pusha t

Anderson .Paak i Kendrick Lamar przyciemniają szyby funkiem

Chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że Oxnard to jeden z najbardziej oczekiwanych obecnie krążków. Anderson .Paak kazał nam długo czekać na nowości, a po ciszy w 2017 roku w końcu zaczął prezentować efekty swojej pracy. Pierwszym singlem z nadchodzącej płyty było „Bubblin”, a teraz doczekaliśmy się prawdziwej bomby w postaci „Tints”. Paak postanowił zaczerpnąć inspiracji z rodzinnej Kalifornii i uraczył nas funkowym i słonecznym trackiem. Do spółki zgarnął Kendricka Lamara, który niejednokrotnie pokazywał, że sprawdza się na tego typu produkcjach.

Kiedy ukaże się następca Malibu? Tego jeszcze nie wiemy, jednak z tygodnia na tydzień w sieci pojawia się coraz więcej informacji na ten temat. O tym, że nad postprodukcją czuwał sam Dr Dre, pisaliśmy już jakiś czas temu. Ponoć przy pracy nad projektem udzielali się również J. Cole oraz Pusha T. Pozostaje nam tylko czekać na ogłoszenie oficjalnej daty premiery, co mamy nadzieję, nastąpi już niebawem.

Nowy teledysk: Pusha T „If You Know You Know”

Przy okazji premiery Daytony wokół albumu oraz samego Pushy narobiło się sporo zamieszania. Raperowi zdaje się to w żaden sposób nie przeszkadzać, wręcz przeciwnie, konsekwentnie pracuje nad tym, by jego trzecia solówka pozostała na ustach środowiska jak najdłużej. Przed kilkoma dniami w sieci pojawił się klip do otwierającego krążek „If You Know You Know”. Wyreżyserowany przez Shomi’ego Patwarya klip ukazuje Pushę T mknącego po pustynnych bezdrożach. Podróż uprzykrza mu oczywiście policyjny patrol. Jeśli jeszcze nie sprawdziliście nowego longplaya rapera z Virginii, to namawiamy do nadrobienia zaległości.

Recenzja: Pusha T Daytona

Pusha T

Daytona (2018)

G.O.O.D. Music

Pusha T klasyki na swoim koncie już ma. Mowa oczywiście o albumach wydanych pod szyldem Clipse. I chociaż od prawie 20 lat mieści się on w ścisłej rapowej czołówce, to wielu fanom brakowało jeszcze jednego elementu, który dopełniłby legendy nowojorczyka. Dotychczasowym solówkom rapera nie sposób odmówić wartości, żadna z nich jednak nie okazała się materiałem w pełni ukazującym jego talent.

Przed premierą Daytony obawiałem się dwóch rzeczy: tego, że zapowiedziane przez Westa albumy ostatecznie nie ujrzą światła dziennego, a cała akcja to jedynie kolejny sposób na zwrócenie na siebie uwagi oraz tego, że krążek Pushy to jedynie rozgrzewka przed kolejnymi wydawnictwami G.O.O.D. Music, przez co bardzo szybko przepadnie w natłoku nadchodzących premier. Na szczęście albumy ukazują się zgodnie z planem, a Push sam zadbał o to, by o Daytonie mówili wszyscy.

Do formy samego gospodarza nie żywiłem raczej żadnych obaw. Pusha T nie zamierza tracić czasu i zaczyna rapować już od pierwszej sekundy. Raper porusza się po bitach z niesamowitą swobodą, co chwilę dostarczając błyskotliwe linijki. A o czym nawija? Oczywiście, pojawiają się liczne odniesienia do dilerki („This is for my bodybuildin’ clients movin’ weight, Just add water, stir it like a shake”), przytyki w stronę sceny („It’s a nightmare, yeah, I’m too rare amongst all of this pink hair, ooh! „), a czasem nawet zabawniejsze wersy („I’m top five and all of them Dylan”). Mocnym akcentem na zakończenie jest „Infrared”. „The game’s fucked up, Niggas’ beats is bangin’, nigga, ya hooks did it, The lyric pennin’ equal the Trumps winnin’, The bigger question is how the Russians did it, It was written like Nas, but it came from Quentin” — to wersy, które rozpoczęły głośny w ostatnich tygodniach spór rapera z Drake’em. Jest mocno, bezkompromisowo, krótko mówiąc King Push w pełnym majestacie. Goście również wypadają nieźle, Rick Ross odpowiada o ciemnych stronach sukcesu, z kolei Kanye komentuje swoje ostatnie wybryki (choć powtórzenie patentu z „Lift Yourself” może przyprawić o zawał). Warto wyróżnić też występ nowej twarzy w G.O.O.D. Music, czyli 070 Shake.

