sam smith

#FridayRoundup: EABS, Ariana Grande, Common i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Wydawnicza jesień wciąż wydaje obfite plony. W ten weekend po raz kolejny w kręgu naszych zainteresowań znalazła się szeroka grupa premier płytowych. O najciekawszych piszemy poniżej — wśród nich: EABS w hołdzie Sun Ra, Ariana Grande, Common, Trippie Redd, Sam Smith, Ill Bill, Alxndr London, Atmosphere i Busta Rhymes. Wszystkie one i jeszcze więcej na plejliście #FridayRoundup na dole artykułu.


#FridayRoundup

Discipline of Sun Ra

EABS

EABS / Astigmatic

EABS ponownie wzięli się za repertuar mistrza. Tym razem postanowili oddać hołd Sunowi Ra — artyście, którego trudno zaszufladkować, bo określenie „muzyk” nie opisuje całej jego działalności. Ra znany był przede wszystkim jako kompozytor i pianista jazzowy, ale poświęcał się również filozofii i poezji. Nagrał dziesiątki albumów sięgając po różne brzmienia — ragtime, swing czy free jazz. Disciplines of Sun Ra to siedem utworów będących nowymi odsłonami dorobku Suna. Proces twórczy albumu skupił się wokół dwóch idei — dekonstrukcji oraz dyscypliny. Poprzedni materiał EABS, Slavic Spirits, był podróżą z mroku w stronę światła. Tym razem zapowiada się kosmiczna podróż na szaloną planetę Sun Ra. — Polazofia


#FridayRoundup

Positions

Ariana Grande

Republic / UMG

Gdy za oknem robi się coraz chłodniej, ale jednocześnie czujemy, że na puszczanie świątecznych piosenek jest jeszcze za wcześnie, z pomocą przychodzi nam Ariana Grande, która na nowym albumie próbuje otulić nas swoim głosem i przekonać, że spędzenie całego dnia w łóżku wcale nie musi być nudne. Artystka na wstępie jasnym komunikatem (utwór o wymownym tytule „Shut Up”) ucisza wszystkich krytykantów – bije od niej pewność siebie i, jakże zaskakujący w 2020 roku, optymizm. Już w pierwszym singlu podzieliła się z nami radością, jaką daje jej budowanie obecnego związku i wygląda na to, że tym razem nie pozwoli, by cokolwiek stanęło jej na drodze do szczęścia. Chwile zwątpienia miewa tylko w duetach z The Weekndem (pomyśleć, że od ich pierwszej współpracy minęło aż sześć lat!) i Ty Dolla $ignem (mistrz featuringów jak zwykle w formie), jednak panowie spieszą jej ze zrozumieniem i zapewnieniami miłości. Co ciekawe, ich „Off the Table” i „Safety Net” są najgrzeczniejszymi i najwolniejszymi propozycjami na albumie. Z resztą, raczej nie znajdziemy na nim kawałka o sile porywającej tłum podczas koncertu. Ariana uznała Positions za ulubiony projekt w swoim dorobku. Czy słuchacze również go pokochają? — Katia


#FridayRoundup

A Beautiful Revolution (Pt 1)

Common

Common / Loma Vista / Concord

W Stanach wybory, a Common postanowił z tej okazji uraczyć nas kolejnym zaangażowanym projektem. A Beautiful Revolution (Pt 1) to trzynasty solowy krążek w dorobku rapera z Chicago. W skład krążka wchodzi dziewięć premierowych numerów, na których obok gospodarza pojawiają się Black Thought, Lenny Kravitz i PJ. W warstwie muzycznej nie brakuje jazzu, soulu, a za podkłady odpowiada m.in. Karriem Riggins. Muzyczne ukojenie na trudne czasy. — Mateusz


