scHoolboy q

Recenzja: Schoolboy Q Crash Talk

Schoolboy Q

Crash Talk

Interscope / Top Dawg

Kiedy raper z dużym potencjałem, taki jak Schoolboy Q, zaczyna walczyć o szerszą publikę, łatwo może zatracić to, co pierwotnie stanowiło o jego wyjątkowości. To ryzykowna gra, w której pogoń za sukcesem często stoi w opozycji do zachowania własnej tożsamości. Crash Talk na pierwszy rzut oka i ucha skłania do pytania, czy ryzyko popłaca, jednak prawdziwy problem tkwi w tym, jaki sens ma jego podejmowanie na etapie kariery, na którym znajduje się dziś Q.

Brzmienie piątej płyty Quincy’ego nie jest żadną niespodzianką, jeśli weźmie się pod uwagę ostatnie poczynania ekipy Top Dawg — gigantyczny sukces Damn. zachęcił pozostałych członków labelu do śmielszych eksperymentów z aktualnymi trendami i właśnie tę drogę na swoim najnowszym wydawnictwie obrał Schoolboy. Jego dyskografia do tej pory świadczyła o tym, że czuje się równie dobrze w komercyjnych, niemal popowych klimatach, co w szorstkich i mało przystępnych produkcjach. Tym trudniej zrozumieć, dlaczego Crash Talk jest tak niekonsekwentne i nierówne w obu wspomnianych odsłonach.

Początek albumu obiecuje naprawdę wiele. ”Gang Gang” w udany sposób parafrazuje doskonałe „Gangsta” z Oxymoron, a „Tales” idealnie przedłuża ten moment o kolejne sekwencje zakurzonych werbli i równie brudne historie z ulic słonecznego Los Angeles. Ciemne oblicze Q objawia się kolejno w epileptycznym bangerze „Numb Numb Juice”, a także w wybitnie kameralnym „Attention”, który zamyka płytę linijkami w stylu: „Either grab the mic, nigga, grab the same pistol, I can easily tell my story now and climb from this moment”. To mocne argumenty i gdyby było ich choć trochę więcej, Crash Talk z pewnością stałoby się kolejną solidną propozycją w dorobku rapera. Stałoby się, bo wszystkie atuty w pewnym momencie ustępują miejsca niezrozumiałym decyzjom, takim jak „Chopstix”, które śmiało może zawalczyć o tytuł najbardziej nijakiego numeru roku. Nocne, powolne „Drunk” w niczym nie dorównuje „Studio” sprzed paru lat, a „Crash” marnuje fantastyczny podkład Bo-1dy na apatyczny rap gospodarza (czy to na pewno ta sama osoba, która nagrała „Break the Bank”?).

Zapychacze z powodzeniem odwracają uwagę od tego, co na najnowszym wydawnictwie rapera udało się najbardziej — trapowych bangerów. ”5200” to miód na serce każdego miłośnika mocniejszych brzmień. Podobnie jest w przypadku „Floating”, które stawia na sprawdzony duet z 21 Savage. Q czuje się nad wyraz dobrze obok trapowych artystów i bez problemu koresponduje z ich absurdalnym i humorystycznym stylem, czego najlepszym dowodem jest fenomenalne „Water” w produkcji Cardo, gdzie trzeba docenić rewelacyjny występ Lil Baby’ego. Numery tego formatu pozostawiają słuchacza z dużym niedosytem i zaledwie wyobrażeniem, jak mógłby brzmieć cały projekt utrzymany w takim stylu. Pomiędzy znajduje się jednak zbyt wiele przeciętnych propozycji, żeby mówić o udanej płycie — wszystko to rozmywa ogólnie dobre wrażenie i powoduje konsternację.

W jednym z ostatnich wywiadów Schoolboy przyznał, że sprzedaż Blank Face była dla niego osobistą porażką. ”Jednoczesne oglądanie świetnych recenzji i niesprzedających się biletów na koncerty sprawiało, że byłem skonfundowany”. Skutkiem Crash Talk jest brak i dobrych recenzji, i imponujących liczb. Wniosek więc nasuwa się sam. Chociaż piąta solówka Q potrafi momentami pozytywnie zaskoczyć, trudno nie zauważyć, że gospodarz mocno stara się zadowolić wszystkich słuchaczy — zupełnie niepotrzebnie.

#FridayRoundup: Kevin Abstract, Matt Martians, Ezra Collective i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem to m.in. pełny longplay Kevina Abstracta, kolejne muzyczne odsłony Matta Martiansa z The Internet i Cheta Fakera pod prawdziwym nazwiskiem (jako Nick Murphy), wysmakowany debiut brytyjskiego jazzowego kolektywu Ezra, zaskakujący krążek od utalentowanej Rico Nasty i oczekiwany album Schoolboya Q. Jeszcze więcej nowości znajdziecie na playliście na samym dole artykułu.


