talib kweli

Talib Kweli wystąpił na żywo u Conana O’Briena

Talib Kweli intensywnie promuje swój nowy album Radio Silence. Ponad tydzień temu wystąpił u Jimmiego Fallona i zagrał „Heads Up Eyes Open”, wspólnie z Rickiem Rossem i Yummy Bingham, a przedwczoraj pojawił się w programie Conana O’Briena, gdzie wyszedł na scenę z „Traveling Light”. Obok niego pokazali się Anderson .Paak za perkusją i na wokalu oraz Kaytranada. Panowie dali naprawdę energetyczne show, do tego stopnia, że na końcu Kweli zapytał Conana o samopoczucie, a ten odpowiedział „Teraz czuję się dobrze!” Warto obejrzeć.

Nowy teledysk: Talib Kweli feat. Anderson .Paak „Traveling Light”

Radio Silence Taliba Kweliego przedwczoraj pojawiło się na półkach sklepowych, a dziś dostajemy klip do singlowego „Traveling Ligt”. W teledysku widzimy między innymi materiały wideo z tras koncertowych głównego bohatera i ogólnie z życia „w drodze”. Wśród materiałów znalazły się ujęcia, w których widać między innymi Mos Defa, Hi-Teka, Dave’a Chappelle’a i wiele innych gwiazd. Oczywiście nie brakuje też Andersona .Paaka, który udziela się gościnnie w tym numerze.

#FridayRoundup: Talib Kweli, NxWorries, Sarius, Stalley i inni

Pomimo średnio udanego singla i tak czekaliśmy dzisiaj na nową płytę Eminema. Ta jednak się nie ukazała (przynajmniej do momentu kiedy piszemy ten tekst). Nie przeszkodzi nam to jednak w nazwaniu tego piątku udanym. Nowe albumy wydali dziś m.in. Talib Kweli, Sarius, Stalley czy Jaden Smith, a to nawet nie połowa dzisiejszych premier. Wszystko do sprawdzenia poniżej.


Radio Silence

Talib Kweli

Javotti Media / 3D

Talib Kweli wjeżdża z nowym albumem. Radio Silence to w sumie 11 numerów, a wśród nich kawałki z gościnnymi udziałami między innymi Andersona .Paaka, Roberta Glaspera i BJ The Chicago Kida. Produkcyjnie gospodarza wspomogli Oh No, Kaytranada czy The Alchemist. Ostatnim wydawnictwem jakie Kweli nam zaserwował była nagrana wspólnie ze Stylesem P epka The Seven, a że tamten materiał trzymał całkiem wysoki poziom, to i tutaj można się spodziewać czegoś dobrego, tym bardziej, że single, które się dotychczas ukazały rzeczywiście zwiastują zwiastują coś ciekawego. — Dill


Yes Lawd! Remixes

NxWorries

Stones Throw Records

Anderson .Paak zniknął gdzieś w tym roku, jak można przypuszczać po wydaniu Yes Lawd! postanowił skoncentrować się na solowej karierze. Z pomocą dla wszystkich fanów spragnionych nowej muzyki od duetu NxWorries przybywa Knxwledge z projektem Yes Lawd! Remixes. Pojawi się na nim dziesięć przerobionych kawałków z oryginału, a także dwa niepublikowane wcześniej numery. Szkoda, że panowie nie znaleźli czasu na skompletowanie nowego materiału. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Zresztą, dotychczasowe single prezentowały wysoki poziom, więc tak czy owak szykuje się kawał fajnej muzyki. — Mateusz


Antihype

Sarius

Antihype

Współpraca Sariusa z Gibbsem i postawienie na indywidualizm – zarówno twórczy, jak i wydawniczy, okazały się strzałem w dziesiątkę. Antihype to w pewnym sensie kontynuacja tego, co mieliśmy okazję usłyszeć na znakomitej epce CzaseM. Tym razem jest nie tylko o wiele bardziej różnorodnie, jeśli chodzi o warstwę muzyczną, pewnej zmianie uległa również liryka Sariusa. Coraz trudniej mówić o nim jako o młodym, gniewnym. Muzyczna dojrzałość idzie w parze z dojrzałością emocjonalną. Raper nadal nosi w sobie charakterystyczne rozczarowanie i gniew, które często objawiają się w tekstach, ale potrafi wyciągnąć z nich pozytywną energię napędzającą go do tworzenia. Gościnnie na płycie pojawili się Ten Typ Mes, Kartky i Kacper HTA. — Polazofia


Tell the Truth: Shame the Devil

Stalley

Blue Collar Gang

Kariera Stalleya w szeregach Maybach Music nie trwała zbyt długo, a szkoda, bo jego debiutanckie Ohio cieszyło się pozytywnym przyjęciem wśród fanów. Na szczęście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Po kilku latach ciszy jego powrót w 2017 roku okazał się naprawdę mocny. Tell The Truth: Shame The Devil to już trzeci projekt rapera wydany w przeciągu ostatnich czterech miesięcy. Dość krótka, bo składająca się z zaledwie siedmiu utworów płyta, zapowiada się naprawdę ciekawie. W roli gości pojawi się trio Migos oraz Young Scooter. — Mateusz


Syre

Jaden Smith

MSFTS Music

Dzieci państwa Smith nie chcą dać nam spokoju. Zaledwie w dwa tygodnie po premierze albumu The 1st Willow pojawia się pełnoprawny debiut Jadena Smitha. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że muzycznie udamy się w stronę pop-rapu. Syre nie obfituje w gości, ale prawdopodobnie sporo dowiemy się o inspiracjach Jadena — o czym można było przekonać się, słuchając dotychczasowych singli (patrz „Batman” łudząco podobny do „Jumpmana” Drake’a i Future’a). Bardziej jako ciekawostka, ale wciąż lepsza od dokonań siostry. — MajaDan


