solange

Solange na Open’erze!

sol

Alter Art właśnie poinformowało, że do lajnapu i tak wypełnionego po brzegi pierwszorzędną czarną muzyką dołączy Solange! Autorka jednej z najlepszych zeszłorocznych płyt A Seat at the Table, zwyciężczyni naszych dwóch podsumowań roku 2016, tegoroczna laureatka nagrody Grammy Solange!

Piosenkarka wystąpi na gdyńskim Kosakowie w pierwszy dzień festiwalu, w środę, 28 czerwca, czyli tego samego dnia co James Blake, Michael Kiwanuka, Radiohead i Royal Blood. Bilet jednodniowy to w tym roku koszt 239 złotych, a karnety na całą imprezę nabyć można w tej chwili za 559 złotych. Więcej informacji na stronie festiwalu.

Oryginalny występ Solange u Jimmy’ego Fallona

solange_jimmy_fallon_soulbowlpl
Najnowszy album Solange jest prawdziwym objawieniem muzycznym 2016 roku. Seat at the Table przoduje w większości rankingów podsumowujących bieżący rok. Beyoncé zapewne podgryza z nerwów paznokcie z tego powodu, ponieważ często jej album Lemonade przegrywa z wydawnictwem młodszej siostry. The lady in red zaszczyciła swoim występem show Jimmy’ego Fallona i wykonała medley „Rise/Weary”. Pomimo że żaden z tych kawałków nie znalazł się na szczycie naszego rankingu utworów, to repertuar i sam występ należy uznać za bardzo trafiony i udany. Ciekawa stylizacja i choreografia zachwyciła widzów The Tonight Show. Występ zobaczcie poniżej, a wkrótce sprawdźcie na naszej stronie ranking albumów. Może album Solange znajdzie się na szczycie?

Solange na żywo w Saturday Night Live

Jeżeli jeszcze nie słyszeliście, to już w przyszłą sobotę, muzycznymi gośćmi w programie Saturday Night Live będą członkowie zespołu A Tribe Called Quest, a poprowadzi to debiutujący w tej roli Dave Chappelle. Zanim to jednak nastąpi, wróćmy na chwilę do tego, co działo się wczoraj, bowiem był to równie wyjątkowy wieczór. Dwa numery ze swojej ostatniej, znakomitej płyty A Seat at the Table wykonała Solange i przyznać trzeba, że zrobiła to perfekcyjnie. Zarówno ona, towarzyszący jej zespół oraz występujący tu gościnnie Sampha oprócz tego, że znakomicie zinterpretowali „Cranes In the Sky” oraz „Don’t touch my hair”, to doskonale znali swoje role na scenie i niemal każdy ich ruch był tutaj przemyślany. Nie ma tu oczywiście mowy o rozmachu czy obłędnych układach, z jakim kojarzymy występy Beyoncé, dostajemy za to niezwykle wysmakowany artystycznie performance, który chce się oglądać kilka razy. Dodatkowo warto też wspomnieć, że album dotarł na pierwsze miejsce Billboardu, co zapisało się już w historii, gdyż po raz pierwszy w tym samym roku na sam szczyt tej listy swoje krążki wprowadziły dwie siostry. Gratulujemy!

Remixy Solange i Chance The Rapper od Kaytranady!

kaytranada

Chance The Rapper dopiero ujawnił, że nagrał kawałek z Kaytranadą, a już dzisiaj mamy przedsmak tego jak ta współpraca może wyglądać. Nasz ulubiony kanadyjski DJ i producent przygotował swoją wersję hitowego „All Day”, a także rozbujał „Cranes in the Sky” z ostatniej, rewelacyjnej płyty Solange. Oba kawałki przenoszą nas nieco do wcześniejszego etapu kariery Kaytry i przypominają o tanecznych editach chociażby Janet Jackson. Słuchaliście już fenomenalnego 99.9%? Joint Chance’a pochodzi z mixtape’u 0.001%, który naprawdę warto sprawdzić!