Już od pierwszych taktów słychać, że główne dowodzenie nad stroną produkcyjną sprawował Ye. West raczej rzadko zawodzi jako producent, ale jego powrót do cięcia sampli uszczęśliwił chyba wszystkich jego fanów. Mocny gitarowy riff z „The Games We Play” przyprawia o ciarki, z kolei „If You Know You Know” czy „Come Back Baby” to stary dobry Kanye w całej okazałości. Panowie nie próbowali się także bawić w wymuszone urozmaicanie materiału. W jednym z ostatnich wywiadów Push stwierdził, że nie jest facetem od refrenów, tak więc na względnie prostych bitach kładzie po prostu kolejne szesnastki. Nie eksperymentuje także ze strukturą żadnego z kawałków, dzięki czemu płyta brzmi bardziej surowo i klasycznie. Zmiana beatu w „Santeria” to bodaj największe aranżacyjne szaleństwo na krążku. To wszystko wpływa oczywiście na długość albumu. I choć niektórzy będą narzekać na to, że 21 minut to mało, skumulowany w tak krótkim czasie materiał pozbawiony jest słabych punktów.

Wszystko wskazuje na to, że taktyka G.O.O.D. Music odnośnie do krótkich, dwudziestominutowych albumów może mieć względnie sporo sensu. Trudno narzekać na to, że artysta zdecydował się wypuścić krótki, ale mocny materiał, niż kolejny godzinny longplay rozwodniony przez przeciętne momenty. Z taką mieszanką borykał się Pusha na poprzednich płytach, dobrze więc, że i tym razem nie popełnił tego błędu. I choć Daytona miała być raczej przystawką przed głównym daniem od Ye, to jak do tej pory chyba najmocniejsza spośród wszystkich premier ostatnich tygodni. Wszystko wskazuje na to, że fani Pushy dostali w końcu album, na który czekali od lat.

Pusha T odpowiada na diss Drake’a

Wszystko wskazuje na to, że pojedyncze strzały przerodziły się w prawdziwą wojnę. Po tym, jak w weekend Drake opublikował kawałek „Duppy Freestyle” odpowiadający na zarzuty Pushy T, wszyscy zastanawiali się, czy prezydent G.O.O.D. Music odniesie się do linijek Kanadyjczyka. Ci, którzy spodziewali się powtórki z beefu z Meek Millem, są w ogromnym błędzie. King Push nie zmarnował kilku ostatnich dni i przygotował diss, który już teraz fani określają mianem knock-outu. Co tu dużo mówić, „The Story of Adidon” jest wymierzone w najczulsze punkty Drizzy’ego, a autor wytyka szefowi OVO ukrywanie dziecka, kieruje wersy w stronę najbliższych (choć w linijce na temat Noaha „40” Shebiba poszedł chyba o krok za daleko) i dobija kompromitującą okładką. Jak po takiej serii pozbiera się Graham? Jak podkreśla połówka duetu Clipse, w rękawie ma jeszcze inne asy, bardzo możliwe, że na tym wymiana „uprzejmości” się nie zakończy.

Dwa nowe utwory od Drake’a

Jednym z najgłośniej omawianych momentów z najnowszej płyty Pusha T są wersy skierowane w stronę Drake’a w kawałku „Infrared”. Prezydent G.O.O.D. Music postanowił wskrzesić dawny konflikt i posłał pod adresem Kanadyjczyka kilka uszczypliwych linijek odnośnie do ghostwritingu. Jak się okazuje, na reakcję Drizzy’ego nie trzeba było długo czekać. Już w kilkanaście godzin po premierze Daytony, raper opublikował odpowiedź w postaci utworu „Duppy Freestyle”. Aubrey na dość klasycznym bicie odbija piłeczkę, wspominając o swoim wkładzie w „Father Stretch My Hands Pt. 1” oraz „30 Hours” Kanyego Westa. Czy czeka nas kolejna wymiana argumentów pomiędzy panami? Z pewnością taka sytuacja nie zaszkodzi żadnemu z nich, w końcu Scorpion wychodzi już za kilka tygodni.