Soul of a Woman

Sharon Jones & The Dap-Kings

Daptone Records

W przeddzień pierwszej rocznicy śmierci Sharon Jones grupa The Dap-Kings postanowiła wydać ostatnią wspólną płytę nagraną z piosenkarką. 11-utworowe Soul of a Woman zostało nagrane w zeszłym roku w nowojorskim studiu House of Soul w momencie, gdy Jones miała przerwy w kuracji. „Wchodziliśmy do studia tylko, gdy czuła się lepiej” — wspomina basista i producent Bosco Mann. Jones wydała swój debiutancki album z The Dap-Kings w 2002 roku nakładem Daptone Records po tym jak kilka lat wcześniej poznała założyciela grupy i wytwórni Gabriela Rotha, który zaproponował jej udział w sesjach nagraniowych. Przedtem występowała jako piosenkarka na weselach. Soul of a Woman jest siódmym albumem Sharon Jones & The Dap-Kings. W 2013 roku u Jones zdiagnozowano raka. Po operacji i leczeniu piosenkarka wróciła na scenę, ale w listopadzie 2015 roku choroba powróciła. Życie, kariera i choroba Sharon Jones są tematem wydanego przed rokiem filmu Miss Sharon Jones!. –Kurtek


If All I Was Was Black

Mavis Staples

Anti

Po flircie z Arcade Fire i romansie z szeregiem songwriterów i producentów z kręgu muzyki niezależnej nasza ulubiona współczesna południowosoulowa diwa Mavis Staples wydała właśnie kolejny krążek. If All I Was Was Black wydane nakładem oficyny Anti to 11 nowych utworów, które wyszły spod pióra Jeffa Tweedy’ego z grupy Wilco, z którym piosenkarka współpracowała już kilkakrotnie w przeszłości. Tweedy odpowiada także za produkcję płyty, która, jak przekonuje, jest politycznym i społecznym manifestem. Jego słowa zdaje się potwierdzać nie tylko wymowny tytuł projektu, ale także tekst tytułowego singla, w którym Staples szczerze i z przekonaniem śpiewa o sile miłości. Oby miała rację! –Kurtek


The Amber Room

Maurice Moore

Dimitrios Management / EMPIRE

Wydawałoby się, że Maurice Moore nigdy nie wyda płyty długogrającej. W ciągu minionych dwóch lat wypuścił według Spotify ponad 20 singli, które jak dotąd niestety nijak nie przełożyły się ani na większą rozpoznawalność Moore’a, ani na jego artystyczną koherencję, ani na debiutancki longplay. Gdy przy okazji październikowej Moore premiery singla „Little More” w rozmowie z Billboardem piosenkarz zapowiedział, że jego długo wyczekiwany debiut Amber Room ma ukazać się jeszcze tej jesieni, trudno było w te zapowiedzi uwierzyć. Tymczasem niespełna miesiąc później muzyk podzielił się wreszcie, jak sam określił, debiutanckim mikstejpem. Poza wspomnianym „Little More” wśród trzynastu składających się na płytę utworów zajdziemy także upublicznione na początku listopada „Thotline”. –Kurtek


The Architect

Paloma Faith

RCA Records

Nowy album Palomy Faith The Architect, to jej czwarte wydawnictwo, które tym razem porusza polityczne i społeczne problemy współczesnego świata, od macierzyństwa, przez Donalda Trumpa, aż po wątek uchodźców. Gatunkowo, to wciąż uprawiany przez Brytyjkę artystyczny pop, nieco uwspółcześniony i dostosowany do obecnie panujących trendów muzycznych. Dlatego na płycie znajdziemy więcej elektroniki i syntezatorów, które przemykają obok dobrze znanego nam brzmienia orkiestry, podniosłych dźwięków i delikatnych soulowych nut. Swój wkład w projekt miały takie osobowości, jak rozchwytywana obecnie Sia, John Legend, Rag’n’Bone Man, czy aktor Samuel L. Jackson. Paloma zaprojektowała spójny i sensowny krążek, na którym nie porusza najprostszej do przedstawienia tematyki miłości, ale jako narrator, opisuje zaniepokojenie i cierpienie z perspektywy zwykłego człowieka. — Forrel


The Invisible Man: An Orchestral Tribiute To Dr. Dre

Sly5thAve

Tru Thoughts

Genezą tego albumu jest pewien koncert, który dla 1200 osób zagrał zespół dowodzony przez znakomitego multiinstrumentalistę, producenta oraz aranżera, jakim jest Sylvester Onyejiaka bardziej znany jako Sly5thAve. Występ ten zawierał orkiestrowe wersje najbardziej znanych utworów, które wyprodukował Dr Dre, a pieniądze zgromadzone podczas tego wydarzenia, w całości przeznaczone zostały na powstanie szkoły muzycznej w Compton. Na widowni tego show pojawił się również sam Dre, który po wszystkim pojawił się na scenie, aby pogratulować twórcom. Jak bardzo udane były to przeróbki, sprawdzić możemy teraz sami, wysłuchując ich studyjnych wersji. — efdote


Interlude

Karina Pasian

KPasa Music

Amerykańska wokalistka i pianistka Karina Pasian własnymi siłami, spod skrzydeł swojej wytwórni, zaprezentowała nowe wydawnictwo Interlude. EP zawiera sześć akustycznych kompozycji, utrzymanych w soulowo-jazzowym klimacie, ozdobionych delikatnym wokalem dziewczyny. Poznaliśmy już chwytający za serce singiel „Solitaire”, a podczas jednego z występów na żywo, Karina zaprezentowała utwór „Torn Heart”. Wokalistka postawiła na lirykę, gdyż wszystkie kawałki są balladami, opowiadającymi o miłości, cierpieniu, czy stracie bliskich osób. Mini album jest więc dojrzałym wydawnictwem, z którym wielu słuchaczy może się utożsamiać. — Forrel


