tamia

#FridayRoundup: Masego, Yves Tumor, Seinabo Sey, Lenny Kravitz i inni

Kolejny weekend obfitujący w ciekawe premiery płytowe. Jak zwykle mamy dla Was przekrój przez różne gatunki i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Zaczynajmy!


Lady Lady

Masego

EQT Recordings

Czy wam też okładka Lady Lady wydaje się wyrafinowaną wariacją na temat okładki Take Care Drake’a? Ale spokojnie. Micah Davis na debiutanckim albumie dostarcza nam wszystkiego tego, czego się po nim spodziewaliśmy. W pełni rozwija tu autorską koncepcję „żywej”, soulowo-jazzowej muzyki, podszytej hip-hopem czy trapem. Znajdziemy więc na Lady Lady subtelne utwory, ale w bogatych i bezpretensjonalnych aranżacjach. Album jest oczywiście poświęcony kobietom, które muzyk przedstawia jako najważniejsze źródło inspiracji. Na płycie gościnnie m.in. Tiffany Gouché, SiR czy FKJ w dobrze już znanym „Tadow” (w obu wersjach). Nie tylko posiadacze biletów na warszawski koncert powinni być zadowoleni. — Maja Danilenko


Safe in the Hands of Love

Yves Tumor

Human Re Sources

Bezpieczny w rękach miłości. Miłość u Yvesa Tumora to pojęcie złożone, które przetwarza w swojej obecnej twórczości na własny użytek. Traktowane ironiczne wzniosłe uczucie posiada w jego eksplikacji wiele aspektów. Zanurzając się w Safe in the Hands of Love podążamy wraz z Tumorem po najgłębszych zakamarkach jego umysłu i poznajemy kolejne aspekty miłości. Wiara w zbawienie, wolność, szczerość, paranoja, nadzieja – tworzą to finalne pojęcie. Klasyczne instrumentarium współgra z glitchową eksperymentalną estetyką, przynosząc ekscentryczny wytwór artystycznej wyobraźni eskapisty-ekstrawertyka. Uwolnijcie Wewnętrznego Lwa i odlećcie z nową muzyką Yvesa Tumora! — ibinks


I’m a Dream

Seinabo Sey

Saraba AB

Szwedzka wokalistka o afrykańskich korzeniach zadebiutowała mocnym albumem Pretend, który odniósł znaczący komercyjny sukces. Druga płyta Seinabo Sey może nie zawiera radiowych hitów, ale jest dojrzałym i świadomym zapisem ostatnich lat artystki. Podróż do rodzinnych stron, przemyślenia i obcowanie z tamtejszą kulturą, pozwoliły Szwedce zrozumieć swoje pochodzenie, w pełni je zaakceptować i podążać wyznaczoną przez siebie ścieżką, nie uginając się pod naciskami zachodnich trendów. Słychać to na krążku I’m a Dream, na którym mniej jest popu, przeważającego na debiucie, a więcej R&B, soulu i naleciałości muzycznych z Afryki. Słychać również świadome wyrażanie własnych myśli, bez zbędnych obaw i strachu przed ewentualną cenzurą, dzięki czemu z albumu bije wolność liryczna i dźwiękowa, tak potrzebna w obecnych czasach. — Forrel


Raise Vibration

Lenny Kravitz

Roxie / BMG

Lenny Kravitz ogłosił wrześniowy termin premiery jedenastego już studyjnego krążka Raise Vibration jeszcze w maju i honorowo go dotrzymał. Trzy promujące płytę single klimatycznie i tematycznie nie miały wielu stycznych punktów, ale stylistycznie zazębiały się w jednym — wszystkie stanowiły mocny powrót Kravitza do brzmienia połowy lat 90. Szukając potwierdzenia we wczesnych płytach artysty, po 12 nowych utworach można więc spodziewać się zarówno gitarowych popisów, jak i soulujących ballad.— Kurtek


Dancehall

The Blaze

Animal 63

Jeśli marzy wam się Young Fathers w bardziej klubowej odsłonie, to klaustrofobiczny house francuskiego duetu The Blaze ma szanse się wam spodobać. Po dobrze przyjętej zeszłorocznej epce Territory bracia Alric przekładają swoją minimalistyczną, ale niezwykle intensywą wizję muzyki na długogrający projekt Dancehall. Jako że zwiastujące projekt single niczym nie ustępowały ich wcześniejszemu materiałowi, z pełną odpowiedzialnością polecamy.— Kurtek


Indigo

Kandace Springs

Blue Note / UMG

Przed dwoma laty dość szeroko rozpisywaliśmy się o długogrającym debiucie wokalistki jazzowej Kandace Springs Soul Eyes, który przenosił jej soulowe inspiracje w świat subtelnego jazzu. Teraz piosenkarka wraca z drugą płytą Indigo i wraca do soulowych inspiracji, które na pierwszym albumie zostały dość zaskakująco stłumione. Indigo kontynuuje drogę inspirowanego jazzem soulu po śladach takich piosenkarek jak Lizz Wright, India.Arie czy Amel Larrieux. — Kurtek


