robert glasper

Common, Robert Glasper i Karriem Riggins wypuszczają drugi singiel ze wspólnego projektu

Niecały miesiąc temu pisaliśmy, że Common, Robert Glasper i Karriem Riggins nagrywają płytę. Krążek projektu o nazwie Agust Greene ukaże się pod takim samym tytułem już 9 marca. Do tej pory poznaliśmy świetny singiel „Optimistic” z gościnnym udziałem Brandy, a dosłownie kilka godzin temu ukazał się drugi kawałek promujący wydawnictwo — „Black Kennedy”.

Black Kennedy to sposób mówienia o tym, że poruszamy się i operujemy w czarnej doskonałości. Dla wielu ludzi rodzina Kennedych jest synonimem wysokiej pozycji, symbolizuje władzę, styl i wpływy. Pomyślałem sobie, że jeżeli ja miałbym się do tego odnieść, zrobię to w sposób odpowiedni dla czarnej społeczności.

— powiedział Common.

Wyszło bardzo smakowicie. Ten numer to przykład tego, że nie trzeba wiele żeby zrobić naprawdę porywającą muzykę. Klimatyczne pianino, bas i bębny, a do tego Common na mikrofonie i idealnie pasujący tu śpiewany refren. Kolejna mocna zapowiedź tego, co w całości usłyszymy już niedługo.

Coś optymistycznego od August Green i Brandy

Cos optymistycznego od August Green i Brandy

Nowa grupa stworzona przez Commona, Roberta Glaspera oraz Karriema Rigginsa, działająca pod nazwą August Green, zaprosiła do swojego debiutanckiego singla artystkę o aksamitnym i charakterystycznym wokalu. Zespół wraz z Brandy stworzyli remake kawałka pochodzącego z 1991 roku, grupy Sounds of Blackness o tym samym tytule. „Optimistic” jest mieszanką R&B, jazzu i hip-hopu, a sam teledysk niesie za sobą optymistyczny przekaz. Wizualizacja przedstawia sceny z dnia Martina Luthera Kinga oraz kilku ważnych aktywistów, którzy skupiają wokół siebie lokalne społeczności, wspierają je i pomagają ludziom, którzy w różny sposób zostali zepchnięci przez państwo na margines. Debiutancka płyta August Green ma ukazać się cyfrowo 9 marca, ale na razie nie znamy więcej szczegółów, dotyczących okładki, spisu utworów, czy zaproszonych do projektu gości. W oczekiwaniu na powyższe, posłuchajcie czegoś optymistycznego poniżej.

World Wide Warsaw Before Party: Robert Glasper Trio


World Wide Warsaw, jak doskonale wiecie, na początku roku startuje po raz czwarty i organizatorzy zdecydowanie nie biorą jeńców, czego dowodem jest chociażby niedawno ogłoszony koncert Keleli.

Tradycyjnie jednak, zanim festiwal się rozpocznie, odbywa się kilka koncertów before’owych – my chcielibyśmy zaprosić Was przede wszystkim na występ Roberta Glaspera, który współpracował z prawie każdym Waszym i naszym ulubieńcem, i tak na szybko mogę tu wymienić Kendricka Lamara, Q-Tipa, Mos Defa, Erykę Badu, Steviego Wondera, Ledisi, Meshell Ndegeocello, Jill Scott… Kilka razy był nominowany do Grammy, a dwukrotnie udało mu się zabrać statuetkę do domu. Nagrał płyty, które na pewno choć raz słyszał każdy, a do tego tak samo, jak my wszyscy, kocha hip-hop i jazz. To chyba wystarczające argumenty, by przyjść na koncert, prawda?

Robert Glasper Trio wystąpią w Teatrze WARSawy 26 listopada (tu wydarzenie na facebooku), a bilety są do kupienia w aplikacji oraz na stronie Going.. Sami trzymamy już bilety w portfelach, więc tym bardziej zachęcamy do zakupów — i do zobaczenia!