No Dope On Sundays

CyHi The Prynce

GOOD Music

Musiało minąć wiele lat, żeby Cyhi the Prynce doczekał się swojego legalnego debiutu w GOOD Music. Doświadczenie pokazuje, że label Kanye Westa traktuje niektórych artystów priorytetowo, podczas gdy reszta musi czekać na swoją kolej i wsparcie. Cyhi nie zmarnował jednak tego czasu, wydając kilka solidnych mixtape’ów, w tym dwie części świetnie przyjętego Black Hystori Project. Ich pokłosie mogliśmy usłyszeć w jednym z pierwszych singli z nadchodzącego No Dope On Sundays, “Nu Africa”, czyli utopijnej wizji futurystycznego Czarnego Lądu, rządzonego przez sportowców i raperów. Niewiadomo czy podobnych konceptów znajdzie się na płycie więcej, jednak klasa talentu Cyhi, poziom “Movin Around” i “Dat Side”, oraz producencka piecza Kanye Westa zapowiadają warty uwagi album — Adrian


Talib Kweli ujawnia okładkę i tracklistę Radio Silence

Wielkimi krokami zbliża się premiera nowego albumu Taliba Kweliego Radio Silence. Krążek ukaże się już 17 listopada, a my mamy dla Was okładkę i traklistę projektu. Sądząc po tym jak wygląda cover, możemy się chyba spodziewać jakiegoś politycznego manifestu przynajmniej w tytułowym numerze. Sama traklista prezentuje się bardzo ciekawie. Gościnnie pojawią się między innymi Anderson .Paak, Jay Electronica, BJ the Chicago Kid, a także Bilal i Robert Glasper. Wygląda obiecująco, prawda? Tym bardziej warto czekać, że single, które do tej pory wyszły prezentują się całkiem dobrze.

1. „The Magic Hour”
2. „Traveling Light” (feat. Anderson .Paak)
3. „All of Us” (feat. Jay Electronica & Yummy Bingham)
4. „She’s My Hero”
5. „Chips” (feat. Waka Flocka Flame)
6. „Knockturnal”
7. „Radio Silence” (feat. Amber Coffman & Myka 9)
8. „The One I Love” (feat. BJ the Chicago Kid)
9. „Heads Up Eyes Open” (feat. Rick Ross & Yummy Bingham)
10. „Let It Roll”
11. „Write At Home” (feat. Datcha, Bilal & Robert Glasper)

Talib Kweli wraca z nową płytą

Ostatni projekt Kweliego to wspólna epka ze Stylesem P zatytułowana Seven. Chłopaki przez ten rok intensywnie ją promowali, ale powoli przychodzi czas na kolejną solówkę Taliba. Krążek będzie miał tytuł Radio Silence i ukaże się już 17 listopada. Na razie ukazały się dwa single — „She’s My Hero” na produkcji OH NO i „Heads Up Eyes Open”. Tu za bit odpowiada J Rhodes, a gościnnie pojawiają się Rick Ross i wokalistka Yummy Bingham, którą możecie znać z „Much More” De La Soul. Obydwa kawałki brzmią bardzo dobrze, a szczególnie „Heads Up Eyes Open” z tym wyraźnie wyczuwalnym gospelowym feelingiem.


Recenzja: Talib Kweli & Styles P The Seven

Talib Kweli & Styles P

The Seven (2017)

Javotti Media / 3D

Chuck D powiedział kiedyś, że hip-hop to „CNN afroamerykańskiej społeczności”. Epka Taliba Kwelego i Stylesa P nie tylko potwierdza te słowa, ale jeszcze poszerza ich zakres. Zawarty na płycie przekaz nie jest skierowany do konkretnej grupy ludzi. Po przesłuchaniu The Seven, każdy może wynieść z niej coś wartościowego.

Już pierwszy kawałek „Poets & Gangstas” pokazuje, że będziemy mieli do czynienia z płytą, na której nie ma miejsca na rapowanie o błahostkach. Refren zaczyna się słowami: „Now that’s that shit that you ain’t know that you need/The gangstas and the poets, yeah we know what it be/Plantin’ these fields of reality, we sowin’ the seeds/There’s no games like Atari, cause we not playin’ with niggas/„. To znaczy, że słuchacz od samego początku może spodziewać się konkretnego przesłania. The Seven jest hip-hopowym komentarzem odnoszącym się do dużej części problemów trapiących obecnie Amerykę i świat w ogóle. Można to w pewnym sensie uznać za powrót do rapowej publicystyki — czegoś, czego dziś w hip-hopie wydaje się trochę brakować.

Dla Kwelego taki koncept to żadna nowość, ale Styles, który zawsze trzymał się blisko ulicy, mierzy się z pewnym novum. Trzeba mu przyznać, że świetnie się w nim odnajduje. Jeśli wziąć pod uwagę czas, w którym epka powstała, zawarte na niej wersy nabierają wielkiej mocy i znaczenia, co sprawia, że płyty słucha się z uwagą. Rasizm, brutalność policji, walka z islamem — to tylko niektóre poruszane tematy. Chociaż motywy te są w dużej mierze związane z Afroamerykanami, ciekawym (i być może niełatwym) doświadczeniem będzie ten materiał także dla kogoś, kto do nich nie należy; da bowiem możliwość spojrzenia na to, o czym mowa na krążku wręcz z pierwszej ręki. Ale kwestie rasowe wcale nie są najważniejsze. Wiele linijek porusza uniwersalne sprawy, istotne dla każdego, niezależnie od koloru skóry, takie jak np. stan dzisiejszych mediów. Może nie zostaje to wypowiedziane wprost, ale da się też wyczuć gdzieś między wierszami niezadowolenie z dzisiejszej władzy. Na szczęście na próżno szukać tu szczeniackiego podejścia w stylu „Fuck Donald Trump”, choć takie kawałki, jak chociażby „Nine Point Five” odnoszą się do tej kwestii. Warto wspomnieć, że poprzedni rządzący też nie zostają oszczędzeni: „I thought Barack could have been a spook who sat by the door/But he signed a dark act middle finger to the law/” — rapuje Styles.