Arizona Baby

Kevin Abstract

Question Everything

Po dwóch tygodniach zabawy w kotka i myszkę, z żonglerką tytułami i okładkami na pierwszym planie, lider Brockhampton w tym tygodniu podzielił się zgodnie z zapowiedzią finalną wersją długogrającego następcy American Boyfriend z 2016 roku. Krążek zatytułowany (jednak) Arizona Baby ostatecznie pomieścił nieco ponad pół godziny muzyki, na które złożyło się 11 utworów — sześć upublicznionych wcześniej w formie dwóch epek i pięć zupełnie nowych numerów. Po raz kolejny Abstract prezentuje tu własną wizję progresywnego hip hopu, w którym inspiracje Frankiem Oceanem i Outkast łączą się z psychodeliczną mieszanką soulu i jazzu. —Kurtek


The Last Party

Matt Martians

3qtr

Po fantastycznym, ale trochę przegapionym przez krytykę i niedocenionym przez słuchaczy debiucie Matta Martiansa The Drum Chord Theory z 2017 roku muzyk The Internet wraca z nową płytą. W zeszły piątek na serwisy streamingowe trafił pierwszy singiel promujący album zatytułowany „Knock Knock” wyprodukowany przez Omara Apollo i Dreamboya Oscara, ale Martians postanowił iść za ciosem i cały krążek zatytułowany The Last Party oddać w ręce słuchaczy ledwie tydzień później. Płyta wpisuje się w trwającą od zeszłorocznej edycji GOOD Fridays tendencję do nagrywania zwięzłych longplayów — na albumie znalazło się zaledwie 8 numerów, ale jego krótki przebieg zasilają Mac DeMarco, Steve Lacy, Baby Rose i Patrick Paige II. Po raz kolejny Martians sygnuje swoim nazwiskiem pierwszorzędny neo-soul, którego sympatycy nie tylko The Internet, ale i Thundercata, i Soulquarians nie mogą sobie odpuścić. —Kurtek


You Can’t Steal My Joy

Ezra Collective

Enter the Jungle

Swoje nieszablonowe połączenie jazzu, afrobeatów, soulu, a nawet elementów muzyki grime, pięcioosobowy skład z Londynu znany jako Ezra Collective miał okazję przedstawić już nam na kilku singlach oraz dwóch świetnie przyjętych epkach. Wreszcie nadszedł czas na wielce oczekiwany, debiutancki krążek zespołu, zatytułowany You Can‚t Steal My Joy. Na albumie gościnnie pojawią się brytyjski raper Loyle Carner, członkowie kolejnego znakomitego bandu grającego nowy jazz, czyli Kokoroko oraz zjawiskowa Jorja Smith, śpiewająca na znanym już od dłuższego czasu singlu „Reason In Disguise”, który nie bez przyczyny trafił na naszą listę najlepszych nagrań 2018 roku. Kolejne ujawnione nagrania tylko potwierdziły niesamowitą energię i talent, jakim dysponują młodzi muzycy i wierzymy w to, że udało przenieść się to również na cały krążek. — efdote



CrasH Talk

ScHoolboy Q

Top Dawg Entertainment/Interscope

Na premierę nowego albumu ScHoolboya fani musieli czekać 3 lata. Nie obyło się bez przeszkód – raper dwukrotnie przekładał datę premiery z powodu śmierci Maca Millera i Nipseya Hussle. W końcu CrasH Talk dotarło do naszych głośników. Jak prezentuje się najnowszy album Q? To powrót do bezkompromisowego, ulicznego brzmienia, do którego na przestrzeni lat reprezentant ekipy TDE nas przyzwyczaił. Poza Travisem Scottem pojawiającym się w singlowym „CHopstix”, na krążku udzielili się również YG, Ty Dolla $ign, Kid Cudi, 21 Savage, 6lack i Lil Baby. Wydając Blank Face, Schoolboy wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Czy tym razem udało mu się sprostać oczekiwaniom? — Mateusz


Anger Management

Rico Nasty & Kenny Beats

Sugar Trap

Wspólny projekt Rico i Kenny’ego to coś, na co czekałem z niecierpliwością. Mimo całej miłości wobec singla „Puff Daddy” nagranego z Peggym, to właśnie Rico ze swoją charyzmą najdoszczędniej rozrywała napędzane nu-metalową agresją i trapową motoryką instrumentale producenta, zaś sama raperka również na żadnych innych beatach nie wypadała równie surowo i brutalnie, co właśnie na basowych, prymitywnie prostackich podkładach producenta. Anger Menagment (okraszone ociekającą błogim kiczem okładką na modłę hard rocka z lat 70) to wszystko to, co od takiego duetu oczekiwaliśmy. Jest przede wszystkim intensywnie i agresywnie. Chłodne, pewne siebie flow i wyrazista osobowość artystki nie pozwala nam ani przez moment się nudzić, jednak całość podana jest z taką dawką wyczucia i finezji, że trudno mówić tu o bezmózgim, ślepo agresywnym trapie. Obok numerów opartych o znaną już formułę srogich bangerów (otwierające całość „Cold” czy nagrane z Baauerem i Earthgang „Big Titties”) zdarzają się tracki spokojniejsze i uciekające w korzenny, oldschoolowy hip hop (Relative). EPka budzi emocje i apetyt, ale zdecydowanie potrzeba nam więcej. — Wojtek


