terrace martin

#FridayRoundup: Little Simz, Kehlani, Jean Deaux i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem polecamy nowe wydawnictwa od Little Simz, Kehlani, Jean Deaux, El Michels Affair, Rica Wilsona z Terrace’em Martinem, Bishopa Nehru, Chrisa Browna z Young Thugiem, Rico Love i wielu innych.


#FridayRoundup

Drop 6

Little Simz

Age 101 / AWAL

Ubiegły rok dla Little Simz był wyjątkowo dobry. Jej ostatni album, Grey Area, odniósł duży sukces. Raperka wystąpiła też w produkcji Netfilksa, Top Boy,po raz pierwszy zagrała na Coachelli, tym bardziej uderzył ją więc nagły rozwój pandemii. Dokładnie miesiąc po wprowadzeniu obostrzeń w Wielkiej Brytanii Simz podzieliła się w poruszającym poście na swoim Instagramie tym, jak czuje się w izolacji. Jednocześnie zapowiedziała Drop 6, spontaniczną epkę, na którą złożyło się pięć premierowych, charyzmatycznych kawałków. Wydawnictwo jest przy tym kontynuacją serii minialbumów, które raperka wypuściła między 2014 a 2015 rokiem. If this 2020, there ain’t no hindsight/If you see death is the next chapter, can you die twice? (…) Livin’ day by day, sleepless night by nightDrop 6 to z pewnością coś, czego Simz potrzebowała i czego potrzebowaliśmy my. — Klementyna Szczuka


#FridayRoundup

It Was Good Until It Wasn’t

Kehlani

TSNMI / Atlantic

Najnowszy album Kehlani nie dorównuje jej poprzednim dokonaniom. Gruby parasol zaproszonych gości robi dobre pierwsze wrażenie, ale It Was Good Until It Wasn’t jest mniej wyraziste, autobiograficzne i triumfujące, niż jej poprzednia muzyka. Artystka mierzy się z emocjami i sytuacjami, zanurza się w swoich sprzecznościach i napięciach, często dochodząc do oczywistości, a nie wątpliwości. W rezultacie powstały nieskomplikowane piosenki miłosne, które bardziej dotyczą mechaniki związków, tego, jak i dlaczego działają lub nie działają, a nie opowiadają o intymności uczestników. Album wydaje się obsesyjna relacją na punkcie telefonów i nieporozumień, wydobywając wszystkie inne siły tworzące i przełamujące romans. Całość, okraszona lubieżną narracją i trapowym jazzującym podkładem, zlewa się w jeden strumień, dłuży się i nuży niemiłosiernie. Kehlani, było dobrze, dopóki nie wypuściłaś tej płyty. — Forrel


#FridayRoundup

Watch This!

Jean Deaux

Jean Deaux / Empire

Kwarantannowa sytuacja sprzyja wystawianiu na światło dzienne również takich materiałów, które potrzebowałyby poleżakować w swoich poczekalniach w oczekiwaniu na większą dawkę inspiracji. Tymczasem Jean Deaux po roku milczenia wypuszcza kolejną epkę dla samego tylko zaakcentowania własnej obecności, i to wykrzyknikiem (!); ale czy nie na darmo? Niesprawiedliwym byłoby nie wspomnieć, że ze swoim charakterystycznym — delikatnym, ale silnym i niskim — wokalem, i z upodobaniem do trapowej rytmizacji Jean Deaux mogłaby stanowić poważną konkurencję dla Tinashe, u której głos również kontrapunktował aranżacje. Na razie tylko depcze koleżance po piętach; ale przynajmniej w towarzystwie Saby i Yung Baby Tate. Wykrzykniki więc może i mniej dramatyczne, ale wciąż bez kropki nad iMaja Danilenko


#FridayRoundup

Adult Themes

El Michels Affair

Big Crown

Pomysł na najnowszy album grupy El Michels Affair powstał w 2017 roku, kiedy to lider zespołu — Leon Michels, zaczął tworzyć serie krótkich motywów muzycznych, które następnie przeznaczane były do samplowania przez innych wykonawców. Część z tych minutowych nagrań przerodziła się później w utwory takich artystów jak m.in. Jay Z & Beyonce, Travis Scott czy Don Toliver. Wszystko to zainspirowane było muzyką z lat 60, pełną bogatych partii orkiestrowych oraz nastrojowego klimatu. Muzyk uznał, że niektóre z tych tematów warto rozbudować i tym sposobem powstał krążek Adult Games, będący swoistym soundtrackiem do nienakręconego nigdy filmu. — efdote


#FridayRoundup

They Call Me Disco

Ric Wilson & Terrace Martin

Free Disco / Empire

Tytuł They Call Me Disco nie kłamie! Pochodzący z Chicago Ric Wilson pod czujnym producenckim okiem znakomitego Terrace’a Martina wypuścił właśnie epkę kreatywnie wpisującą nowe i klasyczne R&B, hip-hop, funk i neo-soul w nowodyskotekowe ramy. To 17 minut spędzone w epicentrum bujającego, miejscami onirycznego i psychodelicznego, innym razem słodkiego i ekspresyjnego, ale zawsze niezobowiązującego meta-R&B. Najbardziej chilloutowe wydawnictwo ostatnich tygodni. — Kurtek


#FridayRoundup

Nehruvia: My Disregarded Thoughts

Bishop Nehru

Nehruvia

Gdy w roku 2018 na OFF Festivalu w Katowicach (tęskno będzie w tym roku :’/) Bishop Nehru uskuteczniał stagedive w trakcie, wówczas jeszcze granego przedpremierowo, kawałka „Emperor” zapowiadającego jego nadchodzące newschoolowe wcielenie, obudziła się we mnie dzika ciekawość jak też odwieczny protegowany MF DOOMa ma zamiar dokonać tego stylistycznego przewrotu. Bo choć boom-bapowe konotacje wydawały się nierozrywalne w wypadku młodego rapera, jego koncertowa charyzma i niepokojąco aspirujący do (ówczesnych) stylówek Lil Uzi Verta outfit rzeczywiście zapowiadały rewolucję. Odpowiedzi na te wątpliwości okazał się przynieść drugi legalny album Bishopa- Nehruvia: My Disregarded Thoughts. Problem w tym, że owa ciekawość, jeżeli jakakolwiek jeszcze utrzymała się przez ostatnie 2 lata, okazuje się być zgaszona w zetknięciu z, mimo wszystko, nieprzyjemnie komfortowym materiałem. Trapowych tyrad jest tu ilość raczej symboliczna, znacznie częściej zaś słyszymy nieład i przypadkowość, które przecież wydawałyby się być domeną raczej mixtape’ów niż „legali”. Bishop Nehru bowiem rzeczywiście szuka-zarówno tułając się po trapowych motorykach, jak i długaśnych postdoomowskich cutach („Little Suzy (Be Okay)”), ale ostatecznie wydaje się nie znajdować cechy charakterystycznej, gestu radykalnego czy przynajmniej wyraźnie autorskiego spojrzenia. Każda obrana konwencja zamyka się w swojej zerowej, transparentnej formie, która wypełniona zostaje przyjemną, ale nieco miałką treścią.  — Wojtek Siwik