Dobrych wersów godnych przemyślenia i cytowania jest dużo więcej, a epka ma tylko siedem utworów. Tematyką i przekazem zawartym w tekstach można by bez problemów obdzielić jeszcze kilka piosenek. Chłopakom należą się więc duże brawa za skondensowanie wszystkiego w tak zwięzłej i czytelnej formie.

Produkcję na płycie spokojnie można nazwać najlepszą, do jakiej Kweli i Styles rapowali od lat (ten pierwszy przynajmniej od czasu Indie 500, a drugi od jeszcze dłuższego okresu, bo zawsze miał problem z doborem odpowiednich bitów na solówki, przez co zwyczajnie marnował swój talent). Choć prawie każdy numer tutaj to mała perełka, nie obyło się i bez małego zgrzytu, ale o tym za chwilę. „Nine Point Five” na bicie Marco Polo kojarzy się z genialnymi dźwiękami rodem z Port Authority 2 — można smęcić, że to w sumie nic świeżego, ale jak to brzmi! „Brown Guys” i „In the Field” są natomiast kolejnym potwierdzeniem tego, że Kweli musi w końcu nagrać jakiś większy materiał z Oh No. Pokazują też, że i Styles potrafi zaprezentować się z dobrej strony na jego podkładach, czego, o ile pamiętam, wcześniej nie miał okazji zrobić. Co do wspomnianego zgrzytu, kończące płytę „Lost Ones” nie jest złe — na płycie jakiegoś zawodnika z drugiej ligi wypadłoby w porządku, ale tutaj lekko odstaje od reszty przez swoją monotonię.

The Seven to bardzo udany materiał, na którym Talib Kweli i Styles P prezentują istotę mocnego przekazu we współczesnym hip-hopie i, przede wszystkim, świadomości tego, co się dzieje dookoła. Naprawdę inteligentny kawałek muzyki — w dobie różnej maści mumble raperów będący na wagę złota. To hip-hop dla dojrzałego odbiorcy. W czasie, gdy wszyscy zachwycają się nowym albumem Kendricka Lamara, szkoda byłoby go przeoczyć.

#FridayRoundup: Kendrick Lamar, Talib Kweli & Styles P, Little Dragon i inni

Spokojnie, ie zostawimy Was samych sobie w te święta. Jak co piątek mamy klasycznie garść nowych wydawnictw, które z pewnością umilą Wam weekend wielkanocny. O Kendricku pewnie już słyszeliście i czytaliście bardzo wiele przez ostatni tydzień — w razie czego zaległość możecie nadrobić poniżej — ale dzisiaj odbyło się także kilka innych ciekawych premier — także hiphopowych. Wspólny album wydali właśnie Talib Kweli i Styles P., do 37 Komnaty powracają w soulowym sosie El Michels Affair, na legalu debiutuje Playboi Carti, a Spoek Mathambo zapewnia nietuzinkową fuzję rapu, elektroniki i afrykańskich brzmień. Z muzyką elektroniczną po drodze także Little Dragon i Actress, a tym, którzy łakną trapu w spektakularnej gwiazdorskiej odsłonie, polecamy soundtrack do najnowszej części Szybkich i wściekłych.


DAMN.

Kendrick Lamar

Top Dawg Entertainment

CHOLERA. Król powraca. Po lekko gorzkawej do przełknięcia tygodniowej obsuwie doczekaliśmy się premiery następcy wybitnego To Pimp a Butterfly. Celowo to podkreślam, gdyż Kendrick Lamar jakby drażni się z miłośnikami albumu z 2015 roku. Bo singiel zupełnie w innym stylu. Bo Rihanna i jakieś leśne dziady z Irlandii na gościnnych występach zamiast Bilala i Thundercata. Bo okładka przypomina nam o tej gorszej stronie hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Ja tymczasem jestem spokojny, to w końcu K-Dot moi drodzy. Tak w ogóle to LeBron już słuchał i wyglądał na ukontentowanego. — Chojny


The Seven

Talib Kweli & Styles P

Javotti Media / 3D

Wiadomo nie od dziś, że Talib Kweli i Styles P lubią ze sobą współpracować. Wystarczy tylko wspomnieć „Thrill Is Gone” z płyty Statik Selektah i od razu wiadomo o co chodzi. Wspólny materiał obydwu panów wydawał się tylko kwestią czasu, a już od co najmniej dwóch miesięcy zapowiadana była nagrana przez nich epka. Seven, jak sam tytuł wskazuje, składa się z siedmiu numerów, a gościnnie udzielają się między innymi Jadakiss, Sheek Louch, Common czy Rapsody, ale też podopieczny Kweliego NIKO IS. Obawiam się tylko bitów i to nawet nie ze względu na gust Kweliego, ale dlatego, że Styles nigdy nie miał do nich szczęścia i to właśnie produkcja była zawsze słabą stroną jego płyt. W każdym razie lirycznie nigdy nie zawodzili, więc na pewno warto sprawdzić, co przygotowali. — Dill