Zobacz mini dokument o powstawaniu nowej płyty Solange!

66c3ec92
Kilka dni temu otrzymaliśmy nowy rewelacyjny album Solange — A Seat at the Table, a dziś dostajemy mini dokument prezentujący strzępki sesji nagraniowych i jam sessions poprzedzających sam proces nagrywania krążka. W A Seat At The Table, Beginning Stages pojawiają się między innymi Sampha, Kwes, Sean Nicholas Savage i syn Solange — Juelz. Możemy posłuchać fragmentów wczesnych wersji „Don’t You Wait”, „Mad” czy „Don’t Touch My Hair”.

Sama Solange napisała kilka słów na temat filmu:

A Seat At The Table, Beginning Stages to spojrzenie na czas pierwszych jam sessions, eksperymentów oraz eksplorowania dźwięków i pomysłów na album. Niektóre z jam sessions nie trafiły na płytę, ale pomogły stworzyć i określić brzmienie, wczesne teksty i koncepty, które napisałam specjalnie na ten projekt.
Ten film dzieli się na trzy części. Pierwsza i druga część powstały na Long Island i w Nowym Orleanie, gdzie najpierw zaczęłam jamować i pracować nad pomysłami ze wspaniałymi artystami i muzykami, którzy się tu udzielają (jak również z niesamowitymi artystami i muzykami, którzy nie są tu pokazani). Wiele z tych dni po prostu zaczynało się od tego, że śpiewałam melodię albo ktoś grał motyw na klawiszach lub na basie i tworzył się z tego godzinny jam.
W trzeciej części przenoszę wszystkie te jam sessions do New Iberii w LA razem z moimi inżynierami i tworzymy struktury piosenek, dźwięki, piszemy teksty i melodie. Potem wzięłam wszystkie te piosenki do Los Angeles by pracować z Raphaelem Saadiq’em, aby pomóc wzmocnić produkcję i nagrać wokale razem z Troyem Johnsonem. Kiedy patrzę na pierwszą fazę tworzenia płyty, pamiętam bardzo silną energię, która nadała ton i, za co jestem wdzięczna, podążała za nami wszędzie podczas tworzenia tej płyty.”

Bardzo ciekawy materiał dla słuchaczy. Dodam tylko od siebie, że Solange z takimi krótkimi włosami na głowie to my kind of girl! Miłego słuchania i oglądania.

Recenzja: Solange A Seat at the Table

Solange

A Seat at the Table (2016)

Saint

Po zeszłotygodniowej premierze trzeciego longplaya w karierze Solange widać jak na dłoni, jak długą artystyczną drogę przeszła — od wydanego na pół roku przed Dangerously in Love Beyoncé trzecioligowego debiutu, przez zdradzające pewne ambicje twórcze nie do końca fortunnie pożenione z gatunkowymi schematami Sol-Angel and the Hadley St. Dreams, po definiującą Solange po raz pierwszy jako świadomą i konsekwentną artystkę epkę True stworzoną we współpracy z Devem Hynesem. Wtedy też piosenkarka definitywnie przestała być młodszą siostrą swojej sławnej siostry, a teraz z czystym kontem i zapasem sił twórczych wydała nareszcie swoją pierwszą kompletną artystycznie długogrającą odsłonę — A Seat at the Table.

