to zmieni zdanie po tym cudownym muzyko-obrazie.

PS: Magazyn Fader (na okładce którego pojawiła się Santogold) na swojej stronie zaoferował remix „L.E.S. Artistes (XXXchange Remix)” do ściągnięcia za darmo. Zapraszam TUTAJ po legalny download!


(Nareszcie mogę wklejać filmiki, dzięki Sis!)

Nowy teledysk: Jay-Z „I Know” feat. Pharrell

Jak w tytule. W klipie nie zobaczymy ani Jay’a, ani Pharrella Żebrątka. Jest za to córa Lenny’ego Kravitza i Lisy Bonet, Zoe Kravitz. Wydaje się, że przede wszystkim oni tam w tych Hollywoodach z mlekiem matki wysysają parcie na szkło i obsesję sławy. Z talentem bywa natomiast różnie. Uroda dziedziczona po pięknych rodzicach też jest kwestią dyskusyjną (patrz. Rummer Willis). Ale może sami ocenicie, jak zapowiada się Zoe Kravitz w tym teledysku o niezwykle dziwacznej fabule. Szczerze powiem, absolutnie nie wiem, o co tu kamam, ale podoba mi się. Przynajmniej nie jest standardowo, żadnych fur, ani lachonów. Takie E.T. (?) z Zoe w roli głównej.

Nowy teledysk: Estelle „American Boy” feat. Kanye West

Estelle kontratakuje z kolejnym teledyskiem. Sam utwór jest mi emocjonalnie obojętny, ale wiele zyskuje dzięki naprawdę fajnemu teledyskowi. Są tu świetne ujęcia, ciuchy (trójkątna kieca Estelle!) oraz mnóstwo gości. Na czele orszaku stoi oczywiście Kanye West. Pierwszy raz w moim całkiem długim już życiu stwierdzam, że ten Kejn jest jednak przystojny. Przynajmniej tutaj wygląda całkiem do rzeczy, kurcze.

6 z jednej Krejdżiny = ?

Nowa Krejdżina na naszych ekranach! Craig David ma wreszcie przyzwoity singiel, który można bez żenady i embarassu zaprezentować światu.  A nawet więcej,  6 of 1 Thing jest naprawdę znakomite, do rzeczy i generalnie trudno się przyczepić. I co w takiej sytuacji robi Krejdżina? Ano Krejdżina kręci beznadziejny, zupełnie anty interesujący klip.  Brava! Nikt tak nie zawodzi jak Krejdżina. Może to kwestia tego. że trudno nakręcić taneczny teledysk facetowi, który nie umie tańczyć? Ale z drugiej strony,  jestem pewna, że przy dobrym pomyśle na jego chicken dance można byłoby go wykorzystać w  zachęcający sposób.  No cóż,  taka Krejdżina, taka karma.  Ale wygląda niezwykle apetycznie, non? 6 of 1 Thing wychodzi 18 lutego.  A oto i wideo.  Tak, możecie mieć inne zdanie.

Now teledysk: Wino

Amy Winehouse – „Love Is A Losing Game”

Wino nadal promuje swoje zeszłoroczne, obsypane już wielokrotnie złotem i platyną, wydawnictwo Back To Black. Chociaż właściwie trzeba byłoby powiedzieć, że to jej wytwórnia chciałaby, aby Amy Amy je promowała. Jak wiadomo główna bohaterka ma to gdzieś. Bo oczywiście wspieranie męża dealera i powolna, acz niezwykle konsekwentna, transformacja w brytyjski odpowiednik Shitney Spears są teraz na pierwszym miejscu. Choć czy kariera kiedykolwiek była dla Amy na górze listy? Nieważne ! Amy równiez ma to w głebokim poważaniu. Dlatego też dzisiaj, zamiast teledysku, otrzymujemy video-ochłap zmontowany z różnych łajnowych występów. Centralne miejsce przypadło klipie mężowi-kryminaliście. Nie mogło przecież być inaczej, bowiem crack love is forever. Nie wiem, czy macie podobne wrażenie, ale to wszystko wygląda, jakby Amy już z nami nie było i ktoś spreparował zapis filmowy jej kariery. Smutne.