Return to the 37th Chamber

El Michels Affair

Big Crown Records

Dawno temu, a dokładnie to 12 lat temu nowojorski zespół El Michels Affair wydał Sounding Out The City — album potwierdzający że na muzycznej mapie XXI wieku wciąż znajduje się miejsce dla dostojnego, instrumentalnego soulu. O wiele głośniej o chłopakach zrobiło się jednak kilka lat później wraz z premierą Enter The 37th Chamber, konceptualnego projektu złożonego z coverów piosenek Wu Tang Clanu i wywodzących się z niego solistów. Album, który chcielibyśmy dziś polecić, to właśnie bezpośrednia kontynuacja tego shaolińskiego materiału. W trakcie powrotu do Trzydziestej Siódmej Komnaty będą wam towarzyszyć również goście specjalni — Lee Fields oraz Lady Wray. — Chojny


Season High

Little Dragon

Loma Vista Recordings

Szwedzki zespół Little Dragon już od kilku lat dostarcza nam znakomitą mieszankę popu, elektroniki oraz downtempo. Na swoim piątym albumie zatytułowanym Season High, którego produkcją zajął się James Ford, znany ze współpracy z Arctic Monkeys, Florence and the Machine czy ostatnio Depeche Mode, eksplorują kilka różych muzycznych kliamtów, które w założeniu albumu mają być ucieczką od ich szarego i deszczowego miasta, jakim opisują swój rodzinny Göteborg. Wyglądamy przez okno i jest całkiem podobnie. Pora więc odpalić album i oddalić się gdzieś dalej. — efdote


The Fate of the Furious: The Album

Various Artists

Artist Partner Group

Cokolwiek sądzicie o serii filmów Szybcy i wściekli, trzeba oddać twórcom to, że są całkiem konsekwentni — także muzycznie. A publiczność tę konsekwencję docenia i konsekwentnie chodzi do kina i słucha kolejnych soundtracków, które zawsze wypełniają oryginalne kompozycje świeżych nazwisk na rapowej scenie. Tym razem do usłyszenia m.i.n. Young Thug, 2 Chainz, Wiz Khalifa, Lil Uzi Vert, Migos, Travis Scott, G-Eazy, Kehlani, Kevin Gates, Lil Yachty, Jeremih czy Ty Dolla Sign. No i oczywiście Pitbull. Bo jak to tak bez Pitbulla? — Kurtek


Playboi Carti

Playboi Carti

Interscope

Po głośnym mikstejpie In Abundance Playboia Cartiego okrzyknięto traprapową nadzieją tego roku. Dziś wraz z oficjalnym długogrającym debiutem rapera jest okazja, by te oczekiwania skonfrontować z rzeczywistością. Stosowna odtrutka, dla wszystkich tych, którzy nie czekali na Kendricka. — Kurtek


Mzansi Beat Code

Spoek Mathambo

Nthato Mokgata

Takiej mieszanki nie słyszeliśmy już dawno. Na najnowszym, piątym już albumie pochodzący z Południowej Afryki. Producent i raper — Spoek Mathambo zabiera nas w niesamowitą podróż, na której mieszają się zarówno języki oraz gatunki muzyczne. House, hip-hop, elektronika oraz afrykańskie rytmy żyją tu w symbiozie, tworząc niesamowity krążek, mogący namieszać zarówno w klubach, jak i przynieść niesamowitą przyjemność i relaks w domowym zaciszu Zaprezentowano tu przy okazji niezły przekrój artystów z regionu, który nam znany jest głównie swojej nie łatwej przeszłości, a przez tak wybitne projekty, jak ten i za sprawą niezwykle zdolnych ludzi, jakimi są bez wątpienia pojawiające się tu postacie, może przybliżyć światu również swoje muzyczne oblicze. — efdote


AZD

Actress

Ninja Tune

Po trzyletniej przerwie wydawniczej urozmaiconej jedynie skromną EP-ką z remiksami utworu „Bird Matrix”, Actress powraca z piątym w swoim katalogu albumem długogrającym AZD. Jest to drugi po „Ghettoville” z 2014 roku materiał wydany we współpracy z brytyjską oficyną Ninja Tune. AZD to kolejna cegiełka do bunkru nostalgii Actressa, która jest jednym z fundamentów jego twórczości; jednakże w tym przypadku Darren Cunningham pokusił się o bardziej futurystyczne rozwiązania brzmieniowe i troszkę inaczej niż zwykle zdefiniował estetykę szumu i hałasu swojego albumu. — Mleczny


Nowy utwór: Maurice Brown feat. Talib Kweli „Stand Up”

Hip-hop i jazz to najlepsze połączenie, prawda? Trębacz Maurice ‚Mobetta’ Brown i Talib Kweli udowadniają, że tak właśnie jest. „Stand Up” to singiel promujący najnowszą płytę tego pierwszego zatytułowaną The Mood, która premierę ma już dzisiaj! To utwór z silnym przesłaniem społeczno-politycznym, co w dzisiejszych trudnych czasach nie powinno dziwić. „Understand something, need to stand for something, take a stand for something”, rapuje Brown, który na płycie postanowił również stanąć za mikrofonem. Kweli też lubi poruszać ważne kwestie w swoich kawałkach, więc tego typu numer to dla niego żadna nowość. Wyszło przepięknie, a soul-jazzowy klimat sprawia, że można się wygodnie rozsiąść w fotelu i posłuchać, co panowie mają do powiedzenia. Dla Browna współpraca z raperami nie jest nowością, bo choć grał z największymi gwiazdami jazzu (między innymi z samym Michałem Urbaniakiem w 2011 roku w Teatrze Wielkim w Warszawie, w ramach BMW Jazz Club) to współpracował także z Jean Grae czy Prodigym, a z Kwelim nagrał kawałek „Fly by Night” na swoją poprzednią płytę Maurice vs. Mobetta. Poza tym jego bit możemy usłyszeć na Gutter Rainbows w utworze „Self Savior”. Warto sobie przypomnieć tamten numer.

