talib kweli

Recenzja: Talib Kweli & Styles P The Seven

Talib Kweli & Styles P

The Seven (2017)

Javotti Media / 3D

Chuck D powiedział kiedyś, że hip-hop to „CNN afroamerykańskiej społeczności”. Epka Taliba Kwelego i Stylesa P nie tylko potwierdza te słowa, ale jeszcze poszerza ich zakres. Zawarty na płycie przekaz nie jest skierowany do konkretnej grupy ludzi. Po przesłuchaniu The Seven, każdy może wynieść z niej coś wartościowego.

Już pierwszy kawałek „Poets & Gangstas” pokazuje, że będziemy mieli do czynienia z płytą, na której nie ma miejsca na rapowanie o błahostkach. Refren zaczyna się słowami: „Now that’s that shit that you ain’t know that you need/The gangstas and the poets, yeah we know what it be/Plantin’ these fields of reality, we sowin’ the seeds/There’s no games like Atari, cause we not playin’ with niggas/„. To znaczy, że słuchacz od samego początku może spodziewać się konkretnego przesłania. The Seven jest hip-hopowym komentarzem odnoszącym się do dużej części problemów trapiących obecnie Amerykę i świat w ogóle. Można to w pewnym sensie uznać za powrót do rapowej publicystyki — czegoś, czego dziś w hip-hopie wydaje się trochę brakować.

Dla Kwelego taki koncept to żadna nowość, ale Styles, który zawsze trzymał się blisko ulicy, mierzy się z pewnym novum. Trzeba mu przyznać, że świetnie się w nim odnajduje. Jeśli wziąć pod uwagę czas, w którym epka powstała, zawarte na niej wersy nabierają wielkiej mocy i znaczenia, co sprawia, że płyty słucha się z uwagą. Rasizm, brutalność policji, walka z islamem — to tylko niektóre poruszane tematy. Chociaż motywy te są w dużej mierze związane z Afroamerykanami, ciekawym (i być może niełatwym) doświadczeniem będzie ten materiał także dla kogoś, kto do nich nie należy; da bowiem możliwość spojrzenia na to, o czym mowa na krążku wręcz z pierwszej ręki. Ale kwestie rasowe wcale nie są najważniejsze. Wiele linijek porusza uniwersalne sprawy, istotne dla każdego, niezależnie od koloru skóry, takie jak np. stan dzisiejszych mediów. Może nie zostaje to wypowiedziane wprost, ale da się też wyczuć gdzieś między wierszami niezadowolenie z dzisiejszej władzy. Na szczęście na próżno szukać tu szczeniackiego podejścia w stylu „Fuck Donald Trump”, choć takie kawałki, jak chociażby „Nine Point Five” odnoszą się do tej kwestii. Warto wspomnieć, że poprzedni rządzący też nie zostają oszczędzeni: „I thought Barack could have been a spook who sat by the door/But he signed a dark act middle finger to the law/” — rapuje Styles.

Dobrych wersów godnych przemyślenia i cytowania jest dużo więcej, a epka ma tylko siedem utworów. Tematyką i przekazem zawartym w tekstach można by bez problemów obdzielić jeszcze kilka piosenek. Chłopakom należą się więc duże brawa za skondensowanie wszystkiego w tak zwięzłej i czytelnej formie.

Produkcję na płycie spokojnie można nazwać najlepszą, do jakiej Kweli i Styles rapowali od lat (ten pierwszy przynajmniej od czasu Indie 500, a drugi od jeszcze dłuższego okresu, bo zawsze miał problem z doborem odpowiednich bitów na solówki, przez co zwyczajnie marnował swój talent). Choć prawie każdy numer tutaj to mała perełka, nie obyło się i bez małego zgrzytu, ale o tym za chwilę. „Nine Point Five” na bicie Marco Polo kojarzy się z genialnymi dźwiękami rodem z Port Authority 2 — można smęcić, że to w sumie nic świeżego, ale jak to brzmi! „Brown Guys” i „In the Field” są natomiast kolejnym potwierdzeniem tego, że Kweli musi w końcu nagrać jakiś większy materiał z Oh No. Pokazują też, że i Styles potrafi zaprezentować się z dobrej strony na jego podkładach, czego, o ile pamiętam, wcześniej nie miał okazji zrobić. Co do wspomnianego zgrzytu, kończące płytę „Lost Ones” nie jest złe — na płycie jakiegoś zawodnika z drugiej ligi wypadłoby w porządku, ale tutaj lekko odstaje od reszty przez swoją monotonię.