Poza dissem Drake opublikował również najnowszy singiel ze wspomnianego wyżej albumu. Dobór tytułu jest przypadkowy? „I’m Upset” wyraźnie różni się od dotychczasowych singli i prezentuje mroczne oblicze szefa OVO. Czy tak właśnie będzie brzmieć jego najnowszy longplay? Przekonamy się już wkrótce.

#FridayRoundup: Pusha T, A$AP Rocky, Jessie J, Sudan Archives i inni

Dzisiejszy dzień, to przede wszystkim nowe krążki jaki zaprezentowali nam Pusha T oraz A$AP Rocky. Po tym jak sprawdzicie już, co przygotowali nam podopieczny Kanye Westa oraz Pretty Flacko, nie zapomnijcie odsłuchać naszych pozostałych propozycji, bo to całkiem niezły dzień dla czarnej muzyki.


Daytona

Pusha T

Getting Out Our Dreams

Miał być King Push, jest Daytona. Długo oczekiwany album Pusha wreszcie dotarł, a z nim rozgorzały nadzieje na to, że zapowiadana przez Ye seria czerwcowych wydawnictw faktycznie ujrzy światło dzienne. Nowy longplay prezydenta G.O.O.D. Music jest w zasadzie dosyć krótki – trwa około 21 minut. Znajduje się na nim 7 utworów, za których produkcję odpowiada sam Kanye. Artyści, którzy mieli okazję usłyszeć materiał, już teraz określają go mianem klasyka. Oczywiście takimi rewelacjami nie należy się sugerować, aczkolwiek podobne wypowiedzi zwiększają apetyt na ten krążek. Dość już tych zapowiedzi, lepiej od razu zabrać się za odsłuch! —Mateusz


Testing

A$AP Rocky

RCA Records

A$AP Rocky miesiącami testował wytrzymałość swoich słuchaczy. Fani na całym świecie co piątek wstrzymywali oddech, po tym jak zapowiedzi Testing pojawiały się w nowych miejscach. Nie chodzi tu jedynie o Instagram czy Twitter, bo tego typu działania promocyjne nie dziwią. Charakterystyczne żółto-czarne symbole, pojawiały się na budynkach i przystankach autobusowych w Nowym Jorku, nawet na bilbordach. W międzyczasie Lord Pretty Flacko wypuścił kilka wątpliwej jakości numerów, które dodatkowo podkręciły atmosferę związaną z wyczekiwanym materiałem. Przełomowym momentem było świetne „A$AP Forever” i zapewnienie, że album faktycznie ukaże się lada moment. Cała otoczka wokół Rockiego i jego nowej płyty wymusza pytanie, czy w parze z kontrowersyjną, rozhukaną promocją idzie dobra muzyka. Testing na szczęście nie brzmi jak kolejne wydawnictwo A$AP Mob, ale też nie jest to LONG.LIVE.A$AP. Mimo ciekawych featów (FKA twigs, Frank Ocean czy przebywający obecnie w więzieniu Kodak Black), album miejscami jest monotonny. Numery takie jak „Fukk Sleep” czy „Hun43rd” udowadniają, że Flacko doskonale odnajduje się na wolniejszych, nieco mrocznych bitach, których na szczęście nie brakuje. —Polazofia


R.O.S.E.

Jessie J

RCA Records

Czy Jessie J przedstawi nam jeszcze kiedyś piosenki, które będą dokądś zmierzać? Najnowszy projekt artystki daje nam na to nadzieję, ale dość nikłą. Cztery epki składające się na R.O.S.E. miały w zamyśle tworzyć zapis refleksji dotyczących czterech istotnych dla wokalistki wątków (Realisations, Obsessions, Sex, Empowerment). I choć tematycznie Jessie J jest silna i zdecydowana, tak muzycznie bez wyraźnej konsekwencji prezentuje R&B w różnych odsłonach — raczej spoglądające w przeszłość, ale z lekko nowoczesnym zabarwieniem. Pierwsza część ukazała się we wtorek 22 maja, ostatnia dziś. Można posłuchać dla kilku utworów. — Maja Danilenko