Mothe

Kilo Kish

Human Re Sources

Gdyby Lana del Rey chciała rozpocząć karierę hip-hopowej księżniczki, brzmiałaby jak Kilo Kish. Po zaliczeniu udanych featuringów u Gorillaz i jej starego kolegi Vince’a Staplesa, Lakisha Kimberly Robinson powraca z mini-albumem Mothe. Po intrygującym „Elegance” Kish wyskakuje ze stroju baletnicy, by przeobrazić się w ćmę i sięgnąć po inteligentne disco, wyeksplorowane przez jej koleżanki Kelelę, Ojerime czy Abrę. Na Mothe delikatność jak u Rey przyćmiewa miks bassu, ambient popu i elektroniki z barokowymi wstawkami. Zwolnione tempo w stylowym „San Perdo”, duszne „Like Honey” oraz pozostałe kompozycje tworzą playlistę do wypadów do klubów i sennych powrotów autobusem. — ibinks


Language

MNEK

Digital Teddy

Powiedzieć, że MNEK przespał swój moment sławy to nie powiedzieć nic. W końcu jednak doczekaliśmy się premiery jego debiutanckiego krążka pt. Language. Hity takie jak „Every Little Word” czy „Ready for Your Love” to niestety echo zamierzchłych czasów, jednak w rekompensacie brytyjski wokalista przygotował dla swoich fanów aż 16 świeżych utworów. Single „Colour”, „Crazy World” czy „Correct” zwiastują dużą różnorodność i sporo pozytywnej energii. Miejmy nadzieję, że na płycie nie zabraknie jednak popowych ballad, które są idealnym tłem dla imponujących popisów wokalnych artysty. Liczę na naprawdę porywające wydawnictwo i powrót MNEKa w formie sprzed lat — Adrian


Love, Loss, and Auto-Tune

Swamp Dogg

Joyful Noise

Już za chwilę minie 10 lat od wydania 808s & Heartbreak, po którym Kanye West musiał się tłumaczyć z nadużywania auto-tune’a, a to narzędzie wciąż wzbudza silne emocje. Soulowy tytan Jerry Williams Jr., czyli Swamp Dogg, wykorzystuje auto-tune jako pretekst do swoistej dekonstrukcji czystej krwi rhythm and bluesa. Niby nic imponującego, ale chyba jeszcze nie było nikogo, kto z taką ostentacją przedstawiałby to urządzenie jako jednego z głównych bohaterów albumu. Niepotrzebna fanaberia czy ciekawy zabieg stylistyczny? Zachęcamy do sprawdzenia na własną rękę, bo Love, Loss and Auto-Tune łatwo przeoczyć w natłoku premier, a to zdecydowanie pozycja, którą szkoda przegapić. — Maja Danilenko


Lover’s Rock

Estelle

VP Records

O najnowszym albumie Estelle napisaliśmy wcześniej już wiele słów, mało pochlebnych. Wokalistka z każdym kolejnym projektem schodzi w dół artystycznej drabiny. Jej najlepszemu krążkowi Shine wciąż nic nie dorównuje z dotychczasowej dyskografii. Lovers Rock również nie podoła temu zadaniu. Nowy wakacyjny kierunek muzyczny, który Estelle obrała na wydawnictwie, wpasowuje się w popularny wciąż nurt reggae, ale z pewnością nie dorasta do pięt największym płytom tego gatunku. Lovers Rock pozostaje daleko w tyle, a za nim jest tylko wspólna płyta Syleeny Johnson i Musiq Soulchilda. Nie bez powodu album był wielokrotnie przekładany, a single ginęły gdzieś w eterze. Wierzę jednak, że longplay Brytyjki znajdzie fanów, którym jej rytmy przypadną do gustu. — Forrel


Ringo’s Desert

ZHU

Mind of a Genius

Przedsmak drugiego longplaya jednego z najbardziej tajemniczych, ale również utalentowanych producentów muzyki elektronicznej, został zaprezentowany w kwietniu tego roku. Ringo’s Desert Pt. 1 zawierał siedem kompozycji i wszystkie znalazły się na płycie Ringo’s Desert. Oprócz wspomnianych kawałków z epki, do grona unikalnych i hipnotyzujących melodii, dołączyły między innymi kawałki z gościnnym udziałem TOKiMONSTA, Majid Jordan czy Karnaval Blues. ZHU przenosi słuchacza tym razem na pustynię, na której hipnotyzujące „brudne” synthy mieszają się z wyrazistymi elektronicznymi dźwiękami, przywołującymi na myśl pustynny pejzaż, z dującym wiatrem na czele. Wybierzcie się w muzyczną podróż z ZHU, podczas której będziecie tylko wy, muzyka i pustynny krajobraz. — Forrel