The Seven to bardzo udany materiał, na którym Talib Kweli i Styles P prezentują istotę mocnego przekazu we współczesnym hip-hopie i, przede wszystkim, świadomości tego, co się dzieje dookoła. Naprawdę inteligentny kawałek muzyki — w dobie różnej maści mumble raperów będący na wagę złota. To hip-hop dla dojrzałego odbiorcy. W czasie, gdy wszyscy zachwycają się nowym albumem Kendricka Lamara, szkoda byłoby go przeoczyć.

#FridayRoundup: Kendrick Lamar, Talib Kweli & Styles P, Little Dragon i inni

Spokojnie, ie zostawimy Was samych sobie w te święta. Jak co piątek mamy klasycznie garść nowych wydawnictw, które z pewnością umilą Wam weekend wielkanocny. O Kendricku pewnie już słyszeliście i czytaliście bardzo wiele przez ostatni tydzień — w razie czego zaległość możecie nadrobić poniżej — ale dzisiaj odbyło się także kilka innych ciekawych premier — także hiphopowych. Wspólny album wydali właśnie Talib Kweli i Styles P., do 37 Komnaty powracają w soulowym sosie El Michels Affair, na legalu debiutuje Playboi Carti, a Spoek Mathambo zapewnia nietuzinkową fuzję rapu, elektroniki i afrykańskich brzmień. Z muzyką elektroniczną po drodze także Little Dragon i Actress, a tym, którzy łakną trapu w spektakularnej gwiazdorskiej odsłonie, polecamy soundtrack do najnowszej części Szybkich i wściekłych.


DAMN.

Kendrick Lamar

Top Dawg Entertainment

CHOLERA. Król powraca. Po lekko gorzkawej do przełknięcia tygodniowej obsuwie doczekaliśmy się premiery następcy wybitnego To Pimp a Butterfly. Celowo to podkreślam, gdyż Kendrick Lamar jakby drażni się z miłośnikami albumu z 2015 roku. Bo singiel zupełnie w innym stylu. Bo Rihanna i jakieś leśne dziady z Irlandii na gościnnych występach zamiast Bilala i Thundercata. Bo okładka przypomina nam o tej gorszej stronie hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Ja tymczasem jestem spokojny, to w końcu K-Dot moi drodzy. Tak w ogóle to LeBron już słuchał i wyglądał na ukontentowanego. — Chojny


The Seven

Talib Kweli & Styles P

Javotti Media / 3D

Wiadomo nie od dziś, że Talib Kweli i Styles P lubią ze sobą współpracować. Wystarczy tylko wspomnieć „Thrill Is Gone” z płyty Statik Selektah i od razu wiadomo o co chodzi. Wspólny materiał obydwu panów wydawał się tylko kwestią czasu, a już od co najmniej dwóch miesięcy zapowiadana była nagrana przez nich epka. Seven, jak sam tytuł wskazuje, składa się z siedmiu numerów, a gościnnie udzielają się między innymi Jadakiss, Sheek Louch, Common czy Rapsody, ale też podopieczny Kweliego NIKO IS. Obawiam się tylko bitów i to nawet nie ze względu na gust Kweliego, ale dlatego, że Styles nigdy nie miał do nich szczęścia i to właśnie produkcja była zawsze słabą stroną jego płyt. W każdym razie lirycznie nigdy nie zawodzili, więc na pewno warto sprawdzić, co przygotowali. — Dill


Return to the 37th Chamber

El Michels Affair

Big Crown Records

Dawno temu, a dokładnie to 12 lat temu nowojorski zespół El Michels Affair wydał Sounding Out The City — album potwierdzający że na muzycznej mapie XXI wieku wciąż znajduje się miejsce dla dostojnego, instrumentalnego soulu. O wiele głośniej o chłopakach zrobiło się jednak kilka lat później wraz z premierą Enter The 37th Chamber, konceptualnego projektu złożonego z coverów piosenek Wu Tang Clanu i wywodzących się z niego solistów. Album, który chcielibyśmy dziś polecić, to właśnie bezpośrednia kontynuacja tego shaolińskiego materiału. W trakcie powrotu do Trzydziestej Siódmej Komnaty będą wam towarzyszyć również goście specjalni — Lee Fields oraz Lady Wray. — Chojny