#FridayRoundup

Rico Love Presents: Emerging Women of R&B

Rico Love

D1MG

Rico Love, król pościelowego trap&B, drugoligowy wyjadacz, wypuścił właśnie hostowany przez siebie album z oryginalnymi nagraniami 10 wokalistek R&B. Tytuł krążka właściwie składa się z podprowadzenia Rico Love Presents i (nie do końca oddającego stan faktyczny) podtytułu Emerging Women of R&B. Podobnie zbudowany jest zresztą sam album — poza krótkim wprowadzeniem Rico Love i dziewątym na trackliście „Page Me” Rico Love jest na krążku nieobecny. Owszem sygnuje projekt własnym nazwiskiem i jest autorem wszystkich piosenek, ale śpiewają je jednak zaproszone piosenkarki — wśród nich m.in. K. Michelle, Deborax Cox i Sevyn Streeter, ale także kilka zupełnym debiutantek, które nie mają nawet własnych profilów na Spotify. To całkiem ciekawy showcase kobiecego R&B z typowymi dla Love’a inklinacjami w stronę balladowego trapu. — Kurtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Spoek Mathambo, Caribou, Princess Nokia i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. W tym tygodniu zestaw premier wydaje się naprawdę intrygujący, choć na pierwszy rzut oka nie ma w nim ewidentnego kilera. Są za to Spoek Mathambo, Caribou, Terrace Martin, Princess Nokia z podwójnym longplayem, Young Nudy, RZA, Bartek Królik, Alfa Mist i eklektyczna Angelica Garcia, a na deser nowa epka od Disclosure.


Tales From the Lost Cities

Spoek Mathambo

Teka

Spoek Mathambo zachwycił nas w 2017 roku ekspresyjnym krążkiem Mzansi Beat Code. W międzyczasie pochodzący z Południowej Afryki muzyk nie zasypiał gruszek w popiele — w zeszłym roku ogarnął ścieżkę dźwiękową do filmu Burkinabe, ale dopiero teraz wrócił z prawilnym następcą Mzansi. Album zatytułowany Tales From the Lost Cities podobnie jak poprzednik jest mocno osadzony w afrykańskim kwaito łączącym rap z house’m i dance. Dobrze słychać to w promującym płytę singlu „Bumaye”, który dodatkowo wciąga w gatunkowy miks organiczny truschoolowy hip hop. Nowa odsłona Mathambo jest nieco bardziej zachowawcza rytmicznie, ale nie brakuje tu też ekstremalnych bangerów jak post-Timbalandowe „Jimmy Comes to Jozi”. — Kurtek


Suddenly

Caribou

City Slang

Wtem! Dan Snaith a.k.a. Caribou prezentuje album, którego wcale nie oczekiwaliśmy. Po wydanych singlach, na czele z ultratanecznym „Never Come Back”, wielu spodziewało się pewnie powrotu do szczytowej formy Caribou z microhouse’owego Swim. Tymczasem na Suddenly Dan Snaith cofa się w przeszłość o wiele dalej. Nie jest być może tak psychodeliczny jak w początkach kariery, ale z pewnością jest coś patynowego w songwritingu na jego najnowszej płycie. Jednocześnie Suddenly to gatunkowy miszmasz, w którym swoje miejsce ma jak rap, tak i soul czy transowy 2-step w „Ravi”. Odpowiednią przestrzeń dostały też partie wokalne samego Snaitha, mocno na Suddenly wyeksponowane. Bez względu na to, jakie miejsce Caribou zajmuje w waszych serduszkach, warto ten krążek sprawdzić. — Maja


Sinthesize

Terrace Martin

Sounds of Crenshaw / Empire

Terrace Martin po miesiącu wraca do naszego cyklu Friday Roundup – tym razem z solowym projektem zatytułowanym Sinthesize. Producent i multiinstrumentalista, znany m.in. ze współpracy z Kendrickiem Lamarem, Kamasi Washingtonem czy Thundercatem, postanowił wypuścić krążek osadzony w g-funkowej stylistyce. Bujający bas, automaty perkusyjne i syntezatory rodem z lat 80., krótko mówiąc wszystko, co kojarzy się ze z funkowym brzmieniem z LA. W skład projektu wchodzi 9 intrumentalnych kompozycji, w tym singlowe „Lies”. Jeśli już teraz chcecie przenieść się do słonecznej Kalifornii, ta propozycja z pewnością sprawdzi się na początek. — Mateusz


Everything is Beautiful / Everything Sucks

Princess Nokia

Princess Nokia

Ekspertka od blendowania gatunków Princess Nokia tym razem przygotowała nie jeden, ale aż dwa krążki na różne nastroje. Autoironiczny Everything Sucks to typowo trapowe wydawnictwo zamknięte w 10 kompozycjach, inspirowane Wschodnim Wybrzeżem i postacią z komiksu z uniwersum DC Comics Harley Quinn. Optymistyczne Everything Is Beautiful to jego zupełne przeciwieństwo. W 12 nagraniach Princess Nokia porzuca popowy rap i przestawia się na R&B i neo-soul z zaskakująco dobrym skutkiem. Poza singlowymi „Sugar Honey Iced Tea…” i „Green Eggs & Ham” pojawia się klasyczne „Happy Place” i manifest współczesnej czarownicy „Sunday Best” z OSHUN na featuringu. 4 lata od singla-bomby „Tomboy” Princess Nokia wciąż jest w grze. — Ibinks


Anyways

Young Nudy

RCA

Protegowany 21 Savage’a powraca z kolejnym luźnym projektem — tym razem jednak bez wsparcia Pi’erre’a Bourne’a i żadnych gości. Anyways to kolekcja 16 utworów utrzymanych w konwencji dynamicznego, kreskówkowego trapu wyprodukowanego przez COUPE’a, 20Rocketa, jak i również… Jake One’a. Jeśli efekt jest chociaż częściowo tak dobry, jak zeszłoroczne Sli’mmere, zapowiada się jedno z najciekawszych wydawnictw na scenie Atlanty w tym roku (sorry Lil Baby!). — Adrian