The Difference Between Me & You

Black Joe Lewis & The Honeybears

self released

Choć Black Joe Lewis i jego grupa The Honeybears nie stawiają już w centrum swojej twórczości klasycznego rhythm & bluesa, ale raczej garażowy rock, w ich żyłach nadal płynie ciekły funk, a dusze aż kipią soulem. Wydany dziś piąty długogrający album zespołu The Difference Between Me & You to uduchowione gitarowe granie stawiające duży nacisk na wyrazistą rytmikę i emocjonalne wokale. Dla sympatyków The Black Keys i The Dirtbombs.— Kurtek


Young Sick Camellia

St. Paul & The Broken Bones

Records

St. Paul & The Broken Bones zachwycili miłośników klasycznego soulu w 2014 roku niezwykle natchnioną i wyważoną wizją południowego odłamu gatunku na debiutanckim Half the City. Teraz amerykański kolektyw wraca z trzecim krążkiem Young Sick Camellia, przełamując swoje organiczne brzmienie klasycznym funkiem i disco. Miłośnicy złotej ery Motown nie będą zawiedzeni.— Kurtek


Passion Like Fire

Tamia

Puls1

Na swoim siódmym albumie Tamia niezmiennie kroczy wyznaczoną wcześniej ścieżką celebracji szczęśliwego małżeństwa. Tematyka Passion Like Fire, zaczerpnięta z prawdziwego życia artystki, obraca się między bezgraniczną miłością do męża, pasją, seksem i – jak bywa w każdym związku – kłótniami, które w konsekwencji umacniają relacje. Krążek zawiera dwanaście kompozycji spod znaku R&B, wyprodukowanych przez długoletnich przyjaciół Kanadyjki Salaama Remi, Lil Ronnie’go oraz Shepa Crawforda, a szczyptę latino dodali Andres Torres i Gray Hawken. Na Passion Like Fire Tamia zdecydowanie zaprasza do sypialni na romantyczny wieczór wśród świec. Jej długoletnie małżeństwo z Grantem Hillem tylko potwierdza, że wokalistka wie jak nieustannie rozpalać i podsycać uczucie. — Forrel


Even More

Major.

BOE / Empire

Jeśli pseudonim Major. mówi wam niewiele, śpieszymy wyjaśnić, że to mniej więcej ta sama kategoria piosenkarza R&B, co Musiq Soulchild, Dwele czy Raheem DeVaughn, który robi swoje po cichu i niekoniecznie należy spodziewać się po nim świeżego brzmienia czy innowacyjnych rozwiązań. Może za to liczyć na to, że będzie grało go radio. Tak było przed dwoma laty z „Why I Love You” z debiutanckiego krążka piosenkarza. Teraz wrócił z nową płytą Even More, która z pewnością nie odkryje Ameryki, zwłaszcza jeśli macie już pojęcie o współczesnej scenie R&B.— Kurtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Wale wspomaga singiel Tamii „Leave It Smokin'”

Wale wspomaga singiel Tamii Leave It Smokin

Drugie „życie” otrzymał singiel promujący najnowsze wydawnictwo Tamii. Do „Leave It Smokin'”, czyli pierwszego kawałka z nadchodzącej płyty Passion Like Fire, dołączył raper Wale. Sam remiks nie różni się niczym od pierwotnej piosenki, oprócz kilku wersów dodanych przez Wale’a. Przypominam, że nowy album Kanadyjki ukaże się 7 września nakładem 21 Entertainment Group/Plus 1 Music. Znajdzie się na nim dwanaście kompozycji, z których poznaliśmy do tej pory „Leave It Smokin'”, „Today I Do” oraz „Deeper”. Poniżej posłuchajcie omawianego remiksu.

Tamia niezmiennie celebruje potęgę miłości

Tamia niezmiennie celebruje potege milosci

Tamia od długiego czasu w swoich utworach porusza temat miłości i wierności małżeńskiej. Sama jest w szczęśliwym związku, który pielęgnuje i szczyci się nim na zewnątrz. Po ostatnim nazbyt przesłodzonym singlu „Today I Do”, który został wydany z okazji rocznicy ślubu, tym razem artystka prezentuje kompozycję „Deeper”, która traktuje o miłości, stracie i dojrzałości emocjonalnej. Tym razem Kanadyjka również pozostała przy balladowej konwencji, ale już nie tak mdłej, a bardziej podniosłej.

Nowy album Tamii Passion Like Fire ukaże się 7 września nakładem 21 Entertainment Group/Plus 1 Music. Znajdzie się na nim dwanaście kompozycji, z których poznaliśmy już trzy — dwie powyżej wspomniane oraz pierwszy promujący krążek singiel utrzymany w wakacyjnym klimacie – „Leave It Smokin'”. Zapoznajcie się z okładka oraz pełnym spisem utworów i cierpliwie czekajcie na premierę.