Talib Kweli i Styles P ujawniają tracklistę wspólnej epki

talib-kweli-styles-p-1

Wspólny materiał Taliba Kweli i Stylesa P wydawał się tylko kwestią czasu. Panowie już nieraz ze sobą współpracowali. Wystarczy wspomnieć na przykład „The Thrill Is Gone” z płyty Statik Selektah. Teraz wreszcie wydadzą razem coś większego — będzie to 7-kawałkowa epka zatytułowana po prostu Seven. Gościnnie między innymi Common, Sheek Louch, Jadakiss, Rapsody i protegowany Taliba NIKO IS. Wyszedł już pierwszy singiel „Last Ones” i teledysk do niego, który udostępniamy poniżej. Nie jest to niestety nic porywającego, a szczerze mówiąc, liczyłem na coś ponadprzeciętnego, bo jednak Kweli i Styles to wyrobione marki w grze, choć ten drugi mógłby sobie wybierać zdecydowanie lepsze bity. Może tym razem się to uda, ale singiel niestety tego nie zwiastuje. Premiera już 14 kwietnia.

1. „Poets and Gangstas”
2. „Brown Guys”
3. „Nine Point Five” (feat. Sheek Louch, Jadakiss & NIKO IS)
4. „In the Field”
5. „Teleprompters” (feat. Common & Little Vic)
6. „Let It Burn” (feat. Rapsody & Chris Rivers)
7. „Last Ones”

Ostatni album kultowego A Tribe Called Quest dostępny do odsłuchu!

Od momentu, kiedy pierwsze informacje na temat tego wydawnictwa trafiły do sieci, przez wszystkie kolejne etapy promocji ujawniające tytuł, gości, okładkę, tracklistę, ale przede wszystkim wkład, jaki Phife Dawg miał w nagrania tego krążka, żyliśmy w ogromnej niepewności. Mając ogromne oczekiwania, ale jednocześnie obawiając się, żeby tak kultowy zespół nie poszedł przypadkiem na żadne kompromisy i dostosowując swoje charakterystyczne brzmienie do wymagań dzisiejszych słuchaczy, nie stracił w oczach ich wieloletnich fanów. Na szczęście tak się nie stało. Macie przed sobą album godnie zamykający pewien ważny rozdział. Brzmiący jak za starych dobrych czasów, z charakterystycznym vibem i pogodnymi nawijkami gospodarzy, jak i zaproszonych gości, wśród których znaleźli się m.in. Busta Rhymes, André 3000, Talib Kweli, Anderson .Paak czy Kendrick Lamar. Odpalajcie to wyjątkowe dzieło, mając jednocześnie świadomość, że jest to ważny dzień dla hip-hopu, jak i całej ogólnie pojmowanej muzyki.

Nowy utwór: Talib Kweli feat. Aloe Blacc & Problem „Every Ghetto Pt. 2”

artworks-000186746975-4zmnec-t500x500

Po ostatnim koncercie w Polsce Talib Kweli ma z nami na pieńku, ale to nie przeszkadza w pisaniu o jego nowych kawałkach. Pamiętacie rewelacyjny singiel „Every Ghetto” z płyty Indie 500? Ten na produkcji Hi-Teka, w którym gościnnie udzielała się Rapsody. No to przyszedł czas na drugą część, tym razem pojawiają się Aloe Blacc i Problem, a o warstwę muzyczną zadbał Nottz. Chyba nawet lepsza od oryginału, ale to tylko moje zdanie. Singiel jest zapowiedzią przygotowywanego przez Javotti Media projektu Awful People Are Great At Parties.

Radiowe popisy raperów

wizzzz

Przez ostatnie dni w kółko zapętlałem jedną rzecz na Youtube, potem zripowałem to sobie na mp3 i słuchałem praktycznie wszędzie. Wiz Khalifa; Adele; Radio; The Cruz Show. Raper z Pittsburga pozamiatał freestylem na muzyce z „Hello”. Zainspirowało mnie to, do odkurzenia specyficznych występów raperów w radio, do których zawsze chętnie wracam, ale które muszą mieć również obraz, nie tylko głos. Typowych klasyków (z jednym wyjątkiem) tutaj nie będzie. W niektórych momentach oglądania tych popisów, aż ciężko nie odnieść wrażenia, że tekst powstał wcześniej niż w radio. Przyjmijmy nazewnictwo z  Youtube, no bo różnicy nie ma skoro wyszły niesamowite rzeczy. Na początku miały być trzy pozycje, potem pięć… stanęło na sześciu. Nie miałem serca wyrzucić jakiejkolwiek. Kolejność przypadkowa, bo ułożenie rankingu było kompletnie niemożliwe.

 

Wiz Khalifa „Hello O’s” (Adele Hello)

To video było skazane na hit od samego początku. Joe Cruz – który trochę podkręcił Wiza – sam nie spodziewał się takich efektów. Raper najpierw się roześmiał na muzykę z „Hello” Adele, a potem po prostu pozamiatał. Śpiewany freestyle? Chyba tak to można nazwać. Tematyka jak to u Wiza, mogła dotyczyć tylko palonych tematów. W tym nagraniu jest jednak zawarty tak ogromny wajb i zajebista energia, że można słuchać go w kółko. Siedem milionów odsłon materiału w nieco ponad tydzień mówi sama za siebie. Może ta rosnąca cały czas liczba będzie motywacją dla Khalify, żeby zrealizować pełnoprawny utwór zastępując Adele w „witającym” utworze. Zrób to chudzielcu, będzie ogień. A tak swoją drogą… wierzycie w to, że Wiz nie znał nazwy tego utworu?

