tiny desk concert

Koncert Blood Orange w ramach serii Tiny Desk Concert

Tiny Desk to jedna z naszych ulubionych serii na Youtubie. NPR zaprosiło już między innymi Erykę Badu, The Internet czy Tylera, The Creatora. Tym razem w ramach Tiny Desk wystąpił Blood Orange. Dev Hynes zagrał w towarzytswie saksofonisty, pianisty i wokalistów, w tym Iana Isiaha. Występ rozpoczął się od „By Ourselves” i recytacji poetki Ashlee Haze, która w swojej przemowie wspomniała sylwetkę Missy Elliot. Pozostała część zaprezentowanego materiału, „Jewelry”, „Holy Will” i „Dagenham Dream”, pochodzi ze znakomitego albumu Negro Swan.

Zobacz występ Wu-Tang Clanu w ramach Tiny Desk Concert

Tiny Desk Concert to już sprawdzona marka. Swoje występy zaliczyli w tej serii, między innymi, Anderson .Paak, Leon Bridges czy Erykah Badu, a całkiem niedawno także GZA. Teraz, z okazji 25-lecia kultowego albumu Enter The Wu-Tang (36 Chambers), do siedziby NPR zawitał prawie cały Wu-Tang Clan. Pojawiają się RZA, Raekweon, Masta Killa, U-God, Cappadonna, Inspectah Deck i wspomniany GZA. Ciekawostką jest też obecność syna ODB’ego, Young Dirty Bastarda. W ciągu nieco ponad 20 minut zespół zagrał takie hity jak „Glaciers of Ice”, „Winter Warz”, „You Don’t Want to Dance”, „Protect Ya Neck” i „C.R.E.A.M.”. Jest co oglądać i czego słuchać.

Występ do obejrzenia pod tym linkiem.

Robert Glasper na żywo z udziałem Marshy Ambrosius

robert glasperTiny Desk Concert jest wspaniałą inicjatywą, w ramach której stają przed nami artyści (wielokrotnie ci największego formatu) w surowej wersji – bez okazałych scen i świateł reflektorów, bez technicznego zaplecza, które umożliwiłoby nawet minimalne „oszukanie” słuchacza. Na podorędziu mają jedynie swoje instrumenty i talent. Kilka razy już znakomite występy z tej serii pojawiły się na łamach Miski. Dzisiaj dołączamy do nich jednego z naszych ulubieńców – Robert Glasper Experiment w ponad 20-sto minutowym znakomitym wydaniu. Ku uciesze miłośników poczynań Glaspera z obu części Black Radio, występ otwiera „Trust” z udziałem samej Marshy Ambrosius. Następnie otrzymujemy jam w najlepszym wydaniu, którego zakończenie stanowi znane „F.T.B. (Gonna Be Alright)”. O kunszcie tych instrumentalistów przekonywać chyba nikogo nie trzeba, bez zbędnego zachęcania odsyłamy więc poniżej.