#FridayRoundup

Pegasus

Trippie Redd

1400 Entertainment / TenThousand Projects

Niezrażony potężnym wyciekiem sprzed paru tygodni Trippie Redd postanowił dopiąć swego i wydać swój trzeci album tak, jak pierwotnie było to zaplanowane. Pegasus to aż 26 numerów, na których usłyszymy całą plejadę producentów i gości. Wśród nich znaleźli się m.in. ATL Jacob, Scott Storch, Lil Wayne, Busta Rhymes czy nawet wyciągnięty z odmętów ery ringtone’owego rapu Sean Kingston. Dotychczas większość projektów rapera z Ohio reprezentowała wybitnie nierówny poziom, dlatego do najnowszego krążka najlepiej podejść z rezerwą — nawet jeśli promujące go „Excitement”, „I Got You” i „Sleepy Hollow” okazały się całkiem udanymi singlami. — Adrian


#FridayRoundup

Love Goes

Sam Smith

Universal / Capitol

Różnie żeśmy o Samie Smithie pisali przez lata — nie tylko używając różnych zaimków, ale też niekoniecznie pozytywnie odbierając jego kolejne płyty i single. W zeszłym roku w artyście wreszcie obudziła się prawdziwa dyskotekowa królowa i mieliśmy nadzieję, że Love Goes pójdzie w ślady ostatniego albumu Jessie Ware. Sam Sam nie miał jednak chyba do końca na tę płytę pomysłu, bo single krążek promujące były zbiorem rozmaitości i taki jest też ten album. Jedno na pewno się tu Smithowi udało — wydostać się z okowów roli smutnego popsoulowego wyjca, w której sam zamknął się dwiema poprzednimi płytami. Jest tu dużo więcej popowej zabawy, ale w dalszym ciągu to raczej zachowawcza i grzeczna odsłona artysty, który większość swoich głośnych deklaracji wygłosił niestety pozamuzycznie. — Kurtek


#FridayRoundup

La Bella Medusa

Ill Bill

Uncle Howie

Ill Bill to eastcoastowy wyjadacz, mocno przesiąknięty klimatem kolektywu Jedi Mind Tricks i wpływami swojego młodszego brata, cieszącego się znacznie szerszą środowiskową estymą horrorcore’owca Necro. Te tropy estetyczne w roku 2020 wydają się być już nieco przedawnione i nieaktualne i taki też jest La Bella Medusa. Pompatyczny, agresywny hardcore rap na patetycznych smyczkach i „spooky” rapsy o szaleństwie to relikt epoki z której hip hop słusznie zrezygnował od przeszło dekady, co najboleśniej słychać w bezlitośnie nasterydowanym numerze „Illest Killers”. I nawet jeżeli z bagażu wpływów i doświadczeń chwilami przebija się wyraźny wpływ ostatnich działań chłopaków z Griselda records, całość to jedynie przyzwoita robota rzemieślnika dobrze wyrobionego w swoim fachu. — Wojtek


#FridayRoundup

III Meta

Alxndr London

Alxndr London

Najnowszy, piąty projekt brytyjskiego iluzjonisty Alxdra Londona IIIMeta to wydawnictwo zdecydowanie odmienne, od dotychczasowych. Mniej w nim melodii, więcej rytmiki i balearskich dźwięków w stylu donwtempo. Za produkcję odpowiedzialny jest producencki kolektyw Bon Music Vision, oddając afrofuturystyczny klimat, w którym od początku porusza się Alxndr. EP, wydanemu z okazji 60. rocznicy niepodległości Nigerii, nie bez powodu nadano symboliczny tytuł. Oznacza „3” zarówno w językach romańskich, jak również w języku Joruba (Meta). Trójka bardzo kocha życie i jest z natury radosna. IIIMeta wnosi więc radość, ale zmusza również do refleksji nad przemijającym światem. — Forrel