Ecstasy

Disclosure

Island / Universal

Nadszedł ten czas, gdy bracia Lawrence się obudzili ze snu zimowego. Przed weekendem wydali house’ową epkę Ecstasy, która jest silnie inspirowana afro-beatem. Wśród pięciu utworów, które znalazły się na krótkim wydawnictwie, wart uwagi jest z pewnością kawałek “Etran”, w którym chłopaki wykorzystały sampel zespołu Etran Finatawa. Wśród wykorzystanych sampli usłyszymy też m.in. kameruńskiego artystę Eko Roosevelta i Boza Scaggsa. Ogólnie rzecz biorąc, Disclosure zabiera nas w erę Settle, i częstuje nas porcją solidnego garage’u, który tak bardzo kochamy. — Kuba


Guided Explorations

RZA

RZA

Odniesienia do kultury Dalekiego Wschodu są u chłopaków z Wu-Tang Clanu na porządku dziennym. Nie powinno zatem dziwić, że RZA postanowił wydać epkę przeznaczoną do medytacji. Aż dziwne, że zrobił to dopiero teraz. Guided Explorations powstało przy współpracy z firmą TAZO Tea zajmującą się produkcją herbat. Na samym początku materiału RZA mówi, aby znaleźć „relaksacyjną przestrzeń” zanim staniemy twarzą w twarz z przeszkodami blokującymi nasz duchowy spokój. Głos gospodarza potrafi mocno zahipnotyzować, więc jeśli ktoś lubi medytację albo po prostu chce się zrelaksować, powinien znaleźć tu coś dla siebie. — Dill


Pan od muzyki

Bartek Królik

Agora / Bear Music

Tydzień temu cieszyliśmy się z kolejnej płyty Pauliny Przybysz, a teraz dostajemy następny album od członka nieistniejącego już zespołu Sistars, czyli pierwszy solowy krążek Bartka Królika. Pan od muzyki to przede wszystkim bogata mieszanka stylistyk. Mieszają się tu ze sobą funk, soul, pop, hip-hop czy jazz. Znakomici muzycy, wokalistki odpowiedzialne za chórki oraz przede wszystkim świetny zmysł kompozycyjny, doświadczenie i olbrzymi talent głównego bohatera, połączyły to wszystko w jedną całość, tworząc pełen radości (chociaż nie uciekający też od poważniejszych tematów) album, który nie raz porwie Was do tańca i poprawi Wam humor. — Efdote


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

#FridayRoundup: Luke James, K. Michelle, Terrace Martin i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Po tygodniu posuchy kreatywne wody znów wezbrały i przyniosły nam nowe longplaye Luke’a Jamesa, K. Michelle, Ryana Beatty’ego, Syleeny Johnson, Son Little, DJ-a Fresha z Curren$y’m, Ayọ i Marca E. Bassy’ego, a do tego zapis występu na żywo grupy Gray Area Terrace’a Martina oraz instrumentalną wersję Bandany Madliba i Freddiego Gibbsa.


To Feel Love/d

Luke James

Culture Collective / Howling Nights

Raheemie Devaughnie, strzeż się, twój tron jest zagrożony! Przy okazji swojego drugiego longplaya, oczekiwanego od sześciu lat następcy debiutu z 2014 roku, Luke James przypuszcza zmasowany atak na koronę króla pościelówek. Wszystkie trzy single promujące krążek składały ukłony w stronę quiet-stormowego neo-soulu, a premiera całej płyty jedynie potwierdziła przypuszczenia. James czasem ucieka w oldschool, czasem w awangardę, bywa popowy i wycofany, ale z jego ust nie schodzą słowa miłości. Tym samym w kontekście wycofywania się najpopularniejszych piosenkarzy R&B na pozycje post-trapowe tytuł króla pościelówek jest dla Luke’a Jamesa jak najbardziej osiągalny! — Kurtek


All Monsters Are Human

K. Michelle

Chase Landin / No Color No Sounds

Kimberly Michelle Pate powraca po trzech latach muzycznego milczenia z (kolejną?) płytą manifestem. Na All Monsters Are Human wokalistka bierze na tapet odejście od wytwórni Atlantic i inne trudne zmagania życiowe. Na papierze brzmi to jak nowe otwarcie i nowe artystyczne możliwości. W praktyce jest całkiem przewidywalnie: K. Michelle koncentruje się na nostalgicznym i uduchowionym R&B, sięgającym strukturalnie do lat 80. Nie stroni też od wstrząsających wyznań a także od odczłowieczonego, wokoderowego wokalu, który tym razem zdaje się dominować o wiele bardziej niż na jakichkolwiek innych produkcjach sygnowanych marką K.Michelle. Być może to dlatego All Monsters Are Human z taką łatwością wtapia się w tło otoczenia, nie pozostawiając zbyt wiele treści dla słuchacza. — Maja


Live at the JammJam

Terrace Martin’s Gray Area

Sounds of Crenshaw / Jammcard / Empire

Przepis na najnowszy, koncertowy krążek kalifornijskiego multiinstrumentalisty — Terrace’a Martina był prosty. Zaprosił on kilku znakomitych muzyków, wśród których znaleźli się m.in. Kamasi Washington, czy też brat Thundercata — Ronald Bruner Jr. oraz liczącą 300 osób publiczność. Następnie w Studio A of United Recording mieszczącym się w Los Angeles, zagrali oni pełen werwy jazz, rejestrując jednocześnie żywiołowość bandu oraz niesamowitą wręcz interakcję i wymianę energii z zebranymi tam słuchaczami. Warto sprawdzić, chociażby dla genialnej reinterpretacji nagrania „For Free?” z repertuaru Kendricka Lamara. — Efdote


Dreaming of David

Ryan Beatty

Mad Love / Interscope

Ryan Beatty zaczynał przed trzema laty od chórków na trylogii Saturation Brockhampton, wkrótce można było usłyszeć go też — tym razem wymienionego pod własnym nazwiskiem na świątecznej epce Tylera, the Creatora i Arizona Baby Kevina Abstracta. I to właśnie u Abstracta należy szukać analogii stylistycznych dla autorskiej wizji akustycznego R&B Beatty’ego. Jego drugi solowy krążek Dreaming of David to naturalna kontynuacja przegapionego trochę przez media, krytyków i publikę debiutanckiego Boy in Jeans sprzed dwóch lat. Nowy album nawet bardziej niż do twórczości wymienionego Abstracta zbliża się jednak do kanonicznego Blonde Franka Oceana — Beatty przetwarza tę samą melodyczną przerwotność i surową emocjonalność, z którą oswoił słuchaczy R&B Ocean. — Kurtek