Sink

Sudan Archives

Stones Throw Records

Jeżeli ktoś z taką lekkością i swobodą pogrywa sobie na skrzypcach, a do tego jest otwarty na różnorodne środki wyrazu (w tym nowoczesne instrumenty) i działa pod egidą Stones Throw Records, to zdecydowanie warto go sprawdzić. Na swojej drugiej epce Sink Sudan Archives ponownie tworzy swój własny, niepowtarzalny mikrokosmos. W świecie Brittney Parks jest miejsce jak dla skrzypiec, tak dla afrykańskich tradycji i elektroniki. Nie powinni być zawiedzeni fani Shabazz Palaces czy Low Leaf. Ale nie tylko oni powinni się tej epce przyjrzeć. Sudan Archives dawkuje swoją muzykę na tyle oszczędnie i zgrabnie, że odsłuch to właściwie odpoczynek.


Medicaid Fraud Dogg

Parliament

C Kunspyruhzy Records

Wprawdzie jest to premiera sprzed kilku dni, ale jak nie wspomnieć o pierwszym od trzydziestu ośmiu lat (!) albumie legendarnej grupy Parliament? George Clinton połączył siły z kimkolwiek kto jeszcze ostał się z oryginalnego składu grupy i zabrał nas w psychodeliczną podróż przez dwadzieścia trzy premierowe utwory, łącznie trwające jeszcze dłużej niż Culture II Migosów. Medicaid Fried Dogg to prawdopodobnie również nagranie pożegnalne — ikona funku potwierdziła, że wraz z zakończeniem trwającej właśnie światowej trasy koncertowej (notabene zahaczającej o Polskę) przechodzi na zasłużoną emeryturę. Nie ma co się raczej nastawiać na album porównywalny z Mothership Connection (duh), ale i tak warto będzie spojrzeć na ten album jako być może ostatnią w historii dawkę p-funku w pierwszej ręki. — Chojny


Albo Inaczej 2

Różni wykonawcy

Alkopoligamia

Jeden z naszych ulubionych projektów Alkopoligamii wraca właśnie w nowej odsłonie! Po fantastycznej pierwszej części aranżującej na jazz klasyczne polskie hiphopowe teksty w wykonaniu m.in. Zbigniewa Wodeckiego, Ewy Bem, Andrzeja Dąbrowskiego czy Krystyny Prońko pomysłodawcy projektu postanowili tym razem zrobić to… inaczej. Za muzykę po raz kolejny odpowiedzialny jest maestro Mariusz Obijalski i wciąż w centrum uwagi znajdują się teksty polskich rapowych szlagierów, ale w stosunku do pierwszej części znacząco zmieniły się obsada i charakter wydawnictwa. W rolach głównych tym razem Młoda Polska m.in. Natalia Nykiel, Daria Zawiałow, Justyna Święc, Mrozu czy Krzysztof Zalewski biorący na tapet teksty Sokoła, Pezeta, Fisza czy Paktofoniki. — Kurtek


Naphta and The Shamans

Naphta and The Shamans

Surly / Astigmatic

Po udanym długogrającym debiuciew 2016 roku wrocławski DJ i producent Naphta wraca z nowym projektem Naphta & The Shamans będącym zapisem sesji nagraniowych twórcy z rozmaitymi muzykami. Tym razem Naphta chwyta za gitarę, bas, syntezatory i perkusjonalia. Efektem jest intrygujący plemienny miks jazzu, psychodelicznego rocka, dubu i mrocznej elektroniki ze szkoły brytyjskiej. — Kurtek


Make Out in My Car (Chameleon Suite)

Moses Sumney

Jagjaguar

„Make Out in My Car”, ulubiona piosenka matki Mosesa Sumneya w katalogu jej syna, dostała w tym tygodniu drugie życie. A nawet trzecie, czwarte i piąte. Poza upublicznioną przed trzema dniami rozszerzoną wersją nagrania na wydanej właśnie czteroutworowej epce Make Out in My Car (Chameleon Suite) znalazły się także trzy remiksy i to nie byle jakie. Na swój sposób Sumneya zdekonstruowali James Blake, Sufjan Stevens i Alex Isley. Posłuchajcie, co z tego wyszło, poniżej, a jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z zeszłorocznym debiutem Sumneya, powtórzę jak mantrę, że warto. — Kurtek


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej. Tam też usłyszycie nawet więcej tegotygodniowych wydawnictw:

Nowy album Pusha T już w piątek?