#FridayRoundup

The Day Before Halloween

Atmosphere

Rhymesayers Entertainment

Po świetnym, nagranym wraz z Mursem jako projekt Felt, krążku Felt 4 You, zespół Atmosphere powraca ze swoim jedenastym już albumem, na którym Slug i Ant wyszli wyraźnie ze swojej strefy komfortu. O ile wszystkie poprzednie krążki podobne były do siebie brzmieniowo i dążyły do wyraźnego załagodzenia klimatu, tak wydawnictwo zatytułowane The Day Before Halloween, to już ostra jazda, pełna ciężkich produkcji, mocnych bębnów i zniekształconych syntezatorów. Na tym wszystkim jak zawsze niezawodny Slug, kolejny raz snuje swoje równie mroczne, jak muzyka tu obecna opowieści, tworząc w ten sposób zdecydowanie najbardziej oryginalne wydawnictwo w dyskografii grupy. — Efdote


#FridayRoundup

Extinction Level Event 2: The Wrath of God

Busta Rhymes

The Conglomerate / Empire

Busta powraca po ośmiu latach po koszmarze, jakim było wydane w 2012 roku Year of The Dragon. Swój kolejny album zapowiadał od lat. Aż tu nagle, ni z tego, ni z owego, pojawił się ten tragiczny singiel z Vybz Kartelem, a później kolejny, niezbyt udany, numer z Andersonem .Paakiem. Coś ewidentnie było nie tak i ktoś, kto doradzał raperowi przy ich wyborze, jako motorów napędowych projektu, podjął ewidentnie błędne decyzje. Na swoich profilach społecznościowych 9th Wonder pisał, że E.L.E. 2 jest płytą roku, więc może jednak warto dać jej szansę? W końcu o Buście było przez ostatnie lata stosunkowo cicho, tracklista jest długa, więc może nie będzie tak źle i trafi się parę kozaków, których będziemy słuchać latami? Mimo wszystko jestem dobrej myśli. — Dill


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Przebojowe diamenty Sama Smitha

Sam Smith

Sam Smith

Sam Smith kroczy po ścieżce Jessie Ware

U la la! Warto zacytować tytuł singla Jessie Ware w niusie dotyczącym Sama Smitha, bo jego nadchodzący krążek Love Goes kroczy po śladach What’s Your Pleasure. Żadnego skomlenia, energia i bit! Tak to się przedstawia w telegraficznym skrócie. Smith śpiewał już ostatnio o diamentach, ale najwyraźniej spodobał mu się diadem pożyczony od Donny Summer, czemu daje wyraz już w tytule nowego singla „Diamonds”. Wikipedia twierdzi, że to już ósmy singiel z promujący nową płytę, ale ponoć sześć pierwszych ma być bonusami (nie rozumiem, co to zmienia). W sumie na krążku utworów ma być 17, japońskim bonusem będzie cover „Fix You” Coldplay, a płyta ujrzy światło dzienne w całości 30 października. Jesteśmy zaintrygowani.

Sam Smith odświeża klasyk Donny Summer

Sam Smith I Feel Love

Androgeniczny wokalista jako popowa diwa

Sam Smith pokazuje w tym roku pazurki. Po Instagramowych deklaracjach deklinacyjnych, niezliczonych fotografiach w szpilkach i odważnym nowym otwarciu w „How Do You Sleep”, Smith robi kolejny kroku ku koronie popowej diwy, tym razem coverując Donnę Summer. Sam ma chyba dosyć swojego łzawego repertuaru i znakomicie, bo my też! Wraz z Guyem Lawrence’m z Disclosure zręcznie odtworzyli powab i dynamikę klasycznego „I Feel Love”. To jeden z tych apgrejdów, o których nie wiedzieliście, że ich potrzebujecie. Nie ma mowy o odkrywaniu Ameryki, ale jest luz i dobra zabawa.