Woman

Syleena Johnson

SJ / eOne

Na fali wciąż wypływających doniesień o złym traktowaniu kobiet, Syleena Johnson wypuściła swój najnowszy album Woman. Aby wzmocnić przekaz i podkręcić promocję, wokalistka przeszła radykalna metamorfozę fizyczną i wystartowała w konkursie fitness Texas Cup, zdobywając jedną z głównych nagród. Zakończyła pewien etap swojego życia i swojej kariery, ogłaszając tym samym zaprzestanie wydawania kolejnych i tak już słabnących „chapterów”. Woman daje siłę artystce, motywację do dalszego działania i niesie wsparcie dla wszystkich kobiet, którym brakuje motywacji i siły do przeciwstawienia się trudnym sytuacjom. Jak można było się spodziewać, Johnson podchodzi do tematu w sposób niezwykle lamentacyjny, zasadniczo bardziej użalając się, niż dając wsparcie. Zapewne wiele kobiet utożsami się z płytą, a tytułowe „Woman” nie jedną kobietę wyciągnęło z emocjonalnego dołka, jednak w moim rozumieniu muzyka, której celem jest podtrzymywanie na duchu słabszych, powinna być bardziej pozytywna, niż sentymentalna i wpędzająca w jeszcze większe psychiczne tarapaty. Muzycznie Syleena radzi sobie całkiem nieźle. Na krążku znajdziemy podniosłe ballady, kawałki zarówno spod znaku współczesnego R&B, jak i nieco dynamicznego soulu. Wśród zaproszonych gości znalazły się takie nazwiska jak Raheem DeVaughn, czy Q Parker, którzy jednak nie ratują wydawnictwa przed wiejącą ze wszystkich stron nudą, pomimo poruszenia ważnej kwestii. Wykształcona muzycznie, jednak ciągle bez polotu Johnson, wciąż czeka na swój „hit song”. — Forrel


Aloha

Son Little

Anti

Aaron Earl Livingston to pochodzący z Filadelfii artysta znany pod pseudonimem Son Little. W swojej twórczości łączy typowe R&B z tak klasycznymi inspiracjami jak muzyka Paula McCartneya czy Grizzly Bears. Od wydania debiutanckiego albumu zatytułowanego Son Little współpracował między innymi z The Roots czy swoją ulubioną wokalistką — Mavis Staples. Następca New Magic to dwunastopiosenkowy aloha. Materiał podobno powstał w zaledwie osiem dni przy nieocenionym wsparciu Renauda Letanga, znanego między innymi z produkowania dla Manu Chao. Co ciekawe, to pierwszy raz, kiedy Livingston współpracował przy swoim materiale z innym producentem. aloha została nagrana w paryskim studiu Ferbel. Najnowszy album Son Little to podróż przez klasyczne R&B i indie, z niemniej istotnymi wspływami soulu. — Polazofia


Bandana Beats

Madlib

Keep Cool / RCA

Wzorem swojego poprzednika, zeszłoroczna Bandana doczekała się w końcu swojego wydania instrumentalnego. To 15 dobrze znanych fanom duetu MadGibbs podkładów, tym razem bez żadnych występów wokalnych, co pozwala na nowo odkryć bogactwo sampli i detali oryginału. Od relaksującego „Crime Pays”, przez pełne soulu „Palmolive”, po elektryzujące „Flat Tummy Tea” — Bandana Beats to podróż przez nietuzinkowe inspiracje Madliba, które dostarczają wręcz filmowych doznań. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników beat tape’ów. — Adrian


The Patience of the Saints

Diggs Duke

Following Is Leading

Jeżeli, podobnie jak niżej podpisany, trwacie w katorżniczych warunkach sesyjnych odbierających okruchy wolnego czasu potrzebne na pooddychanie nową muzyką, Diggs Duke ma propozycje dla was. The Patience of the Saints to bowiem 8-minutowy strzał neo-soulowego minimalizmu. Rozczulająca elegancja, ocierająca się chwilami nawet o zawadiacką jazzowość modernistycznych musicali (przerozkoszne „Eccentricity”) oraz klasyczne wokalne harmonizowanie (utwór tytułowy) koją zszargane nerwy, a minimalizm środków wyrazu (całość obiera się głównie o klawiszowe plumkanie podszyte drobnymi ozdobnikami i flirciarskimi dęciakami) wprowadza do całości specyficzną… przytulność. Dorzućmy do tego, że dwa z pięciu tracków to skity w formie raczej muzycznych żartów i dostajemy esencję antydepresyjnego, intymnego soulu, którego prawdopodobnie połowę bylibyście w stanie przesłuchać w trakcie, kiedy czytacie tą notkę, więc nie traćcie czasu i wrzućcie na głośnik tą rozkoszną miniaturę! — Wojtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Nowy utwór: Salaam Remi & Terrace Martin „Carrot Juice”

Pisaliśmy niedawno, że Salaam Remi przygotowuje drugą część projektu For The Culture. Jednym z singli zapowiadających tą inicjatywę jest „Carrot Juice”, wspólny numer Remiego i Tarrace’a Martina. Jest czego słuchać — jazz świetnie łączy się z elektroniką w pierwszej połowie utworu, a później Martin dochodzi do głosu ze swoim vocoderem. „Carrot Juice” jest także przedsmakiem epki obu panów pod tytułem North Side of Linden. Czekamy na całość!

Indie-rockowy band alt-J przygotowuje hip-hopową mieszankę

Indie rockowy band alt J przygotowuje hip hopowa mieszanke

Indie-rockowy zespół alt-J ostatnimi czasy ma więcej wspólnego z hip-hopem, niż swoim ulubionym gatunkiem. To wszystko za sprawą ich najnowszych remiksów. Pierwotnie, kawałki znalazły się na albumie RELAXER, ale nowe ich wersje zostały zaaranżowane w stylu hip-hopowym i są zapowiedzią REDUXER, nowych interpretacji kompozycji ze wspomnianego krążka. Znane są już dwa single, odświeżone „In Cold Blood” oraz „Deadcrush”. W tym pierwszym zaproszonymi gośćmi są Pusha T i Twin Shadow, a drugi wspomogli Danny Brown, Alchemist oraz Trooko. Najświeższą propozycją alt-J jest nowa odsłona utworu „Last Year”. Tym razem na featuringu znalazł się GoldLink, a kompozycję zremiksował multiinstrumentalista Terrace Martin. Wyszła z tego chilloutowa, tajemnicza i rozmarzona produkcja. REDUXER pojawi się do odsłuchu już 28 września.