Run Fast Sleep Naked

Nick Murphy

Future Classic

Nick Murphy, znany również jako Chet Faker, powraca z nowym materiałem. Ostatnie wydawnictwo od muzyka, epka Missing Link, ukazało się dwa lata temu. Chociaż Nick jest na scenie od lat, to dopiero drugi długogrający album w jego karierze. Run Fast Sleep Naked zapowiedział w marcu, wypuszczając świetne „Sanity”. 11 utworów to wynik czteroletnich podróży wokalisty, który inspiracji muzycznych szukał po całym świecie. Odwiedzając różne kraje, przy okazji udało mu się nagrać część partii wokalnych. Finalne wersje piosenek zostały zrealizowane przy wsparciu orkiestry w studio na Brooklynie. Ci, którzy liczyli na powrót elektroniki rodem z Lockjaw mogą być zawiedzeni, przeważają gitarowe kompozycje i brzmienie Indie. —Polazofia


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Nowy teledysk: ScHoolboy Q feat. Travi$ Scott „CHopstix”

ScHoolboy Q wraca do promocji nadchodzącego krążka po krótkiej przerwie. Z tej okazji otrzymaliśmy pełną wersję singla „CHopstix”, w którym gościnnie udzielił się Travi$ Scott. Groovy Tony porzuca na moment agresywną stylówkę z „Numb Numb Juice” i daje nam lekki, melodyjny numer. Przyznam jednak, że spodziewałem się czegoś więcej, zwłaszcza po autorze Astroworld. Monotonny refren po jakimś czasie zaczyna irytować i aż trudno uwierzyć, że w pierwotnej wersji utworu w miejscu Travi$a miał się pojawić Kendrick Lamar. Czy faktycznie na taką odsłonę Q liczyli fani? Może nie wszyscy, ale w końcu to dopiero początek odsłaniania kart. Czekamy więc na kolejne wieści dotyczące następcy Blank Face.

Nowy teledysk: Schoolboy Q „Numb Numb Juice”

Schoolboy Q nie boi się nikogo — i w taki właśnie ton ubrał swój najnowszy singiel, zapowiadający jego piąty studyjny album (pierwsze wydawnictwo od 2016 roku). „Numb Numb Juice” to niemal dwuminutowy, acz treściwy banger, przy którym trudno nie powykręcać sobie karku. Reprezentant TDE wczoraj wieczorem pokazał teledysk do kawałka — oprócz popkulturowych odwołań m. in. do słynnego wywiadu Elona Muska u Joe Rogana czy klipu „Mo’ Money Mo’ Problems” nieśmiertelnego Biggiego, przyuważyć można Tylera, the Creatora w akcie spożywania banana. Krótko, zwięźle i na temat — liczymy na to, że to jedynie przystawka do czegoś więcej.

SiR prezentuje dwa nowe utwory

Jeden z ostatnich nabytków kalifornijskiej wytwórni Top Dawg Entertainment – SiR, postanowił przypomnieć o swoim istnieniu. Po ubiegłorocznym Her oraz wydanym w lutym projekcie Her Too, wokalista powraca z nowym materiałem. Tym razem są to dwa single zatytułowane „Something Foreign” oraz „Something New”. W pierwszym kawałku gościnnie udziela się Schoolboy Q, a w drugim usłyszeć można Ettę Bond. Czyżby legalny debiut w barwach TDE zbliżał się wielkimi krokami?

ScHoolboy Q zapowiada nowy album

Mimo że sporo osób zachowuje raczej sceptyczne podejście do kwestii wzrastającej popularności Snapchata czy Instagrama, nie da się zignorować korzyści, jakie łączą się z używaniem owych aplikacji. Przede wszystkim — można naprawdę sporo dowiedzieć się o życiu gwiazd, w tym muzyków, zobaczyć, nad czym obecnie pracują i co robią w wolnym czasie. Jako że ScHoolboy Q to znany miłośnik dzielenia się z fanami pozascenicznym życiem, to ostatnio mieliśmy okazję podejrzeć na Snapie rapera i jego zacnych towarzyszy w studio, którzy spotkali się, aby pracować nad nowym materiałem Q. U boku przedstawiciela TDE pojawili się między innymi Mac Miller, Danny Brown czy Zaytoven, także zapowiada się naprawdę dobrze. To, że album zbliża się wielkimi krokami ogłosił ostatnio sam ScHoolboy. Podczas gościnnego występu na koncercie Ab-Soula artysta potwierdził plotki. Na razie nie znamy dokładnej daty, ale płyta na pewno nie wyjdzie przed dziewiątym czerwca — wtedy bowiem swój krążek wydaje jego dobra koleżanka SZA. Nie to żebyśmy byli niecierpliwi, ale od Black Face minął już prawie rok, chociaż wiadomo, chodzi o jakość, a sądząc po dotychczasowym dorobku rapera, faktycznie to właśnie na nią stawia.

