shola ama
Nowy utwór: Coco feat. Shola Ama & Deep Green „Waters Run Deep”

Shola Ama ostatnio występuje gościnnie u wielu artystów. Najpierw JKAY, Angel i Linden Jay, a teraz Coco. Brytyjczyk, featuringom w BBC Radio 1Xtra zdobył popularność na Wyspach. Wypuścił kilka singli, które umiarkowanie zostały przyjęte. Teraz powraca z nową propozycją, do której zaprosił Sholę Amę i rapera Deep Greena. „Waters Run Deep” to niewyróżniająca się niczym produkcja z charakterystycznym brytyjskim rapem, do której swoje trzy grosze dołożyła Ama. Dzięki jej delikatnemu wokalowi kawałek stał się przyjemniejszy dla ucha. Dodatkowo, dobrze widzieć Sholę powoli stającą na nogi i wracającą do muzyki.
Shola Ama na featuringach w trzech utworach

Trochę tu, trochę tam. Tak można określić ostatnie poczynania muzyczne Sholi Amy. Artystka wciąż próbuje przypomnieć o swoim istnieniu albo poprzez własne mini wydawnictwo lub single, albo udzielając się wokalnie u innych artystów. Ostatnio Brytyjka wybrała drugą ścieżkę i postanowiła wspomóc kilku wykonawców.
JKAY to jeden z tych producentów, którzy zaczynali od pisania kawałków dla innych, ale ostatecznie postanowili pracować na swój rachunek. Jego garażowy singiel „Danger” na pewno nie zagrozi innemu Brytyjczykowi znanemu z UKG, czyli Craigowi. Zresztą kompozycja nie odbiega od tych, które tworzy David.
Shola Ama nie zapomniała również o brzmieniu R&B i gościnnie udzieliła się w nowym singlu kolejnego Anglika – Angela, którego debiut About Time został ciepło przyjęty na Wyspach. „Drink + Fuck = Make Love” to niczym niewyróżniająca się propozycja ze śpiewającym i rapującym wykonawcą. Sama Shola pojawia się niestety tylko przy końcu i słabo słychać jej charakterystyczny wibrujący wokal. Dla mnie średniak.
Najciekawszą propozycją jest ta od niezwykle zajętego producenta Lindena Jaya, który tworzył projekty m.in. dla Lion Babe czy Rejjiego Snowa. Tym razem przygotowuje się do wydania w 2017 roku swojego debiutu siłami własnej wytwórni. W przypadku jego i Sholi Amy historia zatacza koło. Artysta był kiedyś bębniarzem podczas jednego z londyńskich show Amy, a teraz zaprasił ją do własnego projektu. „Lose Again” to synth-elektroniczny mid-tempo kawałek z elementami R&B i miejscami przerobionym wokalem artystki. Brzmi przyjemnie dla ucha, a głos Sholi przenika między dźwiękami, raz w postaci auto-tune’u, innym razem uspokaja swoją delikatnością. Which one is your #1?
Wciąż mam cichą nadzieję, że te wszystkie featuringi, pokątne single, występy i inne wydarzenia, w których bierze udział Shola Ama, zwiastują nową płytę, na którą czekam z niecierpliwością, bo wbrew zasłyszanej opinii, Ama nie jest tylko gwiazdką z Wielkiej Brytanii. Z odrobiną szczęścia kiedyś ujrzy światło dzienne jej piąty projekt. Trzymam kciuki.
Nowy utwór: Shola Ama „Smoke & Mirrors”
Gwiazdka z Wielkiej Brytanii, jak niektórzy niesłusznie określają Sholę Amę, która od kilku lat próbuje przypomnieć o swoim istnieniu, powraca z nowym utworem. Po niezbyt udanej epce Surreal, utrzymanej w stylu reggae oraz paru bardziej komercyjnych utworach, artystka postanowiła po gościnnym udziale u DJ’a i producenta Toddla T w znakomitym singlu „Alive„, ponownie nawiązać z nim współpracę. Owocem synergii tego duetu jest eteryczny kawałek „Smoke & Mirrors” z mocnym bitem i elektryzującym wokalem Sholi. Pomimo że produkcja jest dość jednostajna, pokazuje nowy kierunek muzyczny, który obrała Ama. Romans z elektronicznym brzmieniem trwa od dłuższego czasu, ale jest to nowa i inna odsłona od tej, jaką słyszeliśmy na albumie Supersonic. Intrygują mnie ostatnie poczynania tej egzotycznej wokalistki i na pewno zagości ona jeszcze na łamach miski.
Nowe EP: Shola Ama Surreal
Shola Ama — pamiętacie jeszcze to nazwisko? Tak, tak, to ta Pani od „You Might Need Somebody” i innych utworów, dzięki którym (między innymi), lata 90 stały się niezapomnianym i wspaniałym okresem w historii muzyki. Niegdyś królowa r&b powróciła z epką Surreal. Usłyszycie na niej osiem utworów, z czego dwa („Puppy Love” oraz „We”), to nowe wersje wydanych wcześniej kawałków. Krążek wyprodukowany przez Curtisa Lyncha utrzymany jest w klimacie działającego kojąco i rozluźniająco reggae. I choć jestem przekonana, że album znajdzie uznanie wśród wielu słuchaczy, nie tylko miłośników wymienionego wyżej gatunku, to w głębi serca ciągle czekam na tętniące r&b wydawnictwo. Kto wie, może moje życzenie się spełni?
Zaskakujący powrót Sholi Amy
Wow! Tak zareagowaliśmy na wiadomość, która do nas dotarła – Shola Ama z nowym kawałkiem. Minęło 16 od jej debiutanckiego, pokrytego czterokrotną platyną albumu. Choć wydała później jeszcze dwa krążki, to tak naprawdę słuch po niej zaginął. 16 lat to w muzyce naszych czasów lata świetlne. Wiele się zmieniło i powrót po takim czasie jest ryzykowny oraz wzbudza wiele słów zdziwienia. Jednak Ama wraca ze współczesnym slow jamem i musimy przyznać, że jest bardzo na czasie. Musiała się przysłuchiwać co w trawie piszczy, bo kawałek „Boyfriend” czerpie ze współczesnego R&B garściami. Brawo Shola! Może uda jej się nagrać cały album? A może warto zacząć od EP? Jaką formę wybierze jest mniej ważne, od tego w jakim stylu powróci. Trzymamy kciuki i przypominamy Sholę sprzed lat kilkunastu.