Radykalne zmiany w sposobie dystrybucji muzyki — możliwość ominięcia dużej wytwórni, by krążek w legalnej i zgodnej z intencjami twórcy formie mógł dotrzeć do odbiorców na całym świecie, bez wątpienia wpływa na brzmienie i charakter wydawanej ostatnio muzyki. Doskonale tę zależność zademonstrował przed miesiącem Frank Ocean — jego Blonde nie tylko stało się symbolem ucieczki od supremacji dużej wytwórni, ale pokazało dobitnie, jak priorytety artystyczne rozmijają się z komercyjnymi. Usłyszeliśmy bowiem album bez choćby jednego typowego singla — formą przypominający emocjonalny szkicownik. Solange nie musiała co prawda od nikogo uciekać — od lat jest na swoim — ale nagrała płytę, która jeszcze w latach 90. mogłaby być przez dużą oficynę odrzucona z banalnego powodu — braku ewidentnego przeboju. Tak przez osiem lat na półce leżakował Kamaal/The Abstract zaproszonego zresztą do współpracy przez Solange Q-Tipa. Przy okazji ledwie siedmioutworowego True wielu zadawało sobie pytanie, czy siłą epki nie jest przypadkiem w dużej mierze jej kompaktowy rozmiar i zastanawiało się, jak piosenkarka poradzi sobie na dłuższym dystansie. I oto mamy odpowiedź! A Seat at the Table to longplay z krwi i kości, dbający jednakowo o szczegół i ogół — album, który pochłania się jednym tchem. Wszystko dzięki przemyślanej wizji i zmaterializowanemu dopiero teraz, ale wypracowywanemu latami brzmieniu.

W pierwszej chwili dzięki rozlicznym mówionym interludiom płynnie wpisanym w bieg kolejnych kompozycji album naturalnie przywodzi na myśl przebieg The Miseducation of Lauryn Hill, ale to tylko jeden z wielu tropów. Osobiste retrospektywne ujęcie czarnego dziedzictwa będące tematyczną osią płyty (a zawarte w dużej mierze w reportażowym sposobie narracji) przypomina już bowiem raczej poszukiwanie własnych korzeni przez Matanę Roberts na Mississippi Moonchile — fantastycznej drugiej części jej projektu Coin Coin. Stricte muzycznie Solange plasuje się jednak zupełnie gdzieś indziej — pomiędzy sophistipopowym anturażem KING, jazzującym ekscentryzmem wczesnych płyt Eryki Badu a delikatną aurą niezapomnianej Minnie Ripperton. A Seat at the Table to płyta nagrana w tradycji neo-soulu, ale jednocześnie wyraźnie korespondująca z charakterystycznym synthfunkowym brzmieniem, które Solange wypracowała przed czterema laty z Devem Hynesem na kultowym już True. Tym razem co prawda z piosenkarką współpracowało wielu rozmaitych producentów, ale nad całością czuwał weteran soulu Raphael Saadiq. I być może to właśnie jego zasługą jest klasyczny vibe bijący od A Seat at the Table, który, trzeba podkreślić, sam w sobie nie decyduje o wartości tej skądinąd zrealizowanej zgodnie z duchem czasu płyty — ale to właśnie dzięki niemu krążek już w chwili premiery można uczciwie położyć na półce w towarzystwie klasycznych neo-soulowych albumów. Sama Solange jest na krążku subtelna, ale też szczera, zdecydowana i pewna siebie. Z pomocą Saadiqa po mistrzowsku udało jej się przekuć synthsoulowy minimalizm True na bardziej złożoną brzmieniowo tkankę.