Schoolboy Q i Ty Dolla $ign w remixie „Come Down”

Chyba trudno wśród naszych czytelników o osobę, która nie czeka z zapartym tchem na wieści na temat kolejnego albumu od Andersona .Paak’a. Tymczasem Kalifornijczyk postanowił umilić fanom czas oczekiwania na następną płytę — nie dość, że zaledwie kilka dni temu pojawiła się zapowiedź projektu z remiksami z Yes Lawd!, to wczoraj artysta udostępnił kolejną (trzecią już) wersję piosenki „Come Down”. Tym razem towarzyszą mu dwaj inni reprezentanci zachodniego wybrzeża czyli Schoolboy Q oraz Ty Dolla $ign. Dla przypomnienia — w maju ubiegłego roku pojawił się pierwszy remiks utworu, w którym gościnnie udzielił się T.I. Za produkcję oryginału odpowiada Hi-Tek, natomiast w nowej wersji swoje trzy grosze dorzuca Jahlil Beats.

Recenzja: ScHoolBoy Q Blank Face

sbq

ScHoolBoy Q

Blank Face LP (2016)

Top Dawg Entertainment

Blank Face to jeden z tych albumów, na które zdecydowanie warto czekać latami. Od premiery Oxymoron minęły ponad dwa, które dla rapera były karuzelą uzależnienia od narkotyków, niechęci do tworzenia muzyki (a nawet rozważaniami nad zakończeniem kariery), znacznej utraty wagi i problemów osobistych. Czy przez to materiał stracił na jakości? Ani trochę.

Już otwierający płytę „TorcH”, robi niesamowitą robotę. Wybuchowa mieszanka ciężko rzucanych, przeciąganych linijek, pulsującej perksuji, gitarowej solówki i niesamowitego Andersona Paaka wzbudza potężny apetyt na równie dobry materiał na reszcie płyty. Od samego początku czuć duszny klimat Kalifornii, poprzecinany narkotykami i kulami pistoletów, który tworzy idealny podkład pod szorstki głos i doszlifowane umiejętności ScHoolboya.  Cała brygada producentów (chociażby Tyler The Creator, Metro Boomin, Swizz Beatz, Southside, The Alchemist czy Digi+phonics) zadbała o wyjątkowo mroczne brzmienie, przyjemnie rozluźniane przez refreny („JoHn Muir”, „Neva Change”, „Know Ya Wrong”). Niesamowite jak jedną płytą można dotknąć tak wielu gatunków hip-hopu, od gangsta rapu („Groovy Tony / Eddie Kane”, „Tookie Knows II”, „Dope Dealer”, „Str8 Ballin”), przez newschool („Ride Out”, „THat Part”, „By Any Means”) po funkowe „Big Body” i  zakrapiane „WHateva U Want”. Znalazło się miejsce nawet dla Kendricka, który wspiera ScHoolboya na „Black THougHts”,  ulokowane gdzieś pomiędzy GKMC a To Pimp a Butterfly i na”By Any Means”, gdzie charakterystyczne wokale w końcu tylko uzupełniają utwór, a nie kradną go w całości jak przy „Collard Greens”. Tylko „Overtime” totalnie tutaj nie pasuje, brzmi trochę jak „Studio” z Oxymoron ale to zdecydowanie nie ten poziom, ten kawałek jest po prostu nijaki.

Wracajac do Kendricka, ScHoolboy Q to w końcu równorzędny gracz dla jednego z najlepszych i najważniejszych raperów na świecie, w pełni wykorzystując potencjał swojego warsztatu, i po prostu płynie po podkładach. Przez ponad 72 minutowy album nie ma ani chwili wątpliwości kto jest centralną postacią na płycie, prawdziwym gospodarzem. A otaczając się takimi tuzami rapu jak Kanye West, E-40, Tha Dogg Pound, charakterny Vince Staples  czy wokalistami mniej znanymi jak Sam Dew,  Trayvon Ray Cail, Candice Pillay po elektryzującego Andersona .Paaka, musiało to być nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza ten ostatni udowadnia po raz kolejny dlaczego warto go śledzić i przesłuchać Malibu po raz kolejny.

Słuchając Blank Face ciężko nie odnieść wrażenia rozdarcia pomiędzy adrenaliną ulicy a „normalnym” życiem dla siebie i swojej córki, która niejednokrotnie przewija się w twórczości rapera. Charyzma i niepodrabialne flow modyfikowane na tak wiele sposobów, ostro wyrysowuje, z dokumentalną wręcz ilością szczegółów, krajobraz South Central Los Angeles. Handel narkotykami, prostytucja, strzelaniny, rasizm i przemoc policji to osiedlowa codzienność, czasami ujęta też w szerszej, mniej osobistej perspektywie, uderza swoją autentycznością. To bardziej refleksje i wspomnienia weterana gangsterki niż tak popularne w rapie irytujące mentorowanie.

Prawie 73 minuty materiału i 17 utworów to zdecydowanie za dużo, chociaż poza wspomnianym wcześniej, średnio udanym „Overtime”, ciężko jest wytypować więcej kawałków, które nie powinny znaleźć się na płycie. Idealnym dopełnieniem jest seria wydłużonych video, która bezbłędnie pozwala zanurzyć się w klimacie.

Blank Face  to album na miarę talentu ScHoolboya. Wyrazista osobowość nie została przyćmiona gwardią gości, na brudnych, południowych produkcjach, zaskakująco spójnych w swojej różnorodności. Po miałkim Views, posklejanym The Life of Pablo, dobrze jest po prostu posłuchać kawał soczystego hip-hopu, jakim bez wątpienia jest najnowsza płyta Quincy’ego. Dla fanów rapera – co najmniej pół gwiazdki w górę.

