Wczoraj upłyneło 5 lat od smierci Lisy „Left Eye” Lopez, członkini legendarnej grupy TLC.
Lisa „Left Eye” Lopes pisała teksty dla TLC i rapowała, urodziła się 27 maja 1971 roku w Filadelfii. Śpiewać zaczynała w szkole, w rodzinnym mieście. Wydała solową płytę, zaśpiewała piosenkę z ex-spajsetką, przez pewien czas prowadziła program w MTV („The Cut”), miała własną wytwórnię płytową, przejawiała zainteresowania szyciem. Pod koniec 2001 roku zmieniła pseudo na mało wymawialne – N.I.N.A., co oznacza po angielsku „New Identity Non Aplicable”. Na swoim koncie miała też wyrok w zawieszeniu. Po przeprowadzce do Atlanty w 1990 roku Lisa poznała Tionne „T-Boz” Watkins i Rozondę „Chilli” Thomas. Tak powstało TLC, z którym Lisa wydała 3 płyty, napisała dla grupy wiele ogromnych przebojów, a potem pomyślała o karierze solo. W 2001 roku ukazała się debiutancka płyta Lisy pod tytułem „Supernova”. Promowanym singlem z albumu była piosenka „The Block Party”. Styl Lisy solo był nieco inny, niż z dziewczynami pod szyldem TLC. Lisa czuła się bardziej raperką niz piosenkarką, więc tego typu wykonań jest w jej solowej produkcji najwięcej. Także muzycznie brzmienie jest nieco mniej miękkie i ugładzone, niż TLC. Chwilami brzmi to jeszcze jak nie do końca wykrystalizowany eksperyment, ale na pewno warto posłuchać.
25 kwietnia, 2002 Lisa Lopez zginęła w wypadku samochodowym przebywając na wakacjach w Hondurasie. Oprócz niej w samochodzie jechało siedem innych osób. Nikt poza Lisą nie ucierpiał. Jak poinformowały władze Hondurasu, Lisa nie cierpiała, zginęła natychmiast. W maju 2007 skończyłaby 36 lat.
Bosz, kocham R. Kelly’ego. Serio. Tzn bądzmy szczerzy ze jest jakims zboczenicem i w miare badziewnym piosenkarzem ale ubostwiam jego single. Nic mnie tak nie rozsmiesza. Koles ma ukryty talent do robienia głupawych teledyskow i spiewania debilnych piosenek. No sami pomyslcie: „I believe I can fly”(no nie wiem co mnie w tej piosence smieszy ale jest boska), „If I could turn back the time” (to jodłowanie), „Step in the name of love” (mam stepować w imię miłosci??) no i wogole całe „Trapped in the closet” to jest po prostu ubaw po pachy. No i jeszcze np „Hotel” z Cassidym czy z kims gdzie jest w tej rózowej masce zorro. Mistrzowskie. A ostatnio chodzi za mną boski singiel „Snake”. Posmiejmy sie razem.
Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies. Użycie cookies możesz skonfigurować w ustawieniach swojej przeglądarki.Więcej informacji.