terrace martin

Recenzja: Terrace Martin Velvet Portraits

velvetportraits

Terrace Martin

Velvet Portraits (2016)

Sounds Of Crenshaw / Ropeadope

Terrace Martin jest jednym z najbardziej rozchwytywanych producentów hip-hopowych z zachodniego wybrzeża. W końcu bycie protegowanym Battlecata zobowiązuje do tworzenia klasowych podkładów. Jednak do tej pory był raczej kojarzony z mięsistym G-funkiem i R&B. Na swojej nowej płycie w dużej mierze odchodzi od tych klimatów i kieruje się bardziej w stronę jazzu.

Jeśli spojrzeć na to z szerszej perspektywy, takie postawienie sprawy zupełnie nie dziwi. Wystarczy sobie przypomnieć chociażby ostatni krążek Kendricka Lamara, którego jednym z producentów był właśnie Martin i pewne rzeczy zaczynają się wydawać oczywiste. Na To Pimp a Butterfly inspiracje jazzowe też były bardzo silne. Do tego dochodzi również album Kamasiego Washingtona — The Epic. Tu w procesie twórczym Terrace Martin, co prawda, nie uczestniczył, ale praktycznie cała ekipa odpowiedzialna za nagranie tego monumentalnego dzieła zna się od dzieciństwa z autorem Velvet Portraits. Można zatem założyć, że nowe dzieło Martina jest wypadkową tych naleciałości.

Wstęp do recenzji jest trochę nieprecyzyjny, bo jazz jest tutaj swego rodzaju przewodnikiem, a tak naprawdę dostajemy podróż po całkiem sporym spektrum czarnych brzmień. „Push” to numer, w którym brakuje tylko gościnnego udziału Curtisa Mayfielda, a „Patiently Waiting” mocno przywodzi na myśl klimaty klasycznego soulu lat sześćdziesiątych. Natomiast hip-hopu praktycznie w ogóle tu nie znajdziemy. Jedyny numer, który ma w sobie G-funkowe naleciałości to świetnie bujające „Turkey Taco”, w pewnym sensie kojarzące się też z dokonaniami Funkadelic Parliament. „With You” mogłoby się znaleźć na poprzednim krążku Martina, ale te dwa kawałki to tak naprawdę wszystko, co w jakiś sposób wraca do starych dokonań głównego bohatera. Nawet doskonałe „Okeland” z gościnnym udziałem Lali Hathaway, z którą przecież Martin nieraz już współpracował, zupełnie nie kojarzy się z tym, co ten duet swego czasu razem tworzył.

Dużo na płycie kawałków z gościnnymi udziałami różnych wokalistów, ale tak naprawdę w sporej części jest to także album instrumentalny. Właśnie w tych momentach, ale nie tylko w nich, ujawnia się jazzowy klimat krążka. Robert Glasper, Kamasi Washington czy Thundercat to tylko niektóre postaci pojawiające się w tym materiale. Jednak jeśli ktoś spodziewa się zawrotnych solówek znanych chociażby z The Epic ten się raczej zawiedzie. Ale od razu zaznaczam, że absolutnie nie traktuję tego jako wady. Zarówno sam gospodarz na saksofonie, jak i jego kompani grają dość oszczędnie, czasami oczywiście puszczając wodze fantazji, choć odnoszę wrażenie, że gdyby był to album stricte jazzowy, na przykład na trio albo kwartet, mogliby mocniej poszaleć. Tutaj dłuższe zagrywki nie wybijają się, ale nie takie też chyba było założenie — stanowią bowiem integralną całość z resztą muzyki. Cały materiał został skomponowany z dużym smakiem. To krążek bardzo stonowany muzycznie, idealny do tego żeby słuchać go w spokoju, przy filiżance kawy lub herbaty. Oczywiście są żywsze momenty, ale o dziwo, nie potrzeba tu ich zbyt wiele. Jest dokładnie tak, jak być powinno.