 

Jay Z – Freestyle w Hot97

Shawn Carter zawsze miał to „coś”, co sprawiało, że jego freestyle był topowy. W 2006 roku w Hot97 zarejestrowano jeden z najlpeszych popisów na wolno kiedykolwiek. Jay zjada tutaj swoim flow na którym rzuca potężnie mocne linijki. Krótkie „Say when!”, a potem płynie po bicie kilka minut na galaktycznym poziomie. Stąd pochodzi klasyczne Hov got flow, though he’s no Big and ‘Pac / But he’s close, how I’m ‘pose to when they got me fighting ghosts”. Wykon nie sprawia mu najmniejszych problemów, a wręcz przeciwnie – on się bawi przed mikrofonem z pełnym luzem i można odnieść wrażenie, że mógłby tak godzinami. Ktoś tego nie zna?

 

Action Bronson – Freestyle w Hot97

Performance. Sama nawijka to jedno, ale sytuacja, która wywiązała się w radiu między Funkmaster Flexem, Bronsonem i Big Bodym była spektakularna. Gospodarz programu zapowiadając już występ najlepszego kucharza wśród raperów ledwo powstrzymywał śmiech. Ujarany Mr. Wonderful najpierw przystopował swojego ziomka, po czym gładząc się po brodzie niczym stary mędrzec rzucił „I got this baby” i zaczął ceremonię. Bronson wygląda jak – dobrze znana z bajki – Buka i rzuca wersy naładowane emocjami, wsparte humorem i gestykulacją. W połowie całego materiału zaprasza do rapowania Body’ego i gdy on wymawia kilka słów do mikrofonu… pojawia się drugie „I got this” i gruby odpycha koleżkę łapiąc ponownie za stery. Szef. Polecam bacznie obserwować reakcje Flexa na to, co się dzieje w studio. Na koniec Action ostentacyjnie i od niechcenia pieprznął słuchawkami.

 

Freddy Gibbs – Freestyle w The Takeover

Freddie przesadził. Wycisnął bit Statika do ostatniej kropli i zrobił na nim wszystko, co najlepsze. Pojechał tutaj perfekcyjnie, na swoich zasadach, a przy tym wplątał w słowa wiele treści. Freestyle często bywa sztuką dla sztuki, ale to wykonanie ma idealnie wyważone proporcje i żadnych słabszych momentów. Wszystkie słowa, które wyrzuca z siebie raper lecą w bardzo szybkim tempie, a do tego zawierają sens i m.in. pocisk w stronę Rick Rossa, którego Tipton (nazwisko Gibbsa) nazywa fejkiem. Gość rapuje jak nakręcony. Tak to powinno wyglądać; taki jest Freddie Gibbs. Kompletna rzecz.

 

Tyler The Creator – Freestyle w Sway in the Morning

Tyler to popapraniec, co zresztą potwiedził w załączonym obrazku. Krótki, acz treściwy w emocje freestyle ze zmianą tempa, modulacją głosu, krzykiem i onomatopejami. Gość wpadł w trans, jeźdźi na krześle i pod koniec występu zaczyna świrować. W pewnych momentach można się o niego zacząć bać, ale na szczęście wszystko jest skwitowane wielkim wybuchem śmiechu. Akcja zaczyna się dziać od 3:30. Polecam sprawdzić również freestyle acapalla z tej samej audycji. „My name is my name…”

 

Sean Price – „Palookas” w Hip Hop Nation

Niestety już nieżyjący Sean Pi pozostawił po sobie nagranie, które tylko utwierdza w przekonaniu, dlaczego wszystko ogromnie go szanowali i wymieniali jednym tchem w gronie swoich ulubionych raperów. Price dograł sięTalibowi na płytę Gutter Rainbows, po czym obaj zaprezentowali utwór „Palookas” na żywo w radio. Gospodarz numeru nie zaskoczył niczym szczególnym i po prostu odwalił swoją robotę bez większych emocji. Gdy Ruck przejął mikrofon zaczął z biegiem zwrotki się rozkręcać. Pełne skupienie i do nieco zmodyfikowanej szesnastki dołożył gestykulację, po czym wstał i z rękami podniesionymi w triumfie zwycięstwa wyszedł ze studia prawie wyrywając słuchawki. Talib z szerokim uśmiechem dołożył tylko „You’re the best”. Otóż to.

Nowy teledysk: Talib Kweli & 9th Wonder feat. Problem & Bad Lucc „Pay Ya Dues”

kweli klip
Talib Kweli i 9th Wonder wjeżdżają z nowym singlem ze wspólnego albumu — Indie 500. To znaczy, trochę ciężko nazwać to wspólnym albumem, jeżeli Kweli nie rapuje we wszystkich kawałkach, a 9th Wonder robi tylko cztery bity, ale kto by tam się zajmował detalami… To po prostu bardziej składanka, na której słyszymy artystów związanych z Jamla Records i Javotti Media. „Pay Ya Dues” jest już drugim singlem promującym to zacne skądinąd wydawnictwo. Nie wiem tylko za bardzo, dlaczego chłopaki zdecydowali się akurat na ten kawałek. Niby pasuje na singiel,  jak na całą płytę jest nawet dynamiczny, ale dosyć jednostajny. Z trzynastu numerów, które się znajdują na krążku, byłbym w stanie wybrać przynajmniej jeszcze dwa, które lepiej by się nadawały. Teledysk też nie prezentuje sobą nic specjalnego, bo raperów rapujących przed kamerą już nieraz widzieliśmy. Grafiki i efekty świetlne stanowią jednak jakieś urozmaicenie. Tak, czy inaczej, polecam sprawdzić samemu.