Schoolboy ponownie wystąpi w Polsce!

schoolboy

Schoolboy jeszcze w tym roku wróci do Polski! Raper 26 listopada zagra w warszawskiej Progresji. Wszystko w ramach nowej trasy koncertowej, promującej czwarty już album reprezentanta TDE, Blank Face LP. Najnowszym singlem z nowej płyty jest „THat Part” z gościnnym udziałem Kanyego i sławetnym „Oke, oke, oke, oke, oke, okay!”, przez które Q myślał, że Yeezus robi sobie z niego żarty, a nie serio dogrywa się do kawałka. Bilety w sprzedaży dostępne będą od jutra, piątku 15 lipca na portalu organizatora, LiveNation Polska. Cena: 159 PLN.

ScHoolboy Q ucina pytania o album Black Hippy

schoolboy-q-black-hippy-album-interview

Wszyscy jarają się nowym albumem ScHoolboy Q i zupełnie słusznie bo jest czym, ale przy okazji każdej większej premiery z obozu TDE pojawiają się pytania o to czy i kiedy powstanie wspólna płyta Black Hippy. Cóż, dobrych wieści nie mam. W najnowszym wywiadzie dla HNHH autor Blacnk Face ucina wszelkie spekulacje na ten temat. Przynajmniej na razie…

„To po prostu trudne dla nas żebyśmy byli w tym samym miejscu bo jesteśmy teraz wszyscy zajęci. Na pewno posse cut…, ale album Black Hippy? Nie wiem, nie mogę tego powiedzieć. Na pewno posse cut. To łatwe, jeden kawałek, ale cały album, to trudne.”

Wychodzi na to, że w najbliższej przyszłości nie mamy się co spodziewać czegoś większego od gorącej czwórki z Cali. Ale jest coś na pocieszenie. Ostatnio chłopaki nagrali remiks „THat Part” z płyty ScHoolboya, ale jakimś dziwnym trafem kawałek zniknął z Soundclouda. Można go za to posłuchać na stronie 2dopeboyz. Sprawdźcie sami! W oryginale swoje wersy dograł Kanye West.

Nowy album: Schoolboy Q Blank Face

Przyznać trzeba, że promocja albumu Blank Face zrobiła niezłą robotę. Świetne single oraz klipy i filmiki utrzymane w spójnej, gangsterskiej stylówie, sprawiły, że jeszcze mocniej oczekiwaliśmy na to, co tym razem stworzył Schoolboy Q. No i wreszcie jest. 17 tracków z gościnnymi udziałami m.in. takich postaci jak Kanye West, Vince Staples, SZA czy też Anderson .Paak. Reprezentant Top Dawg Entertainment opisywał w wywiadach swoje dzieło jako prawdziwą gangsterekę, nie spodziewajcie się więc letniaków czy też imprezowych bangerów. Jest twardo i brutalnie, chociaż zdarzają się również bardziej refleksyjne momenty. Przekonajcie się zresztą sami, sprawdzając odsłuch na iTunes lub Spotify.

Okładka i tracklista nowego albumu ScHoolboya Q

schoolboyq

Nie, to wyżej to nie jest kadr z nowego teledysku Yung Leana albo innego cloudrapowego dziwaka. Tak prezentuje się okładka Blank Face LP, gorąco oczekiwanej nowej płyty ScHoolboya Q. Trochę szkoda, że raper nie zdecydował się na wcześniejsze okładki, którymi trollował parę dni temu internet, dla mnie były bomba. Jako że albumów nie ocenia się po okładce, przejdźmy do innej kwestii, po której również nie powinno się ich oceniać. Tracklista dopasowuje się do niepokojącego mnie trochę swym panowaniem trendu nagrywania baaardzo długich albumów. Podróż przez te siedemnaście utworów umili nas — jeśli wystarczającym umileniem nie jest zakręcona osobowość gospodarza — interesujący zestaw gości. Najbardziej interesują mnie kolaboracje z Vince’em Staplesem, Miguelem, Tha Dogg Pound (!) i rzecz jasna z Andersonem .Paakiem. Trochę szkoda, że słabo wypada reprezentacja samej wytwórni Top Dawg Entertainment. Są SZA i niedawno odkryty Lance Skiiiwalker, ale kto z najwierniejszych słuchaczy nie wolałby w ich miejsce Kendricka Lamara albo Ab-Soula? Premiera albumu już bardzo blisko, to znaczy 8 lipca.