Przyznam, że od dłuższego już czasu zastanawiałem się, kiedy Terrace Martin wyda album w pełni jazzowy i choć ten nim do końca nie jest, jak dotąd zdecydowanie najbliżej mu do takiej stylistyki. Można uznać, że klimatycznie stanowi swego rodzaju rozszerzenie To Pimp a Butterfly. Nawet ostatnia kompozycja na płycie jest instrumentalnym coverem „Mortal Man” z płyty Kendricka. To zdecydowanie jedna z mocniejszych pozycji w tym roku, do której często będę wracać.

Odsłuch: Terrace Martin Velvet Portraits

velvetportraits

Terrace Martin wraca z nową płytą i robi to w wielkim stylu. Przynajmniej tyle mogę powiedzieć po jednym, prawie pełnym przesłuchaniu jego najnowszego dzieła. Mało tu g-funku, do którego zdążył nas przyzwyczaić, a za to więcej soulu i jazzu, co zresztą potwierdza obecność gości. Wystarczy spojrzeć na tracklistę — Robert Glasper, Thundercat, Kamasi Washington, Lalah Hathaway, czy grający na trąbce Keyon Harrold. Robi wrażenie, prawda? Dobra, nie ma się co więcej rozpisywać, wracam do słuchania bo mocno się wkręciłem.

1. „Velvet Portraits”
2. „Valdez off Crenshaw (Valdez in the Country)”
3. „Push feat. Tone Trezure”
4. „With You”
5. „Curly Martin feat. Robert Glasper, Thundercat and Ronald Bruner Jr”
6. „Never Enough” feat. Tiffany Gouche
7. „Turkey Taco” feat. Wyann Vaughn and Wayne Vaughn
8. „Patiently Waiting” feat. Uncle Chucc and The Emotions
9. „Tribe Called West” feat. Keyon Harrold
10. „Oakland” feat. Lalah Hathaway
11. „Bromali” feat. Marlon Williams
12. „Think of You” feat. Kamasi Washington and Rose Gold
13. „Reverse” feat. Robert Glasper and Candy West
14. „Mortal Man”

Phife Dawg otrzymuje pierwsze muzyczne hołdy

plaaash_n

Cały muzyczny (i nie tylko muzyczny) świat, ciągle jest w szoku po informacji, która dotarła do nas w środę nad ranem. Oprócz wielu wyrazów współczucia dla rodziny i najbliższych przyjaciół oraz wspominania tego jak Phife Dawg i całe A Tribe Called Quest kształtowały całe pokolenie słuchaczy, pojawiły się też pierwsze tribiuty muzyczne.

Już w kilka godzin po tym, jak dowiedzieliśmy się o tym, co się stało, światło dzienne ujrzał utwór „5 Foot Assassin: Larry Fisherman Tribute” w którym na bardzo melancholijnej produkcji Mac Miller zebrał kilka najważniejszych wersów, pochodzących zarówno z numerów studyjnych, jak i występów live rapera.

Gdy Terrace Martin tworzył podczas swojego pobytu w Nowym Jorku, ten pochodzący ze zbliżającego się albumu numer, nie miał pojęcia, w jak tragicznych okolicznościach przyjdzie mu zaprezentować go światu. “Tribe Called West” to świetny jazzowy joint, będący hołdem dla jednego z najważniejszych zespołów, zarówno na wschodzie, jak i zachodzie Stanów.

Członkowie znakomitego funkowego zespołu FLUE wiedzą dokładnie jak wielką startą jest ta śmierć. Muzyka zespołu towarzyszyła im przez wiele lat i za to na swoim profilu fb wrzucają coraz to nowe formy podziękowania dla twórczości wspominanej tu postaci. I jak do tej pory jest to świetny wrzut autorstwa Noude (zdjęcia na samej górze), który współtworzył DJ Plash oraz piękna choć krótka przeróbka FindWay za którą odpowiedzialny jest klawiszowiec zespołu – Bolan.