Nowy album: Blue Note All-Stars Our Point of View

To bez wątpienia jeden z ciekawszych newsów w tym roku. Legendarna wytwórnia Blue Note Records postanowiła zebrać swoich najlepszych młodych artystów, tych, którzy tworzą trendy we współczesnym jazzie i wypuścić ich wspólny album. W skład Blue Note All-Stars wchodzą Robert Glasper, Ambrose Akinmusire, Kendrick Scott, Derrick Hodge, Marcus Strickland i Lionel Loueke. Jeśli interesujecie się współczesną muzyką jazzową to nie trzeba wam na pewno przedstawiać tych nazwisk. Krążek Our Point of View ukaże się już 29 września i będzie zawierał 11 kompozycji, w tym w większości będą to utwory skomponowane na potrzeby płyty. Pojawią się też kompozycje już znane z solowych dokonań członków zespołu, jak na przykład „Message Of Hope” Derricka Hodge’a i „Freedom Dance” Lionela Loueke. Usłyszymy też interpretację utworu Wayne’a Shortera „Masquelero”, który oryginalnie pojawił się na jego longplayu Footprints — Live z 2002 roku. W nowej wersji Shorter wystąpi również gościnnie razem z Herbiem Hancockiem. Cała tracklista i pierwszy singiel do sprawdzenia poniżej.

1. „Bruce’s Vibe” (Robert Glasper)
2. „Cycling Through Reality” (Kendrick Scott)
3. „Meanings” (Marcus Strickland)
4. „Henya” (Ambrose Akinmusire)
5. „Witch Hunt” (Wayne Shorter)
6. „Second Light” (Derrick Hodge)
7. „Masquelero” (feat. Wayne Shorter & Herbie Hancock) (Wayne Shorter)
8. „Bayyinah” (Robert Glasper)
9. „Message Of Hope” (Derrick Hodge)
10. „Freedom Dance” (Lionel Loueke)
11. „Bruce The Last Dinosaur” (Ambrose Akinmusire)

Nowy utwór: Terrace Martin Presents The Pollyseeds feat. Problem „Intentions”

Terrace Martin założył super grupę! Jej członkami są (uwaga, uwaga): Kamasi Washington, Robert Glasper, raper Problem, ale także Rose Gold, Brandon Owens, współpracujący z Dr. Dre Trevor Lawrence Jr. i Wyann Vaughn, córka Wandy Vaughn z legendarnego tria Emotions. Jest już pierwszy singiel z ich wspólnego albumu Sounds of Crenshaw Vol. 1, który premierę będzie miał niedługo. „Intentions”, w którym słyszymy podśpiewującego Problema, brzmi jak rasowy kalifornijski letniak. Piękny basik i idealnie brzmiące piszczały, to jest to co lubię najbardziej, a do tego jeszcze ten saksofon na końcu. Niczego więcej mi nie potrzeba i to chyba jasne, że czekam z zapartym tchem na cały materiał. Płyta ukaże się nakładem Sounds of Crenshaw i Ropeadope.

Nowy utwór: Robert Glasper feat. Lianne La Havas & Common „The Cross”

Common i Robert Glasper pracowali ostatnio przy Black America Again, ale na tym ich współpraca się nie zakończyła. Niedawno pianista, wspólnie z raperem z Chicago i z pomocą Lianne La Havas, wypuścili rewelacyjny numer „The Cross”. Kawałek został napisany właśnie przez Glaspera, Commona i Karriema Rigginsa, a znajduje się na ścieżce dźwiękowej do Burning Sands, filmu nakręconego dla Netflixa, który traktuje o wystawieniu na próbę przyjaźni i braterstwa w czarnej społeczności, ale nie tylko tam. Nie obyło się bez kontrowersji, ponieważ pewne organizacje skupiające Afroamerykanów greckiego pochodzenia wystosowały list w związku z tym, co film pokazuje. Dlatego ten numer wydaje się idealnie zmniejszać napięcie w całej sprawie. Piękne pianino Glaspera, grająca w tle trąbka robią swoje, a wokal Lianne i rap Commona pokazują, że przyjaźń i miłość są najważniejsze, zresztą słowa „I’ll go through the fire for you” wyraźnie to podkreślają.