Tamia niezmiennie celebruje potege milosci width=

Spis utworów Passion Like Fire:

1. „If I Had To Choose”
2. „Leave It Smokin’”
3. „It’s Yours”
4. „Lost in You”
5. „Today I Do”
6. „When the Sun Comes Up”
7. „Tell Me How”
8. „Deeper”
9. „Stay”
10. „Not For Long”
11. „Better”
12. „You Are Loved”

Tamia świętuje publicznie swoją rocznicę ślubu

Tamia swietuje publicznie swoja rocznice slubu

Tamia przygotowuje się do premiery swojego kolejnego albumu Passion Like Fire. Jego premiera została zapowiedziana na 7 września, a tematycznie artystka porusza się niezmiennie po obszarach miłosnych, zaczerpniętych z własnego życia. Niedawno Kanadyjka świętowała dziewiętnastą rocznicę ślubu i z tej okazji podzieliła się swoją radością, prezentując teledysk do nowego utworu. „Today I Do” jest niestety nadzwyczaj przesłodzoną balladą, opowiadającą o sakramentalnym „Tak”, które wypowiedzieli małżonkowie podczas swojego ślubu. Jakby mało było ociekającej słodyczy, kawałek został zobrazowany scenami z tamtego wydarzenia. Uwielbiam Tamię, ale nową kompozycją rozczarowałem się mocno, głównie z powodu mdłego tematu oraz jękliwych sekcji wokalnych. Oliwy do ognia dolał teledysk. Mam tylko nadzieję, że „Today I Do” znajdzie się na końcu płyty, aby można było za wczasu wcisnąć stop.

Tamia pobudza zmysły i rozpala namiętność

Tamia pobudza zmysly i rozpala namietnosc

Lato czuć w powietrzu juz od dawna, a wakacyjny okres dopiero przed nami. Tamia również jest w słonecznym nastroju i z tej okazji wypuściła teledysk do swojego ostatniego singla. Duszny, namiętny i eteryczny klip do „Leave It Smokin'” przedstawia artystkę głównie na klubowej scenie. Podczas wykonywania utworu ludzie poddają się seksownym wibracjom i śmiało sobie poczynają. Takie właśnie jest lato, gorące, odważne i nieprzewidywalne. Koncepcja wideo przypomina nieco pomysł z obrazka „That’s the Way Love Goes” Janet Jackson, a i sama kompozycja utrzymana jest w podobnym klimacie. That’s hot!

Tamia przygotowuje się do wydania siódmego studyjnego albumu. Passion Like Fire będzie zawierał dwanaście kompozycji R&B, wyprodukowanych przez długoletnich przyjaciół artystki Salaama Remi, Lil Ronnie’go oraz Shepa Crawforda, a szczyptę latino dodadzą Andres Torres i Gray Hawken. Wszystko wyśpiewane będzie oczywiście anielskim głosem Kanadyjki. Premiera po wakacjach, 7 września.

Tamia na żywo ku czci Yolandy Adams

Tamia na zywo ku czci Yolandy Adams

Kanadyjska artystka Tamia jest na tyle znana, że to jej można powoli oddawać cześć podczas koncertów typu tribute. Jednak to właśnie ona zaśpiewała jeden z hitów Yolandy Adams i oddała jej hołd podczas gali A Celebration of Legends w National Museum of African American Music w Nashville. Tamia zaśpiewała utwór gwiazdy gospel „Open My Heart” w sposób oczywiście zjawiskowy i uczuciowy, co potwierdziły reakcje publiczności.

Yolanda Adams jest uznawana za największa artystkę gospel, która skomercjalizowała ten gatunek i pomimo krytyki, która wylała się na nią za ten czyn, kolejni artyści z powodzeniem zaczęli ją naśladować. Aż trudno uwierzyć, że na gatunku muzycznym, wychwalającym Boga, który z kolei nawoływał do skromnego życia, można z powodzeniem zbijać kokosy. To jednak osobista sprawa danego artysty, któremu zapewne kasa nie śmierdzi. Odbiegając od wspomnianego, Tamia przygotowuje się do premiery swojego najnowszego albumu Passion Like Fire. Szczegóły nie są jeszcze znane. W sieci można znaleźć rozbieżne informacje, że krążek ukaże się albo latem, albo dopiero jesienią. Pozostaje tylko czekać na oficjalne informacje.