1. „Torch”
2. „Lord Have Mercy”
3. „THat Part” (feat. Kanye West)
4. „Groovy Tony / Eddie Kane” (feat. Jadakiss)
5. „Kno Ya Wrong” (feat. Lance Skiiiwalker)
6. „Ride Out” (feat. Vince Staples)
7. „Whateva U Want” (feat. Candice Pillay)
8. „By Any Means”
9. „Dope Dealer” (feat. E-40)
10. „John Muir”
11. „Big Body” (feat. Tha Dogg Pound)
12. „Neva Change” (feat. SZA)
13. „Str8 Ballin”
14. „Black Thoughts”
15. „Blank Face” (feat. Anderson .Paak)
16. „Overtime” (feat. Miguel & Justine Skye)
17. „Tookie Knows II” (feat. Traffic & TF)

Nowy utwór: ScHoolboy Q feat. Kanye West „THat Part”

schoolboy-q-kanye-west

Oto nowy singiel ScHoolboya. Zapowiadający drugi album studyjny rapera z Hoover Street „THat Part” to numer z gościnnym udziałem nikogo innego jak Kanyego. Produkcją zajęli się cubeatzforeverYeX, a klimat kawałka kojarzyć się może z untitled unmastered, nie odbiegając jednocześnie od ‚typowego’ ScHoolboya. Ciężka jest zwrotka Yeezy’ego, który według słuchaczy zamknął temat. W swojej części wspomina Ice Cube’a, Kobe’go, a swoją żonę nazywa damską wersją O.J-a. Debiutancki krążek reprezentanta Top Dawg wylądowałna szczytach list sprzedaży. Ciekawe, jak będzie w tym przypadku.

PS Do „THat Part” powstaje teledysk.

Nowy teledysk: ScHoolboy Q „Groovy Tony”

CfP0bZ3UMAA61TZ-compressed

Na Top Dawg Entertaiment zawsze można liczyć. Anthony Tiffith, jak to ostatnio ma w swoim stylu, poinformował wczoraj fanów za pomocą twiteera, że wkrótce dostaną pewną niespodziankę. Niespodzianką ta okazał się nowy klip od ScHoolboy Q. Nie ujawniono przy tym żadnych konkretów na temat następcy płyty Oxymoron, ale wydaję się, że jest to tylko kwestia dni i poznamy więcej szczegół. Nowy numer i towarzyszący mu obrazek to wyprawa w twardy świat porachunków mafijnych. Raper występuje tu jako tytułowy „Groovy Toony” znany również jako the No-Face Killer, czyli bezwzględny bandyta, który obrabia banki, handluje narkotykami, wykańcza każdego, kto wejdzie mu w drogę i robi wszystkie inne rzeczy, które robić muszą źli goście. Jeżeli jesteście fanami tego typu kina, klip zrobi na Was duże wrażenie, bo jest mrocznie i brutalnie. Wszyscy fani dobrej muzyki, docenią też na pewno sam utwór, bo jest to Q w znakomitej formie. Czekamy na więcej!!

Plany wydawnicze Top Dawg Entertainment

tde

Anthony Tiffith, czyli innymi słowy Top Dawg z Top Dawg Entertainment,opublikował dzisiaj rozpiskę, z której możemy odczytać aktualne plany wydawnicze jego niewielkiego, ale przepełnionego talentami labelu. Oczywiście trzeba ją potraktować z przymrużeniem oka, pamiętamy że jego obietnica wydania sześciu albumów w 2014 roku rozłożyła się również i na 2015 rok. Tak czy inaczej czegoś tam się można dowiedzieć. Na przykład tego, ze drugi oficjalny album ScHoolboya Q jest już praktycznie gotowy i jest na etapie czyszczenia sampli. Oby to czyszczenie nie zaowocowało wurzyceniem jakiegoś wartościowego utworu, jak to było w przypadku jego poprzedniego projektu. Na zaawansowanym etapie są także prace nad kolejnymi krążkami SZy i Isaiaha Rashada. Swój materiał miksuje już także Ab-Soul. Wpisy dotyczące Kendricka Lamara i Jay Rocka brzmią raczej tajemniczo, ale tak jakby chciały nas nastawić na nową muzykę od nich jeszcze w 2016. Ciekawie prezentuje się rubryka „nowi artyści”, według której label ma wydać niedługo dwóch świeżaków, na razie oznaczonych jako Jan Kowalski 1 i Jan Kowalski 2. Największa bomba jednak znajduje się na samym dole. 2017, album Black Hippy? Od dawna powtarzam, że wspólny krążek K-Dota, Jaya, Q i Soula jest dokładnie tym, czego rap gra najbardziej potrzebuje. Napis „praying” nie obiecuje może zbyt wiele, ale lepsze to niż zupełne zaprzeczanie powstawania takiego albumu, jakie miało miejsce wcześniej. Trzymam kciuki, że plan ten został zrealizowany przynajmniej w połowie. To i tak byłaby satysfakcjonująca dawka dobrej muzyki.

Recenzja: The Game The Documentary 2 & 2.5

The-Game-Documentary-2-cover-art

The Game

The Documentary 2 & 2.5 (2015)

Blood Money/Universal

Dziesięć lat temu świat usłyszał debiutancki krążek 26-letniego wówczas The Game’a, The Documentary. Raper z Compton wszedł „na salony” i wbił się w grono najpopularniejszych raperów bardzo szybko, ze względu na ówczesną siłę przebicia labelu 50 Centa, G-Unit. Płyta sprzedała się w ilości ponad pół miliona w ciągu pierwszego tygodnia i stała się klasykiem west coast rapu. Od tamtej pory Game miał swoje wzloty i upadki: beef z 50, sprzeczki z Dr. Dre, nagranie wielu szlagierów hip-hopowych czy świetne sprawdzenie się w roli ojca. Swój sukces Jayceon Taylor zawdzięcza, w dużej mierze, również gościom na swoich albumach, bowiem jest to raper, u którego na tracklistach znajdują się największe nazwiska muzyki rozrywkowej. Czy sequel debiutu, który pojawia się po dziesięciu latach, dorównuje pierwowzorowi? A może go przebija?