W jednym z hajlajtów krążka — osadzonym na przestronnym wielowarstwowym bicie „Cranes in the Sky” Solange mierzy się z obezwładniającą samotnością, melodycznie odnajdując się gdzieś pomiędzy Eryką Badu a Dirty Projectors. Z kolei nawiązujące tytułem do marki odzieżowej z lat 90. „F.U.B.U.” („For Us, by Us”) to z jednej strony muzyczna reinkarnacja soulu na jazzrapowych bitach spod znaku debiutu D’Angelo, z drugiej zaś przeciwstawiający się wciąż piętrzącym się we współczesnej Ameryce stereotypom rasowym inspirujący czarną społeczność wyrazisty muzyczny manifest. Nie mniej połamane melodycznie, ale mimo tego z powodzeniem rekonstruujące vibe złotej ery funku jest „Junie” oparte na moogowym motywie wyciągniętym jakby z klasycznych płyt Steviego Wondera. A Seat at the Table to także kolejna płyta nurtu nowego R&B, na której rozliczni zaproszeni do współpracy zaprzyjaźnieni artyści nie tylko nie rozbijają koncepcji krążka i nie odwracają uwagi od gospodyni, ale wtapiają się w wykreowane muzyczne uniwersum i bezbłędnie odnajdują w rozpisanych dla nich rolach. W jakimkolwiek innym przypadku trudno byłoby pomyśleć, że zaproszenie na płytę R&B Lil Wayne’a nie zmieni diametralnie jej przebiegu (nie trzeba zresztą daleko szukać, wystarczy wziąć na warsztat swoją drogą mimo wszystko znakomite „Let Me Love You” z tegorocznej płyty Ariany Grande) — na A Seat at the Table Solange znalazła dla niego przy nakrytym przez nią stole miejsce na tyle komfortowe, że trudno wyobrazić sobie „Mad” bez niego. Nie sposób zresztą nie dojść do wniosku, że tytułem i zawartością A Seat at the Table Solange zaprasza nas do własnego stołu. Nie wszyscy z tego zaproszenia skorzystają, ale z pewnością dla każdego znajdzie się miejsce.

Dwa nowe teledyski od Solange

sol2

Jeszcze nie ochłonęliśmy po piątkowej premierze A Seat at the Table Solange, a panna Knowles znów rozszerza pakiet udostępnionych przez siebie nowości — tym razem o dwa wideoklipy. Tych doczekały się nagrania “Don’t Touch My Hair” i “Cranes in the Sky”. Oba zostały wyreżyserowane przez piosenkarkę wspólnie z Alanem Fergusonem, reżyserem, który prywatnie jest także mężem artystki. Oba klipy są minimalistyczne, utrzymane w jasnych barwach i estetyce zawierającej się gdzieś pomiędzy teledyskiem do „Losing You” a sesją zdjęciową promującą nową płytę. Zobaczcie sami poniżej.

Odsłuch: Solange A Seat at the Table

14457480_10154633054014489_4706306456483083953_n

Jak informowaliśmy przed trzema dniami, na dziś Solange zapowiedziała premierę swojego trzeciego longplaya A Seat at the Table. Liczącej 21 utworów i trwającej ponad 50 minut płyty można już posłuchać m.in. na Spotify. Bez zbędnego komentarza zamieniamy się w słuch!

Nowy album Solange już w ten piątek!

14457480_10154633054014489_4706306456483083953_n

No to mamy chyba news tygodnia. Solange wypuści swój nowy album jeszcze przed weekendem. Seat at the Table, którego okładkę widzicie powyżej ukaże się trzydziestego września, a więc już w ten piątek i będzie zawierało aż dwadzieścia jeden utworów. Wśród gości między innymi Sampha, BJ The Chicago Kid i Q-Tip. Sama Solange powiedziała, że jej krążek to „projekt o tożsamości, umacnianiu wiary w siebie, niezależności, żalu i uzdrawianiu.” Wraz z ogłoszeniem premiery przebudowę przeszła strona internetowa artystki. Do osiemdziesięciu sześciu fanów, którzy zarejestrowali się na witrynie wysłane zostały książki z tekstami i grafikami z płyty. Czekamy z niecierpliwością, bo przecież swój ostatni projekt — epkę True piosenkarka wydała cztery lata temu. Nad nowym materiałem pracowała od 2013 roku.

1. „Rise”
2. „Weary”
3. „Interlude: The Glory Is In You”
4. „Cranes In The Sky”
5. „Interlude: Dad Was Mad”
6. „Mad” (feat. Lil Wayne)
7. „Don’t You Wait”
8. „Interlude: Tina Taught Me”
9. „Don’t Touch My Hair” (feat. Sampha)
10. „Interlude: This Moment”
11. „Where Do We Go”
12. „Interlude: For Us By Us”
13. „F.U.B.U.” (feat. The-Dream & BJ The Chicago Kid)
14. „Borderline (An Ode To Self Care)” (feat. Q-Tip)
15. „Interlude: I Got So Much Magic, You Can Have It” (feat. Kelly Rowland & Nia Andrews)
16. „Junie”
17. „Interlude: No Limits”
18. „Don’t Wish Me Well”
19. „Interlude: Pedestals”
20. „Scales” (feat. Kelela)
21. „Closing: The Chosen Ones”

