Myślałam, że na polu muzyki gospel nic, ale to absolutnie nic już mnie nie zaskoczy. A jednak… Odpaliłam najnowszy krążek Tashy Cobbs Leonard Heart. Passion. Pursuit. i oddałam się dobrze mi już znanemu głosowi artystki, który z niewyobrażalną lekkością przemieszcza się między delikatnym westchnieniem do nieba, a pełnym emocji, donośnym wokalem przedzierającym się prawdopodobnie przez wszystkie warstwy atmosfery, aż tu nagle mój spokój zaburzyło pojawienie się pewnego znanego mi przecież głosu. Pomyślałam sobie — chwila, nie może być! Tak, z moich głośników wybrzmiała śpiewająca o Bogu Nicki Minaj (kurtyna). Zaniemówiłam na co najmniej minutę. I takim oto sposobem cała bogata warstwa instrumentalno-wokalno-gatunkowa, o której chciałam tu napisać została przyćmiona przez Nicki Minaj. Wybaczcie, że dziś jest tak mało merytorycznie o walorach muzycznych, ale po prostu mnie zatkało.
Jeśli macie ochotę pobujać się na boki, poklaskać i stepować, jednym słowem udać się w świat rytmicznych uniesień, to utwór „Great God” w wykonaniu Tashy Cobbs Leonard jest zdecydowanie dla Was. Połączenie dobrej kompozycji i aranżacji, przejmująco brzmiących chórków, potężnego i pełnego emocji wokalu Tashy oraz fakt, że w warstwie instrumentalnej nie ma miejsca na nudę, wywołują uśmiech na buzi i sprawiają, że energia życiowa po prostu wraca. Jak zwykle wspaniała Tasha z jak zwykle wspaniałą piosenką, czy można chcieć więcej?
Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies. Użycie cookies możesz skonfigurować w ustawieniach swojej przeglądarki.Więcej informacji.