Season High

Little Dragon

Loma Vista Recordings

Szwedzki zespół Little Dragon już od kilku lat dostarcza nam znakomitą mieszankę popu, elektroniki oraz downtempo. Na swoim piątym albumie zatytułowanym Season High, którego produkcją zajął się James Ford, znany ze współpracy z Arctic Monkeys, Florence and the Machine czy ostatnio Depeche Mode, eksplorują kilka różych muzycznych kliamtów, które w założeniu albumu mają być ucieczką od ich szarego i deszczowego miasta, jakim opisują swój rodzinny Göteborg. Wyglądamy przez okno i jest całkiem podobnie. Pora więc odpalić album i oddalić się gdzieś dalej. — efdote


The Fate of the Furious: The Album

Various Artists

Artist Partner Group

Cokolwiek sądzicie o serii filmów Szybcy i wściekli, trzeba oddać twórcom to, że są całkiem konsekwentni — także muzycznie. A publiczność tę konsekwencję docenia i konsekwentnie chodzi do kina i słucha kolejnych soundtracków, które zawsze wypełniają oryginalne kompozycje świeżych nazwisk na rapowej scenie. Tym razem do usłyszenia m.i.n. Young Thug, 2 Chainz, Wiz Khalifa, Lil Uzi Vert, Migos, Travis Scott, G-Eazy, Kehlani, Kevin Gates, Lil Yachty, Jeremih czy Ty Dolla Sign. No i oczywiście Pitbull. Bo jak to tak bez Pitbulla? — Kurtek


Playboi Carti

Playboi Carti

Interscope

Po głośnym mikstejpie In Abundance Playboia Cartiego okrzyknięto traprapową nadzieją tego roku. Dziś wraz z oficjalnym długogrającym debiutem rapera jest okazja, by te oczekiwania skonfrontować z rzeczywistością. Stosowna odtrutka, dla wszystkich tych, którzy nie czekali na Kendricka. — Kurtek


Mzansi Beat Code

Spoek Mathambo

Nthato Mokgata

Takiej mieszanki nie słyszeliśmy już dawno. Na najnowszym, piątym już albumie pochodzący z Południowej Afryki. Producent i raper — Spoek Mathambo zabiera nas w niesamowitą podróż, na której mieszają się zarówno języki oraz gatunki muzyczne. House, hip-hop, elektronika oraz afrykańskie rytmy żyją tu w symbiozie, tworząc niesamowity krążek, mogący namieszać zarówno w klubach, jak i przynieść niesamowitą przyjemność i relaks w domowym zaciszu Zaprezentowano tu przy okazji niezły przekrój artystów z regionu, który nam znany jest głównie swojej nie łatwej przeszłości, a przez tak wybitne projekty, jak ten i za sprawą niezwykle zdolnych ludzi, jakimi są bez wątpienia pojawiające się tu postacie, może przybliżyć światu również swoje muzyczne oblicze. — efdote


AZD

Actress

Ninja Tune

Po trzyletniej przerwie wydawniczej urozmaiconej jedynie skromną EP-ką z remiksami utworu „Bird Matrix”, Actress powraca z piątym w swoim katalogu albumem długogrającym AZD. Jest to drugi po „Ghettoville” z 2014 roku materiał wydany we współpracy z brytyjską oficyną Ninja Tune. AZD to kolejna cegiełka do bunkru nostalgii Actressa, która jest jednym z fundamentów jego twórczości; jednakże w tym przypadku Darren Cunningham pokusił się o bardziej futurystyczne rozwiązania brzmieniowe i troszkę inaczej niż zwykle zdefiniował estetykę szumu i hałasu swojego albumu. — Mleczny


Nowy utwór: Maurice Brown feat. Talib Kweli „Stand Up”