Robert Glasper, Terrace Martin i Taylor McFerrin członkami nowej jazzowej supergrupy

No to mamy prawdziwą gratkę dla fanów jazzu. Otóż powstała nowa supergrupa, w skład której wchodzi Robert Glasper. To już czwarty z kolei zespół, którego jest członkiem, poza własnym trio, Robert Glasper Experiment i Blue Note All-Stars. Nie wspominając już o hip-hopowym projekcie August Greene z Commonem i Karriemem Rigginsem. Najnowszy zespół to R+R=NOW. Skrót rozwija się do nazwy REFLECT + RESPOND = NOW. W jego skład wchodzi nie byle kto — poza Glasperem grającym na klawiszach, na syntezatorach i beatboxie udziela się Taylor McFerrin, na vocoderze i również na syntezatorach Terrace Martin, na trąbce Christian Scott, na basie Derrick Hodge, kompan Glaspera w Robert Glasepr Experiment, a na perkusji nowa twarz Justin Tyson. Premiera ich albumu Collagically Speaking już 15 czerwca. Krążek ukaże się nakładem Blue Note Records. Gościnnie między innymi Stalley i aktor Terry Crews, którego możecie kojarzyć chociażby z serialu Brooklyn Nine-NineNiezniszczalnych. Znany jest też jako krzykacz z reklam Old Spice’a. Cała tracklista poniżej. Pojawiły się już trzy single promujące płytę — „Change of Tone”, „Colors In The Dark” i „Resting Warrior”. Brzmią bardzo zachęcająco. Odsłuch pod zdjęciem. Znamy też okładkę materiału, którą możecie zobaczyć na samej górze.

1. „Change of Tone”
2. „Awake To You”
3. „By Design”
4. „Resting Warrior”
5. „Needed You Still” (feat. Omari Hardwick)
6. „Colors In The Dark”
7. „The Night In Question” (feat. Terry Crews)
8. „Reflect Reprise” (feat. Stalley)
9. „HER = NOW” (feat. Amanda Seales)
10. „Respond”
11. „Been On My Mind” (feat. Amber Navan)

Kendrick Lamar, Common, Snoop Dogg i Flying Lotus na nowej płycie Herbiego Hancocka

Nowa płyta Herbiego Hancocka zbliża się wielkimi krokami. Nie ma jeszcze tytułu i ustalonej daty premiery, ale przynajmniej wiemy już kto będzie udzielał się gościnnie. Na mikrofonach usłyszymy Kendricka Lamara, Snoop Dogga i Commona, ale wiadomo też, że na krążku pojawią się Flying Lotus i Kamasi Washington. W wywiadzie dla San Diego Union-Tribune Herbie powiedział:

Nie mam tak dużo deadline’ów jak wiele lat temu, kiedy należałem do jednej z dużych wytwórni. Teraz mam swój label, prowadzę umowy i sam ustalam terminy, ale (…) powodem, dla którego się śmieję jest to, że to właśnie deadline’y wymuszają na mnie wymyślanie czegoś nowego, powodują, że robię rzeczy, których normalnie bym nie zrobił.

Odniósł się też do współpracy z młodymi twórcami:

Bardzo dużo się uczę od młodych ludzi, z którymi pracuję. Nigdy nie chcę przestać się uczyć. I nawet nie myślę tak: ‚Zrobię tą płytę, wypuszczę ją, wypromuję, zagram parę koncertów, a potem, w którymś momencie, zacznę pracę nad nowym albumem’. Dzisiaj możesz wypuścić dwa kawałki, potem jeszcze coś innego, co jest połączone z tymi dwoma numerami, więc to zależy od artysty, gdzie postawi granice. To jest nowy czas.

Producentem materiału jest Terrace Martin. Nie muszę chyba pisać, że już nie możemy się już doczekać. Ostatnim krążkiem Herbiego Hancocka było wydane w 2010 roku The Imagine Project.

Rapsody ujawniła tracklistę oraz gości z nadchodzącego albumu

Debiut Rapsody w szeregach Roc Nation to chyba jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń jeżeli chodzi o kobiecy rap. W ciągu dekady działalności raperka niejednokrotnie potwierdzała swoje nieprzeciętne umiejętności. Występowała zarówno u boku legend jak Talib Kweli i 9th Wonder oraz obecnych gwiazd – Kendricka Lamara czy Andersona .Paaka. Teraz artystka podzieliła się tracklistą oraz ksywkami gości, którzy pojawią się na Laila’s Wisdom. Na czternastu trackach obok gospodyni wystąpią wspomniani wyżej K.Dot oraz połówka duetu NxWorries, Musiq Soulchild, Black Thought czy Terrace Martin. Busta Rhymes, który także udziela się na płycie stwierdził ostatnio, że to jeden z najlepszych kobiecych rap albumów w historii. Czy ma rację? O tym przekonamy się już 22 września.

Nowy teledysk: The Pollyseeds feat. Problem (Chachi) „Intentions”

The Pollyseeds to projekt, o którym na Soulbowlu parokrotnie pisaliśmy, ale warto przypomnieć, że jest to supergrupa pod przewodnictwem Terrace’a Martina, w skład której wchodzą między innymi Robert Glasper, Kamasi Washington i Problem a.k.a. Chachi. W tym roku wypuścili krążek Sounds of Crenshaw Vol. 1, a kilka dni temu ukazał się teledysk do pierwszego singla promującego materiał, czyli do „Intentions” z gościnnym udziałem właśnie Problema. Klip jest idealny na lato, bo widzimy w nim Terrace’a i resztę towarzystwa uśmiechniętych i bawiących się na domówce. Wnioskuję, że atmosfera podczas kręcenia musiała być przednia.