Jeszcze na koniec druga strona okładki.

so_backcover_v02

Nowy utwór: Jade de LaFleur „Dead or Naked”

Przechwytywanie

Naprawdę uwielbiam Jade de LaFleur. Już od momentu, gdy usłyszałam jej propozycję na Saint Heron wydanym przez Solange. Z kolei jej epka Jaded była jedną z moich ulubionych w zeszłym roku. Bardzo mnie zatem cieszy, że pojawia się coś nowego od tej utalentowanej artystki. Utwór „Dead or Naked” jest owocem jej współpracy z Jamesem Fauntleroyem, natomiast ten remix przygotował Sebastian Sartor. Ten banger raczej nie zostanie moim ulubionym numerem od Jade, natomiast traktuję to jako miłą zapowiedź czegoś większego.

Solange, Beyoncé i inni wspominają Voodoo D’Angelo

15yearsofvoodoo

Niespodziewana premiera nowego albumu D’Angelo kompletnie przyćmiła fakt, że kilka dni temu powinniśmy świętować okrągłą (piętnastą) rocznicę premiery wybitnego Voodoo. Są oczywiście tacy, którzy pamiętali o tym mocno, a wśród nich Solange. Młodsza ze śpiewających sióstr Knowles wciąż rozkręca markę Saint Heron mającą na celu promowanie młodych soulowych i okołsoulowych talentów, tym razem postanowiła utrwalić pamięć o jednym z klasyków. Na stronie wytwórni pojawił się wczoraj artykuł, w którym wokalistka, jej bardziej znana siostra, oraz imponujący zestaw innych muzycznych znajomych wspomina premierę drugiego albumu D‚ oraz jego wpływ na całą współczesną muzykę. Voodoo to kościół, do którego wszyscy przychodzimy wyznawać wiarę w muzykę soul — takimi mocnymi słowami Sol otwiera własną wypowiedź. Beyoncé dodaje: to jest D.N.A. czarnej muzyki — cała ta miłość, ból, przekaz do społeczeństwa, surowość podkreślona przez jego lekkość w przechodzeniu niskiego wokalu do seksownego falsetu. Olbrzymim fanem wokalisty jest również A-Trak. D’Angelo odmienił muzykę r&b już przy okazji pierwszego albumu. Wydawało się niemożliwe by zrobić to drugi raz, a jednak udało mu się — deklaruje producent i szef wytwórni Fool’s Gold. Album dał mi zupełnie nowe spojrzenie na to, jak mogę posługiwać się moim instrumentem — twierdzi Thundercat, jeden z najważniejszych obecnie soulowych basistów. Całość wspomnianych i pominiętych (wśród których znajdziecie jeszcze ciepłe słowa od Janelle Monáe, Tweet, KindnessaStasii z grupy TheeSatisfaction) wypowiedzi znajdziecie tutaj.

Odsłuch: Chromeo White Woman

chromeo-white-women-album-cover-artKilkakrotnie pisaliśmy już o pojedynczych numerach promujących zaplanowany na 12 maja album White Woman kanadyjskiego duetu Chromeo. Od paru dni jednak w sieci można odsłuchać już całość materiału, z czym spieszymy się z Wami podzielić. Panowie zaserwowali nam ostatecznie około godziny muzyki, w tym głównie electro-funkowe brzmienia, do których zdążyli nas przyzwyczaić i na które zapewne większość z nas liczyła. Wśród gości postacie ujawnione już na długo przed premierą – Toro Y Moi, SolangeEzra Koenig. Miskowa recenzja zapewne niebawem, póki co zapraszamy do odsłuchu.