Hip-hop i jazz to najlepsze połączenie, prawda? Trębacz Maurice ‚Mobetta’ Brown i Talib Kweli udowadniają, że tak właśnie jest. „Stand Up” to singiel promujący najnowszą płytę tego pierwszego zatytułowaną The Mood, która premierę ma już dzisiaj! To utwór z silnym przesłaniem społeczno-politycznym, co w dzisiejszych trudnych czasach nie powinno dziwić. „Understand something, need to stand for something, take a stand for something”, rapuje Brown, który na płycie postanowił również stanąć za mikrofonem. Kweli też lubi poruszać ważne kwestie w swoich kawałkach, więc tego typu numer to dla niego żadna nowość. Wyszło przepięknie, a soul-jazzowy klimat sprawia, że można się wygodnie rozsiąść w fotelu i posłuchać, co panowie mają do powiedzenia. Dla Browna współpraca z raperami nie jest nowością, bo choć grał z największymi gwiazdami jazzu (między innymi z samym Michałem Urbaniakiem w 2011 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie, w ramach BMW Jazz Club) to współpracował także z Jean Grae czy Prodigym, a z Kwelim nagrał kawałek „Fly by Night” na swoją poprzednią płytę Maurice vs. Mobetta. Poza tym jego bit możemy usłyszeć na Gutter Rainbows w utworze „Self Savior”. Warto sobie przypomnieć tamten numer.

Talib Kweli i Styles P ujawniają tracklistę wspólnej epki

talib-kweli-styles-p-1

Wspólny materiał Taliba Kweli i Stylesa P wydawał się tylko kwestią czasu. Panowie już nieraz ze sobą współpracowali. Wystarczy wspomnieć na przykład „The Thrill Is Gone” z płyty Statik Selektah. Teraz wreszcie wydadzą razem coś większego — będzie to 7-kawałkowa epka zatytułowana po prostu Seven. Gościnnie między innymi Common, Sheek Louch, Jadakiss, Rapsody i protegowany Taliba NIKO IS. Wyszedł już pierwszy singiel „Last Ones” i teledysk do niego, który udostępniamy poniżej. Nie jest to niestety nic porywającego, a szczerze mówiąc, liczyłem na coś ponadprzeciętnego, bo jednak Kweli i Styles to wyrobione marki w grze, choć ten drugi mógłby sobie wybierać zdecydowanie lepsze bity. Może tym razem się to uda, ale singiel niestety tego nie zwiastuje. Premiera już 14 kwietnia.

1. „Poets and Gangstas”
2. „Brown Guys”
3. „Nine Point Five” (feat. Sheek Louch, Jadakiss & NIKO IS)
4. „In the Field”
5. „Teleprompters” (feat. Common & Little Vic)
6. „Let It Burn” (feat. Rapsody & Chris Rivers)
7. „Last Ones”

Ostatni album kultowego A Tribe Called Quest dostępny do odsłuchu!

Od momentu, kiedy pierwsze informacje na temat tego wydawnictwa trafiły do sieci, przez wszystkie kolejne etapy promocji ujawniające tytuł, gości, okładkę, tracklistę, ale przede wszystkim wkład, jaki Phife Dawg miał w nagrania tego krążka, żyliśmy w ogromnej niepewności. Mając ogromne oczekiwania, ale jednocześnie obawiając się, żeby tak kultowy zespół nie poszedł przypadkiem na żadne kompromisy i dostosowując swoje charakterystyczne brzmienie do wymagań dzisiejszych słuchaczy, nie stracił w oczach ich wieloletnich fanów. Na szczęście tak się nie stało. Macie przed sobą album godnie zamykający pewien ważny rozdział. Brzmiący jak za starych dobrych czasów, z charakterystycznym vibem i pogodnymi nawijkami gospodarzy, jak i zaproszonych gości, wśród których znaleźli się m.in. Busta Rhymes, André 3000, Talib Kweli, Anderson .Paak czy Kendrick Lamar. Odpalajcie to wyjątkowe dzieło, mając jednocześnie świadomość, że jest to ważny dzień dla hip-hopu, jak i całej ogólnie pojmowanej muzyki.

Nowy utwór: Talib Kweli feat. Aloe Blacc & Problem „Every Ghetto Pt. 2”

artworks-000186746975-4zmnec-t500x500

Po ostatnim koncercie w Polsce Talib Kweli ma z nami na pieńku, ale to nie przeszkadza w pisaniu o jego nowych kawałkach. Pamiętacie rewelacyjny singiel „Every Ghetto” z płyty Indie 500? Ten na produkcji Hi-Teka, w którym gościnnie udzielała się Rapsody. No to przyszedł czas na drugą część, tym razem pojawiają się Aloe Blacc i Problem, a o warstwę muzyczną zadbał Nottz. Chyba nawet lepsza od oryginału, ale to tylko moje zdanie. Singiel jest zapowiedzią przygotowywanego przez Javotti Media projektu Awful People Are Great At Parties.