Tak na dobrą sprawę, kolosalnie istotnym faktem jest to, że The Documentary 2 okazało się być wydawnictwem dwupłytowym, gdzie druga część swoją premierę miała tydzień po jedynce. Na obu dyskach znajduje się razem 36 kawałków, co daje grubo ponad dwie godziny czystego gangsta rapu i solidnego, soczystego miejscami g-funku. Warto wspomnieć także o tym, jak płyty te wyglądają (razem z bookletami). Dysk pierwszy jest koloru czerwonego, we wzory bandany. Dysk drugi natomiast jest niebieski, co łącząc symbolizuje barwy legendarnych gangów Bloods & Crips (powszechnie wiadomym jest, że Game należał do Cedar Block Piru Bloods). Dlaczego o tym wspominam? Między innymi dlatego, że w tekstach utworów na obu płytach, słowa takie jak Blood czy Compton padają w dziesiątkach, jeśli nie setkach razy. Uspokajam jednak — to nie jedyne wyrażenia, jakie idzie usłyszeć. Jak, i w ogóle, czy udało się w tych okolicznościach zachować spoistość materiału? Otóż… biorąc pod uwagę tegoroczne To Pimp A Butterfly Kendricka, trzeba powiedzieć sobie szczerze — Lamar chciał przekazać konkretną wiadomość. Jego materiał wbrew pozorom jest skupiony na stronie lirycznej, a sam Duckworth miał specjalną agendę. Żałuję, że K.Dot nie ma takiego ucha do bitów, jakie posiada Game. Wybory autora „How We Do” są najczęściej trafne, a nierzadko wyśmienite. Wśród producentów pojawiły się gdzieniegdzie identyczne nazwiska, jak w przypadku pierwszego albumu: Cool & Dre, Dr. Dre, Kanye, a także wiele innych, ważnych osobistości, wśród których są między innymi: DJ Premier, Boi-1-da, will.i.am, czy Hit-Boy. Pomimo tak wielu różnych postaci, muzycznie jest w miarę jednolicie — podobnie jak w pierwowzorze, dużo jest fortepianu, ciężkich bębnów, ale także lekkich, świeżych syntezatorów i wyświechtanych werbli. Agresywne kawałki przeplatają się z numerami o seksie. Nie brakuje też wzmianek o rodzinie Jayceona — o Tiffney, która nie może znieść ojca swoich dzieci, o dzieciakach, które są dla Game’a całym światem i fakt, że ten jest twardzielem, momentami przygasa, powodując uśmiech na twarzy słuchacza.

Mój ulubiony Blood na swój wielki album miał opracowany koncept — od początku do końca ważna jest historia z west side. Tam, wśród pistoletów, cracku i czerwonych bandan, znalazło się też miejsce na puszysty g-funk („Quiks Groove”) oraz refleksyjny, spokojny, zachodni rap („Life”) — tu pokłony za bit i dobór sampla dla Tone’a Masona — ten numer jest idealny na outro. Nie sposób nie otworzyć szeroko szczęki słysząc „Don’t Trip” z Ice Cube’emDr. Dre w gościnnych zwrotkach. Pomiędzy piosenkami, jak to zwykle w rapie bywa, znajdują się skity. I jak zwykle ich nie znoszę, tak w przypadku Documentary 2 są to ciekawe przerywniki. W jednym można usłyszeć genezę beefu z G-Unit (w formie wywiadu — dziennikarzem jest Sway!), stosunek Game’a z jedną z dziewczyn z dzielnicy, czy, uwaga, spotkanie z Felicią, znaną ćpunką z filmu Friday, która wszystko pożycza i oddaje się za crack! Spotkanie to ma miejsce na końcu utworu „Mula” z Yeezusem. Wracając do muzyki, na wyróżnienie zasługuje bezapelacyjnie bezbłędnie dobrany singiel „100”, na którym Compton spotyka się z Toronto. To w tym kawałku Drake zaliczył jedną z najciekawszych i najlepszych swoich zwrotek w roku 2015.

Game’a trzeba, powtarzam, trzeba, szanować. Chociażby za to, że rapując potrafi wylać z siebie siódme poty. Jest to jeden z graczy najbardziej kochających kulturę hip hopu. Ciągle wierzę w bezustanny progres i zajawkę Taylora, a udowodnił to w kolaboracjach z raperami TopDawgEntertainment — „Gang Bang Anyway” z Jay RockiemSchoolboyem, a także w utworze „On Me” — współpracy z Kendrickiem, gdzie pomiędzy raperami z Compton wibruje ta sama chemia, którą kocham od „The City”. W tle sampla Eryki „On & On”, niższy z raperów oznajmia, że za Game’em „pójdzie w ogień”, a sam gospodarz utworu w swojej drugiej zwrotce udowadnia to, o czym wspomniałem na początku tego akapitu — kilkukrotna zmiana flow w trakcie robi nie-sa-mo-wi-te wrażenie! Jeżeli słuchacz nie jest w stanie tego poczuć za pierwszym razem, polecam dokładnie i kilkakrotnie przesłuchać, co i w jaki sposób Game ma do powiedzenia.