Po tym, jak miesiąc temu Kanye zaczął ogłaszać daty premier albumów na swoim Tweeterze, spotkało się to z żywiołową reakcją fanów rapu. Według tych zapowiedzi, w przeciągu najbliższych tygodni płyty wypuszczą m.in. Nas, Pusha T, a nawet sam Ye. Do głośnych wpisów nie odniosła się jak do tej pory żadna z wytwórni, można więc przypuszczać, że za dwa dni faktycznie usłyszymy jeden z zapowiadanych krążków. Na pierwszy ogień ma iść właśnie członek Clipse z długo wyczekiwanym King Push. Poza datą premiery po sieci krąży jeszcze prawdopodobna tracklista, także ujawniona przez Westa. Czyżby nadchodzący czerwiec był jednym z najgorętszych od lat? Przekonamy się niebawem. Lista utworów z King Push poniżej.

Spis utworów:

1. If You Know U Know
2. Sociopath
3. Games We Play
4. Come Back Baby
5. Infrared
6. Hard Piano
7. How Do You Respond
8. Santaria

Kanye West zapowiedział kolejne premiery!

Kanye West bez przerwy okupuje nagłówki rozmaitych portali muzycznych od momentu, kiedy to postanowił powrócić na Tweetera. Jego wpisy już dawniej wywoływały zamieszanie, ale to, co dzieje się tam od kilku dni przerasta oczekiwania nie tylko jego fanów. Przed weekendem wspominaliśmy o tym, że Yeezy zapowiedział solówkę oraz wspólny album z Kid Cudim jako Kids See Ghost. Albumy mają ukazać się kolejno 1 i 8 czerwca. Na potwierdzenie tych słów, raper opublikował zdjęcia ukazujące prace nad okładką drugiego projektu.

Myśleliście, że to wszystko? Nic bardziej mylnego! Wczoraj Ye znów dorwał się do klawiatury i obwieścił: nowy album Nasa ukaże się 15 czerwca! Mało? Premiera longplaya Pusha-T 25 maja! Chcecie jeszcze? Płyta Teyany Taylor 22 czerwca! A co łączy te wszystkie wydawnictwa? To właśnie Kanye zajął się produkcją każdego z nich!

Artyści zrobili sobie z tegorocznego czerwca istne pole bitwy, a wszystko wskazuje na to, że największym wygranym będzie właśnie Kanye. Warto dodać, że w tym czasie premierę będzie mieć również Scorpions Drake’a. Który z trzech rapowych gigantów zawładnie naszymi głośnikami na czas wakacji? A może Yeezus dorzuci coś jeszcze w kolejnych tweetach? Z pewnością przekonamy się już niebawem.

Nowa epka: Vic Mensa The Manuscript

Ubiegłoroczne There Is a Lot Going On rozbudziło apetyty na legalny debiut Vica. Od podpisania kontraktu z Roc Nation minęły już prawie trzy lata, w tym czasie pojawiły się single z Kanye WestemSkrillexem, mimo to wciąż nie ma konkretów na temat pełnoprawnego albumu. Tymczasem reprezentant Chicago przygotował dla fanów kolejną epkę. The Manuscript to zbiór czterech premierowych utworów, na których obok gospodarza pojawiają się Mr. Hudson i Pusha T. Pod względem brzmienia projekt jest bardzo różnorodny. Słychać rockowe inspiracje, raper powraca też do bitów w stylu Innanetape. W dodatku cyfry widniejące na okładce mogą wskazywać, że Vic nie powiedział jeszcze w tym roku ostatniego słowa.

Gorillaz z Pushą T i Mavis Staples w nowym singlu

Po bogatej aktualizacji statusu nowego krążka Gorillaz przed dwoma tygodniami, zespół prezentuje kolejny żywy singiel. W nagraniu zatytułowanym „Let Me Out” usłyszymy dwa kolejne gościnne głosy — wers rapowany przez Pushę T i refren śpiewany przez Mavis Staples. Klimatyczny utwór to chyba najbardziej klasycznie brzmiące Gorillaz spośród dotychczas zaprezentowanych sześciu nowych piosenek. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że mimo wszystko mało samego Gorillaz w Gorillaz. Z ostateczną oceną wstrzymajmy się jednak do premiery Humanz 28 kwietnia.