Find A Way (Phife Dawg Tribute) by BolanFind A Way! Kolejny tribute dla Phife Dawg’a oraz twórczości A Tribe Called Quest zagrał i nagrał nasz one&only klawiszowiec Bolan! Should I just sit out or come harder?HELP ME FIND MY WAY!

Opublikowany przez FLUE na 25 marca 2016

„Electric Relaxation” to jeden z najlepszych numerów Tribów i jednocześnie jedno z najlepszych nagrań w historii hip-hopu. Wiz Khalifa postanowił złożyć swój hołd, dogrywając swoje zwrotki pomiędzy rewelacyjne wersy Phife, które każdy fan rapu zna (a przynajmniej powinien znać) na pamięć.

Nie tylko muzycy pokazują światu, jak ważną postacią był dla nich raper. Pewien reporter telewizyjny z Atlanty, który na co dzień relacjonuje to, co dzieje się na trasach szybkiego ruchu, w jeden ze swoich ostatnich raportów drogowych na antenie, wplótł sprytnie kilka najbardziej fragmentów tekstów, które Five Foot Assassin zostawił w swoim dziedzictwie kolejnym pokoleniom słuchaczy.

W najbliższy czasie usłyszymy zapewne jeszcze więcej tego typu, w pełni zasłużonych wyrazów szacunku i na pewno nie zapomnimy Was o nich poinformować.

R.I.P. Phife!!!

Nowy utwór: Terrace Martin feat. Kamasi Washington, Rose Gold „Think Of You”

terrace-martin-compressed

Gdy na jednym tracku spotyka się dwóch niesamowitych saksofonistów, nie może zadziać się źle. Terrace Martin, który jest głównym autorem nagrania i występujący tu gościnnie Kamasi Washington to nazwiska, których nie trzeba przedstawiać chyba nikomu kto, choć odrobinę śledzi współczesną jazzową scenę. Oprócz wymienionej dwójki w numerze zatytułowanym „Thinking Of You” pojawia się, obdarzona cudownym głosem wokalistka Rose Gold oraz całe grono świetnych muzyków, wśród których znalazł się również ojciec Martina, który gra tu na perkusji. Kolaboracja promuje szykowany na kwiecień i zapowiadany już od dłuższego czasu, album zatytułowany Velvet Portraits. Znając jego poprzednie nagrania oraz po tym, co Terrace pokazał wspierając producencko i instrumentalnie Kendricka Lamara na To Pimp A Butterfly, można oczekiwać naprawdę wielkiej rzeczy.

Nowy utwór: YG „Twist My Fingaz”

yg-twist-my-fingaz
Szanuję i doceniam udział rapera YG w budowaniu współczesnego krajobrazu kalifornijskiego hip hopu. Cenię również to jak uzupełnia się ze swoim producentem, DJ’em Mustardem. Jestem jednak w stanie zrozumieć słuchaczy, dla których produkcje pana Dijona mijają się z ich wizją neo-g-funku. Wydaje się, że Łaj Dżi postanowił nagrać coś dedykowanego właśnie tym tradycjonalistom. „Twist My Fingaz” to czysty westcoast pełną gębą, ten spod znaku Battlecata, ostrego basu, piszczał i talkboxu. Podkład jest dziełem dobrze znanego przez nas i cenionego Terrace’a Martina. Jest dobrze, ale mam nadzieję, że na nadchodzącym drugim krążku rapera (Still Krazy, premiera być może jeszcze w tym roku) nie zabraknie i Musztardowego.