Tamia na zywo ku czci Yolandy Adams

Nowa retro-soulowa propozycja od Tamii „Leave It Smokin'”

Nowa retro soulowa propozycja od Tamii Leave It Smokin

Bez szumnych zapowiedzi i wielkich bilbordów, bo i po co, Tamia zaprezentowała swój nowy singiel „Leave It Smokin'”. Retro kawałek w stylu lat dziewięćdziesiątych opowiada o ognistej miłosnej pasji bohaterki. Mid-tempo zmysłowa kompozycja, która idealnie wpasowuje się w klimat nadchodzącego lata, powstała przy współpracy artystki z jej długoletnim partnerem muzycznym Salaamem Remi. Często wyśpiewywana fraza passion like fire jest jednocześnie tytułem nadchodzącego albumu Kanadyjki. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wydawnictwo ujrzy światło dzienne jeszcze tego lata, a wydawcą będzie Entertainment One (eOne)/21 Entertainment Group. Jak dobrze, że Tamia jest jedną z tych wokalistek, które regularnie raczą fanów nową muzyką, bo chociaż jej teksty nadmiernie ociekają słodyczą, to i tak jej wokal jest miodem na uszy.

Recenzja: Tamia Love Life

love-life

Tamia

Love Life (2015)

Def Jam

Na rynku muzycznym pozostało niewiele piosenkarek wiernych tradycyjnemu brzmieniu R&B. Jedną z nich jest niewątpliwie Tamia. Kanadyjka od momentu swojego debiutu w 1998 roku nie uległa modzie i ewentualnym naciskom ze strony wytwórni fonograficznych. Teraz wokalistka powraca z nowym materiałem, na którym prezentuje swoje zmysłowe oblicze i miłość do życia.

Ostatni album ukazał się zaledwie trzy lata temu. To niewiele, patrząc na przedostatnią płytę Between Friends wydaną w 2006 roku. Jednak w przypadku Tamii nawet najkrótsze oczekiwanie na nową muzykę zdaje się być wiecznością. W przeciwieństwie do Beautiful Surprise, który został wydany niezależnie, projekt Love Life wspomógł label należący do grupy Antonio „LA” Reida — Def Jam. Jak stwierdziła sama artystka, rozchodziło się przede wszystkim o sprawy finansowe, bo wypuszczając krążek samodzielnie, inwestuje się w niego pieniądze, ale nie dostaje gwarancji zysku. W większej wytwórni budżet jest (w miarę) bezpieczny, a na domiar szczęścia Tamii udało się wynegocjować swobodę tworzenia, co słychać na najnowszym albumie.

Być może część słuchaczy zapomniała już, jak szeroką skalę głosu posiada wykonawczyni hitu „So Into You”. Jednak zdaje się, że na najnowszym krążku sama Tamia nie chciała o tym przypominać. W utworach nie słychać dominacji wysokich tonów nad niskimi. Wręcz przeciwnie — przeważa zestaw uwodzicielskich i sensualnych dźwięków okraszonych dusznym i ponętnym wokalem. Wersy utworów w większości nie są nawet wyśpiewane, tylko wyszeptane, jak w „Stuck With Me” czy „Lipstick”. Podkreśla to charakter wydawnictwa, w którym miłość przeplata się z pożądaniem. Pani Hill znalazła przepis na podtrzymanie ognia w dojrzałym związku ˜˜— trzeba zrozumieć, że mężczyźni postrzegają miłość wzrokowo, a kobiety oczekują czułych słów. Artystka porusza drażliwe, a zarazem cenne kwestie dotyczące relacji damsko-męskich. Bawi się słowem i swobodnie, z dużą dozą dystansu, podchodzi do tematu miłości i związku. Na uwagę zasługuje lekki jam stworzony przez The Dreama — „Like You Do”, który powinien zostać wylansowany na hit nadchodzącego lata. Jednak prawdziwą magię albumu ukazuje kawałek „Nowhere”, w którym galopujący bit w parze z eterycznym wokalem pokazuje niespotykaną jak dotąd odsłonę muzyczną Kanadyjki. Całość projektu zamyka cover klasyku Deniece Williams — „Black Butterfly”, który otrzymał nowe życie dzięki oryginalnemu brzmieniu i odmienionej aranżacji, a wokal Tamii wybucha, wystawiając świadectwo jej niezwykłemu talentowi.

Love Life nie jest przełomowym albumem, nie wyróżnia się niczym szczególnie odkrywczym. Pomijając kilka komercyjnych utworów (m.in. „Sandwich and a Soda”) i kilka wręcz przesłodzonych kompozycji, krążek można bez skrępowania porównać do innych wydawnictw z gatunku współczesnego R&B. Owszem, słucha się go całkiem przyjemnie, ale wyjątkowości nabiera dopiero dzięki nieprzeciętnemu głosowi Tamii oraz tekstom, które w wyniku użycia metafor i zabawy słowem, ukazują kobiecą dojrzałość i zdrowe, zdystansowane podejście do życia. Muzyka spod znaku tej artystki to połączenie aksamitnego i zalotnego wokalu i melodyjnych nut, obok którego nie powinno się przejść obojętnie.