Nowy utwór: Robert Glasper feat. Kim Burrell „Joy To The World”

glasperburrell1
Kim Burrell nie szczędzi ostatnio kolaboracji z pierwszorzędnymi kompozytorami i muzykami. Jeszcze nie zdążyłam się nasłuchać „I See a Victory” w towarzystwie Pharella Williamsa, a tu już pojawia się dobrze znany „Joy To The World” w aranżacji Roberta Glaspera. Kiedy spotyka się dwoje tak utalentowanych i wyróżniających się muzyków nie może powstać nic innego niż wspaniały cover, mocno osadzony w jazzie, dzięki czemu poczciwy, bożonarodzeniowy klasyk otrzymuje nowe życie, pełne blasku i świeżości, otulone ciepłym głosem gospelowej divy. Pozostaje tylko zasłuchać się i czym prędzej dołączyć ten utwór do świątecznej playlisty.

Nowy teledysk: Common „Letter to the Free”

„Letter to the Free” to bez wątpienia jeden z najlepszych numerów na albumie Black America Again, który w tym roku dostarczył nam Common. Mało tego, to jeden z najlepszych utworów w całej jego dotychczasowej karierze. Rewelacyjna muzyka, za którą stoją takie postacie jak chociażby Rober Glasper, Karriem Riggins, Andra Day czy Bilal oraz poruszający tekst, doczekały się równie pięknego obrazka. Jego autorem jest ceniony operator — Bradford Young, znany z pracy nad takimi filmami jak Selma czy tegoroczny Nowy początek. Fantastyczne, czarno białe kadry przedstawiające muzyków rozmieszczonych po różnych pomieszczeniach opuszczonego więzienia, robią piorunujące wrażenie oraz tworzą klimat, który idealnie oddaje zaangażowany przekaz tego nagrania.

Syd tha Kyd szykuje solowy album!

15419583_10154305761178040_4084554137857032482_o

Na razie nie wiemy nic ponad zlepkę tych dwóch zdjęć, które pojawiły się na oficjalnym profilu facebookowym Roberta Glaspera wraz z komentarzem:

Studio vibes with Syd. Her new solo album’s gonna be lit!!

Na razie z solowych dokonań frontmanki The Internet znamy tylko „Smile More”. Bardzo fajnie by było gdyby jej solówka brzmiała tak jak ten kawałek. Jest na co czekać!

Recenzja: Common Black America Again

565646b92582d86f0446dc67906334c7-1000x1000x1

Common

Black America Again (2016)

Def Jam Recordings

Ostatnimi czasy czarni artyści nagrywają sporo protest albumów. Wystarczy przypomnieć wydane dwa lata temu Black Messiah D’Angelo, To Pimp a Butterfly Kendricka czy ostatnio A Seat at the Table Solange. Najnowsze dzieło Commona pięknie wpisuje się w tę konwencję i treściowo jest w pewnym sensie kontynuacją poprzedniego krążka.

Podczas gdy wydane przed dwoma laty Nobody’s Smiling koncentrowało się na przemocy wśród afroamerykańskiej społeczności Chicago, na nowej płycie Common patrzy na sytuację czarnej Ameryki z szerszej perspektywy. Wzbiera w nim złość i sprzeciw wobec tego, co obecnie dzieje się w Stanach — brutalności policji względem Afroamerykanów. Słyszymy przecież o tym w telewizji wyjątkowo często, a wydawałoby się, że skoro mamy XXI wiek, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Do tego widoczne nierówności ekonomiczne nawet wśród lepiej usytuowanych — „Maria Sharapova zarabia więcej niż Serena” i zakłamanie Hollywood — „Wsadziliście czarnego do Gwiezdnych wojen, może potrzebujecie dwóch. Wtedy, może wtedy byśmy wam uwierzyli”. Tak mocnego w przekazie Commona nie słyszałem dawno. To wersy z tytułowego utworu, w którym Stevie Wonder śpiewa o potrzebie napisania nowej historii czarnej Ameryki. Zresztą temat czarnej samoświadomości pojawia się w mniejszym lub większym natężeniu przez dużą część płyty, jak chociażby w „Pyramids” gdzie Common udowadnia, że mimo długiej obecności na scenie i pojawiania się na niej coraz to nowych zawodników, nie ma się czego wstydzić i swoimi umiejętnościami wciąż rozstawia raperów po kątach. Robi to z werwą, której brakuje wielu młodym gniewnym. Ale rapuje też o potrzebie pojawienia się na scenie czarnych generałów, którzy byliby swego rodzaju wzorem, odniesieniem dla słuchaczy. W zamykającym płytę „Letter to the Free” raz jeszcze odnosi się do brutalności policji i poddaje ostrej krytyce amerykański system penitencjarny — chociażby w wersach — „Niewolnictwo wciąż ma miejsce, sprawdź trzynastą poprawkę” albo „Nowy Jim Crow, zatrzymują nas, przeszukują, aresztują nasze dusze”.