Niespodzianki na Coachelli

beycoa

Na festiwalu Coachella wszystko się może zdarzyć, a na scenach mogą pojawić się nie tylko zapowiedziane gwiazdy. I w tym roku tradycji stało się zadość. Już wczoraj proponowaliśmy Wam zapis koncertu Outkastu, gdzie wśród gości nie zabrakło Janelle Monáe. Na tym jednak nie koniec niespodzianek.

Państwo Carter wiążą z kalifornijskim festiwalem kilka dobrych wspomnień, czego najlepszym przykładem jest ich wspólne wykonanie „Forever Young” z 2010 roku. W ten weekend dorzucili kolejne — Beyoncé dołączyła na scenie do swojej siostry Solange, by zatańczyć do „Losing You”, z kolei Jay ZDiddy zaskoczyli podczas koncertu Nasa. Czego można było się spodziewać, wypełniony gwiazdami był także występ Pharrella. Towarzyszyli mu m.in. Nelly, Busta Rhymes oraz Snoop Dogg, ale chyba największe wrażenie na publiczności zrobiło pojawienie się Gwen Stefani (przedstawionej przez Williamsa jako „królowa”), która wykonała przebój sprzed dziesięciu lat — „Hollerback Girl”. Wspomniane fragmenty znajdziecie poniżej.

Jade de LaFleur akustycznie

457339_459426140764535_600607258_o

Jade de LaFLeur pracowicie rozpoczyna nowy rok: serią filmów z akustycznymi wersjami piosenek, prezentującą słuchaczom jej unikalny styl. W pierwszym wideo unplugged piosenkarka wykonuje tytułową kompozycję z jej nadchodzącej, debiutanckiej EP, „Jaded”. Utwór, jak wiemy, znalazł się również na kompilacji Saint Heron wydanej przez Solange. Jade śpiewa piosenkę przy akompaniamencie trzech instrumentów: gitary, bębnów i trąbki.

Premiera Jaded planowana jest już na 21 stycznia. Na płycie znajdzie się mieszanka jazzu, R&B i soulu, a za produkcję i kompozycje odpowiedzialni są James Fauntleroy, D.A.Chester French, Corey “Chorus” Gibson, The Page Brothers i sama LaFleur.

Recenzja: Różni wykonawcy Saint Heron

preservation

Różni wykonawcy

Saint Heron (2013)

Saint Records

Solange była w tym roku nie mniej zapracowana niż jej starsza siostra. Podczas promocji swojej przełomowej EP True wystąpiła na wielu festiwalowych scenach; została wybrana nowym dyrektorem artystycznym i konsultantem marki Puma; stała się producentem wykonawczym pierwszego dzieła Saint Heron wychodzącego spod skrzydeł nowo założonej przez siebie wytwórni Saint Records. Do współpracy zaprosiła 11 artystów, którzy nie są silnie promowani w środkach masowego przekazu, jednak każdy z nich ma ugruntowaną pozycję na scenie niezależnej.

Saint Heron daje okazję nieco głębiej wniknąć w muzykę, dowiedzieć się więcej o niekonwencjonalnych podejściach do R&B. Już otwierający płytę „Lockup” w wykonaniu BC Kingdom zarysowuje brzmienie całości: charakterystyczny głęboki bas zakłócany przez minimalne aranżacje oraz elektroniczne efekty, jak choćby te nałożone na partie wokalne chórków (np. w “I’m Alive” Indii Shawn czy “Drinking and Driving” Jhene Aiko). Pomimo pozornej surowości wynikającej z dość wąskiego spektrum instrumentów wykorzystanych w produkcjach, większość utworów ma niezwykle sensualny wydźwięk. W sposób szczególny wyróżnia się na tym polu Kelela, zaangażowana w powstanie dwóch kawałków. Mimo wielu nowych rozwiązań, niektóre kompozycji zostały oparte na żywych instrumentach (jazzowy fortepian w “Beneath the Tree” Samphy), a w innych inspirowano się R&B lat 90-tych (Cassie „Indo”, Solange „Cash in”).