Nowy utwór: Terrace Martin Presents The Pollyseeds „Up & Away”

Pamiętacie jak niedawno pisaliśmy o tym, że Terrace Martin stworzył supergrupę, w skład której wchodzą między innymi Kamasi Washington i Robert Glasper? Pierwszym siglem The Pollyseeds było „Intentions”, a kilka dni temu dostaliśmy nowy utwór z nadchodzącego wielkimi krokami krążka Sounds Of Crenshaw Vol. 1. „Up & Away” to mocno chilloutowy i bujający track. Jak już sam tytuł wskazuje – zdecydowanie można odlecieć. Premiera płyty 14 lipca.

Nowy utwór: Terrace Martin Presents The Pollyseeds feat. Problem „Intentions”

Terrace Martin założył super grupę! Jej członkami są (uwaga, uwaga): Kamasi Washington, Robert Glasper, raper Problem, ale także Rose Gold, Brandon Owens, współpracujący z Dr. Dre Trevor Lawrence Jr. i Wyann Vaughn, córka Wandy Vaughn z legendarnego tria Emotions. Jest już pierwszy singiel z ich wspólnego albumu Sounds of Crenshaw Vol. 1, który premierę będzie miał niedługo. „Intentions”, w którym słyszymy podśpiewującego Problema, brzmi jak rasowy kalifornijski letniak. Piękny basik i idealnie brzmiące piszczały, to jest to co lubię najbardziej, a do tego jeszcze ten saksofon na końcu. Niczego więcej mi nie potrzeba i to chyba jasne, że czekam z zapartym tchem na cały materiał. Płyta ukaże się nakładem Sounds of Crenshaw i Ropeadope.

Możliwa tracklista nowego albumu Kendricka Lamara pojawiła się w sieci

Tajemnicza grafika z rzymską czwórką na Instagramie Kendricka Lamara okazała się być zapowiedzią „The Heart Part 4”, czwartej części z serii numerów, które raper z Compton co jakiś czas wypuszcza. W jednym z wersów na końcu kawałka Kendrick rapuje „Y’all got til April the 7th to get your shit together.” To dało do myślenia, że być może mamy do czynienia z zapowiedzią nowego albumu rapera, co też może dodatkowo tłumaczyć pojawienie się w sieci wspomnianej czwórki. Dodam tylko, że dziwne wydaje się usunięcie wszystkiego ze swojego Instagrama i zostawienie tej jednej grafiki. Kto by to robił dla jednego kawałka? Teraz obraz z grafiką zniknął i konto jest zupełnie puste, więc być może szykuje się podstawy do promocji nowego materiału. Jeszcze więcej spekulacji dostarcza potencjalna tracklista nowej płyty, która pojawiła się na koncie jednego z użytkowników serwisu Pastebin. Powiem tak, jeżeli jest rzeczywiście oficjalna to przynajmniej na papierze mamy do czynienia z jedną z płyt roku. Produkcja między innymi Terrace Martin, LoveDragon (duet tego pierwszego z Josefem Leimbergiem), Sounwave, Thundercat, Kanye West, Taz Arnold (SA-RA Creative Partners), Flying Lotus, Mono/Poly. Do tego gościnne udziały Andre 3000, Andersona .Paaka, Q-Tipa, D’Angelo czy Bilala. To wszystko wygląda jak album marzenie. Zbyt piękne by było prawdziwe? Prawdopodobnie dowiemy się już siódmego kwietnia.

1. „Purple Hibiscus” (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 08:45
2. „Counterfeit” (prod. Rahki & Taz Arnold) – 03:26
3. „Trust Everyone” (prod. DJ Dahi, Terrace Martin & Thundercat) – 06:04
4. „Delusional (Like You Haven’t)” (feat. Anderson .Paak & Anna Wise) (prod. Sounwave) – 04:01
5. „Product” (feat. Andre Benjamin) (prod. Kanye West & Taz Arnold) – 04:11
6. „Richard Nixon” (prod. LoveDragon) – 05:35
7. „None of Your Business” (feat. Anna Wise, Kanye West, & Q-Tip) (prod. DJ Dahi, Kanye West & Sounwave) – 04:52
8. „Double Standards” (prod. LoveDragon & Rahki) – 03:50
9. „If You Had Me, You Lost Me” (Interlude) (prod. Flying Lotus & Mono/Poly) – 02:00
10. „Commercialized, Failed Experiments” (prod. Alchemist, Cardo & Swizz Beatz) – 04:43
11. „Ten Steps” (feat. Bilal, D’Angelo, & Thundercat) (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 04:59
12. „Paranoia, Is Love Stronger Than Death?” (prod. K.L. & LoveDragon) – 12:36
13. „Rest in Paradise” (Interlude) (prod. Terrace Martin) – 02:21
14. „Swim with the Fishes (God Said)” (prod. Sounwave & Terrace Martin) – 07:09

Terrace Martin i Lalah Hathaway zabierają nas na wycieczkę po Oakland

Ciekawe czy odnotowaliście już fakt, że 6 lipca Terrace Martin pojawi się w naszym kraju i zagra jako członek zespołu samego Herbiego Hancocka podczas ciekawie zapowiadającego się Młyn Jazz Festival 2017. Zanim to jednak nastąpi, przenieśmy się z Wadowic do Oakland, bo właśnie temu kalifornijskiemu miastu dedykowany jest najnowszy singiel promujący wydany w ubiegłym roku, świetny album Velvet Portraits. W nagraniu towarzyszy mu Lalah Hathaway, a w klipie zobaczyć możemy kilka spokojnych ujęć prezentujących różne, choć głównie nieco smutne i deszczowe oblicza miasta znanego chociażby z drużyny Golden State Warriors.

Robert Glasper zakłada nową grupę. Sprawdźcie z kim!

gettyimages_142156667-95077a3d8ff4dbcd234fd9ac27e3d07625bb2da9-s900-c85

Szykuje się prawdziwa bomba — Robert Glasper zakłada nowy zespół. Okazuje się, że nagrania w ramach Robert Glasper Experiment to dla utalentowanego pianisty za mało. W wywiadzie dla Complexa muzyk ujawnił, że szykuje się do nagrania materiału z Terracem Martinem i Jamesem Fauntleroyem! „Ja, James Fauntleroy i Terrace zakładamy grupę. Zamierzamy zrobić jakąś płytę albo epkę, coś w tym stylu. Spontanicznie zaczęliśmy nasze nagrywki jako Fauntleroy/Glasper/Terrace, po prostu jakieś pomysły. Terrace powiedział, ‚powinniśmy założyć grupę’ i ja odpowiedziałem ‚jestem za, zdecydowanie’.