Common angażuje się nie tylko społecznie, ale i politycznie. Za chwilę nastąpi koniec kadencji Baracka Obamy jako prezydenta Stanów Zjednoczonych, a krążek wyszedł na pięć dni przed wyborami, co można odebrać jako swoisty manifest. W „Letter to the Free” Com rapuje — „Chciałeś mnie zastrzelić swoim ray-gunem, teraz chcesz mnie zmylić”. Ten wers po polsku niewiele znaczy, ale jeśli odczyta się go po angielsku i umiejscowi w odpowiednim kontekście, zaczyna nabierać sensu. „Ray-gun” to odniesienie do Ronalda Reagana i jego polityki antynarkotykowej, przez działania której wielu czarnych Amerykanów zostało niesłusznie skazanych. Zaś „zmylić kogoś” to tyle co „to trump somebody”. Polityczny manifest objawia się też w „The Day Woman Took Over”, w którym raper ewidentnie pokazuje, który kandydat był mu bliższy. Pomijając jego polityczne zaangażowanie, piosenka o większej liczbie kobiet w polityce i życiu społecznym (co mogłoby poskutkować mniejszą agresją i większym otwarciem na drugiego człowieka) wydaje się całkiem sensownym konceptem. Common zawsze był świetnym bitewnym MC i wydaje się, że ten gniew, który w nim wzrastał był w pewnym sensie potrzebny aby wydobyć z jego lirycznego arsenału to co najlepsze. Oczywiście są też kawałki gdzie nieco tonuje energię i zwraca się do płci przeciwnej, ale fakt pozostaje faktem — to najlepsza lirycznie płyta Commona od dawna, a przecież wiadomo, że nie zwykł schodzić z wysokiego poziomu na poprzednich.

Brzmieniowo Black America Again jest zawieszone gdzieś między Like Water For Chocolate, a Be. Słychać to na przykład w „Home”, które spokojnie mogłoby znaleźć się na drugiej z tych płyt. Zaś „A Bigger Picture Called Free” i przygrywająca w nim trąbka mocno kojarzy się z krążkiem z 2000 roku, na którym tak pięknie wybrzmiewały dźwięki grane przez Roya Hargrove’a. To wszystko nie dziwi. Za produkcję odpowiedzialny jest Karriem Riggins — beatmaker i bębniarz jazzowy, współpracujący z Commonem od 1997 roku, kiedy wydane zostało One Day It’ll All Make Sense. To właśnie Riggins odpowiadał za skomponowanie muzyki do drugiej i trzeciej części serii „Pop’s Rap” — utworów zamykających kilka poprzednich krążków, w których swoje trzy słowa mówił zmarły niedawno ojciec Commona. Zresztą doczekał się on tribute’u na tegorocznej płycie w postaci pięknego „Little Chicago Boy”. Common i Riggins współpracowali ze sobą także przy kilku innych okazjach, więc chemia między nimi jest niepodważalna i to słychać na Black America Again. Jeśli dodać do tego lekką pomoc Roberta Glaspera (to jego pianino słyszymy między innymi w tytułowym utworze) to już wiadomo, że taka mieszanka musiała dać coś wyjątkowego. Cieszy to, że akurat tutaj nastąpił powrót do takiego brzmienia po nowoczesnym, nieco odmładzającym sound chicagowskiego rapera Nobody’s Smiling. Społeczne i polityczne przesłanie nowego wydawnictwa koncentrujące się na sytuacji Afroamerykanów idealnie pasuje do bitów, w których da się usłyszeć domieszkę soulu, funku i jazzu.