Wszyscy artyści biorący udział w projekcie pozwolili sobie na pewne próby odejścia od standardowych rozwiązań gatunkowych. Stąd nie jest to muzyka ani prosta, ani dosłowna, jak w przypadku jej mainstreamowego odpowiednika. Jest za to relaksująca, zmysłowa, odpowiednia na leniwe spędzenie wieczoru. Główną zaletą tej kompilacji jest bardzo dobry poziom wokalny zaproszonych gości. Solange wybrała postaci, które mogą jeszcze wiele wnieść do współczesnego nurtu R&B. Oprócz wymienionych wcześniej wokalistów, słyszymy również Jade de LaFleur, Imana Omari, Kingdoma, Starchilda, czy Petite Noir.

Podczas słuchania płyty, dzięki przeprowadzonym przez całą grupę artystów eksperymentom muzycznym, czujemy się świadkami ewolucji gatunku. Nic dziwnego, że następuje to za sprawą Solange, której nie można odmówić odwagi w kreowaniu nowych muzycznych przestrzeni również w karierze solowej. Mieszanka klasycznego brzmienia w połączeniu z nowymi rozwiązaniami wydaje się być tym, czego od R&B oczekuje współczesny odbiorca, a Saint Heron doskonale te oczekiwania spełnia.

Odsłuch: Saint Heron

saintheron

Solange dotrzymała słowa i pod egidą swojej wytwórni Saint Records wydała składankę Saint Heron, na której znalazły się utwory wykonywane przez śmietankę niezależnego R&B — śmietankę wyselekcjonowaną przez samą Solange. Wśród artystów zaangażowanych w projekt pojawiają się między innymi Kelela, Cassie, SamphaJhené Aiko. Dziś wraz z premierą płyty otrzymaliśmy możliwość odsłuchu całego materiału. Głębokie, leniwe i nieco surowe podkłady oraz starannie dobrane wokale sprawiają, że Saint Heron to odzwierciedlenie wszystkiego, co oferuje nam współczesne, oryginalne i niekomercyjne R&B. Zachęcamy do odsłuchu za pośrednictwem Spotify. Brakujący na portalu utwór Keleli zamieszczamy oddzielnie.


Solange wydaje składankę Saint Heron

 

saint h

R&B przezywa swój revival, powstają więc — i będzie ich wkrótce coraz więcej, uwierzcie mi — składanki będące próbą zaprezentowania dzisiejszego ducha gatunku. 12 listopada spodziewajcie się na półkach Saint Heron — kompilacji numerów wyselekcjonowanych przez samą Solange — i wydanej w jej niezależnej wytwórni Saint Records. Na płycie zaprezentują się m.in. Jhené Aiko, Cassie, Sampha, Jade J, Starchild, BC Kingdom, Petite Noir, Iman Omari, India Shawn i doceniona ostatnio Kelela. Numer wykonywany przez nią będzie pierwszym singlem z nadchodzącego albumu. Aksamitne „Go All Night” nie będzie promowało jedynie płyty, bo pod szyldem Saint Heron kryje się także — uwaga, uwaga — serwis muzyczny SaintHeron.com. Jak na jedną nazwę jest tego dość sporo. Zanim oswoicie się z pozamuzyczną działalnością Solange, nie zapomnijcie przesłuchać wizytówki nadchodzącej wielkimi krokami składanki.

Nowy teledysk: Solange „Lovers in the Parking Lot”

sol

EP-ka True ukazała się pod koniec listopada ubiegłego roku. Jednak Solange nie pozawala zapomnieć o swoim ostatnim wydawnictwie i prezentuje teledysk do kolejnego nagrania — „Lovers In The Parking Lot”. Klip powstał w legendranym centrum handlowym King’s Best w jej rodzinnym Houston. Jeśli po „Losing You” ktoś miał niedosyt tańczącej panny Knowles, to teraz powinien być bardzo zadowolony (i jak najszybciej sprawić sobie świecące sznurówki). Mało tego, w obrazku swoje kroki prezentują też Bun B oraz Mannie Fresh. Reżyserią zajęła się sama Solange. W pracy nad teledyskiem wspierali ją Peter J. Brant i Emily Kai, z kolei produkcja to działka The Creators Project.