Tamia u Jamesa Cordena w The Late Late Show

tamia_live_sandwich
Tamia nigdy nie zawiodła mnie jakością swoich występów na żywo. Tym razem wystąpiła u Jamesa CordenaThe Late Late Show. Pomimo późnej pory, Kanadyjka zaprezentowała się zjawiskowo. Podobno najgorszym komplementem dla wokalisty jest, że ładnie wyglądał, ale nie sposób oderwać wzroku od seksownych krągłości artystki, która bez tremy i skrępowania oraz z luzem i odrobiną seksapilu wykonała singiel „Sandwich and a Soda”. Duszny kawałek o zmysłowym tekście pochodzi z najnowszego albumu Love Life. Jedynym, ale poważnym mankamentem jest kulejąca promocja krążka. Weteranka R&B nie pojawia się często w występach na żywo. Udzieliła tylko kilku wywiadów dla mniej znanych stacji telewizyjnych i serwisów internetowych. Może winę ponosi wytwórnia, która nie zainwestowała w wokalistkę dostatecznych środków finansowych, a może powodem, jest choroba Tamii? Wydaję mi się, że znam odpowiedź.

Nowy utwór: Tamia „Stuck With Me”

Przechwytywanie

Tamia przygotowuje się do wydania już szóstego albumu w swojej karierze. Premiera krążka Love Life już w czerwcu, zatem artystka ruszyła z jego promocją. Ukazał się do tej pory jeden utwór: „Sandwich And A Soda”. Drugi wybór to „Stuck With Me”. Są to podobne stylistycznie piosenki, zarówno muzycznie, jak i tekstowo — oczywiście dominuje wątek miłosny. Jak zwykle nie można przyczepić się do wokalu, jest po prostu miło i przyjemnie.

Nowy teledysk: Tamia „Sandwich and a Soda”

tamia2
My girl Tamia nie mogła zrobić lepszego prezentu na weekend. Częstuje nas kanapkami i wodą w nowym teledysku. Nie! Chyba nie spodziewacie się aż takiej prostoty po tej wokalistce? I dobrze. „Sandwich and a Soda” doczekał się obrazka. Kanadyjka jest w nim bardzo seksowna i uwodzicielska, a krągłości dodają jej uroku. Przechadza się po okolicy rodem z Meksyku, kusząc mężczyzn wokoło. Idealne wideo na wakacje. Duszne, gorące, sensualne. Reżyser Ryan Pallotta pokazał artystkę z innej strony, zmysłowej i kobiecej. Mnie takie oblicze odpowiada i chętnie zatańczyłbym w tym upale z moją ulubienicą. Przypominamy, że album Love Life będzie miał premierę 9 czerwca nakładem wytwórni Def Jam. Skosztujcie kąsek i popijcie wodą, bo na pewno zaschnie wam w gardle z wrażenia.

Nowy utwór: Tamia „Sandwich And A Soda”

10996473_10153271907642697_7922222054699248609_n
Tamia powraca, to już pewne. Wokalistka pojawiła się ostatnio na NBA All-Stars, śpiewając hymn Kanady, a także udostępniła przedsmak nowego singla. Dziś możemy posłuchać „Sandwich And A Soda” w całości i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona. Jej delikatny głos idealnie pasuje do tego gładkiego podkładu. Tekst może nieco infantylny, ale przy takim relaksie nie potrzeba wielkiej poezji. Szósty krążek wokalistki zatytułowany Love Life pojawi się w sklepach 9 czerwca.

Tamia śpiewa hymn Kanady podczas NBA All-Stars

tamia222 (2)Wraz z planami wydawniczymi, zintensyfikowała się ilość wystąpień publicznych Tamii. Czy to wywiady, czy występy na żywo. Jednym z wymienionych jest pojawienie się wokalistki na meczu NBA All-Stars, na którym zaśpiewała hymn Kanady. Ona wie, jak się zaprezentować i udowodnić (chociaż nie musi tego robić), że jest doskonałą wokalistką. Pozostawia w cieniu młode gwiazdki. Prosty i świadomy występ, bez udziwnień i dramaturgii, z opanowanym i jednocześnie mocnym wokalem. Tak, to jest właśnie Tamia.

9 czerwca do sklepów ma trafić najnowszy krążek Love Life. Singlem promującym jest „Sandwich and a Soda”, którego urywek możecie posłuchać poniżej.

Ogłoszono nominacje do Grammy Awards 2013

Jak co roku nadszedł wreszcie ten dzień kiedy świat muzyki wstrzymuje na moment oddech i z wyczekiwaniem spogląda na długie listy nominacji do najważniejszej muzycznej statuetki czyli Grammy Awards. Choć kwestia rangi tej nagrody nieznacznie spadła w ostatnich latach. Mnóstwo kontrowersji budziło brak nominacji wielu ważnych, czarniejszych wydawnictw takich artystów jak Beyonce, Erykah Badu, Jill Scott, na rzecz niejakiej Rihanny, Chrisa Browna czy Nicki Minaj. W tym roku nominacje do osiemdziesięciu jeden (!) kategorii ujawniono podczas specjalnego koncertu, który odbył się w Nashville. Zanim zostały ogłoszone nominację na scenie wystąpili m.in. fun., Janelle Monae czy Ne-Yo.