Black America Again to najlepszy album Commona od dawna i wypowiadam się jako fan dwóch poprzednich. Raper lubi szukać muzycznych wyzwań, ale bardzo dobrze, że nowym dokonaniem nawiązał do tak lubianej przez fanów stylistyki. Do płyty z takim przesłaniem nie mógł wybrać lepiej. Poza tym jego pióro wciąż jest ostre i drzemiący w nim battle mc daje tutaj bardzo wyraziście o sobie znać. Zastanawiam się co z Rigginsem zaserwują w przyszłości, a podobno już pracują nad nowym materiałem. Oczywiście nie mogę się doczekać.

Common i premierowe numery prosto z Białego Domu

Człowiek chce uciec jak najdalej od polityki a tu nawet jedną z fajniejszych serii, czyli Tiny Desk Concert przenoszą z klimatycznego biura Boba Boilena, wprost do Białego Domu. Pisząc całkiem poważnie, odbywa się tam właśnie festiwal South By South Lawn gromadzący twórców, organizatorów, innowatorów i artystów, którzy poświęcają swoją energię na poprawienie jakości życia innych. Z tej okazji w ramach wspomnianej wyżej serii koncertów, wystąpił Common. Jakby tego było mało, otoczył się gromadą muzyków, wśród których znalazły się m.in takie postacie jak Robert Glasper, Bilal czy odpowiedzialny za brzmienie nadchodzącego albumu Karriem Riggins. To wciąż nie koniec atrakcji, gdyż ta zacna ekipa wykonała aż trzy premierowe utwory, które jeszcze bardziej zaostrzają apetyty na zbliżające się wydawnictwo.

Nowy teledysk: Common feat. Stevie Wonder „Black America Again”

Znamy już tytuł jedenastego w kolejności albumu Commona. Krążek Black America Again ukazać się ma jeszcze tej jesieni i jak wskazuje jego nazwa, będzie on bardziej niż mógł to wskazywać poprzedni singiel, zaangażowany w obecną sytuację społeczno-polityczną Stanów Zjednoczonych. Na potwierdzenie tego dostajemy kolejny numer wraz z klipem. Jest nim przejmujący utwór tytułowy, w którym wspomógł rapera prawdziwy dream team. Oprócz śpiewającego tu genialnego jak zawsze Steviego Wondera, przy produkcji udzielili się również Karriem Riggins, Robert Glasper oraz Esperanza Spalding, skrecze to dzieło J Rocka a dodatkowe wokale dograli Chuck D oraz Mc Lyte. Szykuje się naprawdę piękny krążek.

Robert Glasper zakłada nową grupę. Sprawdźcie z kim!

gettyimages_142156667-95077a3d8ff4dbcd234fd9ac27e3d07625bb2da9-s900-c85

Szykuje się prawdziwa bomba — Robert Glasper zakłada nowy zespół. Okazuje się, że nagrania w ramach Robert Glasper Experiment to dla utalentowanego pianisty za mało. W wywiadzie dla Complexa muzyk ujawnił, że szykuje się do nagrania materiału z Terracem Martinem i Jamesem Fauntleroyem! „Ja, James Fauntleroy i Terrace zakładamy grupę. Zamierzamy zrobić jakąś płytę albo epkę, coś w tym stylu. Spontanicznie zaczęliśmy nasze nagrywki jako Fauntleroy/Glasper/Terrace, po prostu jakieś pomysły. Terrace powiedział, ‚powinniśmy założyć grupę’ i ja odpowiedziałem ‚jestem za, zdecydowanie’.

Wszyscy panowie już ze sobą współpracowali przy okazji solówki Terrace’a Martina 3ChordFold, a sam Glasper dogrywał się przecież do To Pimp A Butterfly Kendricka, które muzycznie było nadzorowane przez tego pierwszego. Cóż pozostaje czekać na efekty, a znając dokonania całej trójki, jest na co.