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Nowy teledysk: Talib Kweli & 9th Wonder feat. Problem & Bad Lucc „Pay Ya Dues”

kweli klip
Talib Kweli i 9th Wonder wjeżdżają z nowym singlem ze wspólnego albumu — Indie 500. To znaczy, trochę ciężko nazwać to wspólnym albumem, jeżeli Kweli nie rapuje we wszystkich kawałkach, a 9th Wonder robi tylko cztery bity, ale kto by tam się zajmował detalami… To po prostu bardziej składanka, na której słyszymy artystów związanych z Jamla Records i Javotti Media. „Pay Ya Dues” jest już drugim singlem promującym to zacne skądinąd wydawnictwo. Nie wiem tylko za bardzo, dlaczego chłopaki zdecydowali się akurat na ten kawałek. Niby pasuje na singiel,  jak na całą płytę jest nawet dynamiczny, ale dosyć jednostajny. Z trzynastu numerów, które się znajdują na krążku, byłbym w stanie wybrać przynajmniej jeszcze dwa, które lepiej by się nadawały. Teledysk też nie prezentuje sobą nic specjalnego, bo raperów rapujących przed kamerą już nieraz widzieliśmy. Grafiki i efekty świetlne stanowią jednak jakieś urozmaicenie. Tak, czy inaczej, polecam sprawdzić samemu.

Odsłuch: Talib Kweli & 9th Wonder Indie 500

indie500

Doczekaliśmy się w końcu na oficjalny odsłuch wspólnego projektu Taliba Kweli oraz 9th Wonder’a zatytułowanego Indie 500. To, że 9th nie będzie tu jedynym producentem, wiadomo było już po pierwszych singlach zapowiadających album. Oprócz niego bardzo udane bity stworzyli m.in. Hi-Tek, Khrysis czy Nottz. Lista występujących na krążku gości jest równie pokaźna, ale takie postacie jak Slug, Brother Ali, Rhapsody czy Pharoahe Monch to zawsze gwarancja rewelacyjnych szesnastek. Sam album brzmi bardzo klasycznie. Pełno tu soulowych sampli i mocnych bębnów. Przy takiej obsadzie występujących tu osób, nie powinniśmy jednak oczekiwać lub też bać się o zbytnie eksperymentowanie. 100% czystego hip hopu prosto w Wasze głośniki, wystarczy odpalić play.

Występ live: Talib Kweli & Rapsody „Every Ghetto”

talib-kweli-roots-late-night-fallon-2015-billboard-650

Do dwóch koncertów Taliba Kweli w Polsce (o których piszemy tutaj), pozostało jeszcze trochę czasu. Tymczasem raper rozpoczął na dobre promocję zbliżającego się projektu Indie 500, który to współtworzy wraz z 9th Wonderem. Wiemy już że album ukaże się 6 listopada, a wśród wielu gościnnych udziałów, pojawią się na nim m.in. takie postacie jak Slug, Planet Asia, Brother Ali czy Pharoahe Monch (który to, jak się na początku zdawało, miał brać w tym czynny udział jako trzeci członek grupy). Kweli pojawił się zeszłej nocy w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon, gdzie wykonał numer „Every Ghetto”, w którym wspiera go Rapsody, a wszystko to  muzycznie podbite jest przez niezawodnych The Roots.

Talib Kweli na dwóch koncertach w Polsce

TalibKweli_European Tour_2015
Pamiętacie jak Talib odwołał swój koncert w Warszawie? Teraz raper raca do naszego kraju i zagra… aż DWA koncerty. Europejska trasa obejmie Katowice (22 listopada) oraz Warszawę (24 listopada). Wszystkich chętnych ze stolicy i okolic zapraszamy na wydarzenie na facebooku tutaj. Przypomnę, że ostatnia płyta Taliba, Fuck The Money, pochodzi z tego roku ALE! mam nadzieję, że na koncercie usłyszymy takie hity jak „Get By” czy coś z repertuaru z Mos Defem, ups! Yasiinem. No to z kim się widzimy?

Za informacje dziękujemy agencjom RitaG Bookings, LineUpBooking oraz No Better Bookings.