Przejdźmy zatem do tego co interesuje nas najbardziej czyli do samych nominacji. I tak jak się można było spodziewać większość z nominowanych znalazła swoje miejsce całkiem niezasłużenie. Nominowanie Kelly Clarkson, Chrisa Brown’a, Skrillex’a, Tamiy jest dla mnie nie pojęte tak jak zresztą wszystkie niezbyt udane kompozycje umieszczone w kategorii Piosenka roku. Na całe szczęście nominację otrzymali także, Frank Ocean (6), Beyonce (1), The Black Keys (5), Bjork (2), Anita Baker (1), Nas (4) Drake (3), Jay-Z (6) czy Jack White (3), którzy z pewnością w ostatnim sezonie (wrzesień-wrzesień) zasłużyli sobie najbardziej. Poniżej znajdziecie najważniejsze cztery kategorie puls te przychylniejsze dla soulowej miski. Gala wręczenia pozłacanych gramofonów odbędzie się 10. lutego tradycyjnie w Los Angeles.

Record of the Year:

„Lonely Boy” – The Black Keys
„Stronger (What Doesn’t Kill You)” – Kelly Clarkson
„We Are Young” – Fun featuring Janelle Monae
„Somebody That I Used to Know” – Gotye featuring Kimbra
„Thinkin Bout You” – Frank Ocean
„We Are Never Ever Getting Back Together” – Taylor Swift

Album of the Year:

El Camino – The Black Keys
Some Nights – Fun
Babel – Mumford & Sons
Channel Orange – Frank Ocean
Blunderbuss – Jack White

Song of the Year:

„The A Team” (Ed Sheeran)
„Adorn”(Miguel)
„Call Me Maybe” (Carly Rae Jepsen)
„Stronger (What Doesn’t Kill You)” (Kelly Clarkson)
„We Are Young” (Taylor Swift)

Debiut:

Alabama Shakes
Fun
Hunter Hayes
The Lumineers
Frank Ocean

Best R&B Performance:

„Thank You” – Estelle
„Gonna Be Alright (F.T.B.)” – Robert Glasper Experiment featuring Ledisi
„I Want You” – Luke James
„Adorn” – Miguel
„Climax” – Usher

Best Tradicional R&B Performance:

„Lately” – Anita Baker
„Love on Top” – Beyoncé
„Wrong Side of a Love Song” – Melanie Fiona
„Real Good Hands” – Gregory Porter
„If Only You Knew” – SWV

Best R&B Song:
„Adorn” (Miguel)
„Beautiful Surprise” (Tamia)
„Heart Attack” (Trey Songz)
„Pray for Me” (Anthony Hamilton)
„Refill” (Elle Varner)

Best Urban Contemporany Album:

Fortune – Chris Brown
Kaleidoscope Dream – Miguel
Channel Orange – Frank Ocean

Best R&B Album:

Black Radio – Robert Glasper Experiment
Back to Love – Anthony Hamilton
Write Me Back – R. Kelly
Beautiful Surprise – Tamia
Open Invitation – Tyrese

Best RAP Performance:

“HYFR (Hell Ya F***ing Right)” (Drake Featuring Lil’ Wayne)
“N****s In Paris” (Jay-Z & Kanye West)
“Daughters” (Nas)
“Mercy” (Kanye West Featuring Big Sean, Pusha T & 2 Chainz)
“I Do” (Young Jeezy Featuring Jay-Z & André 3000)

Best Rap/Sung Collaboration:

“Wild Ones” (Flo Rida Featuring Sia)
“No Church In The Wild” (Jay-Z & Kanye West Featuring Frank Ocean & The-Dream)
“Tonight (Best You Ever Had)” (John Legend Featuring Ludacris)
“Cherry Wine” (Nas Featuring Amy Winehouse)
“Talk That Talk” (Rihanna Featuring Jay-Z)

Best Rap Song:

“Daughters” (Nas)
“Lotus Flower Bomb” (Wale Featuring Miguel)
“Mercy” (Kanye West Featuring Big Sean, Pusha T & 2 Chainz)
“The Motto” (Drake Featuring Lil’ Wayne)
“N****s In Paris” (Jay-Z & Kanye West)
“Young, Wild & Free” (Snoop Dogg & Wiz Khalifa Featuring Bruno Mars)

Best Rap Album:

“Take Care” – Drake
“Food & Liquor II: The Great American Rap Album, Pt. 1” – Lupe Fiasco
”Life Is Good” – Nas
“Undun” – The Roots
“God Forgives, I Don’t” – Rick Ross
“Based On A T.R.U. Story” – 2 Chainz