Kendrick na żywo z nowym utworem

kendrick-colbert

Mówi się „nie kłam”, „zawsze mów prawdę”. Ósme przykazanie brzmi „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Prawdy wymaga się też przy zeznaniach w sądzie. Prawdy żąda dziewczyna/żona. Prawdy żąda matka z ojcem. A prawda jest taka, że Kendrick tylko i wyłącznie umacnia swoją pozycję z każdym nowym tworem muzycznym z jakim ma styczność — zwłaszcza, jeśli jest to jego materiał. Po bardzo dobrym i pozytywnym singlu, „i”, K.Dot pojawił się w programie The Colbert Report prezentując na żywo premierowy kawałek, który zdaje się pochodzić z nadchodzącego albumu. W niezatytułowanym jeszcze numerze usłyszeć można nie kogo innego jak Bilala(!), Annę Wise oraz Thundercata i „ręce” Terrace’a Martina. Panie Duckworth, talent do dobierania współpracowników Pan masz, przyznaję. Doskonały saksofon i storytelling „bardziej tekściarza niż rapera” sprawia, że mam ciarki na całym ciele. Też tak macie? Sprawdźcie poniżej, czy reakcja na nową muzykę od Kendricka będzie podobna.

Nowy album: Terrace Martin Times

terrace

Pewnie nieraz spotkaliście się na naszej stronie z wyrazami zdziwienia dotyczącymi tego jak bardzo niedocenianą postacią jest Terrace Martin. Brakujace ogniwo między g-funkiem, neo soulem i jazzem nie zraża się skandalicznie niskimi wynikami sprzedaży swoich skandalicznie słabo promowanych albumów i w rok (z hakiem) po premierze bardzo przyjemnego 3ChordFold prezentuje nam swoje kolejne wydawnictwo. Times, w przeciwieństwie do wspomnianego materiału, nie jest wypchane po brzegi zachęcającymi featuringami, tutaj Terrace postawił na zdecydowanie mniej znane nazwiska. Nie licząc oczywiście ponownie obecnego w akcji Roberta Glaspera. Aha, nie wspomniałem o najważniejszym — cały materiał porusza się wokół tematyki dotyczącej świąt Bożego Narodzenia. Zainteresowanych funkującą alternatywą dla „Last Christmas” na Zetce zapraszamy na zakupy do iTunes.

1. Christmas Love
2. God Rest Ye Merry Gentlemen
3. You and Me (feat. Preston Harris)
4. Ten West (feat. Dontae Winslow)
5. Gumbo Love (feat. Uncle Chucc)
6. Luv Lulluby (feat. Robert Glasper)
7. Drummer Boy (feat. Wyann Vaugn)
8. Silent Night (feat. Javonte)
9. I Love You So (feat. Preston Harris)
10. For Ever With You
11. All Year (feat. Preston Harris)
12. Christmas Heart (feat. Wendy Vaughn)
13. I Love You (feat. Preston Harris)

Recenzja: Terrace Martin 3ChordFold

 terrace-martin-cover-500x444

Terrace Martin

3ChordFold (2013)

AKAI Music

Terrace Martin już od prawie dekady wyznacza własną drogę rozwoju dla kalifornijskiego hip hopu. Jego patent na wzbogacanie g-funkowego brzmienia o elementy południowego rapu, neo-soulu i przede wszystkim jazzu doceniony został między innymi przez Snoop Dogga, Kurupta, Mursa czy Kendricka Lamara. Co prawda wielu producentów o znacznie krótszym stażu (Hit-Boy, Mike Will Made It, T-Minus) szybko przegoniło go popularnością i wielkością honorariów za pojedynczy bit, ale swoim nowym albumem Terrace wyraźnie zaznacza, że to nie wyścigi po pieniądze i sławę stanowią istotę roli hiphopowego producenta.

Na 3ChordFold po raz pierwszy możemy usłyszeć Terrace’a w pełni skupionego i pewnego swojego pomysłu na siebie. Jego poprzednie wydawnictwa — mixtape’y jak i albumy — cechowały się nieładem spowodowanym zestawieniem dopieszczonych, bogato brzmiących utworów z nie tyle minimalistycznymi co niedopracowanymi szkieletami tracków. Nowy album od początku do końca jest konsekwentną fuzją g-funku, soulu i jazzu bez granic i podziałów. Martin (z pomocą Focusa9th Wondera) z lekkością łączy żywe instrumenty z breakami i samplami, które pomimo swojego oczywistego pochodzenia (Bobby Caldwell, Quincy Jones…) nie zabijają organicznego vibe’u całości. J Dilla byłby dumny.