Sam Smith za kulisami londyńskiego baletu

Jak pewnie zauważyliście, ostatnia płyta Sama Smitha nie jest naszą ulubioną, ale to wcale nie znaczy, że nie można znaleźć na niej całkiem ładnych radiowych piosenek — jedną z nich jest wdzięcznie doo-wopowe „One Last Song”, które wybrano na drugi singiel promujący The Thrill of It All. W zaprezentowanym wczoraj zręcznie nakręconym, choć niezapierającym tchu teledysku Sam Smith odkrywa kulisy londyńskiego baletu, głównie chodząc po schodach i obserwując ćwiczących tancerzy w przykuwającej uwagę nonszalanckiej marynarce inspirowanej zapewne dawnymi kreacjami Eltona Johna.

Recenzja: Sam Smith The Thrill of It All

Sam Smith

The Thrill of It All (2017)

Capitol

Sam Smith powraca po długim okresie milczenia, przerwanym jedynie zawirowaniami w związku z przemówieniem na gali Oscarów w 2016 roku. Niezbyt udany to powrót — drugi w karierze album Brytyjczyka The Thrill of It All, mdły i niejednoznaczny, zostawia słuchacza z pytaniem, czego boi się Sam Smith.

Jak się okazuje, pytaniem niezupełnie bezzasadnym. Wystarczy lektura wywiadów czy komentarzy pod najnowszymi występami Smitha live, gdzie trwa wyścig na hipotezy o przyczynach zwiększonej pewności siebie wokalisty na scenie. To właśnie ostrożność (a nie wątki quasi-osobiste i uczuciowe, jak chce artysta) wydaje się być motywem przewodnim najnowszego krążka Smitha. Ostrożność ma swoje odzwierciedlenie zarówno w muzyce, jak i w tekstach, które są chyba jedynym takim przykładem liryki unisex w muzyce pop — płeć adresata została określona wyłącznie w jednym utworze („HIM”). Tu ciekawostka: docelowa grupa odbiorców muzyki Sama Smitha w Polsce — słuchacze radiowi — nie orientuje się za bardzo w osobistych inspiracjach wokalisty (potwierdzone info), co może przywodzić na myśl pseudofeminizm Beyoncé i tłumaczyć ostentacyjne wręcz utożsamianie się Smitha ze środowiskiem LGBT.

Struktura muzyczna Thrill of It All nie ma nic wspólnego ze słowem thrill i ciągnie się niczym tasiemcowa opera mydlana. Wystarczy posłuchać dwóch, może trzech piosenek, żeby mieć całościowe wyobrażenie o płycie. Można wybrać minimalistyczne, bawiące się reverbami i delayami, niewątpliwie posiadające potencjał walentynkowy (to będzie noworoczny singiel, zobaczycie) „Say It First” i żywsze, doo-woopowe „One Last Song”. Smithowi nie pomagają jednak ani chór gospel, ani dramatyczne smyki, ani nawet udział Timbalanda (tylko w zamykającym część oficjalną albumu „Pray”). Im dalej brniemy w płytę, tym trudniej znieść nudę i powtarzalność. W natłoku efektów pogubiły się gdzieś melodie i tytułowy dreszcz. A można było choćby pójść śladami kolegi po fachu Jamesa Arthura, który — może i bardziej pompatyczny, z gorszymi warunkami wokalnymi — produkcyjnie wypada o wiele odważniej i zręczniej.

Na Thrill of It All Sam Smith mota się gdzieś pomiędzy ckliwością Adele a bigbandowym sznytem i pazurem Amy Winehouse. Można by żartobliwie stwierdzić, że w swojej kategorii zajął miejsce muzyki środka. Być może jako singlowy, rotacyjny artysta radiowy się sprawdzi, trafiając do tych, do których trafić powinien. Kilka ogranych do znudzenia patentów z pewnością sprawi, że wielbiciele muzyki tła po raz kolejny obdarzą go milionami zakupionych egzemplarzy albumu. Szkoda tylko, że takie warunki głosowe i niewątpliwa wrażliwość marnują się w tak okrutny sposób.