Best Short from Video Music:

“Houdini” – Foster The People
“No Church In The Wild” – Jay-Z & Kanye West Featuring Frank Ocean & The-Dream
“Bad Girls” – M.I.A
“We Found Love” – Rihanna Featuring Calvin Harris
“Run Boy Run” – Woodkid

Recenzja: Tamia Beautiful Surprise

Tamia

Beautiful Surprise (2012)

Plus 1 Music Group / EMI

Sześć lat. Tyle czasu przyszło nam czekać na piąty studyjny album Tamii. Wiadomość o powrocie piosenkarki do studia była niewątpliwie niespodzianką, ale czy zarejestrowany materiał rzeczywiście wynagradza tak długie oczekiwanie? Czy po długiej nieobecności na scenie można mieć jeszcze coś do powiedzenia? Okazuje się, że niekoniecznie.

Niewiele osób wie, że Tamia dysponuje głosem w skali pięciu oktaw. Na Beautiful Surprise znajdzie się więc kilka ceremonialnych momentów („Is It Over Yet”), które podsuną słuchaczowi myśl, że być może wokalistka powinna stać w jednym szeregu z Marią Carey. Jednak patetyczne ballady („Love I’m Yours”) szybko nużą, a produkcja wielokrotnie przekracza granicę między prostotą a banałem.

Utwory utrzymane w średnim tempie („Lose My Mind”, „Beautiful Surprise”) nie są w stanie uratować sytuacji. Schematyczne, przywołujące na myśl początek poprzedniej dekady, popowe piosenki z domieszką R&B nie są w stanie niczym zaskoczyć. Sporadyczne pozytywne momenty opierają się wyłącznie na wytartych szablonach. W gąszczu trywialnych kompozycji na próżno szukać czegoś świeżego, co mogłoby pozostać w pamięci na dłużej.

Tamia nie tylko nie podjęła na Beautiful Surprise żadnego muzycznego ryzyka, ale nie wykorzystała nawet w części drzemiącego w niej potencjału. Wbrew tytułowi, album ani nie jest piękny, ani nie jest niespodzianką.

Tamia na żywo z „Beautiful Suprise”

Tamia wystąpiła na żywo promując swój singiel „Beautiful Suprise” w programie Good Day New York. Wersja live tego numeru brzmi bardzo dobrze. Przy okazji, małe sprostowanie co do okładki płyty Beautiful Suprise, bo jak zauważył sprytnie nasz czytelnik, jakiś czas temu postowaliśmy błędny obrazek. Prawdziwy cover możecie zobaczyć TUTAJ.

Tamia prezentuję okładkę płyty

Oprócz obrazka, który możecie podziwiać powyżej, Tamia wyznaczyła także datę premiery nowego krążka. Będzie to 28. sierpnia, dzień oblegany już przez co najmniej trzech artystów (Brandy, Ashanti, Slaughterhouse). Dla przypomnienia postujemy tytułowy singiel z płyty.

Nowy utwór: Tamia „Beautiful Surprise”


Można byłoby odnieść wrażenie, że po wydanym w 2006 roku krązku Tamia – urocza kanadyjska wokalistka – zapadła się jakby pod ziemię. W końcu jednak postanowiła przerwać ciszę (być może w związku z ostatnimi sukcesami kilku innych artystów z Kanady) i zapowiedziała na lato piąty solowy album, który nosić ma tytuł Beautiful Surprise. Tak samo zatytułowany został pierwszy oficjalny singiel z Salaamem Remim na produkcji. Utwór nie porywa jakoś wyjątkowo, ani też nie nastraja nie wiadomo jak pozytywnie na wielki powrót Tamii, ale sprawdzić raczej warto.

Tamia wraca z nowym albumem

Wokalistka na swoim Twitterowym profilu dodała krótki wpis. Wiadomo z niego tylko tyle (albo aż tyle) iż nowy krążek pojawi się w sklepach w lutym następnego roku a zatytułowany będzie Beautiful Surprise. Premiera pierwszego singla zapowiedziana jest jeszcze na grudzień. Czujnie obserwujemy i czekamy na dalsze szczegóły.

Throwback video: Missing You

Ostatnio jak widzicie stać mnie tylko na throwbacki. I to jeszcze takie sobie – jakieś bezczelne rnb z lat 90tych wygrzebuje. Pewnie nikt go z moich biednych czytelników nie poznaje. Czym ta Siostra znowu przynudza? Ech starość, sentymenty. Przepraszam i obiecuję poprawę. Ale ja wiem, że mi wybaczycie bo to taka konkretna, piękna kolaboracja. Z legendarnego filmu „Set It Off” zresztą. Popatrzcie.

Brandy, Tamia, Chaka Khan & Gladys Knight – Missing You