Przypomnę tylko, że nowy krążek Robert Glasper Experiment — ArtScience ukazał się wczoraj. Jestem po pierwszych odsłuchach i ciężko się oderwać…

Nowy teledysk: Miles Davis, Robert Glasper feat. Erykah Badu „Maiysha (So Long)”

erykah-badu-robert-glasper-miles-davis-maiysha-so-long-video-0

Erykah Badu zawsze wydaje się taka spokojna i wyluzowana, ale w najnowszym teledysku do „Maiyshy” promującego Everything’s Beautiful Roberta Glaspera wygląda na nieźle wkurzoną. Na szczęście to tylko kreacja aktorska, ale widać prawdziwy talent bo jako Sarah Ballum wygląda bardzo sugestywnie. Zresztą sam Glasper jej nie ustępuje bo też świetnie wciela się w zdezorientowanego lidera zespołu. Ten klip to tak na prawdę nie klip tylko mini historia pokazująca dziewczynę, której nic dookoła się nie podoba. Sprawdźcie sami!

Recenzja: Miles Davis & Robert Glasper Everything’s Beautiful

CdHeTkVUYAAhOJb

Miles Davis & Robert Glasper

Everything’s Beautiful (2016)

Sony Music Entertainment

Na przestrzeni ostatnich miesięcy ukazały się dwa projekty związane z Milesem Davisem, za których ostateczny kształt odpowiadał Robert Glasper. Pierwszy był ścieżką dźwiękową do Miles Ahead, biograficznego filmu o Milesie w reżyserii Dona Cheadle’a, który zagrał w nim również główną rolę. Drugim zaś było Everything’s Beautiful, krążek który w założeniu miał być czymś w rodzaju hołdu dla legendarnego trębacza. Kiedy tak słucham tego drugiego albumu, nie bardzo wiem jak go ugryźć.

Nie jest to na pewno płyta jazzowa, więc jeśli ktoś spodziewał się coverów klasycznych kompozycji Davisa, ten może się zawieść. Nie jest to też ani klasyczne wydawnictwo solowe, jakkolwiek to pojęcie rozumieć, ani klasyczna płyta z remiksami. Właściwie nie wiadomo co to do końca jest, choć pewna myśl przewodnia jednak się pojawia — Glasper zaprosił do współpracy różnych artystów, którzy nagrali swoje piosenki, a każda z nich jest jakoś powiązana z Milesem Davisem. Przykładowo — „Violets” to kawałek z bitem opartym na samplu z „Blue in Green”, klasycznego już utworu znajdującego się na kultowym Kind of Blue, a „Maiysha” jest przeróbką kompozycji Davisa z 1974 roku. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że Robert Glasper, choć jest podpisany jako współtwórca, nie udziela się we wszystkich utworach na płycie. Próżno szukać go chociażby we wspomnianym „Violets”, „I’m Leaving You” czy „Right On Brotha”. Czyli jest, ale tak jakby go nie było. Po prostu wybrał drogę zarówno muzyka jak i koordynatora, producenta wykonawczego. Czy to dobrze? Według mnie pozostawia jednak pewien niedosyt, bo przecież mógłby dograć nawet jakieś drobne elementy w każdej kompozycji.

Nie do końca odpowiada mi też sama struktura kompilacji. Intro nie mogło dorobić się lepszego tytułu — „Talking Shit”. Jak dla mnie zdecydowanie za długie, a można by je pewnie łatwo skrócić do półtorej minuty. Poza tym brzmi bliźniaczo podobnie do następujących po nim, swoją drogą niezłych, dwóch utworów. Na szczęście chwilę później zaczyna być bardziej różnorodnie — hip-hop/soul przechodzi w bossa novę, ale nie oszukujmy się, „Maiysha” jest całkiem sympatycznym kawałkiem, jednak jak na utwór, w którym gościnnie udziela się Erykah Badu oczekiwałbym czegoś ponadprzeciętnego. Tu wszystko niby jest na swoim miejscu, ale brzmi tak jakbym już gdzieś to słyszał. Po prostu brak zaskoczenia.