Na The Documentary 2 znajduje się dosłownie stos piosenek, które produkcyjnie stoją na wysokim poziomie. Wśród gości (solowych numerów jest mało, ale mówimy o raperze specjalizującym się w kolaboracjach, co wychodzi mu doskonale) znajdują się najważniejsze obecnie nazwiska, a za produkcję odpowiadają najgorętsi teraz i dawniej muzycy. Cały album został zatwierdzony przez Dr. Dre, legendę z Compton. Autor Dokumentu nie wstydzi się opowiadać o swoich uczuciach, rodzinie, historii życia, wspomina zmarłych przyjaciół, oddaje cześć największym raperom, którzy przedwcześnie nas opuścili i twardo używa słów, aby agresywnie przekazać myśli — taka zasada gangsta rapu. The Game to według mnie jeden z najlepszych raperów i osoba ze sporym dorobkiem artystycznym (oczywiście w zakresie west coast rapu i gangsta rapu), a także ze sprawnie pracującym uchem. Porównując sequel do „oryginału”, stwierdzam, że znaleźć można trochę podobieństw, ale dzisiaj, 36-letni Jayceon Taylor to naturalnie już nie ten sam dwudziestosześcioletni świeżak, który nigdy miał nie rapować, a jego kariera zaczęła się od… śpiączki. W 2015 roku dzieli się z fanami swoim bagażem doświadczeń, dekadę temu dopiero raczkował. Game’owi trzeba przyznać, że dał z siebie wszystko. Jeśli „dwójka” nie jest lepsza od poprzednika, to przynajmniej mu dorównuje. So, what it do, Blood?

Nowy teledysk: Jay Rock & Black Hippy „Vice City”

black hippy

Z pomocą fanów czy nie, premiera nowego albumu Jaya Rocka ustalona została ostatecznie na niesławny 11 września, tak więc już od dzisiaj 90059 jest do nabycia w najlepszych muzycznych sklepach internetowych, pod warunkiem że jest to iTunes. Z tej okazji raper wypuścił klip do utworu, na który chyba wszyscy czekaliśmy najbardziej. „Vice City” przypomina albo zapoznaje słuchaczy z faktem, że Rock jest członkiem Black Hippy — kwartetu, w skład którego wchodzą również Ab-Soul, ScHoolboy Q i oczywiście Kendrick Lamar. Piosenka bynajmniej nie jest hołdem dla ich ulubionej gry z serii Grand Theft Auto, a raczej dokumentacją zmian w ich życiu, jakie dokonały się od czasu wypłynięcia na szerokie wody muzycznego biznesu.

Nowy teledysk: Chris Brown, Tyga & Schoolboy Q „Bitches N Marijuana”

chris

Kolaboracyjny album Chrisa BrownaTygi omówiliśmy i oceniliśmy na wiosnę, a teraz, gdy czas na lato, pora na nowy teledysk — „Bitches N Marijuana” z gościnną zwrotką Schoolboya. Chłopaki w klipie tak się nudzą, że postanawiają urządzić imprezę. W związku z tym dzwonią do swojego dilera i załatwiają kobiety, które później pracują swoim ciałem na rurach, a wszyscy wyśmienicie się bawią w oparach trawki. Ulubiona roślinka Quincy’ego otacza go, naturalnie, podczas występu. Do tego wszystkiego koniecznie musiały zostać dodane sekwencje z tańczącym Breezym. Całość wyszła przyzwoicie, lekko i z pewnością jest to dobra pozycja na playlistę nadchodzącej pory roku. W końcu to czas imprez i leżakowania.

Nowy utwór: A$AP Rocky feat. Schoolboy Q „Electric Body”

schoolboy-asap-rocky

Rocky ciągle na haju. Po kolorowym i psychodelicznym klipie do „LSD”, tym razem, zbliżając się do 2 czerwca, możemy usłyszeć kolejny utwór z At.Long.Last.A$AP. „Electric Body” to również numer, który zabiera w podróż niczym po dragach. Kobiety mają trząść tyłkami, a do wszystkiego dołącza się Schoolboy z dynamiczną i jak zwykle, agresywną zwrotką. Bardzo przyjemna jest śpiewana końcówka. Szkoda, że nie użyto bardziej tego motywu. Teledysk za to, gdyby powstał, byłby na pewno emitowany tylko po 23.

Odsłuch: Ne-Yo Non-Fiction

Przechwytywanie

Minęły dwa lata od wydania ostatniego albumu Ne-Yo. Po udostępnieniu kilku utworów, w tym „One More” z udziałem T.I., artysta dzieli się całym materiałem na YouTube oraz Spotify. Non-Fiction zawiera aż 21 punktów. Gościnnie pojawili się ScHoolboy Q, Juicy J, Pitbull… Produkcją zajęli się Shea Taylor, Stargate, Key Wane, Glass John, ale też David Guetta. Zależy co kto lubi, ale może znajdziecie w tym dość obszernym materiale coś dla siebie. Miłego odsłuchu.