Nowy teledysk: Kano – "Feel Free"

Kano Feel Free (feat. Damon Albarn)

Skoro w zeszłym tygodniu wyszedł nowy Dizzee, w tym pora na świeżego Kano. Teledysk do mającego ukazać się 10 grudnia singla Feel Free prezentuje mroczną, dickensowską wręcz wizję Londynu. Powagą i klimatem trochę przypomina mi ten chyba najpoważniejszy w karierze The Streets klip do Never Went To Church (melancholijny Skinner – smark). W scenie kościelnej mamy zaś wariację na temat różnorakich filmów grozy. Ale wracając do współczesności, Kano w płaszczu poważnie osłabił moje lędźwia. Nic dziwnego, że podobnież kiedyś Hugo Boss zaproponował mu udział w swojej kampanii. W ostateczności jenak może i dobrze, że tak się nie stało, ponieważ teraz oprócz boskiego Kano otrzymujemy także kawałek całkiem niezłej muzyki w jego wykonaniu. Tym razem w utworze Kane’owi Robinsonowi towarzyszy Damon Albarn. kiedyś znany z Blur, a teraz bardziej z Gorillaz. Cóż, trzeba się trochę ,,ualternatywnić” po singlu z Craigiem-Krejdżiną.


Nowy teledysk : Dizzee Rascal "Flex"

Dizzee Rascal – Flex

Dla wszystkich miłośników programu You Can Dance Dizzee Rascal przygotował swoją własną wersję tego show, którą prezentuje w teledysku do utworu Flex. Obrazek promuje album Maths+English. Świetny kawałek, pomysłowy klip, bo skoro każdy śpiewać może, to czemu nie miałby tańczyć ? Wypatrujcie Mike’a Skinnera.

Nowaa Kreeejdżinaa ! – recenzja

Mieć talent, a odpowiednio go wykorzystywać to dwie zupełnie inne sprawy. Craig David zawsze miał z tym ogromne problemy. Po znakomitym przyjęciu przez krytykę i słuchaczy debiutanckiego albumu Born To Do It, przyszła pora na bardzo proamerykańki Slicker Than Your Average, którym Craig miał dogonić takich tuzów R&B jak np. Usher. Na próżno. Tak to jest, gdy próbuje się wwieść drewno do lasu. Na The Story Goes… było jeszcze gorzej, tylko jakby nieco w drugą stronę. Mogliśmy na nim usłyszeć spopiałego, zagubionego Craiga, który nie mógł zdecydować, czy chce być pięknym chłopcem z boybandu czy wokalistą R&B. Po porażce ostatniego albumu było wiadome, że następna płyta będzie jego być lub nie być, ostatnią szansą, by zostać potraktowanym poważnie i zdobyć zaufanie publiczności. Czy po przesłuchaniu nowego wydawnictwa Trust me, można w końcu zaufać Craigowi? Zobaczmy.