Nowy mixtape: Talib Kweli Javotti Media Presents: The Cathedral

talib

Zupełnie zaskoczenie Talib Kweli wypuścił wczoraj swój najnowszy mixtape, który ma również promować jego firmę wydawniczą Javotii Media. Jak najbardziej lubimy takie niespodzianki, dlatego od razu podajemy dalej takie informacje. Wydawnictwo ma na celu zaprezentowanie stajni artystów, którymi opiekuje się członek Black Star czy Reflection Eternal. Na płycie usłyszymy wiele ksywek, a na pierwszy ogień poszedł numer gospodarza z takimi osobami jak Curren$y, Big K.R.I.T oraz Kenda Ross. Kawałek jest bardzo dobry, co tylko wzmaga apetyt na sprawdzenie całego materiału. Poniżej odsłuchacie wspomniane „Everywhere I Go”, a także ściągniecie cały mixtape.

 


 OFICJALNY DOWNLOAD

Talib Kweli 13 lipca w Warszawie!

1508181_10154225096555486_5012938121112846666_nOrganizatorzy koncertów amerykańskich gwiazd hip hopu w Polsce rozpieszczają nas ostatnio niemało. DMXThe Pharcyde przy okazji Warsaw Challenge, Snoop Dogg i Outkast na Orange Warsaw Festival. Tym razem kolej przyszła na autora takich hitów jak „Get By” czy „Midnight Hour”, współtwórcy duetów Reflection Eternal czy Black Star. Jedna z bardziej wyrazistych postaci tego mniej komercyjnego oblicza hip hopu. Panie i panowie, już 13 lipca w warszawskim Palladium zagości nie kto inny, jak Talib Kweli.

Nowy teledysk: Talib Kweli feat. Raekwon „Violations”

talib-kweli-gravitasPowstał wreszcie klip do jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) numerów z albumu Gravitas Taliba Kweli’ego. Mowa o utworze „Violations” z gościnnym udziałem Raekwona, o którym głośno ostatnio głównie z powodu kłótni z RZA, powstałej w związku z różnicami zdań na temat najnowszego, długo wyczekiwanego albumu Wu-Tang Clanu. Fanom nowojorskiego klimatu zarówno numer dwójki szanowanych nie bez przyczyny starych wyjadaczy, jak i teledysk w reżyserii R.A. the Rugged Mana (!) powinny przypaść do gustu. Jeśli jeszcze do tej pory nie zdołaliście odsłuchać ostatniego albumu Taliba, możecie nadrobić zaległości na przykład tutaj.

Nowy teledysk: Talib Kweli „State of Grace”

sare79u

Talib Kweli w zeszłym roku wydał dwa albumy, podobnie zresztą zrobiło kilku innych artystów, dzieląc się więcej niż jednym wydawnictwem. Tak, 2013 był bogaty w dobre dźwięki (co możecie sprawdzić w naszych rankingach końcoworocznych). Do sieci trafił właśnie klip do utworu, który znalazł się na drugim krążku Taliba, Gravitas z grudnia. Kawałek „State of Grace” z gościnnym udziałem w refrenach Abby Dobson jest swoistym przekleństwem grzechu pychy. Zobaczcie jak ilustracja Daniela Cordero z czarno-białego obrazka przechodzi w pełen kolorów film animowany. Dajcie się oświecić.

Odsłuch: Talib Kweli Gravitas

talibcover

Żeby nie zmieniać nazwy naszego portalu na beyoncebowl.pl napiszemy dla odmiany o czymś innym, na przykład o nowym Talibie Kwelim. Gravitas to drugi już w tym roku album rapera. Przyznam szczerze, że po nieporywającym Prisoner of Conscious tak mi się chcę ten projekt sprawdzać jak robić świąteczne porządki w mieszkaniu. Niemniej z ciekawości sprawdziłbym jak Nowojorczyk poradził sobie w konfrontacji z zajawkowiczami z The Underachievers, w jakiej formie na mikrofonie jest obecnie Rah Digga, oraz co tam udało wygrzebać się z archiwum niepublikowanych podkładów J Dilli. Poniżej znajdziecie link do odsłuchu i ewentualnego zakupu płyty w wersji cyfrowej. Jeśli jesteście wyznawcami fizycznego nośnika muzyki (piona!), to na wersję CD musicie poczekać do lutego.