Gucci Mane remiksuje… Commona?

common-black-america-again-remix-1479144770-compressed

Co się dzieje, aż dwa posty o Guccim na głównej stronie soulbowl.pl? Ano rozwijamy swoje horyzonty, ale rozwija się również sam Guwop, który sprawia wrażenie bycia zupełnie inną osobą od czasu wyjścia z więzienia. Czy starego Gucia moglibyśmy usłyszeć w jednym utworze z Commonem i to w muzycznej konwencji jednoznacznie wskazującej na tego drugiego? Czy jego gościnny występ nie brzmiałby wtedy jak odklepany odrzut z któregoś z tysiąca wydanych przez niego mixtape’ów? Posłuchajcie sami remiksu “Black America Again”, tytułowego utworu z ostatniej płyty Commona, w którym gościnnie udzielał się Stevie Wonder. Tutaj Steviego nie ma, ale jest za to wspomniany gość, a oprócz niego Pusha T i BJ the Chicago Kid. No i zupełnie nowa aranżacja podkładu. W sumie to szkoda, że nie załapało się to jako bonus track na Black America Again, nie?

Nowy utwór: Pusha T feat. Desiigner & Ty Dolla $ign „Circles”

pusha-t-circles

Po „H.G.T.V.” przyszedł czas na kolaborację. Pusha zaprosił Desiignera i Ty Dolla $igna do utworu „Circles”. Pomimo braku obecności Desiignera w pierwszym kawałku, Push i tak go pochwalił w tekście numeru:

„You only find a diamond from digging like coal miners
Don’t listen to ’em, Desiigner
The same rappers talkin’ next year will be Uber drivers”.

Premiera King Push zbliża się wielkimi krokami.

Nowy teledysk: Pusha T „H.G.T.V.”

pusha-t-hgtv-1476307101-640x640

No cześć, a pamiętacie jak Pusha T pod koniec 2015 roku obiecywał nowy krążek w przeciągu paru miesięcy? No cóż. Z drugiej strony nie możemy powiedzieć, że nie podtrzymywał naszego zainteresowania serią interesujących singlowych tracków. Oto kolejny z nich, czyli „H.G.T.V.”. Wyprodukowany przez Mike Will Made-It numer od razu zabrzmiał w mojej głowie jako trochę mniej znakomity sequel znakomitego „Numbers On The Board”, a wrażenie to dopełnione zostało przez kipiące grami słownymi wersy Puszatego. Aha, jest też teledysk, tak jakby dostosowany do odbioru na ekrany smartphone’ów.

Mocna obsada albumu zainspirowanego filmem The Birth of a Nation

Za niecały tydzień do kin w Stanach Zjednoczonych wchodzi film zatytułowany The Birth Of A Nation opowiadający historię Nata Turnera, który to w 1831 roku poprowadził rebelię niewolników w stanie Virginia. Aby zobaczyć obraz u nas, przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Od wczoraj natomiast cieszyć się możemy za to ścieżką dźwiękową zainspirowaną tą historią. Przyznać trzeba, że jest ona iście gwiazdorska. Wśród artystów, którzy stworzyli na jej potrzeby zupełnie nowe utwory, znaleźli się m.in. Vic Mensa, Pusha T, Leon Bridges, Killer Mike, Anthony Hamilton czy Nas. Jak sami się za chwilę przekonacie, wszyscy stanęli na wysokości zadania, dając naprawdę przejmujące i dające do myślenia kompozycje.

Znamy pełną tracklistę ścieżki dźwiękowej do filmu The Land

O filmie The Land wspominaliśmy jakiś czas temu tutaj. Po wstępnej zapowiedzi, jasne było, że w równej mierze co na sam obraz czekamy na ścieżkę dźwiękową. Nas ujawnił dzisiaj tracklistę do albumu, który ukazać się ma za pośrednictwem należącej do rapera wytwórni Mass Apeal. Najbardziej zacieramy ręce na dwie kolaboracje, czyli Pusha T z Jeremih oraz wspominany wcześniej Nasir Jones, którego wspomaga pojawiająca się również na ekranie Erykah Badu. Poniżej zamieszczamy spis utworów oraz jeden z nich, czyli klasycznie brzmiący joint, oparty na fajnym soulowym samplu, na którym wokalnie udziela się grający główną rolę, młody reprezentant Clevland – Ezzy.