Wszyscy panowie już ze sobą współpracowali przy okazji solówki Terrace’a Martina 3ChordFold, a sam Glasper dogrywał się przecież do To Pimp A Butterfly Kendricka, które muzycznie było nadzorowane przez tego pierwszego. Cóż pozostaje czekać na efekty, a znając dokonania całej trójki, jest na co.

Przypomnę tylko, że nowy krążek Robert Glasper Experiment — ArtScience ukazał się wczoraj. Jestem po pierwszych odsłuchach i ciężko się oderwać…

Recenzja: Terrace Martin Velvet Portraits

velvetportraits

Terrace Martin

Velvet Portraits (2016)

Sounds Of Crenshaw / Ropeadope

Terrace Martin jest jednym z najbardziej rozchwytywanych producentów hip-hopowych z zachodniego wybrzeża. W końcu bycie protegowanym Battlecata zobowiązuje do tworzenia klasowych podkładów. Jednak do tej pory był raczej kojarzony z mięsistym G-funkiem i R&B. Na swojej nowej płycie w dużej mierze odchodzi od tych klimatów i kieruje się bardziej w stronę jazzu.

Jeśli spojrzeć na to z szerszej perspektywy, takie postawienie sprawy zupełnie nie dziwi. Wystarczy sobie przypomnieć chociażby ostatni krążek Kendricka Lamara, którego jednym z producentów był właśnie Martin i pewne rzeczy zaczynają się wydawać oczywiste. Na To Pimp a Butterfly inspiracje jazzowe też były bardzo silne. Do tego dochodzi również album Kamasiego Washingtona — The Epic. Tu w procesie twórczym Terrace Martin, co prawda, nie uczestniczył, ale praktycznie cała ekipa odpowiedzialna za nagranie tego monumentalnego dzieła zna się od dzieciństwa z autorem Velvet Portraits. Można zatem założyć, że nowe dzieło Martina jest wypadkową tych naleciałości.

Wstęp do recenzji jest trochę nieprecyzyjny, bo jazz jest tutaj swego rodzaju przewodnikiem, a tak naprawdę dostajemy podróż po całkiem sporym spektrum czarnych brzmień. „Push” to numer, w którym brakuje tylko gościnnego udziału Curtisa Mayfielda, a „Patiently Waiting” mocno przywodzi na myśl klimaty klasycznego soulu lat sześćdziesiątych. Natomiast hip-hopu praktycznie w ogóle tu nie znajdziemy. Jedyny numer, który ma w sobie G-funkowe naleciałości to świetnie bujające „Turkey Taco”, w pewnym sensie kojarzące się też z dokonaniami Funkadelic Parliament. „With You” mogłoby się znaleźć na poprzednim krążku Martina, ale te dwa kawałki to tak naprawdę wszystko, co w jakiś sposób wraca do starych dokonań głównego bohatera. Nawet doskonałe „Okeland” z gościnnym udziałem Lali Hathaway, z którą przecież Martin nieraz już współpracował, zupełnie nie kojarzy się z tym, co ten duet swego czasu razem tworzył.

Dużo na płycie kawałków z gościnnymi udziałami różnych wokalistów, ale tak naprawdę w sporej części jest to także album instrumentalny. Właśnie w tych momentach, ale nie tylko w nich, ujawnia się jazzowy klimat krążka. Robert Glasper, Kamasi Washington czy Thundercat to tylko niektóre postaci pojawiające się w tym materiale. Jednak jeśli ktoś spodziewa się zawrotnych solówek znanych chociażby z The Epic ten się raczej zawiedzie. Ale od razu zaznaczam, że absolutnie nie traktuję tego jako wady. Zarówno sam gospodarz na saksofonie, jak i jego kompani grają dość oszczędnie, czasami oczywiście puszczając wodze fantazji, choć odnoszę wrażenie, że gdyby był to album stricte jazzowy, na przykład na trio albo kwartet, mogliby mocniej poszaleć. Tutaj dłuższe zagrywki nie wybijają się, ale nie takie też chyba było założenie — stanowią bowiem integralną całość z resztą muzyki. Cały materiał został skomponowany z dużym smakiem. To krążek bardzo stonowany muzycznie, idealny do tego żeby słuchać go w spokoju, przy filiżance kawy lub herbaty. Oczywiście są żywsze momenty, ale o dziwo, nie potrzeba tu ich zbyt wiele. Jest dokładnie tak, jak być powinno.

Przyznam, że od dłuższego już czasu zastanawiałem się, kiedy Terrace Martin wyda album w pełni jazzowy i choć ten nim do końca nie jest, jak dotąd zdecydowanie najbliżej mu do takiej stylistyki. Można uznać, że klimatycznie stanowi swego rodzaju rozszerzenie To Pimp a Butterfly. Nawet ostatnia kompozycja na płycie jest instrumentalnym coverem „Mortal Man” z płyty Kendricka. To zdecydowanie jedna z mocniejszych pozycji w tym roku, do której często będę wracać.

Odsłuch: Terrace Martin Velvet Portraits

velvetportraits

Terrace Martin wraca z nową płytą i robi to w wielkim stylu. Przynajmniej tyle mogę powiedzieć po jednym, prawie pełnym przesłuchaniu jego najnowszego dzieła. Mało tu g-funku, do którego zdążył nas przyzwyczaić, a za to więcej soulu i jazzu, co zresztą potwierdza obecność gości. Wystarczy spojrzeć na tracklistę — Robert Glasper, Thundercat, Kamasi Washington, Lalah Hathaway, czy grający na trąbce Keyon Harrold. Robi wrażenie, prawda? Dobra, nie ma się co więcej rozpisywać, wracam do słuchania bo mocno się wkręciłem.

1. „Velvet Portraits”
2. „Valdez off Crenshaw (Valdez in the Country)”
3. „Push feat. Tone Trezure”
4. „With You”
5. „Curly Martin feat. Robert Glasper, Thundercat and Ronald Bruner Jr”
6. „Never Enough” feat. Tiffany Gouche
7. „Turkey Taco” feat. Wyann Vaughn and Wayne Vaughn
8. „Patiently Waiting” feat. Uncle Chucc and The Emotions
9. „Tribe Called West” feat. Keyon Harrold
10. „Oakland” feat. Lalah Hathaway
11. „Bromali” feat. Marlon Williams
12. „Think of You” feat. Kamasi Washington and Rose Gold
13. „Reverse” feat. Robert Glasper and Candy West
14. „Mortal Man”

Phife Dawg otrzymuje pierwsze muzyczne hołdy

plaaash_n

Cały muzyczny (i nie tylko muzyczny) świat, ciągle jest w szoku po informacji, która dotarła do nas w środę nad ranem. Oprócz wielu wyrazów współczucia dla rodziny i najbliższych przyjaciół oraz wspominania tego jak Phife Dawg i całe A Tribe Called Quest kształtowały całe pokolenie słuchaczy, pojawiły się też pierwsze tribiuty muzyczne.