Remix: Janelle Monáe feat. Big Boi & Cee-Lo & Solange „Electric Lady”

janelle
Atmosfera po wydaniu Electric Lady nie przygasa, co więcej, Janelle Monáe zdaje się ją podsycać. Jak u Hitchcocka.  Dlatego trzy dni po premierze płyty ukazuje się remix „Electric Lady”, gdzie obecność swoją zaznaczyli Solange, Big Boi i Cee-Lo. Utwór będzie znajdował się na ekskluzywnych wydaniach nowego albumu artystki. Chociaż pierwotnej wersji niczego nie brakuje, to trzeba przyznać, że ta, w której usłyszałam panów Dungeon Family z  prezentuje się pełniej. Południowe brzmienie to jednak marka sama w sobie.

 

Solange pracuje nad nową płytą

Solange+PNG

Po tym jak Solange odwołała swoje sierpniowe występy w Europie, zaśpiewała w nowojorskiej pralnizatańczyła na pralce, przyszła pora na trochę informacji na temat jej nowej płyty. Długogrający album artystki ma się ukazać za pośrednictwem jej własnej wytwórni Saint Records. We współpracę zostali już zaangażowani Dave Longstreth, czyli członek indie popowej grupy Dirty Projectors, a także Patrick Wimberly, który zajmuje się między innymi produkcją w Chairlift — kolejnym zespole z szeroko pojętego nurtu muzyki niezależnej. W gronie uczestniczących w tworzeniu nowego materiału Solange znajduje się także znakomity Sampha — znany z kolaboracji z SBTRKTJessie Ware (niedawno ukazała się jego epka Dual). Do tej ogromnie ciekawej grupy muzyków dołączył także sam Questlove (współzałożyciel The Roots). Zamieścił on na swoim Instagramie zdjęcie ze studia nagraniowego — w opisie pojawiło się między innymi słowo „magia”.

solangequestlove

Dokładna data premiery płyty nie jest znana. Sama Solange wypowiedziała się jednak w tej sprawie:

Staram się wyznaczyć sobie końcowy termin, wokół którego będę się poruszała. Jedna z zalet bycia niezależną to posiadanie tej przestrzeni i czasu. Jednocześnie główna wada polega na możliwości ciągłego przekładania terminu. Jeżeli wyznaczysz sobie cel, to zdecydowanie pozostajesz zmotywowanym. Próbuję stale być zmotywowana, bo zdaję sobie sprawę, że cztery lata minęły zanim ukazało się moje ostatnie wydawnictwo. Tym razem to się nie zdarzy — nowa płyta wyjdzie w następnym roku.

Miejmy więc nadzieję, że trzeci długogrający album Solange faktycznie ukaże się w 2014 roku (oby w jego pierwszej połowie). Już sama lista zaangażowanych w proces twórczy wydaje się bardzo interesująca. Nim jednak poznamy efekty pracy w studio, warto obejrzeć krótki wywiad z wokalistką, w którym między innymi opowiada o swoich muzycznych inspiracjach i przeprowadzce do Nowego Orleanu.

Przypomnę jeszcze, że Solange występowała już na scenie z Dirty Projectors. Wszystko to za sprawą „Stillness In The Move”, czyli utworu grupy, którego cover został przez artystkę nagrany kilka lat temu — Solange pokazuje tu jak ogromne umiejętności wokalne posiada.

Czy nowe pomysły Solange będą lepsze niż to, co zaprezentowała na zeszłorocznej epce True? Ja wierzę, że równie dobre i ciekawe — warto czekać! A już na sam koniec — występ Solange na Pitchfork Music Festival oczywiście z kawałkiem „Losing You”.