#FridayRoundup: Sam Smith, Chris Brown, Willow, Skepta i inni

W ten piątek postanowiliśmy uwzględnić również te tytuły, które pojawiły się w ciągu tygodnia. Nie sposób byłoby pominąć halloweenowych propozycji od Chrisa Browna, albumu Willow czy nieoczekiwanego materiału od 21 Savage, Metro Boomina i Offseta. Tego samego dnia ukazała się również nowa epka Skepty. Poza tym przed weekendem pojawiły się nowe wydawnictwa od Shamira czy Will Sessions. Muzycznie, ten tydzień zaliczyć można do udanych i nieoczekiwanie zróżnicowanych.


The Thrill of It All

Sam Smith

Capitol

Po sukcesie debiutanckiego In the Lonely Hour Sam Smith wreszcie wydaje drugi album. The Thrill of It All to dziesięć utworów wyprodukowanych głównie przez Fitzmaurice’a, ale przez listę producentów przewijają się również Napes czy Timbaland. Muzycznie Smith znowu balansuje gdzieś na krawędzi między popem a białym soulem. Fani poprzedniego wydawnictwa nie zawiodą się — wokalista ponownie postanowił wzruszać i zwierzać się w tekstach. The Thrill of It All promowały trzy single: „Too Good at Goodbyes”, „Pray” oraz „Burning” — Polazofia


Heartbreak On a Full Moon

Chris Brown

RCA Records

W tym roku na Halloween straszyły nie tylko upiory w telewizji, ale także nowa płyta Chrisa Browna. Album nawiązuje tytułem do Heartbreak on a Full Moon pełni księżyca (kojarzonej z wilkołakami, które z kolei kojarzą się z Halloween, no bo jak inaczej), okładką do 808s & Heartbreak Kanyego Westa (pamiętacie jeszcze tę płytę?), a monumentalnym czasem trwania wynoszącym ponad dwie i pół godziny do najwymyślniejszych średniowiecznych tortur. W związku z tym wszystkim Brown postanowił podzielić się płytą w formie cyfrowej już dziś, podczas gdy wersję fizyczną można będzie nabyć tradycyjnie w piątek. 45 nowych numerów piosenkarza do ogarnięcia poniżej. Powodzenia! — Kurtek


The 1st

Willow

Roc Nation

Jeżeli również należycie do osób, które tęsknią za zadziorą z „Whip My Hair”, to będziecie musieli jeszcze poczekać. Albo i zamilknąć na wieki. Willow Smith nadal bez skrępowania wyraża swoją osobowość, ale tym razem jest to osobowość na wskroś folkowa. Wokół albumu krąży wiele wzniosłych idei (nauka gry na gitarze, cover Joanny Newsom, egzystencjalne przemyślenia), ale jeżeli chodzi o muzykę, Willow chyba potrzebuje jeszcze odrobinę więcej czasu. — MajaDan


Vicious

Skepta

Boy Better Know

Tegoroczne Halloween okazało się być prawie tak samo hojne jak ubiegły piątek. Artyści zamiast straszyć fanów postanowili obdarować ich dużą dawką nowej muzyki. W gronie darczyńców znalazł się także Skepta, który już od jakiegoś czasu dawał do zrozumienia, że na jego nowy projekt nie trzeba będzie długo czekać. W skład epki wchodzi sześć utworów, a obok gospodarza udzielają się Lil B, Asap Rocky, Asap Nast oraz ekipa Section Boyz. Trzy premierowe utwory plus trzy single, które krążą po sieci już od jakiegoś czasu. Brzmi zachęcająco? — Mateusz


Revelations

Shamir

Father/Daughter

Drugi tegoroczny projekt Shamira i prawowity następca przebojowego debiutu Ratchet sprzed dwóch lat to odejście Shamira od freakowo przebojowego, tanecznego electro-disco w stronę stylistyki lo-fi indie. Revelations bliżej niestety do nawróconego na rozwodniony pop rock Kida Cudiego niż do brokatowego Passion Pit, ale nie zniechęcamy — posłuchajcie sami. — Kurtek