Już w kilka godzin po tym, jak dowiedzieliśmy się o tym, co się stało, światło dzienne ujrzał utwór „5 Foot Assassin: Larry Fisherman Tribute” w którym na bardzo melancholijnej produkcji Mac Miller zebrał kilka najważniejszych wersów, pochodzących zarówno z numerów studyjnych, jak i występów live rapera.

Gdy Terrace Martin tworzył podczas swojego pobytu w Nowym Jorku, ten pochodzący ze zbliżającego się albumu numer, nie miał pojęcia, w jak tragicznych okolicznościach przyjdzie mu zaprezentować go światu. “Tribe Called West” to świetny jazzowy joint, będący hołdem dla jednego z najważniejszych zespołów, zarówno na wschodzie, jak i zachodzie Stanów.

Członkowie znakomitego funkowego zespołu FLUE wiedzą dokładnie jak wielką startą jest ta śmierć. Muzyka zespołu towarzyszyła im przez wiele lat i za to na swoim profilu fb wrzucają coraz to nowe formy podziękowania dla twórczości wspominanej tu postaci. I jak do tej pory jest to świetny wrzut autorstwa Noude (zdjęcia na samej górze), który współtworzył DJ Plash oraz piękna choć krótka przeróbka FindWay za którą odpowiedzialny jest klawiszowiec zespołu – Bolan.

Find A Way (Phife Dawg Tribute) by BolanFind A Way! Kolejny tribute dla Phife Dawg’a oraz twórczości A Tribe Called Quest zagrał i nagrał nasz one&only klawiszowiec Bolan! Should I just sit out or come harder?HELP ME FIND MY WAY!

Opublikowany przez FLUE na 25 marca 2016

„Electric Relaxation” to jeden z najlepszych numerów Tribów i jednocześnie jedno z najlepszych nagrań w historii hip-hopu. Wiz Khalifa postanowił złożyć swój hołd, dogrywając swoje zwrotki pomiędzy rewelacyjne wersy Phife, które każdy fan rapu zna (a przynajmniej powinien znać) na pamięć.

Nie tylko muzycy pokazują światu, jak ważną postacią był dla nich raper. Pewien reporter telewizyjny z Atlanty, który na co dzień relacjonuje to, co dzieje się na trasach szybkiego ruchu, w jeden ze swoich ostatnich raportów drogowych na antenie, wplótł sprytnie kilka najbardziej fragmentów tekstów, które Five Foot Assassin zostawił w swoim dziedzictwie kolejnym pokoleniom słuchaczy.

W najbliższy czasie usłyszymy zapewne jeszcze więcej tego typu, w pełni zasłużonych wyrazów szacunku i na pewno nie zapomnimy Was o nich poinformować.

R.I.P. Phife!!!

Nowy utwór: Terrace Martin feat. Kamasi Washington, Rose Gold „Think Of You”

terrace-martin-compressed

Gdy na jednym tracku spotyka się dwóch niesamowitych saksofonistów, nie może zadziać się źle. Terrace Martin, który jest głównym autorem nagrania i występujący tu gościnnie Kamasi Washington to nazwiska, których nie trzeba przedstawiać chyba nikomu kto, choć odrobinę śledzi współczesną jazzową scenę. Oprócz wymienionej dwójki w numerze zatytułowanym „Thinking Of You” pojawia się, obdarzona cudownym głosem wokalistka Rose Gold oraz całe grono świetnych muzyków, wśród których znalazł się również ojciec Martina, który gra tu na perkusji. Kolaboracja promuje szykowany na kwiecień i zapowiadany już od dłuższego czasu, album zatytułowany Velvet Portraits. Znając jego poprzednie nagrania oraz po tym, co Terrace pokazał wspierając producencko i instrumentalnie Kendricka Lamara na To Pimp A Butterfly, można oczekiwać naprawdę wielkiej rzeczy.

Nowy utwór: YG „Twist My Fingaz”

yg-twist-my-fingaz
Szanuję i doceniam udział rapera YG w budowaniu współczesnego krajobrazu kalifornijskiego hip hopu. Cenię również to jak uzupełnia się ze swoim producentem, DJ’em Mustardem. Jestem jednak w stanie zrozumieć słuchaczy, dla których produkcje pana Dijona mijają się z ich wizją neo-g-funku. Wydaje się, że Łaj Dżi postanowił nagrać coś dedykowanego właśnie tym tradycjonalistom. „Twist My Fingaz” to czysty westcoast pełną gębą, ten spod znaku Battlecata, ostrego basu, piszczał i talkboxu. Podkład jest dziełem dobrze znanego przez nas i cenionego Terrace’a Martina. Jest dobrze, ale mam nadzieję, że na nadchodzącym drugim krążku rapera (Still Krazy, premiera być może jeszcze w tym roku) nie zabraknie i Musztardowego.

Kendrick na żywo z nowym utworem

kendrick-colbert

Mówi się „nie kłam”, „zawsze mów prawdę”. Ósme przykazanie brzmi „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Prawdy wymaga się też przy zeznaniach w sądzie. Prawdy żąda dziewczyna/żona. Prawdy żąda matka z ojcem. A prawda jest taka, że Kendrick tylko i wyłącznie umacnia swoją pozycję z każdym nowym tworem muzycznym z jakim ma styczność — zwłaszcza, jeśli jest to jego materiał. Po bardzo dobrym i pozytywnym singlu, „i”, K.Dot pojawił się w programie The Colbert Report prezentując na żywo premierowy kawałek, który zdaje się pochodzić z nadchodzącego albumu. W niezatytułowanym jeszcze numerze usłyszeć można nie kogo innego jak Bilala(!), Annę Wise oraz Thundercata i „ręce” Terrace’a Martina. Panie Duckworth, talent do dobierania współpracowników Pan masz, przyznaję. Doskonały saksofon i storytelling „bardziej tekściarza niż rapera” sprawia, że mam ciarki na całym ciele. Też tak macie? Sprawdźcie poniżej, czy reakcja na nową muzykę od Kendricka będzie podobna.