1. Nosaj Thing – „Intro”
2. Pusha T & Jeremih – „Paid”
3. Machine Gun Kelly – „Dopeman”
4. French Montana feat. Kanye West & Nas – „Figure It Out”
5. Ezzy – „Goodbye”
6. Fashawn – „Cisco’s Theme”
7. Stalley – „Frequency High”
8. Nosaj Thing – „Angels”
9. Ezzy feat. Machine Gun Kelly „Never Been Told”
10. Dave East – „BAG”
11. Jerreau – „Looking for Something”
12. Alina Baraz & Galimatias – „Fantasy”
13. Nas & Erykah Badu – „This Bitter Land”
14. Nosaj Thing – „Outro”

Nowy teledysk: Royce Da 5”9′ feat. Pusha T & Rick Ross „Layers”

royce-da-59

Cieszę się, że teledysk promujący nowy krążek Royca został nakręcony akurat do tytułowego „Layers”. To na luzie najlepszy numer z całego albumu. Klip przedstawia jak Royce, Pusha i Ross przeprowadzają porwanie polityka, który generalnie rzecz biorąc, ma gdzieś wyborcze obietnice i woli wciągać koks, przy okazji otaczać się pięknymi kobietami. Takie postępowanie nie kończy się dla niego dobrze. Zresztą, sprawdźcie sami.

Recenzja: Pusha T Darkest Before Dawn: The Prelude

pusha-t-darkest-before-dawn

Pusha T

Darkest Before Dawn: The Prelude (2015)

GOOD Music / Def Jam

„Jestem reinkarnacją Notoriousa, jestem Jayem-Z z lat dziewięćdziesiątych” — stara się nam przekazać Pusha T za pomocą praktycznie każdego utworu na Darkest Before Dawn: The Prelude. Sygnały na ten temat otrzymywaliśmy od niego jeszcze za czasów nagrań w duecie Clipse, a teraz na etapie drugiej solówki jest to już tak jasne, że bardziej być nie może. Czy można mu to mieć jednak za złe?

Nie można. Patrząc na ogół popularnych obecnie raperów nie brakuje nam postaci z uliczno-dilerskim rodowodem, ale ile z nich tak naprawdę przekuwa go w interesującą kreację? Freddie Gibbs potrafi, ale czasem brakuje mu tej dobitności, przegotowujących się emocji, smykałki do wystrzelenia z siebie pamiętliwej metafory niczym armatniej salwy. Te cechy właśnie posiada Push i to go czyni względnie najbliższym duchowym następcą Biggiego. Wciąż brakuje mu pewnej komplementarności, umiejętności opowiedzenia całej historii zamiast zbioru epizodów. Nie najlepiej bywa, kiedy raper próbuje nadać odmienny ton poruszając się na obrzeżach swojej strefy komfortu — zamykający album utwór z Jill Scott w roli Niny Simone miał zapewne stanowić epickie zwieńczenie albumu, ale nie do końca poszło to po myśli autora. Tylko co z tego, kiedy one-linery jeden za drugim proszą się o wpisanie do kajetu z najlepszymi linijkami 2015 roku? Pusha T konsekwentnie buduję swoją znaną od lat mitologię, nie próbując ukryć jej oczywistych fundamentów — a wręcz eksponując je follow upami, a nawet bezpośrednimi samplami wokalnymi w „Untouchable”.

Tym, co jeszcze bardziej zbliżyło Terrence’a Thorntona do swych poprzedników, jest warstwa produkcyjna. Chociaż pojawiają się tutaj popularni aktualnie beatmakerzy tacy jak Metro Boomin’, Boi-1da czy Baauer, to nie oni dyktują tutaj zasady. Najbardziej błyszczą tutaj Puff Daddy wraz z kolegami z The Hitmen, którzy odświeżają swoje własne, Badboyowe brzmienie rodem z „Life After Death” Biggiego. Nieprzypadkowo pojawia się tutaj także Timbaland. Może i wyręczany przez podwykonawców, ale w jakiś sposób okazujący nam swoje pokraczne, elektroniczne początki — w ten sposób budując analogię do woluminowej trylogii Hovy z lat 97-99.