Everything’s Beautiful rozkręca się tak naprawdę od drugiej połowy płyty. Sporą niespodzianką jest „Silence Is the Way” z gościnnym udziałem Laury Mvuli, która idealnie odnajduje się na oszczędnym bicie w stylu starego Dilli. Piękny eksperymentalny soul słychać w „Milestones” gdzie świetną robotę, zarówno wokalną jak i producencką, wykonała Georgia Anne Muldrow. To jest też jedyny utwór, w którym Robert Glasper gra na pianinie jazzową solówkę. Praktycznie cały album jest utrzymany w mocno „wieczornej” stylistyce, dlatego też miłą odmianą są dla mnie dwa ostatnie numery — żywiołowe funkowe „I’m Leaving You” (produkcja Black Milka) i deep houseowe „Right On Brotha” (tu na konsolecie DJ Spinna). Te dwa kawałki są wyjątkowe także z dwóch innych powodów. W pierwszym na gitarze gra sam John Scofield, który był członkiem zespołu Milesa Davisa w latach osiemdziesiątych, a drugi to popis gry na harmonijce samego Steviego Wondera.

Koniec końców, Everything’s Beautiful to niezły album. Mocno przypomina epkę Black Radio Recovered z 2012 roku. Tam jednak różni producenci remiksowali utwory Roberta Glaspera, a tutaj on bierze się za kompozycje legendarnego Milesa Davisa. Widać, że pianista się nie ogranicza, próbuje poszerzać spektrum swojej muzycznej działalności, ale po tym, że to właśnie on firmuje swoim nazwiskiem tę kompilację i po tym, że występują na niej nie byle jacy przecież goście, spodziewałem się więcej.

Robert Glasper coveruje Prince’a

artworks-000164509469-9kl4jh-t500x500

Właśnie wyszedł nowy album Roberta Glaspera Everything’s Beautiful będący hołdem dla Milesa Davisa, a tu proszę jaka niespodzianka. Robert zaserwował nam cover jednego z utworów Prince’a. Kompozycja w tej wersji jest zarazem odrzutem z sesji nagraniowych do zeszłorocznego rewelacyjnego Covered.

„Niestety nie mogliśmy umieścić tego na albumie. Prince nie lubił jak ktoś nagrywał jego muzykę (…) Ale myślę, że teraz jest dobry czas na to aby wszyscy to usłyszeli! To mój ulubiony kawałek Prince’a, ‚Sign O’ The Times’… Przesłanie wciąż jest istotne. Prince, brakuje cię. Dziękuję za to, że bezkompromisowo byłeś sobą.” — napisał artysta.

Słucham już trzeci raz i nie mogę się oderwać. Piękny, zrobiony z wyczuciem cover…

Odsłuch: Miles Davis & Robert Glasper Everything’s Beautiful

everythingsbeautiful10000x10000bb

Wreszcie pojawił nowy Glasper do odsłuchu. Jestem już po kilkukrotnym sprawdzeniu i robi dosyć dobre wrażenie, a póki co „Right On Brotha” to mój faworyt, choć dobrych numerów jest oczywiście więcej. To co słychać to różnorodność — soul, hip-hop, funk, nu-jazz/deep house. Taką mieszankę dostajemy. Sprawdźcie bo już sama tracklista zwala z nóg, więc przypominamy ją raz jeszcze.

1. “Talking Shit”
2. “Ghetto Walkin” featuring Bilal
3. “They Can’t Hold Me Down” featuring Illa J
4. “Maiysha (So Long)” featuring Erykah Badu
5. “Violets” featuring Phonte
6. “Little Church” featuring Hiatus Kaiyote
7. “Silence Is The Way” featuring Laura Mvula
8. “Song For Selim” featuring KING
9. “Milestones” featuring Georgia Ann Muldrow
10. “I’m Leaving You” featuring John Scofield and Ledisi
11. “Right On Brotha” featuring Stevie Wonder

Robert Glasper wypuszcza kolejne dwa utwory z Everything’s Beautiful

robert-glasper-phonte-9th-wonder-violets-mp3

Już 27 maja premiera Everything’s Beautiful — kompilacji Roberta Glaspera będącej hołdem dla Milesa Davisa, ale zanim płyta trafi na półki sklepowe, macie do sprawdzenia już piąty singiel ją promujący. Tym razem jest to „Maiysha (So Long)” z gościnnym udziałem Eryki Badu, a będący przeróbką kompozycji „Maiysha” znajdującej się na albumie Davisa — Get Up with It z 1974 roku. Czy muszę pisać, że wersja z Eryką to cód, miód i orzeszki, tak samo zresztą jak oryginał? Sprawdźcie obydwa kawałki na dole.