Odsłuch: Talib Kweli & 9th Wonder Indie 500

indie500

Doczekaliśmy się w końcu na oficjalny odsłuch wspólnego projektu Taliba Kweli oraz 9th Wonder’a zatytułowanego Indie 500. To, że 9th nie będzie tu jedynym producentem, wiadomo było już po pierwszych singlach zapowiadających album. Oprócz niego bardzo udane bity stworzyli m.in. Hi-Tek, Khrysis czy Nottz. Lista występujących na krążku gości jest równie pokaźna, ale takie postacie jak Slug, Brother Ali, Rhapsody czy Pharoahe Monch to zawsze gwarancja rewelacyjnych szesnastek. Sam album brzmi bardzo klasycznie. Pełno tu soulowych sampli i mocnych bębnów. Przy takiej obsadzie występujących tu osób, nie powinniśmy jednak oczekiwać lub też bać się o zbytnie eksperymentowanie. 100% czystego hip hopu prosto w Wasze głośniki, wystarczy odpalić play.

Występ live: Talib Kweli & Rapsody „Every Ghetto”

talib-kweli-roots-late-night-fallon-2015-billboard-650

Do dwóch koncertów Taliba Kweli w Polsce (o których piszemy tutaj), pozostało jeszcze trochę czasu. Tymczasem raper rozpoczął na dobre promocję zbliżającego się projektu Indie 500, który to współtworzy wraz z 9th Wonderem. Wiemy już że album ukaże się 6 listopada, a wśród wielu gościnnych udziałów, pojawią się na nim m.in. takie postacie jak Slug, Planet Asia, Brother Ali czy Pharoahe Monch (który to, jak się na początku zdawało, miał brać w tym czynny udział jako trzeci członek grupy). Kweli pojawił się zeszłej nocy w programie The Tonight Show Starring Jimmy Fallon, gdzie wykonał numer „Every Ghetto”, w którym wspiera go Rapsody, a wszystko to  muzycznie podbite jest przez niezawodnych The Roots.

Talib Kweli na dwóch koncertach w Polsce

TalibKweli_European Tour_2015
Pamiętacie jak Talib odwołał swój koncert w Warszawie? Teraz raper raca do naszego kraju i zagra… aż DWA koncerty. Europejska trasa obejmie Katowice (22 listopada) oraz Warszawę (24 listopada). Wszystkich chętnych ze stolicy i okolic zapraszamy na wydarzenie na facebooku tutaj. Przypomnę, że ostatnia płyta Taliba, Fuck The Money, pochodzi z tego roku ALE! mam nadzieję, że na koncercie usłyszymy takie hity jak „Get By” czy coś z repertuaru z Mos Defem, ups! Yasiinem. No to z kim się widzimy?

Za informacje dziękujemy agencjom RitaG Bookings, LineUpBooking oraz No Better Bookings.

Nowy mixtape: Talib Kweli Javotti Media Presents: The Cathedral

talib

Zupełnie zaskoczenie Talib Kweli wypuścił wczoraj swój najnowszy mixtape, który ma również promować jego firmę wydawniczą Javotii Media. Jak najbardziej lubimy takie niespodzianki, dlatego od razu podajemy dalej takie informacje. Wydawnictwo ma na celu zaprezentowanie stajni artystów, którymi opiekuje się członek Black Star czy Reflection Eternal. Na płycie usłyszymy wiele ksywek, a na pierwszy ogień poszedł numer gospodarza z takimi osobami jak Curren$y, Big K.R.I.T oraz Kenda Ross. Kawałek jest bardzo dobry, co tylko wzmaga apetyt na sprawdzenie całego materiału. Poniżej odsłuchacie wspomniane „Everywhere I Go”, a także ściągniecie cały mixtape.

 


 OFICJALNY DOWNLOAD

Talib Kweli 13 lipca w Warszawie!

1508181_10154225096555486_5012938121112846666_nOrganizatorzy koncertów amerykańskich gwiazd hip hopu w Polsce rozpieszczają nas ostatnio niemało. DMXThe Pharcyde przy okazji Warsaw Challenge, Snoop Dogg i Outkast na Orange Warsaw Festival. Tym razem kolej przyszła na autora takich hitów jak „Get By” czy „Midnight Hour”, współtwórcy duetów Reflection Eternal czy Black Star. Jedna z bardziej wyrazistych postaci tego mniej komercyjnego oblicza hip hopu. Panie i panowie, już 13 lipca w warszawskim Palladium zagości nie kto inny, jak Talib Kweli.

Nowy teledysk: Talib Kweli feat. Raekwon „Violations”

talib-kweli-gravitasPowstał wreszcie klip do jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) numerów z albumu Gravitas Taliba Kweli’ego. Mowa o utworze „Violations” z gościnnym udziałem Raekwona, o którym głośno ostatnio głównie z powodu kłótni z RZA, powstałej w związku z różnicami zdań na temat najnowszego, długo wyczekiwanego albumu Wu-Tang Clanu. Fanom nowojorskiego klimatu zarówno numer dwójki szanowanych nie bez przyczyny starych wyjadaczy, jak i teledysk w reżyserii R.A. the Rugged Mana (!) powinny przypaść do gustu. Jeśli jeszcze do tej pory nie zdołaliście odsłuchać ostatniego albumu Taliba, możecie nadrobić zaległości na przykład tutaj.

Nowy teledysk: Talib Kweli „State of Grace”

sare79u

Talib Kweli w zeszłym roku wydał dwa albumy, podobnie zresztą zrobiło kilku innych artystów, dzieląc się więcej niż jednym wydawnictwem. Tak, 2013 był bogaty w dobre dźwięki (co możecie sprawdzić w naszych rankingach końcoworocznych). Do sieci trafił właśnie klip do utworu, który znalazł się na drugim krążku Taliba, Gravitas z grudnia. Kawałek „State of Grace” z gościnnym udziałem w refrenach Abby Dobson jest swoistym przekleństwem grzechu pychy. Zobaczcie jak ilustracja Daniela Cordero z czarno-białego obrazka przechodzi w pełen kolorów film animowany. Dajcie się oświecić.