Without Warning

21 Savage, Offset, Metro Boomin

Epic Records

Wypuszczanie płyt niespodzianek to w dzisiejszych czasach już prawie codzienność. Nie oznacza to jednak, że słuchaczy nie da się w żaden sposób zaskoczyć. Udało się to duetowi Young Thug/Future dzięki albumowi Super Slimey. Teraz w ich ślady poszło trio w składzie 21 Savage, Offset oraz Metro Boomin. Pomimo innych zobowiązań (Migos zapowiedzieli już Culture 2, a Metro pracuje nad materiałem producenckim), panowie skrzyknęli się i stworzyli wspólny projekt zatytułowany Without Warning. W skład tracklisty wchodzi dziesięć utworów. W roli gości pojawiają się stali współpracownicy gospodarzy — Travis Scott i Quavo. — Mateusz


Kindered Live

Will Sessions feat. Amp Fiddler

Session Sounds

Jeśli grane na żywo instrumentalne okołofunkowe fusion to wasza para kaloszy, nowa 45-minutowa epka kolektywu Will Sessions powinna koniecznie znaleźć się na liście nowych pozycji do pilnego odsłuchu. W sześciu żywiołowych utworach grupa wspólnie z Ampem Fiddlerem wraca do ich debiutanckiego wydawnictwa Kindred z 2010 roku, przy okazji odkrywając na nowo klasykę jazzu w 13-minutowej reintrepretacji „Bitches Brew”. — Kurtek


EP2

Yaeji

Godmode

Pochodzącą z Nowego Jorku 23-letnią producentkę o koreańskich korzeniach Yaeji już teraz można bez wątpienia nazwać tegorocznym objawieniem muzyki house. Artystka łącząca w swojej twórczości inspirację ambientem i alternatywnym R&B tworzy swoisty pomost między hiphouse’ową Azealią Banks a amerykańską deep house’ową szkołą, nie rezygnując ani z tanecznej lekkości, ani z popowych refrenów. Koniecznie sprawdźcie nowy singiel „Raingurl” oraz wydany już wcześniej cover „Passionfruit” Drake’a. — Kurtek


In Tongues

Joji

Cxshxnly

A oto druga epka jednego z nabardziej prominentnych figur na soundcloudowej scenie sypialnianego alt R&B. Minimalistyczne teksty, podmokła melancholia, inspiracje lo-fi’owym hip-hopem to trzon 16-minutowego wydawnictwa, którym piosenkarz przymierza się do przeniesienia swojej kariery na kolejny poziom. — Kurtek


Oskarowe nominacje Sama Smitha i Weeknda

oscar2

Nie cichną głosy, że największy oskarowy pechowiec, czyli Leonardo DiCaprio w tym roku znowu obejdzie się smakiem. Na pewno duże szanse i zakusy na tę statuetkę mają nominowani wokaliści The Weeknd oraz Sam Smith. Obaj panowie powalczą o nagrodę w kategorii najlepsza piosenka filmowa. Zarówno „Earned It” Kanadyjczyka stworzone do filmu Fifty Shades of Grey, jak i „Writing’s on the Wall” Brytyjczyka, które powstało do najnowszej części przygód Agenta 007, pomimo ogromnej popularności i radiowej dominacji, stwarzają wrażenie, że powstały na siłę i w pośpiechu. Pierwszemu utworowi brak oryginalności, drugiemu pazura i siły, czyli cech charakterystycznych dla bondowskich kawałków. Niemniej jednak panowie, dzięki swoim bestselerom mają duże szanse na Oskara. W powyższej kategorii wyróżniona została również Lady Gaga za utwór „Till It Happens to You” do dokumentu The Hunting Ground. Rozdanie nagród 28 lutego. Pełna lista nominowanych znajduje się tutaj. Dla przypomnienia w 2015 roku statuetkę za najlepszą piosenkę filmową otrzymali John Legend i Common za singiel „Glory” z filmu Selma. Na kogo stawiacie w tym roku?