Ale to jeszcze nie wszystko co dla was mamy. W programie Zane Lowe’a przedpremierowo poleciał jeszcze jeden track z Everything’s Beautiful — „They Can’t Hold Me Down”, w którym gościnnie udziela się Illa J. Bicik bardzo w stylu starego Dilli. Ciekawostką jest to, że współproducentem tego numeru jest Rashad Smith. Być może to nazwisko niewiele wam mówi, ale jeśli sprawdzicie jego creditsy to na pewno zdacie sobie sprawę, że część z was wychowała się na jego muzyce. To on jest odpowiedzialny za takie hity jak chociażby „Woo Hah!! Got You All in Check” Busty, oryginalną wersję „Loungin” LL Cool J’a, czy współprodukcję „If I Ruled The World” Nasa i „Fly Like An Eagle” Seala. Był też razem z Jamesem Poyserem w grupie producenckiej Freakquency, odpowiedzialnej za muzykę na „Worldwide Undergroud” Eryki Badu. Po prostu cicha legenda.

Nowy utwór: Robert Glasper feat. Ledisi & John Scofield „Everything’s Beautiful”

robert-glasper-phonte-9th-wonder-violets-mp3

„Everything’s Beautiful” to już trzeci singiel z nadchodzącej wielkimi krokami płyty Roberta Glaspera będącej hołdem dla mistrza Milesa. Wcześniej ukazały się „Ghetto Walkin” z gościnnym udziałem Bilala i „Violets”, w którym udzielają się Phonte na wokalu i 9th Wonder na produkcji. Teraz dostajemy wyjątkowego cukierka. Żeby było ciekawiej, wyjątkowo funkowego. Gościnnie Ledisi pokazuje, jak pięknie potrafi się wydrzeć i na pewno to co zrobiła na przykład na Turn Me Loose nie jest przypadkowe. Do tego na gitarze gra sam John Scofield, mający kiedyś przecież okazję grać z Milesem. Jedyne co numer ma wspólnego z legendarnym trębaczem to jego samplowany wokal z sesji nagraniowych do Jack Johnson. Cud, miód i orzeszki. Czekam na całość!

Niesamowity występ Arethy Franklin podczas Międzynarodowego Dnia Jazzu

aretha

Barack Obama od początku swojej prezydentury wspierał czarnych artystów i ich muzykę, nie tylko podczas różnych wydarzeń artystycznych, ale również w trakcie wypowiedzi. Dzięki temu zyskał duże uznanie w świecie muzycznym. Tym razem nie było inaczej, bo podczas piątego Międzynarodowego Dnia Jazzu wystąpiły same gwiazdy muzyki soul, R&B i jazz, między innymi: Robert Glasper, Herbie Hancock, Dee Dee Bridgewater, Jamie Cullum, Al Jarreau, Diana Krall, Dianne Reeves, Sting, Marcus Miller, Esperanza Spalding, czy Trombone Shorty. Imprezę w Białym Domu poprowadził Morgan Freeman, a całe show skradła królowa soulu Aretha Franklin. Na wstępie wykonała klasyk, kawałek Leona Russella, śpiewany także przez Whitney Houston na płycie I Look to You — „A Song For You”. Jednak największe zaskoczenie wywołała pojawiając się na scenie przy akompaniamencie nut Herbiego Hancocka i oddając hołd zmarłemu niedawno Prince’owi w utworze „Purple Rain”. Nie mogło skończyć się inaczej, jak tylko owacją na stojąco. Czekam z utęsknieniem na nowy materiał od Arethy, coś innego niż przeinterpretowane kowery innych artystów. Tymczasem całe wydarzenie, które stało na bardzo wysokim poziomie, możecie obejrzeć i posłuchać poniżej.