ODSŁUCH

Nowy teledysk: Res „Dreams”

res

Res we współpracy z basistą i bardzo dobrym producentem Tomem Spikerem, przygotowała wyjątkową EP-kę ReFried Mac, będącą ukłonem w stronę jednego z największych zespołów w historii muzyki — Fleedwood Mac oraz solowej twórczości Stevie Nicks. Przyznaję, że Rumors to jedna z moich ulubionych płyt, więc z lekkim dystansem podeszłam do interpretacji wokalistki z Filadelfii. „Dreams” to piosenka, która była coverowana i samplowana już tyle razy, przez tak różnych artystów, że aż można by pomyśleć, iż bardzo trudno jest ją zepsuć. Bzdura. Na szczęście Shareese zaprezentowała całkiem przyzwoitą wersję tego utworu, zachowując jego oryginalny hipisowski charakter i dodając szczyptę soulu.

Teledysk, jaki możecie znaleźć poniżej, został wyreżyserowany przez Joslyn Rose Lyons, a wyprodukował go Talib Kweli, z którym Ballard tworzy projekt Idle Warship. Klip zawiera ujęcia koncertowe i dodatkowe przebitki pokazujące m.in. Res grającą na gitarze, czy też przygotowują się do występu. Całe wydawnictwo ReFried Mac dostępne jest tutaj. Może to nieszczególnie wybitny, ale z pewnością przyjemny przerywnik w oczekiwaniu na kolejną długogrająca płytę Shareese, która ma być zatytułowana Reset.

Marco Polo, Talib Kweli i DJ Premier w hołdzie dla Guru

indeksZmarły 19 kwietnia 2010 roku raper Guru to nieodżałowany talent i prawdziwa ikona hip-hopu, do czego chyba nikogo przekonywać nie trzeba. Dzięki niebywałej chemii na linii MC – producent, współtworzony wraz z DJ’em Premierem duet Gangstarr, uznawany jest dziś za jeden z najlepszych w historii tej muzyki. Kanadyjski producent Marco Polo w towarzystwie Taliba Kweli oraz  wspomnianego wyżej DJ’a Premiera postanowili uczcić pamięć Guru, wypuszczając z dniem 1 listopada kawałek z teledyskiem, oddający hołd zmarłemu raperowi. Nam z kolei nie pozostaje nic innego, jak tylko poprzeć inicjatywę i przekazać materiał dalej.

Talib Kweli po raz drugi w tym roku

gravitas

Fani nie zdążyli się jeszcze nacieszyć, mniej-fani pewnie już zdążyli zapomnieć o wydanym wcześniej w tym roku piątym solowym albumie Taliba Kweliego. Wygląda na to, że już niedługo (i to bardzo niedługo, bo 15 grudnia) premierę będzie miał kolejny krążek nowojorczyka. Album będzie nosił tytuł Gravitas i wyprodukowany zostanie między innymi przez OhNo, Q-Tipa, Lorda QuestaRich Kidda. Warto zauważyć, że tym razem raper zrezygnował kompletnie ze wsparcia jakichkolwiek wytwórni (które swoją drogą zmieniał w przeciągu kariery jak rękawiczki) i postanowił sam zostać własnym wydawcą i dystrybutorem. Jeśli już jesteście zainteresowani zakupem nadchodzącego albumu to wbijajcie na stronę Taliba, gdzie osobiście i bez pośredników możecie sobie zaklepać preorder.

Nowy teledysk: Talib Kweli „Human Mic”

Talib-Kweli-Human-Mic-official-video-wideGarnitur, full cap z napisem „I Am The Greatest” i batuta — na wybór takich rekwizytów do klipu zdecydował się nie kto inny jak sam Talib Kweli. W końcu to maestro wielkiego widowiska jakim jest jego ostatni album Prisoner of Conscious. W teledysku do „Human Mic”, reżyserii samego R.A. The Rugged Mana, Kweli wciela się w rolę dyrygenta orkiestry majestatycznie grającej otwierającą album kompozycję. Tytuł kawałka nie jest chyba przesadą — członek legendarnego duetu Black Star to rzeczywiście chodzący mikrofon. Mimo upływu lat wciąż trzyma wysoki poziom tekstów i klasę swojego flow. Szkoda tylko, że nie do końca umie odnaleźć się we współczesnych brzmieniach. Może warto wrócić do klasycznych dźwięków, panie Kweli.

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475