Album otwiera nieszczęsne Hot Stuff (Let’s dance), nad którym już na soulbowlu płakałam. Jedno trzeba przyznać temu kawałkowi, jest tak skoczny i łatwo wpadający w ucho, że w końcu i ja musiałam się poddać. Taneczne rytmy ani na chwilę nie opuszczają Trust me. Przy dwóch następnych utworach – latynoskim 6 of 1 Thing oraz mocno inspirowanym Kool & The Gangiem Friday Night – trudno utrzymać nogi w ryzach. Craig wyhamowuje przy Awkward – pięknym, niezwykle sentymentalnym utworze ze starej dobrej soulowej szkoły. Towarzyszy mu intrygująca, zaledwie 16-letnia Rita Ora – czyżby nowa gwiazda na horyzoncie? Następne w kolejce są bujające Just a Reminder oraz bardzo Craigowe (w pozytywnym znaczeniu) Officially Yours. Nie rozumiem tylko, czemu te 2 utwory znalazły się na albumie obok siebie, ponieważ lekko zlewają się ze sobą. Następnie w Kinda Girl For Me, jako któryś już z kolei (!), Craig sięga po nieśmiertelny sampel z utworu You Are Everything The Stylistics, co wychodzi mu zaskakująco wdzięcznie. Teraz pora na absolutny dynamit, moje numero uno tego albumu, czyli She’s on Fire. Mocno inspirowany reggae podkład, a do tego rapujący z karaibskim akcentem Craig – bezcenne ! Chciałoby się słyszeć więcej takiej nieprzewidywalnej, różnorodnej Krejdżiny. Przejdźmy teraz do Don’t Play with our Love, kolejnego utworu nagranego na Kubie, co bezsprzecznie słychać. Bez wątpienia trzeba ten album pochwalić za to, że w dobie dusznych Timbalandowych beatów, koncentruje się on na żywych instrumentach, sekcji dętej. Ale nie zatrzymujmy się. Kolejny przystanek to najbardziej dziwaczy, najbardziej ,,odstający” od reszty albumu utwór Top of the Hill. ,,Na pierwszy rzut ucha” to zwykła balladka. Po powtórnym przesłuchaniu brzmi jednak równocześnie niezmiernie tanio-popowo, trochę country’owo, a w chórkach wręcz Beatlesowsko ! Istne dziwy. Kawałek z gatunku takich, które albo się lubi, albo wymiotuje na ich dźwięk. Ja kupiłam Craiga Beatlesa, teraz czekam na album w stylu indie. Żarcik. A teraz pora na deser. A jest nim znany już, ale nadal gorący miłosny hymn (smark) sceny grime (bez smarków), czyli This Is The Girl z udziałem Kano, u którego Craig ma chyba do spłacenia wielki dług wdzięczności. To przecież Kane Robinson przywrócił do normalnego obiegu i pomógł odzyskać twarz. I nie na darmo nadstawiał karku dla Davida. Krejdżina W KOŃCU wzieła się w garść i wydoroślała. To już nie jest chłopaczek wskakujący do jacuzzi pod nieobecność rodziców swojej dziewczwyny (patrz Fill Me In). Na Trust me można usłyszeć mężczyznę, który przeżył swoje w showbiznesie, pozbył się kompleksów, a teraz jest wreszcie pewien siebie, gotów bronić swojego nowego materiału. Wprawdzie nigdy nie będzie on Maxwellem, Pattersonem czy innym Johnem Legendem, myśl o tym już dawno pochowałam, odśpiewawszy uprzednio nad nią żałobną piesń, JEDNAK Craig David jest w stanie nagrać dobry, równy album przy którym może nie objawi ci się Kriszna i nie dotrzesz do zakamarków swojej duszy, ale przynajmniej miło spędzisz kilka niezobowiązujących chwil. Dla nich warto zaufać Krejdżinie. Trust me to jego najbardziej konsekwentny album od czasów Born To Do It. Sprawdź i zaufaj mu ściągając stąd jego najnowsze wydawnictwo, albo kupując wlasną kopię.

Tracklist:

01. Hot Stuff (Let’s Dance)
02. 6 Of 1 Thing
03. Friday Night
04. Awkward
05. Just A Reminder
06. Officially Yours
07. Kinda Girl For Me
08. She’s On Fire
09. Don’t Play With Our Love
10. Top Of The Hill
11. This Is The Girl

Nowe teledyski: Raheem DeVaughn, Ledisi

Raheem DeVaughn – Woman

Geez, jak ja lubię tego gościa. Właśnie się dowiedziałam, że niedługo wydaje kolejny album p.t. „Love Behind the Melody”. Już się nie mogę doczekać. A singiel – no cóż; kolejny świetny hymn dla kobiet w wykonaniu Raheema. Raheema polecam wszystkim tęskniącym za D’Angelo. Jest nawet trochę do niego podobny ;)

EDIT: Tak mi się spodobał ten kawałek, ze załadowałam go dla was.

Raheem DeVaughn – Woman DL

Ledisi – Alright

Z albumu wydanego już jakiś czas temu – „Lost and Found”

Nowy teledysk: Lupe Fiasco

Lupe Fiasco ft Matthew Santos – Superstar

Directed by Hype Williams oczywiście. Fajne to. Niby nic nadzwyczajnego ale te niespodziewane smutne przebłyski tworzą klimat teledysku. Smutna sława.