Disclosure z gośćmi w Saturday Night Live

Bez tytułuOstatnio Sam Smith uraczył nas bardzo depresyjną piosenką, ale na szczęście są momenty, kiedy możemy usłyszeć wokalistę w bardziej tanecznym repertuarze. Okazja przydarzyła się podczas wspólnego występu z Disclosure w SNL, gdzie chłopaki wykonali numer „Omen”. Tego samego wieczoru do duetu dołączyła także Lorde z singlem „Magnets”. Przypomnijmy, że oba kawałki pochodzą z ostatniej płyty Brytyjczyków Caracal i jak dla mnie świetnie zdały egzamin wykonane live. Poniżej obczajcie występy, które są przedsmakiem tego, co działo się będzie 13. lutego w Warszawie.

Sam Smith coveruje Amy Winehouse!

sam smithPomimo tego, że minęły już cztery lata od śmierci absolutnie przegenialnej Amy Winehouse, my wciąż nie możemy się z tym pogodzić. Ogromny wpływ jaki Amy miała na kształt współczesnej muzyki jest bezcenny i już na zawsze zachowa brytyjską wokalistkę w naszej muzycznej świadomości. Zdecydowanie najpiękniejszym dowodem uznania dla wokalistki jest nagranie coveru jednego z jej utworów. Sam Smith spisuje się w tej roli niesamowicie. Minimalistyczna, bardzo wrażliwa reinterpretacja nie jest w stanie przyćmić oryginału Winehouse, ale zupełnie nie o to tutaj chodzi. Jeżeli cover bardzo przypadnie wam do gustu, już dzisiaj możecie nabyć go w iTunes tutaj. Jeżeli właśnie dzisiaj zostajecie w domu, odpłyńcie razem z nami przy „Love Is a Losing Game”.

Nowy utwór: Sam Smith „Drowning Shadows”

sam-smith-drowningFaktem jest, czy komuś się to podoba czy nie, że bondowskie „Writing’s On The Wall” odniosło gigantyczny sukces, a Sam Smith prawdopodobnie do końca życia mógłby już nic nie robić. Tymczasem chłopak nie spoczywa na laurach i serwuje nam kolejny kawałek. „Drowning Shadows” promuje reedycję debiutanckiej płyty Brytyjczyka i jak sam wokalista stwierdził, jest to najsmutniejsza piosenka jaką kiedykolwiek napisał. Nie popadajmy jednak w depresję, bo oprócz ballady, na rozszerzonej wersji In the Lonely Hour znajdą się covery utworów Amy Winehouse czy Whitney Houston, poprzednie single w wersjach live, a także kolaboracje m.in. z Mary J. Blige i Johnem Legendem. Sam ma szybkie tempo i nie każe nam długo czekać, bo premiera krążka zapowiedziana jest już na 6 listopada. Poniżej możecie zapoznać się z najnowszym singlem i całą tracklistą In The Lonely Hour: The Drowning Shadows Edition.

CD1

1. “Money On My Mind”
2. “Good Thing”
3. “Stay With Me”
4. “Leave Your Lover”
5. “I’m Not The Only One”
6. “I’ve Told You Now”
7. “Like I Can”
8. “Life Support”
9. “Not In That Way”
10. “Lay Me Down”
11. “Restart”
12. “Latch (Acoustic)”
13. “La La La”
14. “Make It to Me”

CD2

1. “Drowning Shadows”
2. “Love Is a Losing Game”
3. “Nirvana”
4. “How Will I Know?”
5. “Omen (Acoustic)” feat. Disclosure
6. “Latch” feat. Disclosure (Live from Madison Square Garden, New York)
7. “Stay With Me” feat. Mary J. Blige
8. “I’m Not The Only One” feat. A$AP Rocky
9. “Lay Me Down” feat. John Legend