Nie zapominajmy, że Terrace jest również raperem. Jako MC daleko jest mu do kogoś, kto mógłby zostać wspomniany przez Kendricka w „Control” — raczej zamknięty jest w swojej wąskiej konwencji i praktycznie ogranicza się do tematów damsko-męskich. Warto zauważyć, że podchodzi do nich z taką delikatnością, jakby starał się odpokutować wszystkie mizoginistyczne grzechy westcoastowego rapu (z big homie Kuruptem na czele). Gdzie nie radzi sobie za pomocą słów, tam resztę treści dopowiada swoją mistrzowską grą na saksofonie albo wspiera się licznymi featuringami — zawsze wyluzowanym Wizem Khalifą, śpiewającym w duecie z Lalah Hathaway Snoop Doggiem, niezawodnym Musiq Soulchildem, hipnotyzującym za pomocą klawiszy Robertem Glasperem, czy rzucającym emocjonującą zwrotkę o swojej zmarłej ukochanej Ab-Soulem. Goście mają tutaj bardzo istotny wkład, no ale to w końcu bardziej producencki niż rapowy projekt.

Zakładam, że statystycznym czytelnikiem Soulbowl.pl jest słuchacz R&B i soulu, śledzący poczynania tych bardziej wartościowych muzycznie hip-hopowców i niegardzący od święta odrobiną jazzu. Jeśli się nie mylę, to 3ChordFold jest albumem dla każdego z Was.

Nowy utwór: Terrace Martin feat. Kendrick Lamar „Triangleship”

terrace-martin-coverKilka godzin przed premierą swojego pierwszego solowego krążka 3ChordFold, Terrace Martin odkrywa ostatnią, bardzo mocną kartę. Duet z Kendrickiem Lamarem. Wiadomo, to nie pierwsza współpraca tych dwóch panów, tym razem jednak role nieco się zmieniły. Martin, oprócz kolejnego rewelacyjnego i old-schoolowego bitu, zabrał się za zwrotki, pokazując swoje zdolności jako raper, Kendrick zaś okrasił całość subtelnym refrenem. Efekt? Niezły, ale mógł być lepszy. Rzeczą oczywistą jest, że ten album to przede wszystkim album Terrace’a-rapera, a nie Terrace’a-producenta, jednak Martin mógł oddać tu choć jedną zwrotkę Kendrickowi. Pasowałaby jak ulał. Mimo wszystko numer jest bardzo przyjemny i chill-outowy. A jaka będzie reszta 3ChordFold? Przekonamy się już za kilkanaście godzin!

Nowy teledysk: Terrace Martin feat. Robert Glasper & James Fauntleroy „No Right, No Wrong”

terrace-martin-cover

W momencie gdy czytacie te słowa, Terrace martin zapina ostatnie guziki przed premierą swojego najnowszego albumu. 3Chordfold (okłądka powyżej) usłyszymy już 13 sierpnia, a na nim gościnne występy między innymi Ab-Soula, Kendricka Lamara, Snoop Dogga, Musiq Soulchilda, Lalah Hathaway oraz rzecz jasna bohaterów poniższego singla. „No Right, No Wrong” jak najbardziej zasługiwało na klimatyczny teledysk – liczę, że dzięki niemu więcej osób zapozna się nie tylko z singlem, co ogólnie z twórczością Terrace’a, rapera/producenta/saksofonisty od lat wyznaczającego interesujące ścieżki rozwoju dla kalifornijskiego hip hopu. Co do gości to przypominamy, że Glasper również pracuje aktualnie nad nowym materiałem (Black Radio 2). Fauntleroy? Jak znam życie to kolejna epka Cocaine 80s już w drodze.