Moc dwóch gigantów nowojorskiego hip hopu jest silna w nie tak młodym już padawanie z Virginii. Inspiracja tam w żadnym jednak przypadku nie nabiera kolorów chorej fascynacji. Jest to zdrowa i smaczna odpowiedź na istniejące zapotrzebowanie w kręgach słuchaczy, do tego nieźle wypadająca w kontekście debiutu z 2013 roku. Jak na preludium do tego właściwego krążka z tytułem King Push (premiera podobno już na wiosnę), materiał radzi sobie całkiem nieźle. Zakładając, że zgodnie z logiką następny projekt powinien być jeszcze lepszy, Puszatego czeka nie lada wyzwanie. Niech Biggie ma go w swej opiece.

Nowy teledysk: Pusha T feat. The-Dream „M.F.T.R.”

pusha-t-the-dream

Ulica, wesołe miasteczko, kościół, co dalej? Pusha T wydaje kolejne klipy jak szalony, podobnie zresztą jak dwa lata temu przy promocji My Name Is My Name. Tym razem jednak w tym całym szaleństwie widać pewien wspólny zamysł, zbliżoną kolorystykę, styl reżyserii świadczący o przedłużeniu mrocznego konceptu albumu Darkest Before Dawn. Klip do „M.F.T.R.” z gościnnym udziałem The-Dreama (wiele dałbym za cały wspólny krążek od tej dwójki) spodoba się szczególnie wszystkim miłośników klimatów „Egzorcysty” i innych „Omenów”. Nie żeby w teledysku się działo cokolwiek przerażającego, ale atmosferę to on ma. Czekamy zatem na następny, panie Pusha.

Bilety na koncert Pusha T już w sprzedaży

push

Agencja Go Ahead z przyjemnością może zaprosić na koncert Pusha T! Rapera zobaczyć będzie można 3 maja w warszawskim Palladium.

Pusha T jest postacią doskonale znaną wszystkim fanom hip-hopu. Rozpoznawalność zyskał jako połowa duetu Clipse, który ściśle współpracował z The Neptunes, zarówno przy ich własnych produkcjach, jak i np. przy debiutanckim singlu Justina Timberlake’a „Like I Love You”. Ich albumy zyskały uznanie zarówno w środowisku hip-hopowym, jak i w środowisku niezależnym. Drugi krążek, Hell Hath No Fury, uważany jest przez takie serwisy jak Pitchfork, Complex czy XXL za jedno z najważniejszych rapowych wydawnictw XXI wieku. Od 2009 roku Pusha T poświęca się jednak przede wszystkim karierze solowej.

W 2010 roku podpisał kontrakt z wytwórnią Kanye Westa, GOOD Music i zaangażował się w produkcję jego albumu My Beautiful Dark Twisted Fantasy. Trzy lata później ukazał się jego pierwszy pełnowymiarowy krążek – My Name Is My Name.

Dziś, 18 grudnia, premierę miał najnowszy album rapera – King Push – Darkest Before Dawn: The Prelude. Płytę zapowiadały trzy single: „Untouchable”, „M.F.T.R.” i „Crutches, Crosses, Caskets”. Krążek jest zapowiedzią kolejnego wydawnictwa – King Push – którego premiera jest planowana na kwiecień 2016.


Bilety na koncert Pusha T w Warszawie jeszcze dziś trafią do sprzedaży. Dostępne będą na stronach www.go-ahead.pl, www.biletomat.pl,www.eventim.pl, www.ebilet.pl, www.ticketpro.pl oraz w sklepach sieci Empik, Media Markt i Saturn.

PUSHA T | 3.05.2016 | WARSZAWA | PALLADIUM
Start: 19:00
Bilety: 115zł / 130zł

WDARZENIE NA FACEBOOKU

Odsłuch: Pusha T Darkest Before Dawn

darkestbeforedawn

Premiera sklepowa najnowszego albumu Pusha T, zatytułowanego Darkest Before Dawn, ma odbyć się jutro. Jednak już dzisiaj można posłuchać krążka na spotify. Gościnnnie na albumie pojawili się m.in. Kanye West, A$AP Rocky, Jill Scott, The-Dream czy Kehlani. Najnowsza płyta ma być przedsmakiem przed albumem King Push, którego premiera zaplanowana jest na kwiecień przyszłego roku.